WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr.mm):
Aktualny temat
ARCHIWUM
 poprzednia  1    2    3    4    5    6    7    | 8 |    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    20    21    22    23    24    25    26    27    28    29    30    31    32    33    34    35    36   następna
2012.05.05My tu gadu gadu, a lato za progiem
 Jeżeli poczujecie jakiekolwiek osłabienie, jakąkolwiek niedyspozycję, to możecie być pewni jednego - nie jesteście przegrzani. Gotujcie rosoły, zróbcie sobie czosnkowy seansik 3-dniowy, załatwcie trochę jagnięciny i zróbcie gulasz. Będzie jak znalazł, bo lato będzie was kusić i znosić na manowce. Wakacje nie zwalniają z dyscypliny, to się po prostu nie opłaca. Róbcie kreski na ścianie, ile razy powściągnęliście się przed zjedzeniem ciacha, loda czy łakocia. A poza tym... koko Euro spoko... :)
 

Formularz dodawania wpisów chwilowo nieczynny.
 
 witam wszystkich mam dylemat :czy moge jesc makaron z semoliny? orkiszowy?/pełnoziarnisty? jaki/?prosze o rade/
data: 2012.08.13
autor: beatamonika
 
 Joanno Z-ego, to prawda, dziecko skarżąc się nam, chce poczuć, że jest ktoś, kto trzyma jego stronę; kiedy jeszcze mama z tatą zdają się być po przeciwnej stronie barykady (bo najczęściej nie są nawet tego świadomi; w większości przypadków rodzice mają dobre intencje), to dziecko wpada w czarną otchłań zupełnie samo; chyba z tego wszystkiego najważniejszy jest efekt, który osiągnęłaś, czyli to, że córka Twoja poczuła, że stoisz za nią murem i że może na Ciebie liczyć; chyba zostałaś prywatnym bohaterem Swojego Dziecka :) bądźmy dla naszych dzieci takimi rodzicami, jakich zawsze marzyliśmy mieć; traktujmy nasze dzieci tak, jak zawsze sami chcieliśmy być traktowani i dawajmy to, czego zawsze potrzebowaliśmy i pragnęliśmy :) dobrego i spokojnego tygodnia życzę całemu Forum i oczywiście Pani Ani.
data: 2012.08.13
autor: Kasia z Podlasia
 
 Dzien dobry, makaronowe laski, makaron ów można nabyć w sklepie internetowym producenta, jakby ktoś miał chętkę. dobrego dnia, wesołej dyni
data: 2012.08.13
autor: Miszmisz
 
 Joanno Z-ego :) dzieki! super ze to napisalas:)))))
data: 2012.08.13
autor: monika z łodzi
 
 super ! są już pierwsze dynie na rynku ,będzie zupa dyniowa, ale to znak że jesień się zbliża .Dziewczyny ugotujcie dyniową a zaraz humory wam się poprawią.Jeszcze trochę i skończy sie czas dojo wszystkie nie domagania powinny zniknąć. pozdrawiam wszystkich serdecznie !
data: 2012.08.13
autor: Aina
 
 Ewo S. dzięki za dobre słowo; racją jest, że to strach ma wielkie oczy; jak już się sytuacja "dzieje", to zawsze jest jakoś łatwiej, niż w naszych jej wyobrażeniach; Powiedz jeszcze, czy, żeby przynosić własnej produkcji jedzenie do przedszkola, to byłaś zobowiązana do przedstawienia zaświadczenia od alergologa? A w kwestii makaronu Czanieckiego - w Białymstoku jest dostępny w obu sklepach Auchan (i muszelki, i kokardki, i łazanki - tylko te zapamiętałam, ale były chyba jeszcze inne) więc może Auchan w innych miastach również mają go w swojej ofercie. Wiem też, że Biedronka posiada w sprzedaży makaron 5jajeczny za jakieś "złoty coś" - jaki by nie był - na pewno lepszy od semoliny z pszenicy durum 100%. Poszukajcie.
data: 2012.08.13
autor: Kasia z Podlasia
 
 I jeszcze mała informacja dla PP-owiczow z Torunia: w sklepach miesnych Gzella są fajne makarony 4-5 jajeczne, Międzybrodzkie - swiderki, gniazdka, drobne do rosolku. Wreszczce coś sie pojawilo, bo Czanieckiego to tu nie ma ...
data: 2012.08.11
autor: Ewa S.
 
 Dziewczyny, u mnie dziecko miało alergię i to byl zadowalający dla niej argument ze nie może tego czy tamtego jeść. I wszyscy w przedszkolu wiedzieli Panie, dzieci i nie bylo żalu ani komentarzy dzieci. Teraz coraz wiecej alergikow i nikogo juz nie dziwi ze ktos tam czegoś nie moze jeść, Wasze dzieci na pewno nie będą jedyne w grupie. Roznica taka ze my z innego powodu nie jemy nabialu, soczkow itp ale ma sensu tego tlumaczyc. U nas Panie dostaly liste co dziecko moze a czego nie, corka dostawala w termosie herbatke, zupe, kanapke na II sniadanie lub budyn z polenty jak dzieci mialy budyn, i II danie w sloiczku do przedszkolnych ziemniakow. I nie bylo problemu. Panie tez mialy w malej puszcze nasze kulki i jak dzieci mialy slodycze to corka dostala kulki i byla zadowolona. Nikt z dzieci nie zwracal specjalnie uwagi ze ona je co innego a o wiele potraw Panie potem dopytywaly co to bylo.. i jak zrobione. Cora zjadala wszystko z apetytem a inne dzieci na swoje wybrzydzaly, Panie musialy karmic, tego nie chcialy, to nie dobre, wiadomo jakie sa zupy, a i surowek tez dzieci nie lubia z reguły. Jak byla starsza juz to czasem zjadla przedszkolny obiad czy II sniadanie ale to juz w ostatnim roku i cale przedszkole przechodzila jako najzdrowsza z dzieci. I sama widziala jak wiele jej kolezanek duzo chorowalo, i wiele atrakcji przedszkolnych je ominelo a szczegolnie w lato anginy, antybiotyki... i wiele problemow po zjedzeniu lodow itp. Nie myślcie za duzo, to glownie nasze lęki i obawy, w rzeczywistosci nie bedzie problemow. Trzymajcie sie :) Pozdrowienia
data: 2012.08.11
autor: Ewa S.
 
 Dorota z Wrocławia, ja mogę poradzić od siebie, że dobrze działa przemywanie wiadomego miejsca rozcieńczonym olejkiem z drzewa herbacianego (1 kropla na łyżeczkę wody). Wykombinowałam kiedyś połączenie olejku razem z maścią krem clotrimazolum. Dawałam 1 kroplę na maść i na zmienione miejsce. Leczenie dłuższe - około półtora tygodnia lub 1 tyg., ale obeszło się bez antybiotyków i innych przyjemności. A najlepiej działa nie jedzenie słodyczy i unikanie białego pieczywa - wówczas nic nie powinno się przyplątać ;) Powodzenia!
data: 2012.08.11
autor: Kejla
 
 @Kasia z Podlasia.Masz rację!Rodzice dla dzieci są bogami.Sama pamiętam jak już po czterdziestce,kilka lat po śmierci matki po jakimś zdarzeniu życiowym zastanawiałam się czy moja mamusia byłaby ze mnie zadowolona.Straszne!Ale dzieci trzeba bronić z nimi rozmawiać,choć wiem że w codziennej gonitwie jest to trudne.
data: 2012.08.11
autor: Elka
 
 Kasiu z Podlasia, zgadzam się z Tobą w 100%, dzieciaki należy kochać, akceptować i zawsze stać za nimi murem! Ja też tego nie miałam w swoim domu, dlatego wciąż się uczę, najczęściej na własnych błędach. Ale widzę już małe sukcesy, dlatego chcę się nimi podzielić. Moja córka, 9 lat, w II klasie narzekała czasami na jedną koleżankę: a to, że ją przezywa, a to że opowiada na jej temat kłamstwa, a to że na nią napuszcza kolegów. A ja prawie przez rok próbowałam to łagodzić tłumacząc, żeby ją omijała, albo bawiła się z innymi dziećmi, albo żeby się tym nie przejmowała, że niektóre dzieci tak mają, że może powiedzieć pani... Nieświadomie tym gadaniem brałam stronę kogoś obcego a nie własnego dziecka. W końcu na jednej wywiadówce wychowawczyni poinformowała mnie, że moje dziecko wchodzi w konflikty z innymi dziećmi i wychodzi zawsze na ofiarę. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, co z tym zrobić? Za niedługo córka poszła do szkoły po przerwie chorobowej i usłyszała od dwojga uczniów, w tym od dokuczającej wcześniej koleżanki, że nie zda do nastepnej klasy, bo za dużo choruje. Jak mi to powtórzyła, dostałam takiej jasności i pewności, co mam robić, że tabun koni by mnie nie powstrzymał ;). Następnego dnia przed lekcjami ustawiłam się przed klasą i wyłapałam i jednego i drugiego delikwenta i przemówiłam każdemu do słuchu. Moje dziecko stało obok. Obserwowałam ją kątem oka i widziałam, że z każdym słowem rośnie w górę i w siłę. Poinformowałam też wychowawczynię, tak że musieli córkę przeprosić przy całej klasie. W domu powiedziała, że czuła się niezwykle dumna, gdy ją tak broniłam. Co więcej okazało się że, dziecko zaczęło chodzić do szkoły z radością, nagle odkryła, że ma dużo fajnych koleżanek, które ją lubią a ona je. Założyła też swój klub do którego wciąga dziewczynki, które nie mają bzika na punkcie obrzydliwych lalek Monster High. A co najważniejsze zaczęła mi mówić o różnych sprawach, które do tej pory ukrywała, bo nie była pewna moich reakcji. Cóż niby nic, ale dla dziecka znaczy aż tyle.
data: 2012.08.11
autor: Joanna Z-ego
 
 Dziewczyny i chłopaki, jak się zmobilizować do codziennych ćwiczeń rytuałów tybetańskich? Bo u mnie jakiś taki słomiany zapał :/ Dyscypilnka w PP raczej jest :) Podpowiedzcie proszę :)
data: 2012.08.10
autor: NowaJa
 
 Radno i Kasiu z Podlasia, przede wszystkim opanowanie i konsekwencja. Dzieci, pomimo że każde z nich jest indywidualistą, chcą się identyfikować z grupą, być w gromadzie i robić to co inni. Sądzę, że w tym wieku można tylko i wyłącznie spokojnie tłumaczyć dlaczego nie powinny jeść tego czy tamtego. Ja synkowi zawsze zwracam uwagę, że po zjedzeniu owocu czy wypiciu soczku miał katar, kaszel, ból brzuszka (syn jest, niestety, częstowany owocami i sokami przez babcię i tatę - na szczęści rzadko). W tej chwili syn jak widzi reklamę jogurtów, słodyczy czy serków mówi: "to niezdrowe - będą chorzy, prawda?". Nie ustrzeżemy naszych dzieci całkiem przed nabiałem, słodyczami i owocami, ale konsekwentną postawą zwrócimy ich uwagę na reakcję, której później są poddane. Wiem, że trzylatek jest na takim etapie rozwoju, że zje cukierka i ani nie pomyśli o konsekwencjach, ale za rok już się odrobinę zastanowi:) Co do przedszkolnego jedzenia - to na talerz mojego syna ciekawie zerkają inne dzieci i to raczej one chcą jeść to co on. Tylko na początku moje dziecko miało do mnie żal, że zajada inne rzeczy, potem się przyzwyczaiło. Najważniejsze drogie Mamy - nie denerwujcie się i nie spinajcie. Wiadomo, pierwsze dni w przedszkolu są jakie są, nie warto jeszcze dokładać do tego obaw o jedzenie. Jak się nie ugniecie i spokojnie do tego podejdziecie, to wszystko się ułoży. Co do zachowania w grupie rówieśników, to nie zauważyłam, żeby syn miał z tym problemy. Owszem, czasem zerka z żalem na dzieci z lodami i napojami, ale ja wtedy robię hokus-pokus i wyciągam z rękawa owsiane ciastko lub butelkę z herbatą, a wtedy już wszystko gra! W końcu jestem czarownicą, prawda? Rok temu byłam w podobnej sytuacji, też miałam obawy jak to będzie. Ułożyło się. Wam też się ułoży:) Pozdrawiam!
data: 2012.08.10
autor: Marcela
 
 To jeszcze ja w sprawie odrzucenia przez grupę i związanego z tym stresu, poczucia osamotnienia; czy wam wydaje się podobnie, czy może macie inne zdanie na ten temat? wydaje mi się, że powodem odczuwania przez dziecko negatywnych konsekwencji odrzucenia przez grupę może być brak poczucia bezpieczeństwa w domu; może, jeśli da się dziecku odpowiednie wsparcie psychiczne, jeśli pokaże się konkretne wartości, a potem będzie się żyło zgodnie z nimi, może wtedy, kiedy będzie się robiło to, co się mówi, tzn gdy słowa nie będą przeczyć czynom, to może wtedy faktycznie taki strach jest irracjonalny? Może wtedy zmienia się cały system wartości takiego dziecka? Wtedy Rodzina ma prawdziwą wartość, a koledzy z podwórka są tylko jakąś częścią życia, ale nie na tyle istotną, by miał się przez to zawalić cały świat (a przynajmniej znaczna jego część)? Czy może być tak, że jednak ten nasz dom musi być twierdzą i azylem, musimy się w nim czuć bezpiecznie, musimy wiedzieć, że tam zawsze czeka ktoś, kto zrozumie i wesprze, a reszta świata poukłada się sama? Chyba zaraz odpowiem sobie sama na pytanie :) bo przypomniało mi się, że miałam w podstawówce koleżankę - miała dziewczyna wielką siłę przebicia i jeszcze większą pewność siebie; w sumie to nigdy nie zastanawiałam się dlaczego; ani nie była piękna, ani super szczupła (wtedy to było ważne dla nas, dziewczyn), miała jedno oko zielone, a jedno niebieskie, kartoflany nos i pewnie w innym przypadku byłaby wyśmiewana - a Ona potrafiła zrobić z tych swoich cech wielkie zalety; chłopaki uganiali się za nią a dziewczyny po cichu zazdrościły; kiedyś byłam u Niej w domu - mieszkała tylko z matką i dwoma sporo starszymi siostrami przyrodnimi; wydaje mi się, że matka była po dwóch nieudanych związkach (koleżanka miała kontakt z ojcem); i pamiętam do dziś to, co mnie tak uderzyło w obrazie tego niepełnego, czyli niby dysfunkcjonalnego domu, uderzyła mnie pełna akceptacja dla dziecka, matka (i siostry również) stawała za nią murem w każdej sytuacji - zawsze była po Jej stronie; pamiętam to bardzo chyba dlatego, że pamiętam również swój żal, że ja tego nie miałam. Czyli może nie trzeba się martwić niepotrzebnie, tylko kochać te swoje dzieciaki a reszta przyjdzie sama?
data: 2012.08.10
autor: Kasia z Podlasia
 
 Radna przyłączam się do pytania; wszak mój Syn nie skończył jeszcze trzech lat, ale też zdarzy się, że obejrzy reklamę, jak uśmiechnięte dzieci pałaszują "pyszne zdrowe ciasteczka najlepsze na śniadanie", widzi w weekendy dzieci jedzące kolorowe lody, pijące soczki i wiele wiele innych; no i również chciałam zapytać o argumenty jakich używałyście, używacie wobec takich małych dzieci; bo dlaczego "oni" mogą a "my" nie? temat jest delikatny bardzo i zabieram się do niego bardzo powoli i malutkimi kroczkami, a to z powodu, że targają mną obawy, że dziecko zostanie odrzucone przez grupę rówieśniczą; pewnie obawiam są niepotrzebnie, ale gdy się samemu doświadczyło podobnego, to chciałoby się ze wszystkich sił zapobiec cierpieniu.
data: 2012.08.10
autor: Kasia z Podlasia
 
 Jak ktos nie rozumie dojo niech przeczyta pare postow nizej, wszystkie dolegliwosci wylaza, pojawiaja sie nowe, nic nie uchodzi bezkarnie. Ale dojo sie juz konczy, idzie jesien, koszyk warzyw niesie...
data: 2012.08.10
autor: 
 
 Witam. Chcialbym sie zarejestrowac i poczytac.
data: 2012.08.10
autor: edgar1877
 
 Witam. A ja chciałam w temacie przedszkolnym - juz tuż tuż. Dziewczyny jak wy tłumaczycie swoim dzieciom, że będą jadły co innego lub pewnych rzeczy w ogóle nie mogą? U nas tłumaczeni alergią nie poskutkuje. Czy "my tego nie jemy" nie jest dla dziecka "dziwne"...? przepraszam, ale już sama nie wiem jak wytłumaczyć, może za duzo nad tym myślę. Moje dziecko widzi, że inne jedzą słodycze i "to jest niezdrowe" coraz mniej go przekonuje, widzę, że jest zmieszany, i denerwuje się nazwet, jak inne jedzą słodycze lub owoce a on ich poucza, że "tego się nie je!" i stara sie być wobec wszystkich konsekwentny. Czasem sama juz nie wiem jak mam na takie coś reagować...dlatego proszę o Wasze wskazówki i porady przepracowane.
data: 2012.08.10
autor: Radna
 
 Carmen chyba jednak lekarstwem tu będzie cierpliwość po wielokroć i dystans do sytuacji; i umiejętność nabrania w płuca wielkiej ilości powietrza w odpowiednim momencie, a potem wypuszczenia go razem z całym nagromadzonym ciśnieniem; wydaje mi się, że Mężu Swojemu nie wytłumaczysz - On musi na własne oczy i uszy; Twój przedszkolak widać też już Swoje przerabia - dobrze, że już przedszkolak - coś zawsze zrozumie! tłumacz, tłumacz do upadłego, nawet po dziesięć razy to samo jeśli trzeba - czytałam na forum wiele wpisów o tym, jak dzieciarnia zawsze na nie a przychodzi co do czego, to umieją sami imbirówki parzyć :) ja widzę dużą zmianę w nastawieniu mojego Męża (który nie je PP "bo nie", bo "kurkuma za żółta", bo "nie może się przemóc", bo każde inne mięso niż wieprzowina jest na nie), i doprawdy nie wiem, jak to się stało. Mogłabym powiedzieć, że "samo", ale jest kilka faktów, które mogły wpłynąć na taki kierunek obrotu spraw; byłam/jestem konsekwentna - mój sukces - moi Rodzice przestali dokarmiać Syna słodyczami; - tak się stało, również samo!!! :), że moja Mama zmieniła podejście do mojego PP o 180 stopni, zaczęła podziwiać mnie na głos (o rany, Ona nigdy mnie nie podziwiała na głos) - gdy zaczęliśmy jeździć do Rodziców i Teściów obładowani kosmiczną ilością słoików - to ja tłumaczyłam po co i dlaczego - wydaje mi się, że punktowałam tym w Jego oczach (wydawało mi się, że On się tego wstydził, a na pewno Go ta sytuacja mocno krępowała), bo grad pytań lał się na mnie nie raz - a ja ze spokojem odpowiadałam na zadawane pytania; - odpuściłam Mężu swemu - przestałam ględzić o PP, przestałam Mu tłumaczyć na każdym kroku, że to, co je jest złe, przestałam namawiać na jedzenie, gotuję Mu nawet od wielkiego dzwonu mannę na mleku z sokiem, jeśli poprosi (a co, pamiętam jeszcze jak! ale zdziwiłam się, że taka biała - o tym zapomniałam :), przestałam na siłę Go uświadamiać chyba, że pyta dlaczego - wtedy wytłumaczę "w uproszczeniu"; no i może jeszcze zauważył, że mnie nie boli nic a Jego ciągle coś; aha no i był niejednokrotnie świadkiem efektów moich wyskoków jedzeniowych w postaci bólów brzuszka, ulewań, zmian na skórze u naszej 4 miesięcznej Córki; i jeszcze na koniec, bo chyba przesadziłam z długością postu - jeśli masz wrażenie, że jesteście z mężem po przeciwnych stronach barykady, to tak na prawdę nie możesz zrobić nic oprócz "robienia Swojego", odpuszczenia chłopu, by żył, jak chce i czekania cierpliwie, co czas pokaże; a dziecku tłumacz ile możesz i gotuj co możesz; a niedawno naszła mnie fajna myśl odnosząca się do różnic zdań między małżonkami i dziecka pomiędzy tym wszystkim; nie jest sztuką żyć zgodnie, gdy ma się takie samo zdanie na każdy temat; sztuką jest żyć w szacunku do siebie nawzajem wtedy, gdy zdania różnią się diametralnie... to jest świetna lekcja życia do przekazania dziecku, a jakie zadanie dla mamy i taty! tylko, że to jest proces, takie rzeczy nie zmieniają się z dnia na dzień; tu trzeba czasu, cierpliwości i dystansu; u mnie zadziałało - proces trwa; pozdrawiam serdecznie wszystkich!
data: 2012.08.10
autor: Kasia z Podlasia
 
 Łza, spróbuj może tych placuszków cukiniowych z feta. Ja robiłam i wyszły dobre, choć nie wiem czy możesz feta.
data: 2012.08.09
autor: Mekcyk
 
 ...jak dwa i pół komandosa głodne niemowlę jest ... podjadłam malin. musiałam sprawdzić. zapewne domyślacie się, że happy endu nie było :D u nas w lesie jesień się rozgaszcza, a i słonko już jesienne. Lzo, smaż placuszki z cukinii na małym/średnim ogniu - zrobią się i wewnątrz i weź się kobito ogarnij :) jak człowiek myśli że już nie ma siły to zawsze gdzieś tam jeszcze trochę jest. wiem co mówię. moje padawany mnie trenują :D pozdrawiam
data: 2012.08.09
autor: Fox_India
 
 Witam serdecznie,nadal czuje się źle doszła gorączka,wymioty...mam nadzieję że nauka nie pójdzie w las.dziękuje Lili
data: 2012.08.09
autor: beatamonika
 
 Kochane Dziewczyny!!! Czytam Wasze posty już od paru latek i Wy jesteście takie super Babeczki i tak się staracie, a jak teraz czytam, że tak się źle czujecie to... to mi serce pęka... Mądrzy mówią, że na chorobę trzeba sobie popracować 7 lat, więc wejście na drogę dobrego żywienia i pracy ze sobą niestety nie załatwia od razu sprawy. Pewnie, że brak dyscypliny nie sprzyja poprawie zdrowia i nastroju, ale... takie biczowanie siebie z tego co widzę wprowadza Was w tak niskie wibracje, że to jeszcze gorzej na Was działa. Nie chcę szukać dla Was usprawiedliwienia, ale no cóż, co pojadłyście to pojadłyście teraz do plecaka termosy i wio przez życie z pięknymi myślami i przede wszystkim wybaczeniem sobie, że tak nie fajnie się załatwiłyście. Wysyłam Wam dużo miłości a resztę Forumowiczów cieplutko pozdrawiam
data: 2012.08.09
autor: DorotaJ
 
 Witajcie, szukam porad w sprawie mojego najmłodszego dziecka - synek ma skończone 13 miesięcy. Od 7 miesięcy jest rehabilitowany z powodu opóźnienia w rozwoju. Szukając przyczyny jego problemów odkryliśmy niedoczynność tarczycy. Od kwietnia dostaje hormon tarczycy w tabletce, poprawa jest ale bardo powolna. Na początku synek rozwijał się tylko troszkę wolniej (jak miał 4 miesiące jego rozwój był na 3 miesiące...). W wieku 6/7 miesięcy przestał obracać się na brzuch i na plecy, nawet na boki przestał się obracać. Przed tym cofnięciem w rozwoju synek miał podaną jedyną szczepionkę, przeciwko żółtaczce. Obecnie synek samodzielnie siada (od około 2 tygodni), próbuje raczkować ale tego jeszcze nie można nazwać raczkowaniem. Od lutego br staram się gotować i całą rodziną jemy według pięciu przemian. Niestety mamy chwile upadku i zdarza się jedzenie nie 5p. Synka karmię piersią - poza mlekiem je niewiele - mleko stanowi około 70 - 80% jego pokarmu. Niestety nikt nie jest w stanie albo żaden lekarz nie chce poszukać przyczyny problemów u mojego synka. Działamy tylko na objawy - rehabilitując go i uzupełniając hormon tarczycy. Czekamy na wizyty w poradni genetycznej i poradni chorób metabolicznych, ale te wizyty będą za kilka miesięcy. Nie wiem w jakim kierunku pójść, żeby pomóc Marcinowi. Jeżeli ktoś z Was lub Pani Ania ma jakiś pomysł lub radę dla mnie, będę wdzięczna.
data: 2012.08.09
autor: Agnieszka
 
 Witam forum Przyplątałam mi się infekcja intymna jakiś czas temu.Był oczywiście ostrozeń,siedziałam w nim 2 razy dziennie po 10 min,piłam imbirówkę,też 2 razy dziennie,trzymam dyscyplinę.Niestety czuję że jeszcze jest coś nie tak(to już dwa tygodnie), co prawda nie swędzi i nie piecze ale czuję dyskomfort.Powiedzcie proszę czy lepiej pić w tej sytuacji kilerkę czy imbirówkę,a może na zmianę.I czy dalej przemywać ostrożeniem? Dzięki z góry za odzew:)
data: 2012.08.09
autor: Dorota z Wrocławia
 
 doigralam sie,zolty osad na jezyku ,bol w okolicach nerek... Mam zamet w glowie nie wiem co robic czy zaczac oczyszczc nerki wyciagiem z liscia laurowego czy bardziej zdyscyplinowac sie na PP... Taka rozbita jestem;( A moze rano lyzeczke oleju lnianego? CO ROBIC,CO ROBIC
data: 2012.08.09
autor: LZA
 
 Witam. Dziś już lepsze samopoczucie. Noc przespałam dobrze. Serce na szczęście jeszcze bije;)Po takiej szkole to ja naprawdę pomyślę zanim coś włożę do gęby. Beatomoniko zupy są chyba naszym jedynym wybawieniem. Nagotowałam wczoraj gar złocistej miksowanej. To kiepskie samopoczucie musi minąć. Współczuję Ci z powodu śmierci mamy.
data: 2012.08.08
autor: Lili
 
 Pani Aniu, odezwac sie mialam ale czas ucieka przez palce.... Dziewczyny juz lepiej, kupki zwiezle po miesiacu chyba zaczely byc...I tak oto: przyczyna tkwila pewnie we wszystkim; fasolce, kaszce orkiszowej i przemarznieciu...Do tego doszlo tez konczace sie w piersi mleko i moj powrot do pracy, pewnie bardziej moj stres niz ich no ale suma sumarum... Kaszka orkiszowa w owsiance teraz jest super, owsianka jest swietna, oczywiscie rzadko, ale to milutka odmiana. Poki co jadlospis niezmienny, czasami jajeczniczka, czasem troszke mieska z rosolku(zmielonego z warzywkami)...glody sa ogromne, na kolacje pol litra owsianki na lebka to absolutne minimum. Wiec ja gotuje gotuje gotuje:) pozeramy 10 kg ziemniakow w tydzien;)))) Ku przestrodze tylko nadmienie zeby uwazac na termosy... co prawda upaly sie chyba juz skonczyly, ale w naszym juz wiekowym termosie zupki kisly:( mysle ze nie podalam dziewczynom tego, ale kto wie czy przypadkiem kiedys nie zauwazylam, ze juz zupka lekko.... sie nie nadaje.... Zatem idziemy do przodu, dziekuje:) pozdrawiam Forum i pania Anie, z pewnoscia niedlugo zadzwonie;) Ciagle sie zastanawiam czy juz moge im jakiegos nalesniczka czy omlecika podac? 13 miesiecy juz maja...i widze ze te zupki i pulpeciki to doslownie przez nie przelatuja :)))
data: 2012.08.08
autor: Monika z Łodzi
 
 Witam serdecznie Przeczytałam post Lili,mam podobny problem jestem po raku szyjki macicy....zaniedbałam siebie takze przez ostatni miesiac/choroba mamy,szpitale potem smierc/nie jadłam nie miałam sił tak mi było obojetne wszystko potem wyjazd/lody/woda/ciasta wczoraj na wieczor herbatka TLI/potem takie mdłosci do teraz mimo imbirówki/rano wymiotowałam jestem bez sił,słaba,żle czuje sie mysle ze wczoraj brzoskwinie z ogrodu mnie doprawiły Pani Aniu,wiem ze zawiniłam jestem na poczatku drogi ale tak zle nie czułam sie dawno jak dzis....pozdrawiam ciepło wszystkich którzy trzymaja dyscypline,i nie musza tak jak ja czuc sie na własne zyczenie co moge na juz by jako tako dojsc do siebie,dziekuje B
data: 2012.08.08
autor: beatamonika
 
 Witam serdecznie. Pani Aniu mam ogromny problem ze sobą, ze swoim samopoczuciem. Tylko i wyłącznie moja wina i moja głupota.Najpierw były morele, rosnące w moim ogrodzie i niestety niepohamowane obżarstwo nimi (dosłownie. Już się cieszę na samą myśl, że one owocują co dwa lata. Polało się też trochę piwa w te wakacje i słodycze (wcale nie PP, łakociowe byle co ze sklepu). W zeszłym tygodniu był wyjazd w góry, czterodniowy, dość intensywny (jak na moje skromne jak do tej pory ćwiczenia fizyczne). Już w czwartek poczułam że coś się dzieje nie tak z sercem.Miałam palpitacje, nagły ostry ból brzucha (chwilowy)i od razu wypróżnienie (ale nie biegunka).Po chwili wszystko minęło.W czwartek również bardzo mocno spiekłam się na słońcu W piątek chyba zrobiłam najgorszą rzecz, wybrałam sie na basen z rodzinką. Było mi tam z jednej strony duszno, a z drugiej zimno. Weszłam do jacuzzi, gdzie siedziałam chyba godzinę. Z ledwością co z niego wyszłam.Od tego momentu przestałm odczuwać jakąkolwiek siłę życiową, czułam się wypompowana całkowicie z sił. W sobotę rano czułam się strasznie. Wszystko mnie bolało, plecy, brzuch, nogi, głowa a najwięcej oczy, zwłaszcza oczodoły. Zero sił. Włączyłam nasze zupy i duszeniny, cherbatki, kawa. Sobota, niedziela zero sił, wszystko boli. Wczoraj już trochę lepsze samopoczucie. Już myślałam że wszystko wróci do normy a tu dziś następny problem. W nocy ok. 3, obudził mnie mój własny jęk, czułam jakby serce miało przestać mi bić. Po chwili zasnęłam. W południe znowu nieciekawie. Takie właśnie wrażenie jakby serce za chwilę miało przestać mi bić (chociaż nie czuję żadnych palpitacji, może to nerwica?)Czuję się jakoś mdło, jakbym miała za chwile upaść, zemdleć.Słabo mi. Odczuwam podczas chodzenia ból (ale nie mocny)pomiędzy łopatkami, może ciut wyżej nad nimi. Fatalnie się czuję. Zupy które teraz jadłam nagotowałam przeszło dwa tygodnie temu (były wekowane)moze to też nie ta energia co powinna być? Zastanawiam się jak mogę sobie pomóc wyjść z tego ustrojstwa? Myślałam o imbirówce, ale sama nie wiem, czy mogę w tej chwili. Przedwczoraj po popołudniowej kawie (która bardzo mi smakowała)poczułam się jakaś taka wysuszona. Pewnie przez te szaleństwa zniszczyłam swoją esencję, dlatego kawę piję tylko rano na razie. Jestem po operacji raka piersi i w trakcie dość ostrej hormonoterapii.
data: 2012.08.07
autor: Lili
 
 Dzis robilam paluszki z cukini,Nie udaly sie.jakiej konsystencji robicie ciasto? Z wierzchu I z dolu upieczone a srodek surowe.ostatnio Nie umiem gotowac,nic mi Nie smakuje,bola mnie stawy... Stracilam pasje gotowania I sens ...
data: 2012.08.07
autor: Lza
 
 Dziękuję bardzo za odzew w mojej sprawie:) znalazłam wypowiedź Magdy Ciesielskiej w archiwum, że po szczepieniu jej dziecko mialo niestrawność i ulewało. A właśnie tak mi to wyglądało jakby małemu coś na żołądku leżało. Poza tym macie rację pofolgowałam sobie ostatnio i dolałam oliwy do ognia. Mąż upiekł ciasto drożdżowe z owocami(az wstyd sie przyznać, ale zjadlam kilka kawałków) zjadlam też kulki miodowe. Ech niemądra ja:( ale wczoraj wypiłam prawie litr rosołu, kilka dni piłam kilerkę i imbirkę na zmianę no i zupy i dzisiaj już nic mu sie nie ulało:) Pozdrawiam.
data: 2012.08.04
autor: Pinezka
 
 Witam:)) proszę o radę jak często mogę pic imbirówkę? i po jakim jedzeniu/dziekuje
data: 2012.08.04
autor: beatamonika
 
 Pinezka, już nie wiem gdzie to przeczytałam, ale z tego co pamietam to P.Ania wypowiedziała się na temat ulewania, że to błędy żywieniowe matki. Pozdrawiam
data: 2012.08.03
autor: Carmen
 
 Pinezka, jak zaczynasz karmić malca, najpierw płynie dla niego popitka, rzadkie mleko na zaspokojenie pragnienia, następnie mleko treściwe, które jest już formą pokarmu. Myślę, że problem ulewania nie leży po stronie "zbyt treściwego pokarmu", a raczej tego, co Ty spożywasz. Może przemyśl od kiedy zaczął się ten problem i co wprowadziłaś do swojego jedzenia (może jakaś surowizna, coś ze słodyczy, albo lody dla ochłody). Herbatka raczej problemu nie załatwi, po później nakarmisz mlekiem i może być reakcja podobna. Na spokojnie się zastanów i słuchaj tego, co mówi Ci matczyna intuicja. Pozdrawiam!
data: 2012.08.03
autor: Kejla
 
 Kasiu z Podlasia, dopiero teraz mogę Ci podziekować za odpowiedź na moje wołanie. Doszłam do wniosku, że nie ma co odpuszczać naszym facetom. Jak się odpuści, to oni traktują to za naszą akceptację tego co robią. Dlatego trzeba trzymać rękę na pulsie. Ja jeszcze niestety nie pozbyłam się dolegliwości u mojego przedszkolaka. Jak zwróciłam uwagę męża na to, że organizm dziecka jest osłabiony, bo często leci mu krew z nosa, to zaczął jeszcze więcej podawać jemu owoców, bo witaminki... Ganie go za to, ale robię też swoje. Dużo rozmawiam z dzieckiem, co jest niezdrowe. Na wszelkie sposoby staram się wzmocnić je naszym jedzeniem PP. Jednak zauważam też drugą stronę medalu. Dziecko robi to co jest w danym momencie jemu na rękę. Je słodycze czy owoce, wtedy kiedy chce, jak potrzebuje. Oprócz tego jest zagubione, bo mamusia mówi co innego niż tatuś. Nie wie kogo ma słuchać. Ale ja i tak ciągle tłumaczę jemu. Dopiero czas pokaże jak to się dalej będzie toczyło. Czy moje starania przydadzą sie na coś, czy odniesie to wręcz odwrotny skutek. Bo linia między tymi dwoma stronami jest cieniutka. Jeśli coś jeszcze możesz mi poradzić lub inni forumowicze to bardzo proszę :)
data: 2012.08.03
autor: Carmen
 
 Witam, czy może mi ktoś podpowiedzieć czy mogę dziecku który ma 4m-ce dać herbatkę z FZ . Karmie go tylko piersią i ostatnio prawie codziennie mu sie ulewa już gęstym prawie strawionym mlekiem. Położna twierdzi że mam coraz bardziej treściwe mleko a maly jest łasuchem dlatego mu sie ulewa i dlatego powinnam podawać mu herbatki. Pani Ania pisze, że do 6m-ca dziecko powinno jeść tylko mleko matki, ale czy to sie tyczy także napoi? Może tego rzadkiego mleka który jest właśnie do napicia mam za mało?
data: 2012.08.02
autor: Pinezka
 
 Witam, ja zaczynam dopiero PP, jeszcze nie w 100%. Piję imbir, kawę gotuję. Mam ostatnio bardzo dużo śluzu w stolcu i nie wiem czy wiązać to z oczyszczaniem, czy może coś innego. Czy ktoś tak miał?Proszę o poradę.
data: 2012.08.01
autor: Ruda z Opola
 
 Dzien dobry, Aszkah bardzo cenne dla mnie sa Twoje posty. zycze zdrowka. dziekuje za to ze sie dzielisz. pozdrawiam serdecznie Pania Anie i Forum.
data: 2012.08.01
autor: Marmelada
 
 Dzięki Kejla za odpowiedź:)panikuję że może mały ma biegunkę i takie tam, ale chyba nie mam co się martwić. Wiem, że to we mnie jest problem i muszę się wziąć za siebie. Jutro ugotuję rosół. Dziś wypiłam kilerkę bo coś serce mnie boli i duszności mam (czyli moje typowe objawy grzechów słodyczowych)i na wszelki wypadek zupę z chili ostawiłam bo intuicja mi podpowiada, że jest ono zbędne w moim menu. Pozdrawiam.
data: 2012.08.01
autor: Pinezka
 
 Pani Aniu, ja znów o tej mojej nadczynności, o czym już pisałam i pytałam co robić. Póki co, staram się wyciszać wewnętrznie i jakoś nie spieszyć się ze wszystkim. Pomaga. Objawy nie dokuczają mi tak mocno, ale nadal chciałam prosić o poradę, co mogę zrobić będąc w czwartym miesiącu ciąży i karmiąc piersią prawie dwulatkę? Pozdrawiam i ślę moc dobrych myśli na spóźniony czas imienin :)
data: 2012.07.31
autor: Kejla
 
 Pinezka, ja jedynie od siebie mogę Ci napisać, że kupka u dzidzia co dzień to zbawienie, więc zamiast się tym martwić - ciesz się, że dziecko zaczęło normalnie "działać". U mojej małej też zdarzały się grubsze sprawy nawet i 2 - 3 razy dziennie, wszystko zależało od tego, co ja jadłam. Martwiłam się, jak nie zrobiła przez cały dzień... Także pogratulować :)
data: 2012.07.31
autor: Kejla
 
 Pomylenie pojęć. "lato za pasem" oznacza, ze dopiero nadchodzi...
data: 2012.07.31
autor: 
 
 Witam! To prawda, że Przeznaczenie samo nas prowadzi drogami, która są nam pisane. W to lato ja zawinęłam do Poznania po przyprawy do Centrum Anna, mój mąż natomiast po nowe gary do Olkusza (teraz i ja jestem posiadaczką sławnego już bigosownika z dzikami) oraz do Czańca po makaron... Ot, tak jakoś nas zaprowadziło...:)
data: 2012.07.31
autor: Marcela
 
 Lato wygląda, że już jest za pasem:) Jesien powoli nadchodzi wg. PP, czas na przygotowania do zimy! Ja ostatnio kupiłam sobie książkę pani Anny "filozofia smaku" i nie mogę się nadziwić jakie pyszne "sznycelki wołowe" mi wyszły oraz zupa z cukinii z ryżem, po prostu pycha! Polecam każdemu. Jak zwykle książka jest super,pełna porad i informacji podanych w przystępny sposób. Od 2 lat polecam sposób żywienia wg. PP moim koleżankom i już widzę ich sukcesy (ciąża po długim okresie niemożności zajścia w ciążę, minęły bóle głowy itp). Trzeba tylko dyscypliny. Pozdrawiam wszystkich serdecznie na forum i życze miłego gotowania!
data: 2012.07.31
autor: Dorota
 
 Przeczytałam objawy candidy i prawie jestem pewna, że ją mam...co teraz? planowałam wyjazd na urlop za granicę, wiadomo jak byłoby z jedzeniem...Co robić? Na pewno muszę to badania potwierdzić, a potem ścisłą dieta, ale jak tu bez chleba wytrzymać jak mnie głód bez niego ściska:(
data: 2012.07.30
autor: 
 
 Nie napisałam jeszcze, że mam coraz więcej przebarwień skórnych na twarzy, takie małe piegi przeradzające się w plamki, a potem w pieprzyki, oraz kurzajki. To wszystko zdaje się słabość wątroby. Niepokoi mnie co się dzieje z moim organizmem.
data: 2012.07.30
autor: Marzena z Gdyni
 
 Slonko, widzialas zdjecie Pani Ani na koncu ksiazki "Filozofia Smaku"? Ja widzialam, i jesli tak dziala PP, to ja nie mam watpliwosci, co wybrac:) Oczywiscie nie mam zludzen, ze jedzenie rozwiaze kazdy moj problem. Trzeba pracowac nad soba na wszystkich mozliwych poziomach. Pozdrawiam:)
data: 2012.07.30
autor: Basia z Bristolu
 
 Pani Aniu prosiłabym ,o rade jak moge robic przetwory na zime wg.5 przemian? dziekuje
data: 2012.07.30
autor: beatamonika
 
 Ostatnio czytałam książkę o długowieczności i kolejny raz byłam zdumiona jak różne są poglądy na temat zdrowego trybu życia. Można zgłupieć! Cytuję: "Coraz więcej badań pokazuje, że mniejszy obrót energią oznacza dłuższe życie. Powodem tego jest fakt, że wszelka forma pożywienia aktywuje przemianę materii i jednocześnie uwalnia ciepło. Ciepło prowadzi do tego, że przyspiesza nie tylko procesy przemiany materii, ale także starzenie się komórek. Pozytywnie oddziałuje obniżenie temperatury ciała...", "pół godziny pocenia potrzebuje przynajmniej pół litra wody". Dodam, że od kilku lat jestem na pp, mam się dobrze, nie lubię jeść ani pić nic zimnego, no ale chciałabym długo cieszyć się młodym wyglądem ;)) pozdrawiam wszystkich, szczególnie ciepło Panią Anię :))
data: 2012.07.30
autor: słonko
 
 Witam. na PP jestem od wielu lat. zrobiłam kilka dni temu kartoflankę z FS bardzo smaczna jest, jednak zastanawiam się czy chili nie jest powodem luźnych kupek u mojego 4 miesięcznego synka, którego karmię wyłącznie piersią. Stał się niespokojny a dotychczas robił kupkę co ok. 3 dni a teraz robi codziennie i wczoraj zrobił nawet dwa razy. Piję też imbirkę codziennie i nie wiem czy nie przeginam z ostrym bo w końcu upały straszne były. Proszę bardzo o poradę. Pozdrawiam.
data: 2012.07.30
autor: Pinezka
 
 Sagata,zapomniała dodać,że moze zacznij przemywać twarz ostrożeniem. POMAGA
data: 2012.07.30
autor: Kasia z okolic Poneca
 
 Sagata, moim zdaniem to właśnie jest reakcja oczyszczania sę organizmu ze śluzu i toksyn. Wybrały one sobie Twoją twarz. Bądz cierpliwa a na pewno cera się zrobi ok jeśli sie będziesz dyscyplinowała. Pozdrawiam forum ;)
data: 2012.07.30
autor: Kasia z okolic Ponieca
 
 Im mniej tym więcej...u mnie to takie trudne. Muszę pomyśleć nad tym. Coś się dzieje zdecydowanie, bo często budzę się w nocy a rano kawa nie smakuje coraz częściej, to wątroba przemawia...A candida? Nie wiem, jak mam dużo odpoczynku i spokojny dzień, np. wczoraj, to cały dzień język prawie różowy. Czy to możliwe, że organizm tak reaguje białym nalotem na zmęczenie? Pozdrawiam
data: 2012.07.30
autor: Marzena z Gdyni
 
 Witam! Pisze na tym forum po raz pierwszy,choc nie pierwszy raz je podgladam.Od niedawna jestem na PP i zastanawiam sie co robie zle,poniewaz odkad przeszlam na PP moja cera nie poprawila sie jak to opisuje wiele osob ,a wrecz pogorszyla mam okropne wypryski a dodam,ze nastolatka juz nie jestem.Moze ktoras z Was podpowie mi co knoce;)Dodam jeszcze ze przez okres okolo 2 miesiecy na PP schudlam okolo 4 kg z czego jestem zadowolona i czuje sie lekko po zjedzeniu posilku i nie mam wzdec co bylo moja zmora.Ogolnie jestem zadowolona,ale klopoty z cera dobijaja mnie po prostu. Pozdrawiam.
data: 2012.07.30
autor: sagata
 
 Lekarz ma rację, w dnie moczanowej nie powinno się spożywać mięsa. Polecam leczenei dietą Ewy Dąbrowskiej, u mnie zadziałało i pozbyłam się jeszcze innych rzeczy.
data: 2012.07.30
autor: Pawo
 
 Marzena z Gdyni: < ale coś mi podpowiada, ze trochę nadwyrężam organizm...>. To Twój zmęczony, rozregulowany, przytłoczony organizm przemawia do Ciebie: zlituj się nade mną, oszczędź mnie, nie w ten sposób. Zasady 5P stosowane z pełną akceptacją doprowadzają do równowagi we wszystkim, dostajemy energię i spokój..., a piszesz, ze jest inaczej. IM MNIEJ, TYM WIĘCEJ. Nasze zdrowie jest konsekwencją naszej wolności. Wymaga tak jak i ona wyborów właściwych, zindywidualizowanych samopoznaniem. Pozdrawiam.
data: 2012.07.29
autor: Ewik58
 
 Od kilku lat jestem na PP. Niestety, ostatnio zdiagnozowano u mnie dnę moczanową. Poziom kwasu moczowego znacznie przekroczony. Lekarz zabronił spożywać kawy (nawet gotowanej), wołowiny i mięska. Nie wiem, jak mam to wszystko pogodzić:(
data: 2012.07.29
autor: 
 
 Marzeno z Gdyni, masz typowe objawy przerostu candida albicans. Czeka Cię długa walka, jeśli będziesz robiła to, co trzeba.
data: 2012.07.29
autor: 
 
 Witam .Choc spoznione,ale serdeczne zyczenia imieninowe dla Pani Ani.Mam problem z jagniecina,Kupilam lopatke jagnieca p,podzielilam ja na 3 czesci z mysla,ze bede miala na 3 zupy.okazalo sie,ze nie wim jak ,bo przepisu na jagniecinie na zupe nie ma.Wiem,ze jest w smaku gorzkim,ale ile czego i kiedy dodac to nie wiem.Nie chce popelnic bledu.Moze mała podpowiedż
data: 2012.07.29
autor: basia z Gdyni
 
 Pani Aniu,spóźnione ale najszczersze życzenia imieninowe od nas tu wszystkich. wszystkiego naj- najlepszego!
data: 2012.07.29
autor: Fox_India
 
 Moi drodzy dopiero raczkuję w pp. Proszę o pomoc - jak ugotować fasolkę szparagową oraz jajka?
data: 2012.07.29
autor: ewa61
 
 Pani Aniu, Dziewczyny, nie wiem w czym rzecz. Trzymam dyscyplinę pp, poza sporadycznym jedzeniem na mieście- co 2-3 tygodnie lub rzadziej ale wybieram wtedy dobre restauracje z orientalnym jedzeniem. Niepokoi mnie to, że na języku prawie ciągle mam biały nalot, ciężko mi wstawać z rana i czuję mało energii. Dziś np. zasnęłam w dzień i nie raz bym to zrobiła, ale tryb życia mi na to nie pozwala, bo jestem osobą która ciągle coś musi robić, być w ruchu, działać. Przypomnę, ze zmagam się z chora tarczycą także i nierównowagą hormonów. Naszła mnie myśl, że może za dużo, za intensywnie żyję, za dużo chcę. Mam pytanie, czy są jakieś zalecenia, zależności między ilością wysiłku fizycznego polecanego, a kondycją tarczycy, żołądka, masy mięśniowej? Bo ja jestem drobna i widziałam się zazwyczaj jako osobę witalną, ale coś mi podpowiada, ze trochę nadwyrężam organizm...Codziennie chodzę minimum 1,5 godziny i pracę mam w hałasie, często nerwowo jest, z dziećmi pracuję. Będę wdzieczna za sugestie, bo martwi mnie to.
data: 2012.07.29
autor: Marzena z Gdyni
 
 Wszystkiego najlepszego z okazji imienin życzy PANI,Pani Aniu, Irena Trzmielewska z Kołobrzegu.
data: 2012.07.29
autor: IRENKA
 
 Dzięki pani Anno
data: 2012.07.28
autor: Elka
 
 Pani Aniu (po pierwsze) przesyłam spóżnione gorące życzenia imieniowe, dużo radości z każdego dnia, spełnienia marzeń, ale bez przesady;), cierpliwości i wytrwałości dla Nas wiernych fanek oraz dużo dużo zdrówka, (po drugie) książka przeze mnie przeczytana okazała się niezwykle smakowita i pachnąca, a wskazówki w niej zawarte bez(cenne), po prostu gotowiec i jak tu Pani nie kochać:)
data: 2012.07.28
autor: Ola ze Zgierza
 
 Elu bób zjadaj sama,dziecko jeszcze za małe,tym bardziej, że mama karmi inaczej
data: 2012.07.27
autor: Anna Ciesielska
 
 Poradźcie mi czy mogę nakarmić bobem półtoraroczną wnuczkę,oczywiście bez skóry .Ona nie jest na P.P.,bo jej rodzice myślą że babce się porąbało z wiekiem.Ale jest zdrowa.
data: 2012.07.27
autor: Elka
 
 Pani Aniu, przesyłam i ja życzenia i ciepły uśmiech:)
data: 2012.07.27
autor: Aneta z P.
 
 Wszystkiego najlepszego dzisiejszym Solenizantkom, Annom, osobno najserdeczniejsze życzenia przesyłam Pani Ani Ciesielskiej. Pozdrawiam Forum
data: 2012.07.27
autor: 
 
 Pani Aniu moc najserdeczniejszych życzeń , samych słonecznych dni i dużo zdrówka życzy
data: 2012.07.27
autor: Aina
 
 Pani Aniu Kochana , życzę Pani wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego . Uśmiechu na co dzień , radości , miłości i zadowolenia , siły i zdrówka , aby pokonywać wszelkie niedogodności , pogody ducha i satysfakcji w życiu rodzinnym i zawodowym oraz dziękuję z całego serca , że Pani jest , że już nie muszę szukać i błądzić , tylko z uniesioną głową puszczać oko do góry i dziękować , dziękować , dziękować . Paczka /słuszna / z przyprawami i książkami dotarła , serdecznie dziękuję . Oczywiście jestem pod wrażeniem ostatniej , FS , kolejnej dawki mądrości i pyszności . Miłego letniego nastroju . Wstawiłam chlebek , czuję zapach...Zrobiłam wg przepisu , a więc bez przypraw ? Dobrej , spokojnej nocki Pani Aniu oraz cieplutkie pozdrowienia dla wszystkich , pa ,pa :)
data: 2012.07.27
autor: Nesca
 
 Wiele imieninowych serdeczności dla P.Ani i wszystkich forumowych solenizantek śle ostróżka
data: 2012.07.26
autor: 
 
 Ja również przyłączam się do imieninowych życzeń - wszystkiego co najlepsze Pani Aniu!
data: 2012.07.26
autor: Ika
 
 Pani Anno, w imieninowym dniu wszystkiego smacznego, zdrowego, błysku w oku, wielu inspiracji i spełnień. A co do tesciowych i mam- moja mama jest absolutnie zakochana w PP, bezwzględnie, tyle ze w zakresie łakoci: babek, ciasteczek i tiramisu, bardzo sobie chwali;)) I jak tu jej nie kochać, jak rozczula. Ale jak jedziemy w odwiedziny to nam gotuje zgodnie z książką i bardzo jest z tego dumna. Jak się domyslacie szybko zakończyłam próby nawracania, za to zamawiam jej przyprawy ze sklepiku, bo "ona jest na PP".
data: 2012.07.26
autor: Miszmisz
 
 Pani Aniu wszystkiego najpiekniejszego z okazji imienin. Dziękuję,ze pani jest!!! Moje życie uległo dużej zmianie (na lepsze oczywiście;D) odkąd jestem na PP i żyję inaczej niż moi bliscy i znajomi ale jestem z tego dumna, że umiem tak dbać o siebie i moje dzieciaczki. Dziękuję i ukłony w pani stronę :)))
data: 2012.07.26
autor: Kasia z okolic Ponieca
 
 Ewil, bardzo dziękuję za Twoją wypowiedź. Moje dziecko z Babcią na wakacjach. Teściowa mi powiedziała: po co Ty tak się starasz i go ograniczasz, skoro na wakacjach i tak będzie wszystko jadł...No i je... Ale tak sobie myślę, że ja swój test zdałam, Babcia na wakacje dostała zdrowe dziecko. A syn uwielbia Babcię. Więc mam w sobie ufność, że wszystko jest tak jak ma być. A jak przez chwilkę nie mam, to szybko stracha wypędzam :) Aha, i zachowuję się jak Kasia z Podlasia, tłumaczę do znudzenia zależności akcja - reakcja :)
data: 2012.07.26
autor: 
 
 Kochana Pani Aniu! Sto lat! Sto lat! Sto lat! W Zdrowiu, Miłości i Radości!
data: 2012.07.26
autor: Agnieszka K. z Wrocławia
 
 Droga Kejlo dziękuję za radę, z pewnością skorzystam myśląc o Tobie cieplutko.Pozdrawiam.
data: 2012.07.26
autor: Marysia z Torunia
 
 Radna, daj na luz, teściowa ma prawo zasadzić sad nawet, nie jest matką Twojego dziecka. To Ty masz dziecko pod kontrolą i stresując się powyższym robisz sobie i dziecku większa szkodę teraz, niż ona kiedyś deserem z tych jagód. Ja jestem w odwrotnej sytuacji, gdy matka uodporniona (z domu) na 5P, robi swoje. Zastosowałam się rad naszej Guru i mam pokój w sobie, widzę jak ona miota się w myślach ze mną, ze swoim zdrowiem. Dopóty nie zainteresuje się jak ugotować smaczną zupę dla siebie, odpuszczam i z wnukiem wcinamy delikatne, pyszne babcine 5P zupy, ziemniaki, duszeniny. Rób swoje i bądź szczęśliwa, ze umiesz nie szkodzić dziecku
data: 2012.07.26
autor: Ewil
 
 A moja tesciowa - o zgrozo - posadziła mojemu dziecku, a swojemu wnusiowi, krzaczki jagód amerykanskich i poziomek. Jeszcze w domu nie byłam i tego nie widziałam, ale jak wrócę to nie wiem co mam począć...juz mam "stersa" z tego powodu, a nie moge się denerwować. Poradzcie może cos mądrego Dziewczęta, jak mam reagować...Dziecko i tak juz jest rozbite między mamę i babcię, bo zawsze okoniem staja tesciowie a mieszkamy razem. Dumam... Dzieki za odp.
data: 2012.07.26
autor: Radna
 
 Kropal ja chudłam natychmiast, u mojej córki ubytek wagi było widać po jakiś 2 miesiącach. Ale wystarczy że zje coś zdrowego inaczej i natychmiast widać to po wystającym brzuszku. Tylko, że chudnięcie dla mnie jest skutkiem ubocznym. Zgubienie kilogramów nie było moim celem :)Życzę Ci powodzenia.
data: 2012.07.26
autor: Ika
 
 Marysiu z Torunia, sama piekę chleb pszenno - żytni w domu, ale żytni też mi się zdarzało. Do sznycelków użyłam kiedyś żytniego, kromy chleba namoczyłam w wodzie i były super! Myślę, że pasztet się nie obrazi ;) Ja bym na Twoim miejscu dodała żytni. Pozdrawiam!
data: 2012.07.26
autor: Kejla
 
 Dziewczyny powiedzcie jak to jest - ja dopiero zaczynam swoją przygodę z PP ( dopiero 2 dni stosuję ale nie we wszystkich posiłkach bo nie bardzo wiem co na śniadania jadać a w pracy niestety mam tylko czajnik bezprzewodowy) czy rzeczywiście można schudnąć stosując metody kuchni PP i po jakim czasie można spodziewać się pierwszych efektów. Dodam że książki p. A. Ciesielskiej chyba jutro do mnie dojadą - moja wiedza narazie pochodzi tylko z internetu.
data: 2012.07.25
autor: kropa1
 
 Carmen, w moim przypadku pomogło to, że byłam, brzydko mówiąc, upierdliwa. Wykazywałam przy każdej nadarzającej się okazji zależność między czynnikiem szkodzącym a efektem w postaci cierpienia lub niedomagania. Kiedy mój Mąż, lub moi Rodzicie pakowali w Syna coś, czego nie powinni, to dziecku z rąk nigdy nie wyrywałam (z nerwów byłoby więcej szkody niż dobrego), ale zawsze mówiłam, czym się dana "akcja" może zakończyć, no i niestety często tak się właśnie kończyła. Z biegiem czasu mój Mąż odpuścił "łakociom", bo zrozumiał, że jest, jak mówię; z Rodzicami też osiągnęłam pewne porozumienie i z tego jestem zadowolona. Ach i jeszcze gdy mnie Mąż doprowadzał na skaj skrajów to potrafiłam Mu powiedzieć, że w sumie to On też jest rodzicem, i że od teraz bierze na siebie całą odpowiedzialność za zdrowie dziecka i, że skoro karmi np owocami, to niech serwuje też inne posiłki, ale, żeby pamiętał, że jak dziecko zachoruje, to też będzie musiał poradzić sobie sam. Może tak i nie powinnam mówić, sama nie wiem, zdarzyło mi się może dwa, czy trzy razy, wydaje mi się jednak, że trochę takie info pomagało rozjaśnić co nieco facetowi w głowie. :)
data: 2012.07.25
autor: Kasia z Podlasia
 
 Dzień dobry, czy suszone pestki dyni, te które możemy nabyć w sklepach poza sezonem, także wykazują właściwości przeciwrobacze? Czy tylko te wydobyte bezpośrednio ze świeżej dyni nadają się do leczniczego spożycia? Pozdrawiam wakacyjnie.
data: 2012.07.25
autor: 
 
 Witam wszystkich serdecznie, jestem okropnie uczulona na pszenicę, jak poradzić sobie z pasztetem?Czym zastąpić bułki pszenne?Jem pieczywo żytnie na zakwasie, ale nie wiem czy to się sprawdza w pasztecie? Jeżeli ktoś już próbował to proszę napiszcie.Pozdrawiam.
data: 2012.07.25
autor: Marysia z Torunia
 
 Witam. Jestem w kropce.Moje dziecko chodzi do przedszkola i mimo moich usilnych działań, aby dawać jej nasze jedzenie do przedszkola, nic z tego nie wyszło :( W domu natomiast je to co ja nagotuje i staram się ją pilnować jak najlepiej umiem. Jednak i w domu ma "czynnik osłabiający", bo mąż nie jest zwolennikiem PP. Np. na ogródku są owoce, które jej daje. Efekt tego jest taki, że coraz częściej ma krwawienia z nosa w nocy lub rano. Wiem z forum, że to silne osłabienie organizmu. Do tego ma bóle nóżek (tzw.wzrostowe). Budzi się w nocy z bólu i krzyczy, płacze. W moim przypadku nie ma sensu kłócenie się z mężem o to, bo wtedy jest jeszcze gorzej. Może po przeczytaniu mojego postu komuś przyjdzie jakaś rada, którą mógłby sie ze mną podzielić.Pozdrawiam
data: 2012.07.25
autor: Carmen
 
 Kiedy po ciąży można zacząć ćwiczyć rytuały? W ciązy przerwałam, teraz mija 6 tydzień po porodzie czyli połóg się kończy, czy już mogę ćwiczyć (gin nie ma nic przeciwko)? Bardzo brakuje mi ćwiczeń rytuałów-ale to silna energia więc nie wiem kiedy zaczynać.
data: 2012.07.25
autor: marylka
 
 U mnie też gulasze :-) szczególnie aromatyczny, nie mogę się nim najeść, robiłam 3 razy pod rząd i cały czas mam nań ochotę. A lata jakoś nie czuję... Pracuję w dużym budynku, w którym cały rok jest chłodno, nawet latem. Bez swetra, długich spodni i zakrytych butów ani rusz. Może stąd ta chęć na duszone, aromatyczne mięsiwa i treściwe zupy. Pozdrawiam!
data: 2012.07.24
autor: plastynka
 
 Witajcie . Miło słyszeć że nie jestem dziwna tylko normalna. Moje dziecko [to młodsze] w niedzielę pojechało ze mną na działkę do przyjaciół ubrane w bluzę z długim rękawem i spodenki dresowe JA miałam spodnie -długa nogawka i bluza z długim rękawkiem. W słoneczku było fajnie ale w cieniu było zimno. Znajomi porozbierani do goła w bikini. Oboje z mężem byliśmy zdziwieni, chociaż mój maż potem dołączył do grona rozebranych- nie chciał odstawać[ szkodzi mu bycie dziwadłem] , za to ja to ucięłam docinki krótko- nie przywiązuje wagi do obgadywania bo przyzwyczaiłam się do bycia w centrum uwagi. Wszyscy zamilkli tylko przyjaciółka z troska w głosie zapytała czy nie powinnam zrobić badań skoro jest mi zimno. Będąc w Turcji 3 lata temu miałam podobnie jak wy. Było mi nareszcie ciepło, nie pociłam się i „zdychałam z gorąca” jak wszyscy nasi znajomi tylko było mi ciepło na tyle że mogłam się opalać i pływać w ciepłej wodzie. Wówczas znajomi też mi się dziwili. Tak w ogóle to zaobserwowałam duuuuży plus. Całe życie byłam na początku „małą potówką „potem, „większą potówką”. Teraz nie pocę się wcale, no przynajmniej nie tak jak na reklamach to pokazują. Do niedawna używałam etiaksilu lub innych środków na pocenie teraz nie potrzebuje nic poza perfumą. Mój starszy synek miał ciągle zapoconą głowę , stopy, dłonie. Po tym jak zaczęłam go karmić wg PP a miał wtedy 4 latka, po roku zaobserwowałam ze nie poci się tak intensywnie może biegać jak wściekły a głowa nie jest mokra.Wcześniej wyglądał by jak oblany wiadrem wody i to po niewielkim wysiłku . Stopy i dłonie pocą mu się lub raczej wilgotnieją w momencie stresu. Tylko to mu pozostało- i to go drażni.
data: 2012.07.24
autor: aszkah
 
 Przyłączam się do tekstylnych. Nie, że mi jakoś zimno, ale nasze lato wymaga troski dla ciał, pilnujemy się, bo to ciepło takie punktowe, nie rozlewające się. wiecie co, ja to na serio czekam na jesień- wtedy mam w głowie- idzie jesień, pilnuj sie lepiej. Teraz mam juz cały dom we wspominanych przez Pania Anię kreskach- czego nie zjadłam. I gulasze, gulasze:) super smaczny gulasz z bakłazanów dla ich fanów- jemy czasem z grzanką wysmarowaną hummusem. No ale wracając do jesieni, jakoś bezpieczniej czuje sie z dyniami i nie tak młodymi pyrami. Słońce łapię jak ta dynia tymczasem. usciski
data: 2012.07.24
autor: Miszmisz
 
 mnie też przy 24 stopniach nie rozbiera, lubię ciepło ale przy takiej temperaturze mam zakryte ramiona bo ramiona mam wyjątkowo wrażliwe i musi być naprawdę upał 30 stopniowy żebym je pokazała, nie mówiąc o stopach... pozdrawiam
data: 2012.07.24
autor: DorotaJ
 
 aszkah dokładnie wiem o czym piszesz z tym odczuwaniem chłodu. mi też ludziska dookoła każą rozbierać dzieciaki. na plaży (z powodu bryzy) miały koszulki z krótkim rękawem. chroniłam plecki. nie smarowałam też kremem z filtrem. no i ta "bajecznie ciepła" woda w Bałtyku! ja sama noszę przewiewną koszulkę z rękawem kiedy inni "umierają" z gorąca. mężczyźni w Turcji, u nas nie do pomyślenia, chodzą w koszulkach na ramiączkach na to mają jeszcze koszule, najczęściej z długim rękawem. kobiety - wiecie :)chodzi o izolację temperatury ciała. kiedyś doświadczałam "zdreszczenia" w sytuacji zmiany temperatury nagrzanego słońcem ciała kiedy następował cień. teraz nie mam takich zjawisk właśnie dzięki ochronie ciała. kiedy jednak temperatura jest powyżej 30 stopni po słońcu bezwstydnie paraduję w bikini :D w cieniu jednak raczej mam na sobie jakąś przewiewność :) przy 20 stopniach z wiaterkiem moje dzieciaki mają bluzkę z długim rękawem. pozdrawiam
data: 2012.07.24
autor: Fox_India
 
 mam slabe kosci czy w PP jest dosc wapnia w pozywieniu? Codzienna kawa lub dwie. Nabialu nie lubie ale jak trzeba to trzeba;) moze przyjmowac glukozamine lub pic wapno? co wy na to???
data: 2012.07.24
autor: tobik
 
 Mam jeszcze do was pytanie czy tylko mi się tak wydaje czy też macie podobne odczucia. Nasz klimat jest zimny. Wczoraj było pięknie ale 24 stopnie . Nie było mi gorąco zwłaszcza że w cieniu wiał wiatr. Wszy moi znajomi nie PP byli zdziwieni że jest mi zimno i się nie rozbieram do bikini ;-D co wy na to ze mną jest cos nie tak?
data: 2012.07.23
autor: aszkah
 
 Witam. Dziś mam chwilę więc postanowiłam podzielić się z wami poradą Pani Ani. Dzwoniłam w sprawie moich jelit i podrażnienia ich w momencie nastania lata tuż po letnim Dojo. Pani Ania zwróciła mi uwagę na DOJO które zawsze będzie miało wpływ na moje zdrowie. Wiąże się to z oddziaływaniem na żołądek [ mam słaby potrójny ogrzewacz] Ponadto wszystko wskazuje na to że moje dolegliwości jelita grubego odzwierciedlają stan żołądka. To żołądek wpływa na jelito grube – w moim przypadku. Jeśli jest niedogrzany jeśli denerwuję się to mój żołądek odbiera bodźce i od razu mam sensacje w jelitach. Ponadto pani Ania przykazała mi uciskać punkt- wielki lekarz min 15 min. Ten co znajduje się poniżej kolana. Dokładny opis w książce „Renesans akupunktury” prof. dr n. med. Zbigniewa Garnuszewskiego. Pani Aniu zakupiłam tą książkę bardzo ciekawa lektura. Muszę uważać na pokusy, wiem że jak pojawia się zachcianka na słodkie , lub zimne to znaczy że powinnam wypić kilerkę lub imbirówkę. To sygnał od organizmu że z czymś przewaliłam lub czego nie dopilnowałam. Dojo rozwala mnie na płaszczyźnie przekazywania energii. Tak to odczuwam. Póki co piję kilerkę, ok. 13 godz. piję rano i w południe kawę i staram się pilnować i panować nad tym co jem. Ostatnio jest stabilnie . Rano kawa, potem owsianka, potem kawa, potem kilerka i obiad oraz późny obiad lub wczesna kolacja. Przyznam, że po kilerce nie mam potrzeby podjadania chleba i jedzenia kolacji do tego dojrzałam do ćwiczeń wyciągnęłam jogę i trenuję do „ 7 –potów” ;-D. Należy do wszystkiego podejść spokojnie a nawet czasem zatrzymać się i skonfrontować sobie własne czyny. Mój młodziak - maluch też wyszedł bez leków z kataru, kaszlu i czerwonego gardła mimo, że Babcia mnie naciskała- podaj lek. Nie… nie podałam, ale to każdy z tego forum zna z autopsji. Pozdrawiam ciepło.
data: 2012.07.23
autor: aszkah
 
 Lawa, poprostu przedzwoń do mnie
data: 2012.07.23
autor: Anna Ciesielska
 
 Pomóżcie kobietki, mój post przeszedł nie zauważony, nie wiem jak leczyć 2 miesięcznego niemowlaczka nie będącego na piersi? W książkach są tylko remedia dla niemowlaczków piersiowych-mama leczy swoim mlekiem ale co z maluszkami bez dostępu do mleka mamy? Imbirówka po kropelce, co jeszcze na katary, kaszle dla takiego maleństwa?
data: 2012.07.23
autor: lawa
 
 O mitach cholesterolowych, między innymi...a przede wszystkim o tym, jak się z każdego próbuje zrobić chorego http://www.youtube.com/watch?v=RcI0Zxz0mzY&feature=player_embedded
data: 2012.07.22
autor: KamilaK
 
 mamoOlika raczej nie powinnaś jadać buraków. są ochładzające. jeśli masz problem z jelitami to oznacza, że musisz je dogrzać. a poza tym hula candida. gotuj raczej rosół a na nim zupy z ziemniakami, marchewą, pietruchą, porami, fenkułem, cebulą (te ostre to podstawa). może odciąż jelita ograniczając pszenno mączne. pozdrawiam
data: 2012.07.22
autor: Fox_India
 
 Przepraszam za literowkę- miało być na początku postu "Farmaceuto", a nie "Farmaceutyczny ".
data: 2012.07.22
autor: Dardanele
 
 Witam.Drogie panie ,nie wiem jak mógłbym funkcjonować bez leków przeciw bólowych.Maści ,zioła ,igły i naturalne suplementy przestały na mnie działać.Dietą też niewiele mogę zmienić.Na ten czas, nowoczesna farmacja, jest mi niezbędna i chyba jeszcze długo będzie.Wolę leki niż wicie się z bólu.Na wizytę u neuro-chirurga mam czekać jeszcze do 28 września.Tam też cudów się nie spodziewam.To dzięki nowoczesnym odkryciom medycznym dowiedziałem się co naprawdę mi dolega.Do tej pory leczono mnie z problemów wynikających ze zużycia się stawu biodrowego.Tomografia wykazała jednak,że przyczyną jest zniszczony przeciążeniem kręgosłup.Ta świadomość, braku skutecznego lekarstwa, nie jest wesoła.Pozostaje mi bazowanie na lekach ze wspomaganiem się metodami naturalnymi.
data: 2012.07.22
autor: gafcio
 
 Może moje zdanie w sprawie farmakologii, mediów, konsumpcji, jakości życia jest trochę kontrowersyjne, ale pomyślałam, że się odważę i się podzielę. Uważam, że tak na prawdę człowiek ma to, co chce mieć. Popatrzcie, jaki jest ten świat dookoła? Wszystko jest szybko, szybciej, jeszcze szybciej... wszystko musi być zaplanowane z góry, poukładane - przez człowieka oczywiście; Szybko żyjemy, dużo, intensywnie pracujemy, musimy "szybko" spędzać czas z dziećmi, bo mamy go tak mało...; a komu by tu jeszcze przyszło do głowy gotować i stać przy garach (?!) - no to mamy jedzenie fast w postaci barów, restauracji, garmażerki wątpliwej jakości, z resztą co tu dużo wymieniać - wiemy jak jest; chyba podobnie jest z dziedziną życia zwaną zdrowiem - musimy być zdrowi na "już", na "teraz"; nie mamy czasu chorować, siedzieć na zwolnieniach - pracownik na zwolnieniach to pracownik pierwszy do odstrzału; popyt czyni podaż - boli głowa - weź pigułkę, boli wątroba - weź kolejną, masz zatwardzenie - zjedz Colon C a jak rozwolnienie to jeszcze coś innego; na kaszel też się coś znajdzie, nie mówiąc o alergii - i moment i jesteśmy zdrowi. Oczywiście nie możemy zapomnieć, że jak dopadnie nas głód to Snickers nas uratuje, bo gdzieżby pełny posiłek; z resztą, kto ma na to czas! Tego chcemy, potrzebujemy no to i to mamy. A ci, co szukają zawsze znajdą. Każdy dostaje na miarę swojej świadomości. Machina konsumpcjonizmu działa pełną parą. Ciężko mi sobie wyobrazić jakiś inny jej koniec niż kataklizm, klęska lub kolejny w dziejach "potop". Teraz to już zaawansowane perpetuum mobile. Wmówiono ludziom, że medycyna to wiedza tajemna dostępna tylko dla nielicznych zaszczyconych uczestnictwem w sześcioletnich studiach lekarskich, że leki które działają to tylko takie, które stworzone zostały w laboratorium, a medycynę naturalną zwykło się traktować z przymrużeniem oka. Zdecydowana większość ludzi nie polemizuje z tym, co wkładają nam do głów media i inni, którym zależy na naszym pustogłowiu; większość się nie zastanawia, nie myśli, nie wnika - żyją - po prostu - a ktoś zarabia na tym olbrzymie, olbrzymie pieniądze. No i chciałam jeszcze poruszyć kwestię pasożytów - ile razy już słyszałam od osób "w temacie" - dlaczego lekarze unikają tematu, odwracają kota ogonem, udają głupich, głuchych etc. etc.; i raz mnie olśniło, dlaczego tak może być - no bo chyba niemożliwością jest, by lekarze nie wiedzieli co mogą pasożyty, jakie spustoszenia sieją w organizmie, jak bardzo zasymilowały się z żywicielem - nie można nie wiedzieć tego studiując medycynę. No nie można. No i postawiłam się w roli "przeciętnego pacjenta" przychodzącego do gabinetu z nawracającym migrenowym bólem głowy lub czymś innym z tej samej beczki a tu pan doktor sugeruje, że JA MAM pasożyty! Ze JA mam pasożyty!! Dla zwykłego zjadacza chleba pasożyty nie kojarzą się z niczym innym jak z brudem, kompletnym brakiem higieny i ogólnym zaniedbaniem. Uciekłby taki pacjent do innego lekarza i tyle by było z tego "uświadamiania". Tyle w temacie. Uciekam, bo dziecko mi płacze.
data: 2012.07.22
autor: Kasia z Podlasia
 
 Dziękuję Fox_india! Czułam się do dziś już na prawdę ok ale albo po buraczkowej coś się popsiuło lekko albo po mega słodkim probiotyku :/ Taki dostałam od dietetyka (też naturalne metody zaleca). Ale ja jakoś nie mogę wyssać tego probiotyku. Nie lubię słodyczy i od niego mnie odrzuca. Nie będę go brała. A co jesli właśnie zupa, np. buraczkowa jest słodka? Wiem, że jest zrównoważona i ma duzo cebuli i czosnku lecz mimo to bardzo czuć słodki jej smak. Dziś robię tę zacną zapiekankę ziemniaczaną ale zjem bez dodatku twarożku. Ja się na kwaśnym jedzeniu, na którym byłam, czułam kiepsko. Miałam wrażenie jakbym się nie wzmacniała i leczyła a wykańczała. Dlatego wróciłam do PP, które po 2 dniach postawiło mnie z powrotem na nogi. Poczułam tylko dziś, że gdzieś popełniam błąd. Może to ten probiotyk (2 pastylki do ssania dziennie - jak cukierki :/). Kasia
data: 2012.07.22
autor: mamaOlika
 
 KamiloK, dziękuję, poczytam
data: 2012.07.22
autor: Miszmisz
 
 Farmaceuto, wiem, ze jest Ci trudno to przełknąć. Paracelsus napisał: choroba jest stanem naturalnym, więc naturalnie można się z niej wyleczyć. A Hipokrates rzekł: skoro w naturze pojawiła się choroba, to i w naturze znajdzie się na nią lek. Tak wiec, drogi Farmaceuto, natura wyleczy nawet raka, a chemia nawet kataru nie wyleczy......
data: 2012.07.21
autor: KamilaK
 
 Miszmisz, cholesterol nie jest niczym złym, zaszkodzić Ci mogą bardziej te leki. Poczytaj w necie na temat mitów cholesterolowych. to stan naczyń powoduje choroby, a nie naturalnie występujący cholesterol.......
data: 2012.07.21
autor: KamilaK
 
 Ido, też mi się tak wydaje. chyba nie spróbuję trzeci raz bo dziś właśnie kończy mi się trzydniowy katar. bardzo mnie umęczył. myślę, że problemy mojego malutkiego plonka też wynikają z tych malin a nie wcześniejszych błędów. to świeża sprawa. staram się sobie nie wyrzucać głupoty tylko malutkiemu ulżyć. dbam o skórkę, odciągam katarek, dziś jest już mniejszy i widzę, że z tego wychodzi. jak to mówią: lesson learned - maliny odsyłam na Madagaskar. my zasadniczo rozpoczynamy przygotowania do dojo i do jesieni, choć lato bujnie wokół rozkwita. MamoOlika ja miałam candidę oraz problemy z jelitem grubym. ale leczyłam się zanim jeszcze przeszłam na PP. leczyłam się u lekarza medycyny holistycznej, byłam na 8 tygodniowej diecie orkiszowej (kwaśne, kwaśne). ciężko było. podtrzymałabym tylko z tamtych zaleceń zero absolutne zero słodyczy, ciast, cukru etc. w Twoim przypadku przy neutralnym jedzeniu PP na myśl przychodzi moja ukochana imbirówka :) !!! u mnie w lesie komarów mało w tym roku. jest cudnie. pozdrawiam serdecznie
data: 2012.07.21
autor: Fox_India
 
 Witam, jestem mamą 2 miesięcznego malucha, zgodnie z tym co napisane w książce odstawiłam mleko modyfikowane na rzecz rzadkiej owsianki, nie karmię piersią z przyczyn losowych. Wszystkie zalecenia jak wyprowadzać dziecko z zawirowań dot karmienia piersią, np mama pije imbirówkę, rosól, kilerkę, dyscyplina żywieniowa itd i leczy w ten sposób dziecko. A co ja mogę zrobić gdy dziecko ma katar i już słychać w oskrzelach śluz (kaszel)? Rosołu nie podam, imbirówkę po kropelkach podaję, co jeszcze mogę zrobić? Jak leczyć takie maluchy nie będące na piersi??
data: 2012.07.21
autor: lawa
 
 Leki tak, natomiast przemysł typu "boli Cię? weź tabletkę! nie dociekaj co i czemu Cię boli, nie staraj się temu przeciwdziałać, nie próbuj wyeliminować przyczyn bólu - weź tabletkę" to co innego.
data: 2012.07.21
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Ostróżko, nazwij ten dochód klęską narodową, masz oczywiście prawo do własnej aparatury pojęciowej. Wymienię Ci wiele gałęzi gospodarki, które można podciągnąć pod tę kategorię. Trzymam się zasad PP od ponad 6 lat, wprawdzie niezbyt to długo, ale błogosławię dzień, w którym zetknęłam się z książkami Pani Anny, moje ciało, mój umysł, moje niedomagania- tak wiele się zmieniło, także w zakresie relacji, złagodzenia sądów. Uwielbiam to forum, śledzę polemiki- i biorę leki przeciwko hipercholestemii. Tak, mam cholesterol grubo ponad 300 bez leków- próbowałam długo ich nie brać...wszystkie wyniki rewelacyjne, tylko to zostalo- taki mam gen sprzedany, dziadek, tata z chromaniem przestankowym, ciotki z zawałem w wieku lat 40. I moge dyskutować jak wiele można zmienić i ze wiara w genetykę to przestarzałość i histeria. Ale mi może zwyczajnie nie starczyć życia na wyprostowanie tego, co dostałam w dziedzictwie i bardzo sie cieszę, że istnieją leki i że może ja uchronię się przed chorobą wieńcową. Może mam niską świadomość, może jestem wygodna, może niecierpliwa... ale ja nie muszę być bohaterką i chcę pożyć jeszcze w tym wcieleniu. A nuż moje dziecko bedzie miało od małego więcej czasu, by z tym geszenkiem genetycznym wyjść na prostą? Fajnie by było, gdyby jedyną chemią w naszym zdyscyplinowanym życiu był wodorowęglan sodu, ale tu wkraczamy w świat baśni. Może nie warto generalizować? Przyznasz chyba, że jest kilka przydatnych leków na tym świecie?:):) pozdrawiam i życzę mało komarów wieczorami Niecna Procederka
data: 2012.07.21
autor: Miszmisz
 
 Ostróżko, masz rację to nie miejsce, tez mi się nie chce po tym, że ogólna świadomość pobolewa (nie Ciebie), choć tak potrzebna, właśnie, by dochód narodowy nie skutkował klęską narodową.
data: 2012.07.21
autor: Ewik58
 
 Witam. Zgadzam się w pełni ze zdaniem FARMACEUTY - jest rzeczą niemożliwą, a na pewno bardzo trudną, samym tylko pożywieniem wyleczyć człowieka z choroby powstałej przez długotrwałe zażywanie silnego leku (albo sterty lekarstw), który to lek był brany z powodu nierównowagi powstałej w wyniku długotrwale niezrównoważonego pożywienia, braku ruchu(12 godzinny dzień pracy) oraz stresu związanego z np. ze spłacaniem 30 letniego kredytu hipotecznego nominowanego we frankach szwajcarskich (tzw. lokator)oraz perspektywą braku pracy. Czekamy na pogadankę FARMACEUTY na temat higienicznego trybu życia w Polsce w 2012r. Pozdrawiam (!!!)
data: 2012.07.21
autor: Agnieszka Przemianowa (d. Agnieszka P.)
 
 Farmaceuto, my, idąc dorogą5P, staramy sobie nie szkodzić pożywieniem, a właściwie niedoborami smaków czy ich nadmiarami, tak siebie uleczamy, stabilizujemy emocje i reakcje ciała na otoczenie, stopujemy choróbska. Każda statystyka generalizuje, nie zajmuje się jednostkami, ideowcami służącymi innym, a nie mamonie. Chwała tym, co chociaż nie szkodzą. Z pewnością znamy to wszyscy 1. dwie rzeczy w życiu są pewne: podatki i odejście, 2. można tylko czytać forum, pisanie nie jest obowiązkowe.
data: 2012.07.21
autor: Ewik58
 
 Pani Aniu piszę z prośbą o poradę... PP wcielone w życie od przeszło trzech lat, a nawet dłużej. Córcia prawie dwuletnia z alergią, ale to nie o tym chciałam pisać, bo z alergią walczymy eliminując sprawców ;) Jestem obecnie w 13 tygodniu ciąży (małą nadal karmię piersią i chcę jak najdłużej), dziś zrobiłam zlecone badanie na TSH 3 gen i wyszło fatalnie poniżej normy. Nadczynność tarczycy się pokłoniła w moją stronę. Owszem objawy są także, ale ich nie łączyłam z nadczynnością, a teraz się to wyjaśniło. Rano dokucza mi słabość i duszność, serce wali jak oszalałe i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, a wówczas aż mnie nerwy trzęsą wewnątrz. Do tego wylazł mi już ogromny żylak od uda po kostkę i zaczął boleć (w pierwszej ciąży nie był taki wielki). Nie chcę przyjmować żadnych leków, aby nie zaszkodzić maleństwu pod sercem. Chciałam się dowiedzieć, czy mogę coś zrobić po "naszemu"? Na forum znalazłam bardzo wątłe informacje; ruch i ćwiczenia (są), ograniczyć ostre przyprawy (czy to właściwa droga???), wyciszyć się (tego mi chyba brakuje najbardziej ;) Czy może przewalałam z rozgrzewającymi potrawami, a kwaśne ograniczyłam niemal do minimum? Zgubiłam się Pani Aniu. Trzeba mi się wziąć za siebie i wyluzować, bo chyba śrubkę sobie sama za mocno przykręciłam i wciąż tylko muszę, muszę i muszę... Aż mi się organizm zbuntował i sam się rozdygotał ;) Pozdrawiam Panią serdecznie i całe Forum!
data: 2012.07.21
autor: Kejla
 
 Farmaceutyczny pisz proszę ! Przemysł farmaceutyczny to nie farmacja, nie farmaceuci. Nie można tego do jednego worka. Przemysł to m.in. to za co ostatnio w USA nalozono gigantyczna kare , bodajze 3 mld dol. , na jednen z koncernów farmaceutycznych. Serdecznosci!
data: 2012.07.21
autor: Dardanele
 
 Sama jestem naukowcem i z tym wiążę swoją przyszłośc. Widzę w jaki sposób funkcjonuje współczesna nauka. Mam do niej wiele szacunku, choc wiem że wiele knotów na przestzeni lat też się trafiło. Mam do nauki odpowiedni dystans, bo wierzę też w holistyczne podejscie do życia, czego zachodnia wiedza generalnie nie zauważa. Jednak wiem też, że wielu farmaceutów, biologów, chemików, lekarzy przeprowadza badania w dobrej wierze, tak aby polepszyc jakosc życia itp. I rozumiem że wielkie koncerny farmaceutyczne mają złoty biznes, ale przecież my mamy świadomosc że nikt za nas nie zadba o zdrowie. Wszystko w naszych rękach. Mam narzędzia ku temu, więc robię co w mojej mocy żeby życ najlepiej jak potrafię. Krytyka przemysłu farmaceutycznego zmierza donikąd. Wszystko jest we własciwym miejscu. Ale przy niektórych wpisach na forum nic, tylko załamać ręce
data: 2012.07.21
autor: 
 
 Ewik ja bym tego rodzaju dochód nazwała raczej klęską narodową ale nie miejsce tutaj na polemiki i nawet mi się nie chce. Farmaceuto faktycznie nie pisz nic więcej raczej przeczytaj książki P. Ani. Pozdrawiam forum.
data: 2012.07.20
autor: ostróżka
 
 Witam. Czy herbatę TLACI i kawę przygotowujemy tak samo przez cały rok : ilość przypraw, czas gotowania)? Czy może latem powinny być gotowane krócej i z mniejszą ilością przypraw? Czy dla osób uprawiających amatorsko sport i regularnie ćwiczących również kawa i herbata powinna być krócej gotowana i z mniejszą ilością przypraw?
data: 2012.07.20
autor: grzgorz
 
 Wielu farmaceutów, to również profesjonalni zielarze, bo jest na studiach przedmiot FARMAKOGNOZJA. Ponadto, uważam, że cała farmacja bazuje na tym,co oferowała nam natura... Nawet lekki typowo chemiczne, są robione na wzór związków występujących w roślinach i grzybach. Ale, cóż, skoro miłe Panie porównują aptekarzy do komandosów z przemysłu zbrojeniowego, to dyskretnie przemilczę tę kwestię, cicho się stąd wycofam i na pewno już nic więcej nie napiszę. Są choroby, których nie daje się wyleczyć pożywieniem. Wówczas trzeba sięgnąć po inne specyfiki. POZDRAWIAM!
data: 2012.07.20
autor: FARMACEUTA
 
 Kochani, czy zapiekanka ziemniaczana (z cebulką i jajeczkami) z dodatkiem twarożku z Filozofii Zdrowia to danie na tyle zrównoważone, że mimo, iż mam całkowity zakaz nabiału (candida) to w tym daniu mogę maczać sobie kawałki ziemniaków w twarożku (lub może w ketchupie?)?? Rodzina męczy mnie o tę zapiekankę bo ją uwielbiają a ja nie wiem czy mogę ją jeść. No bo same ziemniaki z cebulką i jajkiem to jeszcze nie równowaga - brak kwaśnego. Hmmmm. Byłabym wdzięczna za podpowiedź!
data: 2012.07.20
autor: mamaOlika
 
 Doroto J. dziękuję.
data: 2012.07.20
autor: Marzena z Gdyni
 
 Gafciu to znajdź Stanisław Szabuniewicz,jest też autorem książki "Bóle kręgosłupa".
data: 2012.07.19
autor: Erna
 
 Ostróżko, jednak dochód narodowy, gdyż daje bardzo wiele miejsc pracy; zatrudnia ludzi, którzy zarabiają na utrzymanie rodziny, dobra materialne i rozwój, a także na zakup wyprodukowanych lekarstw. W skali globalnej potężne koncerny tworzą krociowe fortuny na produktach szkodliwych dla środowiska i zdrowia, dodatkowe zyski przynosi zwalczanie chorób i szkód środowiskowych wywołanych ich własną produkcją, handel tymże, a gdzieś między nimi są kasy chorych (nasz NFZ), zajmujące się zwalczaniem symptomów chorób w miejsce profilaktyki. Popyt kształtuje podaż, więc to my nie podejmujmy wyborów pod wpływem medialnych sztuczek zastraszenia (rakofobia, cholesterolofobia, starość) czy manipulacji (moda żywieniowa, nowinki naukowe). Liczy się osobiste doświadczenie i rozeznanie złożoności problemu, świadomość rozmaitych interesów i własnego dobra.
data: 2012.07.19
autor: Ewik58
 
 Witam.Neurolog przejrzał opis i zdjęcia,wysłuchał mojej opowieści o historii leczenia.Wypisał mi skierowanie na rehabilitację i do neurochirurga.Pokiwał jedynie z politowaniem głową i stwierdził,że o dalszym leczeniu zadecyduje fachowiec,który wykonuje zabiegi a nie on. Żona nawiązała kontakt ze znajomą,która jest lekarzem neurologiem ,pracującym w szpitalu.Pani ta zgodziła się wstępnie na konsultacje... Erna-dzięki za namiar strony ale u mnie się nie otwiera.
data: 2012.07.19
autor: gafcio
 
 Witam.Gafciu do czasu poddania się operacji wejdź na stronę www.akademiakręgosłupa.pl.Jeżeli jądro miażdżyste nie pękło jest szansa na rehabilitacje i powrót do zdrowia bez ingerencji chirurga.Taka sytuacji przytrafiła się mi,w 1987 r wyszłam z gabinetu neurologa z skierowaniem na operacje.Po dogłębnej analizie zadecydowałam o szukaniu innych sposobów leczenia,udało się.Życzę powodzenia.
data: 2012.07.19
autor: Erna
 
 Gafcio, ze swojego doświadczenia wiem, ze skierowanie na operacje nie zawsze musi operacja sie zakończyć . Skierowano mnie na operacje , po kilku miesiącach akupunktury, ćwiczeń , rehabilitacji okazało sie ze stan mojego kręgosłupa a właściwie rdzenia poprawił sie. Potwierdzone badaniem rezonansu magnet. Neurolog nie da pewnie skierowania na operacje, to Neurohirurg. Trzymaj sie i myśl pozytywnie:) Cd poduszek, najlepsza dla mnie jest ortopedyczna z termoplastycznegp tworzywa. Ta która kupiłam w ikea ni nadała sie.
data: 2012.07.19
autor: Dardanele
 
 Fox_India, ja po kilku truskawkach miałam mega ból głowy, więc chyba u Ciebie te malinki też zawiniły...
data: 2012.07.19
autor: Ida
 
 Witam forum. Też jestem zdania że wielka farmacja tworzy wielki dochód równy zbrojeniówce, ale czy jest to dochód narodowy USA ? Wątpię, raczej ich własny- właścicieli tych firm.Dochód narodowy tworzony przez duże, dobrze prosperujące firmy to stare dobre czasy.
data: 2012.07.18
autor: ostróżka
 
 Właśnie odebrałem wyniki tomografii odcinka lędźwiowego.Opis jest zbyt długi by przepisywać całość.Przedstawię tylko wnioski:Dwupoziomowa przepuklina krążków międzykręgowych o największym nasileniu na poziomie przestrzeni L4-L5 Uwypuklenie pierścienia włóknistego typu bulging na wysokości przestrzeni L3-L4. Na chwilę obecną jestem tym załamany.Za godzinę mam wizytę u neurologa i obawiam się skierowania pod nóż.
data: 2012.07.18
autor: gafcio
 
 Marzeno z Gdyni - ja swego czasu brałam ten preparat, co prawda nie byłam wtedy na PP, ale myślę, że skoro za jakiś czas napijesz się herbatki TLI to taka dawka nie powinna mieć bardzo negatywnego wpływu na równowagę w organizmie. Życzę powodzenia w leczeniu tarczycy i pozdrawiam cieplutko całe Forum
data: 2012.07.18
autor: DorotaJ
 
 Kochani, czy któreś z Was kuchnią PP wyleczyło się z candidy jelita grubego i przewodu pokarmowego? Jak dużo czasu Wam to zajęło? Jestem psychicznie zmęczona:( Dietetyk zaleca mi dietę wg grupy krwi ale ja się boję tej diety. Wolę zdecydowanie kuchnię Pani Ani (kiedyś ją stosowałam i znowu wracam). Nie wiem tylko i bardzo mi ciężko znaleźć w archiwum więcej szczegółów na temat jedzenia przy candidzie. Wiem, że należy wyeliminować kwaśne, wychładzające. Wzmocnić potrójny ogrzewacz, który mam wychłodzony i zawilgocony. Ale czy ta dieta ma być tak ostra jak polecają ludzie z forów o grzybicach? Nie jeść niemal nic a z pieczywa tylko chrupkie? Jadłam tak i schudłam i osłabiłam się fizycznie i psychicznie:( Będę wdzięczna za pomoc każdej osoby, która znajdzie 5 minut i skrobnie mi coś na gg ku pokrzepieniu jak i pomocy w wyleczeniu się z tego. 8797090
data: 2012.07.18
autor: mamaOlika
 
 Mam pytanie, czy starszy człowiek chory na cukrzycę nabytą może spożywać miód? Konkretnie miód pokrzywowy. Babcia ma anemię, nie jest na PP. Pani Aniu świetna książka, następny przybornik w mojej torebce ;-) Pozdrawiam
data: 2012.07.17
autor: agnieszkaruda
 
 @Ewik58!To zdanie będę powtarzać innym:"Farmacja to drugi po zbrojeniach biznes".
data: 2012.07.17
autor: Elka
 
 Pani Aniu, co Pani sądzi o przyjmowaniu preparatu o nazwie ARONIA firmy AFRA jako wspomaganie naturalne funkcji tarczycy? Poleciła mi to dr Agrawal, ale mam wątpliwości czy przyjmować, bo to mocno kwaśny charakter i na etanolu. Pozdrawiam
data: 2012.07.17
autor: Marzena z Gdyni
 
 Fox_India, tak właśnie, to odkrywanie wyjątkowo pozytywnie wkręca, wreszcie siebie poznajemy i Porządek! Powinniśmy to wiedzieć ze szkoły podstawowej. Nie szkodzić sobie. Ale przecież farmacja to drugi po zbrojeniach biznes, tworzący dochód narodowy w USA. BigBiznes ma już Europa, Polska. Do nas należy wybór, czy jedzenie będzie naszym lekarstwem, czy poddamy się leczeniu tym, którzy czerpią korzyści z naszego chorowania czy nieustannego niedomagania. Statystyki pokazują dobitnie skuteczność gaęzi nauk medycznych; chirurgii 30%, a innych waha się około 10%! 90% to nieudolność i niemozliwość. Oczywiście sama próbuję wskazywac Drogę innym. I jak wciąż powtarza nasza Guru - bezsensownie, bo bez skutku. Muszą dorosnąć do szacunku dla samego siebie, odejść od postawy roszczeniowej od życia, od innych, nie szukać winy tylko poza sobą. Moje mini ekscesy kończą się tyci opryszczką(jednak), a oni wciąż "nie wiadomo dlaczego" chorzy; latem anginy, wciąz obolały krzyż, emocje, suchość śluzówki, alergia na prawie wszystko, itd. A przecież jakby chcą. Jednak chcą bardziej mieć wolne od myślenia, samoobserwacji. Intuicja podpowiada, żołądek przemawia trawiąc tak lub siak. Wystarczy Słuchać. Znam starszą kilka lat ode mnie zgrabną, szczupłą, nie starzejącą się zwyczajnie kobietę, już od 15lat mądrą babcię-laskę, która zawsze słyszała i rozumiała te oba głosy. Obserwuję, podziwiam, właściwie - zazdroszczę tych niezmarnowanych lat. Mądrość naszych przewodników w 3tomach(A.C.) i Porządek ma w sobie bez czytania, szukania. Jej motto życiowe to WOLNOŚĆ,refleksja. Jedyna jej pozorna wada, to niezwykła empatia......... Autorka Barbara Kuligowska-Dudek uściśla 5Przemian dla odchudzania otyłych tzw.gorących i zimnych. Myślę, ze warto przyswoić to rzeczowe omówienie nabrzmiewającego problemu otyłości, napisane w zgodzie z duchem i rzeczowością właściwą Pani Annie. Pozdrawiam wakacyjnie Forumowiczów
data: 2012.07.17
autor: Ewik58
 
 Droga Pani Anno, taka naszła mnie ostatnio myśl, aby Panią zapytać, czy nie myślała Pani o tym, aby przepisy w Pani książkach wzbogacić fotografiami zrobionych już potraw? Byłoby kolorowiej :) Osobiście bardzo lubię, gdy przepis jest ze zdjęciem, bo wtedy swój efekt końcowy mogę porównać z tym co widzę i mam pewność, że danie osiągnęło swój właściwy wygląd :) Chętnie przysłałabym Pani parę takich zdjęć potraw wykonanych na podstawie Pani przepisów. Co Pani na to? Dla mnie mogłaby być to wielka frajda! Pozdrawiam Panią serdecznie!
data: 2012.07.17
autor: Majka z Podlasia
 
 Witam wszystkich na forum. Liliano mam szkraba 2 letniego . Co robić jak nie ma mleka? popijać herbatkę dla maluszków [filozofia życia] poprawia laktację ponadto ściągać mleko w przerwach ale nie dużo po 10 ml wystarcza nie wiem ile maluch teraz ma? Po każdym karmieniu ściągaj mleko i podawaj mu łyżeczką maluch to przyjmie. Często przystawiaj i przede wszystkim spokój. To jest denerwujące jak maluch nie chce jeść. Mi na drugi trzeci dzień mleko się zwiększało i przede wszystkim dużo pij nie zapominaj, że laktacja zwiększa się też jeśli dużo popijasz pij nawet do 2litrów. Jedz zupy rosoły i pij maluszkową herbatkę. Mój maluch pije mleko kozie pierwszy raz dałam mu mleko jak miał 1 rok i to było mleko z owsianką. Mleko kozie jest zbliżone do kobiecego sprawdź porównania. Ja nie podałam maluchowi modyfikowanego mleka bo starszy je jadł i pił mleko krowie okazało się że starszemu synkowi szkodzi. Mój starszy synek [10 latek] teraz też pije mleko kozie i nic mu nie jest po nim jelita pracują normalnie i się nie zatykają. J chciałbym odstawić swojego 2-latka od piersi i nie wiem jak to zrobić poradźcie. Mój 2 latek pójdzie do żłobka niestety babcia mnie zostawiła nie będzie już go dłużej bawić. Będę musiała wykombinować jak go karmić zdrowo. Pozdrawiam Pana Anię mam zamiar się zebrać i opisać poradę od pani żeby mogła innym posłużyć ale jeszcze borykam się z wychodzeniem na prostą.
data: 2012.07.16
autor: aszkah
 
 Jutro mam termin tomografii komputerowej biodra.Zobaczymy co pokaże.Ze zdjęcia i opisu RTG nic szczególnego nie wynikało.Jedynie lekka lewostronna skolioza.Możliwe,że na tej podstawie ,ortopeda potraktował mnie jako przewrażliwionego symulanta. Oczywiście dziękuję Wam dziewczyny za pomoc.Jednak teraz dokończę sesję u pana Zdzisława(3 zabiegi) i wtedy postaram się szukać dalej.Dodam ,że zabiegi te są coraz intensywniejsze.Myślę,że nie powinno się gwałtownie przeciągać skrzywień,które układały się przez lata.O reszcie i kontynuacji leczenia zadecyduje moja otwartość i gotowość .Zobaczymy jak ułoży się świat,wokół mnie, za kilka dni.Możliwe ,że trzeba będzie, jeszcze trochę się wycierpieć.Niczego z góry nie zakładam,robię co mogę i czekam na szczęśliwe zakończenie sprawy.
data: 2012.07.16
autor: gafcio
 
 eh Pani Aniu, kiedy w najnowszej książce pisała Pani o tym że nasze dzieciaki potrafią zjadać michy owsianki i zupek czy miała Pani na myśli także 6 miesięczne niemowlęta? nasze niemowlę zjada owsiankę i zupy z dorosłego talerza, mąż wpadł w panikę bo starszy już nas objada :D młody nie wytrzyma dłużej niż 2,5-3 godziny między posiłkami. no chyba że drzemie. po kilku tygodniach na stałych pokarmach mój maluch dostał najpierw ropnych krostek na policzkach teraz ma mokry kaszel i katar z dubeltówki. widać jedzenie wyciąga z niego moje błędy żywieniowe. zawsze gdzieś tam człowiek sknoci chociaż się stara. co kilka dni piekę, głównie dla męża, chleb z nowej książki. zredukowałam tylko ilość drożdży do 4 dkg. ciasto pięknie rośnie, wkładam je do jednej długiej wąskiej blaszki. wychodzi wysoki 1,5 kilogramowy super smaczny bochenek z którego robię mężowi kanapki albo grzanki. trzy tygodnie temu zjadłam dwie maliny. super słodkie. potwornie po tym rozbolała mnie głowa. wiecie taki tylny mózgościsk. postanowiłam sprawdzić czy to od malin czy coś innego. wczoraj znowu zjadłam dwie maliny, co się działo pisać nie muszę - chodziłam po ścianach. koszmar. myślicie, że to od malin, czy przypadek? kusi mnie żeby spróbować empirycznie do trzech razy sztuka ;D wtedy będę miała pewność! ach to odkrywanie! ekscytacja hihi. pozdrawiam!
data: 2012.07.16
autor: Fox_India
 
 zapomniałam podpisać się pod postem z mailem
data: 2012.07.16
autor: Lili
 
 Gafcio, jak ja się prześpię nie w swoim łóżku, gdzie mam materac kieszeniowy, to rano kiepsko ze wstawaniem, kręgosłup sztyny i zanim się rozruszam, mija sporo czasu. Materac kieszeniowy jest zbudowany ze sprężyn, z których każda umieszczona jest w tzw. kieszonce, dzięki czemu ugina się niezależnie od pozostałych. Tym sposobem, leżąc na boku kręgosłup nie wygina się ani w łuk obciążony ku dołowi (jak na zbyt miękkim podłożu), ani w łuk wygięty w górę (jak na zbyt twardym). Kość miednicy zapada się, bo kieszonki pod nim uginają się pod wpływem ciężaru, a te pod żebrami już uginają się minimalnie - a kręgosłup jest w miarę prosty. Śpię na tym materacu już jakieś 6 lat i bardzo sobie chwalę ten komfort.
data: 2012.07.16
autor: Pati
 
 Fox_India dzieki za komentarz ;-) Też mnie dziwi to tycie, coś jednak knocę, widać... Podjełam decyzję (wbrew temu, co pisłam w chwili bezmyślnej słabości), że nie zrezygnuję z PP. Widzę efekty takiego jedzenia, a to dopiero początek. Jestem uparta, więc będę gotować wg PP i walczyć z nadmiarem kilogramów. Zwycięstwo okupione takim wysiłkiem będzie nadzwyczaj cenne ;-)) Miłej niedzieli!
data: 2012.07.15
autor: Bożena.
 
 Witam.Gafcio przypomniałam sobie że kiedyś ratowałam się metodą BSM mg.Eugeniusza Uchnasta ,bardzo efektywna metoda ale bardzo pracochłonna tj. trzeba poświęcić minimum 2 godziny dziennie na nic nie robienie,tylko trzymanie dłoni na głowie.Tak wyleczyłam się pękniętego łokcia,który nie chciał się zrosnąć przez 20 lat, po tygodniu zabiegów mam spokój.Na stronie internetowej można poczytać,wydrukować i stosować,nic nie kosztuje.Jest też książeczka Pana P.Lewandowskiego który w bardzo przystępny sposób objaśnia jak korzystać z tej metody.Pozdrawiam
data: 2012.07.15
autor: Erna
 
 Gafcio, a widziałeś się z p. Andrzejem Nikoniukiem? Wiem na pewno z własnego i znajomych przypadku, że zna się na swojej robocie :-) Co i rusz robi tournee po Polsce, więc można go w miarę blisko siebie złapać.
data: 2012.07.15
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Przejrzałam książkę A.Górnickiej w necie. Myślę, ze dla nas-5przemianowców to jest powrót w stare koleiny tzw."zdrowego odżywiania", ogólnie rzecz ujmując. Trzymanie się szczegółów naukowej wiedzy o ziołach, o produktach żywnościowych w oderwaniu, a zapomnieniu najważniejszego - NATURY pożywienia i równowadze. Co z tego, ze będę wiedziała wszystko o szczawiu, selerze i innych; na uzdrowienie czego je stosować i w jaki sposób, gdy co dnia będę zatruwać swoje organy nadmiarami lub niedoborami, będę wychładzac smakołykami. Nie będę widziała Siebie jako elementu Przyrody. Nie będę postrzegała organizmu holistycznie. Nie będę uznawała praw Porządku w swoim życiu. Zabraknie mi pokory i akceptacji ludzi, otoczenia, spraw. Chodzi o to, ze zrównoważenie obdarza nas miłością i szacunkiem do Życia.
data: 2012.07.15
autor: Ewik58
 
 Jestem już po pięciu wizytach u fizykoterapeuty.Z diagnozy wynika,że kręgosłup ,skali do pięciu,jest oceniony na mocne 3+.Mam umówione kolejne trzy wizyty w przyszłym tygodniu.To ma być zakończenie sesji terapeutycznej.Z poczty pantoflowej wynika,że pacjenci dostają kolejne terminy tzw przypominające.Są one dobierane indywidualnie. U mnie jak na razie bez większych zmian.Aby zachować wyprostowaną postawę, muszę o tym stale pamiętać i stale się prostować.Problem pojawia się jednak przy zmianach pogody.Lewy staw biodrowy boli wtedy tak,że nie jestem w stanie przełamać się z bólu do wyprostowanej postawy.Wtedy ulgę przynoszą jedynie maści i leki.Po lekach czuję się co najmniej kiepsko. Z zaleceń dotyczących pozycji spania ,dowiedziałem się,że aktualnie odchodzi się od spania na twardym materacu .Mamy spać wygodnie i w miarę na niezbyt miękkim .
data: 2012.07.15
autor: gafcio
 
 Na początku chciałam podziękować Pani Ani za siłę jaką mi dała do walki jak się okazało z sobą. Maja jak wspominałam miała wysypkę 3 dni, najperw na brzuszku następnego dnia nie było śladu natomiast pokazywała się w innym miejscu i z upływem godzin puchła i swędziała była gorąca, był strach o to że spuchnie jej gardło, już miałam przygotowane leki ale dałyśmy rade bez nich. Po telefonie do Pani Ani zrozumiałam, że to złe żywienie, pomogła imbirówka i odstawienie wszystkiego co złe. Czwartego dnia nie było śladu na skórze. Jets dbrze niech tak zostanie. Ciągła dyscyplina to podastawa. Dziękuję że jest PP i dane mi było poznać jej zasady. Pozdrawiam.
data: 2012.07.15
autor: agnieszkaruda
 
 Mój mail tesa.71@tlen.pl. Pozdrawiam forum, dziś już z uśmiechem na ustach :)))
data: 2012.07.15
autor: 
 
 no proszę, ja pytać nie muszę bo tematy same pojawiają się na forum. po wprowadzeniu stałych pokarmów moja laktacja też się przepoczwarzyła :) więc u mnie też jest to temat "jedynka". produkcja mleka pozornie się zmniejszyła. mały musi, tak jak napisała Agnieszka, ssać bardziej efektywnie. teraz rozumiem skąd ostatnio te jego wrzaski przy cycku. cierpliwie daliśmy radę i mały zakumał bazę :D zresztą post Agnieszki, pomimo, że jednego plonka już wykarmiłam (teraz dopajam ;)) wiele mi wyjaśnił. dodam jeszcze że wcześniej byłam w stanie odciągnąć starszemu nawet 120 ml z jednej piersi, teraz jest to zaledwie 30 - 40 ml ale on i tak woli żeby chociaż łyczek :) drugiemu plonkowi zupełnie wystarcza, żeby się najeść. chciałam jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz, która wystąpiła u mnie. jest lato. jem mniej, czasem człowiek popracuje intensywniej w ogrodzie to wodę traci przeskórnie :) zdarzało mi się ominąć któryś posiłek, wypić mniej herbatki. wieczorem okazywało się, że z pustego to i Salomon nie naleje. wydaje mi się, że mamy karmiące powinny jednak wziąć pod uwagę, że w obecnym okresie trzeba zadbać o powyższe. jeszcze uwaga - u mnie laktacja wyregulowała się także koło 6 tygodnia może ciut później. miałam jeden kryzys pokarmowy kiedy przyszedł maj a ja za mało piłam. poza tym wszystko zgadza się z postem Agnieszki. i jeszcze słówko jak to u mnie było z tym "pożeraniem" kiedy przeszłam na PP. ano, jak pisałam we wcześniejszych postach, pożerałam na tzw. maksa. ilość termosów zabieranych do pracy popsuła mi reputację ;) pożerałam a mimo to chudłam. mój organizm odbudowując gospodarkę pozbył się wszystkiego niepożądanego. było tego 8 kilo. nosiłam rozmiar 40 teraz noszę 36. zasadniczo nadal jem sporo, pewnie przez laktację, a mimo to ważę mniej niż kiedykolwiek w dojrzałym życiu. poza tym muszę jeść bo potrzebuję dużo energii żeby ogarnąć ten mój poligon trzech wariatów :) zupełnie nie rozumiem tycia, zwłaszcza w sytuacji współistnienia ćwiczeń fizycznych. będąc na PP dostarczamy organizmowi tylko tego co niezbędne, pozwalając na prawidłowe funkcjonowanie, włączając usuwanie zbędnych produktów przemiany materii, toksyn etc. miejsce na dodatkowe kilogramy widzę tylko w sytuacji gdy ktoś przechodząc na PP dobudowuje swoje ciało do przypisanej mu normy. trzy rozmiary to jednak sporo, powiedziałabym nawet że dramatycznie. Bożeno może powinnaś dokładnie przyjrzeć się temu co się u Ciebie dzieje. przyczyną tycia nie może być jedynie zjadanie pieczywa. a co do poduszek, zgadzam się z Sasanką: wysoka i koniecznie miękka. pozdrawiam serdecznie! jest pięknie!
data: 2012.07.13
autor: Fox_India
 
 Ja również polecam zapoznanie się z książką dr Górnickiej pt.:"Apteka natury", bo to bardzo profesjonalna, konkretna bez lania wody publikacja z pogranicza naturalistyki i farmakognozji, dotycząca medycyny naturalnej. Naprawdę warto zapoznać się z tą wiedzą. Książka jest dostepna nie tylko w księgarniach, ale także pod tym linkiem można ją przeczytać całkiem darmowo: Apteka natury - Jadwiga Górnickapl.scribd.com/doc/50060467/Apteka-natury-Jadwiga-Gornicka Pozdrawiam wakacyjnie.
data: 2012.07.13
autor: FARMACEUTA
 
 Aniu, skoro Pani Gornicka poleca te produkty, kotrych nie poleca Pani Ciesielska, to jak myslisz jakie zdanie na temat polecanych przez Pania Gornicka metod moze miec Pani Ania, gdyby oczywiscie przeczytala ksiazke Pani Gornickiej? Pozdrawiam:)
data: 2012.07.13
autor: Basia z Bristolu
 
 liliano mój synek zachowywał sie tak jak twój po porodzie i okazało sie że ma jakąś infekcje, wyszło to przy morfologi. Niestety musiał brać antybiotyk, ale teraz jest wszystko ok i jest małym głodomorem:)
data: 2012.07.13
autor: Pinezka
 
 Aniu, Pani Anna nie jest wyrocznią, odpowiedzi na swoje pytania szukaj w swoim organizmie. Słuchanie guru pozbawia myślenia i zabiera zdolność korzystania z instynktu.
data: 2012.07.13
autor: Karotka
 
 Liliana, postaraj się nie dopuszczać do przysypiania przy piersi. Ja pukałam delikatnie w policzek, smyrałam po wewnętrznej stronie dłoni. Policzek u mnie działał. Do tego czasami karmiłam "spod pachy". To jest pozycja, niesprzyjająca zasypianiu. Wyszukaj w necie hasło karmienie spod pachy:) Pilnuj, żeby synek miał w buzi jak najwięcej Twojej piersi. Podczas karmienia nie może Cię pierś boleć. Czy czujesz, że masz pokarm? Ja miałam niedobór i ważyłam siebie przed karmieniem i po karmieniu. Wtedy wiedziałam ile dzieć orientacyjnie zjadał na jeden posiłek. Każdy ma swoją teorę na temat karmienia. Ja nie karmiłam na żądanie. Karmiłam bardzo często, ale nie pozwalałam, żeby dzieci trzymały w ustach pierś bez końca. Z czasem wydłużałam okresy między karmieniami. Wtedy dziecko głodniało i zjadało więcej na jedno posiedzenie, ale to już po ustabilizowaniu laktacji. Trzymam mocno kciuki. Warto się teraz przemęczyć tylko ze swoim mlekiem. Odciągać najlepiej nad ranem. Wieczorem możesz podać to ściągnięte rano. Ja jeszcze przed wieczornym karmieniem zawsze brałam ciepły prysznic. Rozluźniał mnie i miałam wrażenie, że mam więcej mleka:)
data: 2012.07.13
autor: Alusha
 
 Liliano, nie chciałam być niemiła, być może źle Cię zrozumiałam. Napisałam do Ciebie maila. Trzymam kciuki za pomyślny obrót sprawy, pozdrawiam
data: 2012.07.13
autor: Agnieszka
 
 Lili poruszył mnie twój post,jeśli możesz podaj mi twego maila,chciałabym napisac do Ciebie:)) jestes po chorobie nowotworowerj jak ja,maszwieksze doswiadczenie w PP,...POZDRAWIAM
data: 2012.07.13
autor: Beatamonika
 
 Podaję maila e-puchatek@wp.pl, agnieszko mnie laktacja unormowała się w II tygodniu bo wtedy piersi zmiękły, wiem to wszytko bo jak pisałam karmiłam starszego to mam pojęcie, zresztą byłam w dwóch poradniach laktacyjnych i wszytko sprawdzone-żółtaczki nie ma, smoczków nie używam, wędzidełko sprawdzone-ok, ważony nago na tej samej wadze, pierś na żądanie w dzień i w nocy i czas przy piersi nieograniczony-ale co z tego jak ten czas przy piersi to spanie a nie jedzenie. Odkładanie i przystawienie powoduje taki atak płaczu że wtedy w ogóle wypluwa sutek i nie chce już przystawić się, trzyma otwartą płaczącą buzię nad piersią i koniec. Widzę że jest głodny po prostu po np godzinnym maratonie z budzeniem , odkładaniem itd-on nadal płacze bo nie zjadł ale ssać nie chce. Technika przystawienia też ok-wg doradców lakt. i mnie też się wydaje że ok. Mąż mnie wspiera ale już po drugim tygodniu bez zmian-tzn nadal waga w dół-zaczyna się martwić i chce dokarmić modyfikowanym. Nie wiem czy moim sprzeciwem wobec mleka sztucznego i uporem-że za wszelką cenę tylko pierś-nie wyrządzę krzywdy synkowi-on potrzebuje jedzenia. Myślę więc nad kozim-mam dostęp do świeżego codziennie-co myślicie? Jak podać - przegotować, rozcieńczyć, w jakiej proporcji? Modyfikowane to sztuczny wytwór a kozie jednak ma energię żywego pokarmu.
data: 2012.07.12
autor: liliana
 
 Witam Pani Anno Duzo czytam na temat medycyny, zdrowia i ziololecznictwa i natrafilam ostatnio na lekturę dr Jadwgi Górnickiej, znanej lekarki promującej naturalne sposoby leczenia za pomocą ziól, akupunktury, akupresury, oczyszczania organizmu itd. Czy natknela sie Pani na ksiazki autorstwa Pani Górnickiej? Jesli tak, to proszę mi powiedziec jaka jest Pani opinia na ten temat? Dodam tylko, ze Pani Górnicka bardzo poztywnie wypowiada o produktach mlecznych, sokach,kiszonkach, produktach pszczelarskich itd.
data: 2012.07.12
autor: Ania
 
 Bożeno, Twój problem jest mi znany doskonale. cały czas jestem głodna i to jest denerwujące. Ale jakoś tak już się wkręciłam w świat wg PP że nie wyobrażam sobie powrotu do starego. Nie mogę się wypowiadac na temat przyczyn takiego stanu rzeczy, myślę że najlepiej sobie dac czas i cierpliwie znosic te zachcianki ciała. Myślę, że nie ma sensu żebys wracała do starego żywienia, może poprostu zaostrz dyscyplinę.. Ja osobiście nie jadam chleba w ogóle, bo zawsze się kończyło na zjadaniu go za dużo. Teraz gotuję kasze lub ziemniaki i jest ok. Szczególnie po ziemniakach czuję się nasycona..Popróbuj. Powodzenia Ci życzę. Pisałas że schudłas wczesniej sporo, więc dyscyplina żywieniowa Ci nie obca;)
data: 2012.07.12
autor: Arnuszka
 
 Agnieszkaruda:)widze ze nikt nie odpisał na twoj post a ja własnie wyleczyłam syna(4l) ze szkarlatyny i objawy miał własnie takie jak Ty piszesz wysypka na całym ciele i gorączka w nocy a po 2 dniach leciutki bol gardła i czerwone kropki w gardle.Stosowałam sie do rad P. Ani plus homeopatia i po 4 dniach jest juz ok.Wspomnę ze na PP jestem od 8 lat.
data: 2012.07.12
autor: Kasia W. z Warszawy
 
 No i nie opłacił mi się bunt... swędzi mnie skóra i łzawię... Muszę dostosować PP do moich skłonności do tycia. Może zacząć ważyć wszystko? Ważenie poszczególnych pokarmów działa ponoć na psychikę. Może dołożyć pływalnię? W każdym razie "winę" powinnam chyba poszukać w sobie, a nie w PP. Miłego dnia wszystkim!
data: 2012.07.12
autor: 
 
 Karolino Jasiniak:) w temacie kanapek. Im prościej tym lepiej! Chebek z masłem + pasztet z mięsa rosołowego, mięsko pieczone np. które zostało z obiadu lub specjalne upieczone do kanapek+ kleks musztardy lub ketchupu.Jesli nie z mięskiem to z kosim serkiem do tego trochę pieprzu i to wszystko!Myślę, że po zjedzeniu takiej kanapki równowaga organizmu sie nie rozpadnie:)No i wiadomo przed wyjściem do szkoły śniadanko(owsianka) a po powrocie zrównoważony obiadek. Po co sobie życie komplikować. Almette, ser zółty, ogórek? to raczej nie dla nas!
data: 2012.07.12
autor: 
 
 Dziękuję Sasanko, pokombinuję z tymi poduszkami: wysoka i miękka? Poszukam. Próbowałam w ogóle bez poduszki, tylko coś malutkiego (rulonik z ręcznika) pod kark, tak "po japońsku" :) I było w porządku, jak spałam na plecach, ale w nocy i tak śpię na brzuchu, wtedy głowa wykręca mi się na bok (no bo i jak spać z nosem w poduszce czy w tym ruloniku z ręcznika) i rano wstaję lekko zesztywniała. Wyłazi też pewnie przepracowanie, maj i czerwiec to dla mnie zawsze najbardziej pracowite miesiące, no ale tego nie zmienię, ja tak mam, że muszę dużo pracować. Ale mam już też namiary na jakiegoś doktora w sąsiednim miasteczku, co kilka lat temu "naprostował" mojego kolegę i dotąd jest z jego kręgosłupem ok. Może mi też poda propozycje jakichś ćwiczeń? Pozdrawiam :)
data: 2012.07.12
autor: DanusiaA
 
 Muszę zwrócić się do Was o radę i pomoc. Stosuję PP od marca tego roku, więc bardzo niedlugo, ale już widzę efekty. Te pozytywne i negatywne. Pozytywne kazdy z nas może wyliczać długo. U mnie skonczył się katar sienny, nie łzawię. Nie wiem, jakie są wyniki poziomu cholesterolu, bo jeszcze nie robiłam, ale wierzę, że poziom się zmniejszył. Martwi mnie jednak zachowanie mojego organizmu w kwestii apetytu. Otóż mam ogromne łaknienie. Niekoniecznie na slodycze, ale np. na pieczywo w każdej postaci. Jem czerstwe, mieszane lub ziarniste, razowe. Nie jem bialego. Staram się jeść regularnie co ok. 3 godziny i nie jeść po 19-tej. Popelniam grzeszki – raz w tygodniu. Przyprawiam naszymi ziólkami, stosuję kolejność PP. Dwa razy w tygodniu joga, poza tym brzuszki i stepper. Wyeliminowałam surowe, kwaśne i zimne. Z przerażeniem widzę jednak, że tyję. Straciłam nad tym kontrolę, czuję się fatalnie. Trzy lata temu udalo mi się schudnać ok. 25 kg. Czulam się fantastycznie. Teraz mam coraz większego dola i zaczynam być bezsilna. Przytyłam trzy rozmiary. Kupilam dzisiaj czeresnie i śliwki i zjadlam. Nie wiem, dlaczego. Być może z jakiegoś buntu. Przyszlo mi do glowy, aby dać spokoj z PP i wrócić do poprzedniego jedzenia, przy ktorym schudłam i nie byłam tak głodna wiecznie. Dajcie jakieś rady, pomózcie – może mieliście podobne problemy. Powiedzcie, jak sobie z tym poradzić. Dzięki!
data: 2012.07.12
autor: Bożena.
 
 Witam forum. Dziś byłam na mammografii, która nie wykazała niczego złego. Nagle zauważyłam dziewczynę na wózku inwalidzkim, łysą z dużymi przerażonymi oczami, wieźli ją na jakieś badanie. Poznałam ją. Razem ze mną miała radioterapię, w maju ubiegłego roku. Młoda, nie miała chyba 30 lat. Wróciło to cholerstwo:( Cały czas widzę te jej przerażone oczy :( Chciałabym krzyczeć, zwłaszcza jak jestem na onkologii, o zasadach diety PP. Ludzie w dobrych intencjach pożerają te surowizny, zimną wodę, jogurty. Niestety raczej mam kiepską siłę przebicia. W pracy powiedzieli mi niedawno, że mam taką ładną cerę, jasną taką :)Pani Aniu, wróciłam do pracy, jednak. Odczułam juz wyraźnie na swoim organiźmie, że dieta która jest ważna, nie jest w stanie tak zaszkodzić ( gdy jest nieprawidłowa) jak stres. W momencie silnego stresu czuję jak wysycham, momentalnie:( Pomimo że ciężko, to gotuję cały czas. Jak stres mnie dopada to opycham się zupami. Tak, masz rację KamiloK, dobre nastawienie to podstawa. Pisuję czasami na forum Amazonki a tam tyle kobiet (zwłaszcza młodych) przegrywa walkę z rakiem. I większość ma nastawienie bojowe i walczy i niestety przegrywa. Takie to ciężkie ...
data: 2012.07.11
autor: Lili
 
 LIliano - piersi nie powinny się napełniać pomiędzy karmieniami. około 6 tygodnia po porodzie stabilizuje się laktacja i dziecko ssąc pierś stymuluje produkcję pokarmu właśnie podczas ssania. Piersi cały czas powinny być miękkie (oklapłe), pełne oznaczają nie unormowaną laktację. Tzn., teraz jeszcze Ci się napełniają, bo działają hormony, ale już niedługo nie będą się napełniać tylko synek będzie musiał ssać efektywnie, żeby się najeść. Podczas karmienia jest tak, że dziecko zjada najpierw to pierwsze mleko, później ssie jakby na sucho i po kilku minutach znowu następuje produkcja mleka i znowu słychać połykanie. Odciąganie pokarmu po karmieniu ma na celu pobudzenie laktacji - oraz dokarmienie mlekiem twoim a nie mieszanką. Z dnia na dzień mleka powinnaś móc odciągnąć więcej. Być może maluch nie ma siły na ssanie dłuższe i spija tylko to mleko które niejako samo leci. Uważam, że przede wszystkim powinnaś skoncentrować się na tym, żeby synek zaczął przybierać na wadze, czyli musi albo lepiej ssać (poprawić technikę ssania) albo musisz go dokarmić - najlepiej swoim mlekiem. Nie napisałaś, czy mały miał sprawdzane wędzidełko, czy zna smoczki jakiekolwiek, cy ma żółtaczkę, czy ważony był na tej samej wadze, czy ma nieograniczony dostęp do piersi. Maluchy w tym wieku mogą ssać prawie całą dobę - takie ich prawo. Pozdrawiam
data: 2012.07.11
autor: Agnieszka
 
 Liliano, dlatego potrzebujesz wagi, żeby sprawdzać, czy waga dalej nie spada, ewentualnie badaj tendencję w dłuższym czasie i waż, może na początku, co kilka dni. Mały musi nabrać rozpędu, ospałość Mu minie na pewno, tylko musi trochę "podrosnąć". Trzeba być spokojnym ale i czujnym również. Jeśli będziesz widziała, że waga przestaje spadać to już będzie sygnał, że jest lepiej. U mnie to odkładanie córki przyniosło spore rezultaty, choć kosztowało mnie wiele, bo sutki miałam poranione i lżej mi było przystawić, nakarmić, "odłączyć" i zapomnieć; bolało, to bolało, najważniejsze, że działało. Po którymś razie po odłożeniu po prostu nie wybudziła się z płaczem - najadła się znaczy. Za każdym kolejnym razem powinno być lepiej. Podczas, gdy stosujesz karmienie naprzemienne, czyli np. podczas jednego karmienia: karmisz prawą piersią - masuj wtedy lewy sutek żeby pobudzać wypływ mleka - po dwóch, czy trzech minutach karmienia przystawiasz do lewej piersi i wtedy masujesz prawy sutek, potem znów zmieniasz pierś i masujesz lewy. I pamiętaj, żeby nie przyciskać piersi po to, by "pomagać" maluchowi, to rozleniwia jeszcze bardziej. *Mleko w piersiach produkowane jest na bieżąco - dziecko poprzez odruch ssania "zmusza" piersi do większej produkcji - zdarzy się na pewno, że synek będzie ciągnął pierś "na sucho", ale to w taki sposób właśnie pobudza się laktacja. * Nie potrafię Ci pomóc w sprawie dokarmiania - tzn. czym - słyszałam, że mlekiem kozim rozcieńczonym odpowiednio, bo jest bardzo tłuste; * może spadek "żarłoczności" synka wiąże się u Ciebie też z upałami? i nie martw się tym, że nie dasz rady prawie nic odciągnąć - u mnie było dosłownie to samo. Podaj maila Liliano - podeślę Ci zalecenia z jednego ze szpitali jak postępować w takich właśnie "trudnych" sytuacjach
data: 2012.07.11
autor: Kasia z Podlasia
 
 Danusiu A, może poeksperymentuj z poduszką? mnie rehabilitant zalecił spanie na wysokiej, miękkiej poduszcze, tak aby kręgi szyjne luźno spoczywały i zapadały się jak most zwodzony, wysokość poduszki miałam dobraną w czasie badania. Wtedy miałam specjalnie robioną poduszkę z gąbki, teraz kupuję termoplastyczne, jeśli byłaby za niska można w poszewkę włożyć jedną warstwę takiej najtańszej poduszki zdrowotnej z jyska lub ikei.Pozdrawiam Forum.
data: 2012.07.11
autor: Sasanka
 
 Dzięki dziewczyny za odzew, to moje drugie dziecko, starszak ma 5 lat i karmiłam go rok piersią. Ale był innym dzieckiem, jak na noworodka już był wiecznie głodny, o ospałości nie było mowy i nie miałam problemów z przysypianiem przy piersi czy tylko piciem bo on rzucał się i wyjadał wszystko do cna-przyrosty wagi miał imponujące, urodził się duży i taki jest do dziś. Drugi synek jest mniejszy, drobniejszy i spokojniejszy (tzn właśnie leniuszkowaty przy piersi). Podawałam obie piersi na zmianę ale z obu ssie tylko ten króciótki czas gdy samo leci-czyli pije a nie je. Dlatego nie przybiera bo jest tak jakby na samym piciu a nie jedzeniu. Mleka po karmieniu w ogóle nie mogę odciągnąć tzn może z obu piersi 5-10ml, jeżeli odciągam ok 1 godz po karmieniu to uciągnę ok 30ml ale wtedy jak przychodzi pora na synka do karmienia to on wtedy prawie nic nie może wyssać bo nie zbiera się tak szybko mi mleko-muszę mieć przerwę między karmieniami ok 2-3godz aby z lekka się napełniły. Zresztą raz w nocy przespał 4 godz to piersi były trochę bardziej pełne, przy starszym jak przespał tyle to budziłam się zalana mlekiem a piersi były jak kamień-takie pełne. W przypadku jednak takim gdy maluch chudnie a nie słabo przybiera a ja nie bardzo nawet mam co odciągnąć to czym dokarmić w takiej sytuacji? I czy wtedy laktacja nie osłabnie (już mam takie wrażenie) gdy on ciągle tak mało ssie? Czy taki stan (ospałość, mało efektywne ssanie) minie gdy mały będzie z każdym tygodniem większy i silniejszy? Miałam tylko doświadczenie z głodomorem piersiowym i nie wiem co robić z niejadkiem.
data: 2012.07.11
autor: liliana
 
 Agnieszkaruda, może to objaw uczulenia na kakao? Zastanawiałaś się nad tym? Moja córeczka (22 miesiące) podobnie reaguje, jak w mojej diecie pojawił się choć okruszek czekolady bądź wyrobu z kakaem. Ale bez opuchlizny. Ją wysypuje na całym ciele, pokrzywka ma postać skupisk czerwonych plamek, które stopniowo robią się szorstkie. Czekolady nie jem wcale, córcia słodyczy nie dostaje także. Nigdy nie dostawała. Jedyne słodkie jakie je, to makaroniki z przepisu Pani Ani przerobione na wersje dla niej: płatki owsiane schrupione, zmielone, miód i masło, następnie upieczone. Poza tym czasem robię jej duszone owoce sezonowe z miodem i przyprawami - ale to od wielkiego dzwonu. Dyscyplina musi być :) Pozdrawiam i życzę zdrówka dla córki.
data: 2012.07.11
autor: Kejla
 
 Agnieszka i Aleks, dzięki za odpowiedzi. W takim razie myślę tylko o tym, aby wszystko było ok z maleństwem w brzuszka, aby mała mogła wcinać mleczko jak najdłużej. Agnieszka, ja także uważam, że żadne zastępniki wyprodukowane przez korporacje nie są w stanie zapewnić dziecku tego, co mama. Co gorsza, chyba mają za zadanie pogarszać zdrowie. Także to, co matka może ofiarować swojemu dziecku, jest nieocenione. A to, co myślą ludzie wokół jest poza nami, oni nie są odpowiedzialni za nasze dzieci, to my MATKI nosimy ową odpowiedzialność na swoich rękach. I dobrze :) Dobrze, że mężowie nasi pomagają udźwignąć to z nami :) Pozdrowienia dla Tandemów!!! Trzymajcie się babki.
data: 2012.07.11
autor: Kejla
 
 Dziewczyny, mam puszkę kasztanów i chciałabym zrobić indyka w kasztanach (bo indyczki nadziewać nie będę... Z wiadomych względów;)) W związku z tym pytanie: którą część indyka lepiej, piersi czy nogi, co dołożyć i czym to doprawić. Czy lepiej ją, tę puszkę, do jagnięciny? Normalnie - po prostu bym spróbowała i jakoś tam doprawiła, aby było smaczne, powstrzymała mnie jednak przed tym uwaga p. Ani na końcu przepisu, że nie radzi ich do cielęciny, bo będzie mdłe. Czyli można tymi kasztanami jak kulą w płot. A szkoda mi ich na płot:)
data: 2012.07.11
autor: Pati
 
 Szanowna Pani Anno, drogie Forumowiczki, pojawił się całkiem nowy problem w moim życiu, a dokładniej w życiu mojego syna (20 l.). Po powrocie do domu (studiuje w Anglii, gotuje sobie posiłki wg PP, ale niestety na prądzie) spuchły mu stawy, (ból przeszedł po małej dawce majamilu), po 3 dniach pojawiły się wybroczyny, temp. niepodwyższona, a nawet obniżona nieco (36,2), morfologia i badania moczu w normie ale crp 37,4 - spanikowaliśmy, został przyjęty na reumatologię do szpitala. Podejrzenie - reumatoidalne zapalenie stawów, stwierdzono też w badaniu usg polipy pęcherzyka i przewodu żółciowego (kilka, wielkości ok. 6 mm). Jedno i drugie bardzo nas niepokoi. Do tej pory był okazem zdrowia! Podano mu końskie dawki antybiotyków, leki przeciwzapalne i przeciwbólowe - syn bardzo to przeżywał - uważa, że leki te zepsują mu zdrowie… Po 4 dniach wyszedł na własną prośbę - nie mógł znieść tych kroplówek, atmosfery szpitala, a jedzenia szpitalnego nie tknął - przynosiłam mu nasze posiłki. Wyszedł, bo postawienie ostatecznej diagnozy (przyczyny rzs) miało potrwać jeszcze ok. 3 tyg. i dopiero ew. leczenie - wszystko w szpitalu. Czuje się dobrze, ale przyjmuje dalej antybiotyk – doksycyklinę, naproxen i leki osłonowe. Czekamy na wyniki badań, może trochę rozjaśnią tę sytuację – ale te polipy, które „przypadkiem” odkryto też nas martwią – czy ktoś z Was spotkał się z tym problemem? Czytałam, że nie jest to wcale takie nic i wiele osób poddało się zabiegom usunięcia woreczka, w lęku przed rozwinięciem się polipów w raka. Będę wdzięczna za wszelkie porady i pomocne informacje. Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.07.11
autor: Monika Wsch.
 
 Miłko! w Filozofii smaku pani Ania pisze, że pierwszą kawę pijemy między 6-7 rano, tak więc nie ma problemu.... pozdrawiam
data: 2012.07.11
autor: baszkiria
 
 Witam mamy karmiace tandem. Ja tez mialam w swoim zyciu okres ok. 5 miesiecy gdy karmilam dwojke dzieci na raz. Starszak mial niespelna 3,5 roku w chwili odstawienia. Przyznam ze bylo to dla mnie bardzo duze wyzwanie. Zwlaszcza ze wsparcie mialam tylko ze strony meza. Trzymam za was kciuki dziewczyny
data: 2012.07.11
autor: Aleks
 
 Dzień dobry wszystkim, potrzebuje rady. Na PP jesteśmy z córką (4 latka) od ośmiu miesięcy, stosujemy się do zaleceń PP gdyby nie slodycze, które ciągle się pojawiają w buzi Mai. Dziś rano wstała z wysypką na brzuszku takie małe czerwone spuchnięte plamki, które w ciągu dnia przybrały postać jednej dużej czerwonej plamy, jest gorąca nie swędzi ale troche boli, z czasem pojawiła się na rączkach nóżkach, buzi, oczkach, uszach wygląda jak pokrzywka, posmarowała jej brzuszek maścią ojca Grzegorza na zmiany alergiczne i chyba jest gorzej, wykąpałam ją w ziołach przeciwzapalnych, podałam jej wodę z cytryną, pojawiła się gorączka późnym popołudniem. Maja miała pokrzywke mając 3 miesiące i wtedy zaczęła puchnąc od buzi i uszu, wtedy pomógł szpital podając leki. Nie chcę ją niczym faszerować bo juz od dawna nie używamy leków i radzimy sobie ale boję się popuchnięcia gardła. Kiedy Maja leżała na oddziale Pani dr powiedziała że mam patrzec czy ona oddycha i strach został do dziś. Dziękuje z góry za wszystkie rady, pozdrawiam wszystkich forumowiczów z Panią Anią na czele.
data: 2012.07.10
autor: Agnieszkaruda
 
 Pani Aniu i Dziewczyny złapało mnie przeziębienie, chcę zrobić sobie czosnkowy seansik. Pani Ania w "FS" napisała, że spożywamy go przez 3 ranki między 8 a 8.30 i mam pytanie co z poranną kawą w te dni??? Można tę pierwszą prze 7.00 wypić? Czy lepiej nic nie pić przed 8.00?? Byłaby wdzięczna za podpowiedź. Przepraszam, że "nie wszedł" podpis pod postem do Liliany:)
data: 2012.07.10
autor: Miłka
 
 Kejla, jest tak jak piszesz, będąc w ciąży karmiłam piersią synka. Gdy zaszłam w ciąże Antek miał 1,5 roku. Oczywiście lekarz zalecał odstawienie syna od piersi, jednak ja byłam zdecydowana karmić, dopóki z maleństwem będzie wszystko w porządku. Tak dotrwałam do porodu (w 42 tygodniu ciąży),starszy syn bardzo mi pomógł przy nawale pokarmu po urodzeniu młodszego. Starszy miał etap ssania jak noworodek - trwało to chyba z miesiąc albo dwa - przeczekałam to cierpliwie. Obecnie starszy syn pije mleko raz, czasami dwa razy dziennie - jak jest chory to chce częściej. Młodszy urodził się z wagą prawie 4 kg, w 5 miesiącu życia ważył 9 kg teraz waży 11 kg, więc mleka na prawdę wystarcza do wykarmienia dwójki dzieci. Mam to szczęście, że mój mąż bardzo wspiera mnie w długim karmieniu piersią - docenia to i bardzo mi pomaga. Co do przeciążenia organizmu - ja wychodzę z założenia, że chcę dać moim dzieciom to co najlepsze - żadne mleko modyfikowane ani inne nie są dla dziecka tak dobre jak mleko matki. A Ty, zdrowo się odżywiając uzupełnisz wszystkie potrzebne składniki, odżywiając się według pięciu przemian nie martwiłabym się, odkąd zaczęłam tak gotować czuję się dużo lepiej :) Pozdrawiam, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam
data: 2012.07.10
autor: Agnieszka
 
 Gafciu, jak ciągle czekam na Twoje info w sprawie kręgosłupa... A tak w ogóle, to jak spać? mnie dokucza (czasami) szyjny odcinek, mam od dziecka problem z kręgosłupem, a choć jestem wysportowana i nie bardzo dokucza, to jednak czasem po nocy czuję dyskomfort właśnie w karku. Potem w ciągu dnia, jak się rozruszam, mija. Może nie tak śpię? Pozdrawiam Forum :)
data: 2012.07.10
autor: DanusiaA
 
 ***Agnieszka, piszesz, że karmisz 3 latka i rocznego malca, Czy będąc w ciąży z drugim dzieckiem nie przerywałaś karmienia? Napisz coś więcej o tym etapie i zaraz po porodzie. Ja karmię 22 miesięczną córeczkę i jestem w trzecim miesiącu ciąży. Planuję karmić małą do ok. 3 lat, ale czasem zastanawiam się, czy nie przeciążę teraz organizmu. Pozdrawiam!
data: 2012.07.10
autor: Kejla
 
 Karolino Jasiniak, jeszcze ja dodam od siebie dwie rzeczy (niestety nie pamiętam, czy przeczytałam to w którejś książce pani Ani, czy może usłyszałam dawno temu w programie Beaty Pawlikowskiej w radio Zet) - proszę o ewentualną korektę; kanapki powinny zawierać wszystkie smaki, jednak nie muszą być dodawane w kolejności smaków; a w smaku gorzkim zamiast kurkumy można dodać rozdrobnione orzechy włoskie na przykład :) Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.07.10
autor: Kasia z Podlasia
 
 Karolino Jasiniak, spokojnie:-)na str. 255 w nowej książce Pani Anny znajdziesz propozycje kanapek. Jeśli chodzi owsiankę, to zajrzyj na forum: wpisz hasło owsiank i przeczytaj posty Anny Majchrzak, Ostróżki, Danusi A. - one na pewno Ci pomogą. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.07.10
autor: Monika Wsch.
 
 Witajcie Kochani:) Liliano z Twojego postu wnioskuję, że to pierwsze Twoje dziecko i nie masz doświadczenia w karmieniu piersią. Jestem mamą 3 dorosłych dzieci i każde z nich karmiłam do ukończenia przez nich pierwszego roku życia. Poza tym mam 23 letnie doświadczenie pracy jako pielęgniarka na oddziale noworodków. Podstawowa zasada przy karmieniu piersią to Twój spokój wewnętrzny, bo mały czuje każde Twoje napięcie. Piszesz, że ma dopiero 4 tyg. Noworodki po porodzie mają fizjologiczny spadek masy ciała, czasami dłużej trwa wyrównanie wagi i proces jej przyrostu. Poza tym dzieci "w tym wieku" są ospałe i leniwe, tym bardziej jeśli pokarm z piersi nie leci na tyle łatwo, aby one miały za zadanie tylko go połykać. Twoje kanaliki w piersiach też nie są na tyle drożne, aby tryskało z nich mleko. Dlatego częste odciąganie laktatorem lub po prostu rękami (nie jest to na początku łatwe, ale bardzo wygodne) wpływa na lepszą ich drożność. Odciągniętego mleka oczywiście nie wylewasz do zlewu tylko zlewasz do butelki i przechowujesz w lodówce (spokojnie może stać w nie dobę). Kiedy tylko zabraknie go w Twoich piersiach po karmieniu i mały się dalej niecierpliwi podgrzewasz go i podajesz łyżeczką. Ale ze spokojem i zrozumieniem sytuacji. Ważny jest Twój głos i nastawienie. To najpiękniejszy okres w życiu kobiety kiedy karmi piersią, a młode mamy często go niemiło wspominają. Związane jest to z przemęczeniem, wyczerpaniem organizmu po porodzie, niecierpliwością i brakiem chęci obserwacji dziecka, uczenia się jego języka oraz tego co przez to chce zamanifestować. To wzajemne poznawanie jest cudowne jeśli Ty wykażesz dużo wewnętrznego spokoju i dojrzałego podejścia do macierzyństwa. Moja synowa swojej dwójki dzieci w pierwszego małżeństwa nie karmiła, bo nie potrafiła "czytać" swoich dzieci - moją wnusię (ma 9 miesięcy) karmi do dziś. Wiem jak ważne jest wsparcie mądrej, doświadczonej w tej dziedzinie osoby, ale wszystko zależy od Ciebie. Każda kochająca mama ma bardzo dobrą intuicję, która jej dobrze podpowiada - więc się nią kieruj. Nie martw się tylko karm małego odciągaj po karmieniu pozostałe mleko, dbaj o swój komfort psychiczny i dobrze się odżywiaj po naszemu PPwemu, a Twój maluszek wyrośnie na radosnego pewnego siebie faceta. Nie szczędź mu ciepła, czułości, tulenia i lulania, bo nie zawsze płacz dziecka oznacza potrzebę jedzenia. Dziecko do 6 mies życia nie ma swojej tożsamości - czuje że ono i mama to jedno ciało, więc gdy mama znika z jego pola widzenia, słyszenia i czucia płaczem ją do siebie przywołuje, a poprzez ssanie czuje jej bliskość i bezpieczeństwo. Czasami wystarczy wziąć je na ręce przytulić, uspokoić ciepłym głosem i ululać. Rób to z wielką miłością i ufnością bez zdenerwowania i niecierpliwości bo mały się nie uspokoi. Ważne jest również AKTYWNE angażowanie Taty w życie maluszka - jemu też urodziło się dziecko niech o tym nie zapomina i CIĄGLE kiedy tylko jest przy Was wspiera Cię dawaniu miłości i pielęgnowaniu, to on ma być jego autorytetem i to jego mały będzie w przyszłości naśladował. Ty w tym czasie korzystaj i odpoczywaj. Staraj się codziennie wykonywać ćwiczenia oddechowe, troszczę gimnastyki też jest mile widziane, dobrze to zrobi Twojemu kręgosłupowi. Wierzę, że sobie poradzisz i nauczysz się bycia mądrą rozważną mamą, w razie upadków masz nas na forum, pisz kiedy tylko poczujesz brak poczucia bezpieczeństwa:):) Pozdrowienia dla całego forum i Pani Ani
data: 2012.07.10
autor: 
 
 Witajcie, Pani Ania napisała, że podawanie tranu jest wskazane. Ale dobrego. Co to oznacza i jaki można polecić? W sklepiku nie ma tranu, więc podpytuję. Czy kapsułki mogą być? Jaka firma jest godna polecenia, bo wiadomo, że sama cena nie jest tu jedynym i dobrym wyznacznikiem. Dziękuję i życzę miłego dnia!
data: 2012.07.09
autor: Karolina Jasiniak
 
 OWSIANKA - czyli oda do Wszystkich, którzy korespondują ze mną w ww. sprawie :-) Bardzo dziękuję za wsparcie. Widać, że to nie takie proste, by złapać sedno sprawy w PP (być pewnym na 100%, co i jak). Zawsze obawiam się o efekt modyfikacji w stylu "by mi smakowało" :-). Czyli na ile modyfikacje nie wyłożą całej misternie zbudowanej w przepisie rónowagi ... Ale chyba nie ma co się prężyć nadmiernie, skoro nawet Pani Ania modyfikuje przepisy. Po wielu miesiącach (z przerwami) mocowania się z lukrecją w końcu zachwyciła mnie herbatka TLI z dodatkami, z ostatniej książki! Uwielbiam ten napój! To zdarzenie napawa mnie optymizmem, że i powoli uda mi się ukochać owsiankę bez mleka :-) Dzięki za wskazówki. Monika Wsch - na forum niby jest wiele postów zawierających słowo "owsianka", ale w sumie nic konkretnego nie znalazłam, oprócz stwierdzeń, że kroś ma to w diecie i jest fajna. A przy okazji, to czy podzielilibyście się drodzy forumowicze pomysłami jak skomponować kanapkę w PP? Mam dzieci szkolne i przeżywam codzienną mękę. Jestem w stanie "poskładać" kanapkę z pięciu smakach ale bez zachowania zasad przemian. Czyli np. biała bułka (k)(o zgrozo, ale tak na razie jest - mówię sobie spokojnie, przyjdzie czas na razowca, byle z miłością, a nie obrzydzeniem),masł (sł) ... (zaburzony rytm), kurkuma (g), imbir (o), sól lub wędlina ze sklepu (sn) i do tego serek almette/żółty/topiony (k) lub w wersji extra (na moją modłę) ser kozi (g). Czyli niby są wszystkie smaki ale w kompletnej rozsypce :-( Co robić, co robić ... Jeszcze w dodatku nic innego nie chcą jeść do kanapek do szkoły. W domu to chociaż im czasem wynegocjuję szczypiorek/jajko/ogórek (każdemu z dwójki coś innego). O saładce nie ma mowy! Ratujmy szkolne dzieci :-) (Hasło jak z akcji "Ratujmy maluchy" - czyli 6-latki przed szkołą). Dziękuję, pozdrawiam
data: 2012.07.09
autor: Karolina Jasiniak
 
 KamilaK;))ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ. nastawienie psychiczne,to podstawa wyzdrowienia lekarstwa,to dodatek...jakis czas temu usłyszałam diagnoze,ze zachorowałam na nowotwór,dla mnie był to koniec,do pewnego momentu gdy wyszłam do ludzi,zaczełam usmiechac sie zawalczyłam o siebie!!!cały czas mówiąc JESTEM ZDROWA,SZCZĘŚLIWA... PRZESZŁAM ciezkie operacje,onkolog powiedziała mi na ostatniej wizycie ma pani podarowane życie...cos w tym jest ja teraz pełnymi gar,ściami biorę ,ciesze się z tego co mam żyje tu i teraz ...wiem że to choroba nieprzewidywalna moze wrócić,nie myslę o tym...zycie jest piękne:)) mam chorą mame na marskośc widze jak ona sie poddaje,gasnie,buntuje,nie zalezy jej na zyciu...smutne pozdrawiam wszystkich na PP...Pani Aniu jest Pani wielka,szacunek
data: 2012.07.09
autor: Beatamonika
 
 Liliano, u mnie córka na początku też bardzo słabo przybierała na wadze, ja miałam duże problemy z przezwyciężeniem strachu przed bólem, ale i Ona przysypiała przy cycu. Było wiele nerwów w domu, dużo płaczu, mąż raz miał już dość, poszedł do apteki i wrócił z Bebilonem Pepti. Dokarmiłam kilka razy płacząc, mając okropne wyrzuty sumienia, że znów nie dałam rady, że nie podołałam, a tak bardzo mi zależało... dokarmiać kazali mi wszyscy - mąż, moja Mama, pielęgniarki noworodkowe ze szpitala, w którym rodziłam skrzyczały mnie prawie, że głodzę dziecko i że muszę!! dokarmiać. Gdyby nie wizyta w poradni laktacyjnej, takiej z prawdziwego zdarzenia, pewnie nie karmiłabym już zupełnie. Dopiero ona dodała mi sił i pozwoliła uwierzyć, że dam rade! i dałam! przestałam się bać, nabrałam dystansu, udzielił mi się spokój wspaniałej kobiety - fachowca. Zaczęłam obserwować Małą, siebie, trzymałam nerwy na wodzy i dyscyplinowałam się, dyscyplinowałam... przystawiałam do cyca co około dwie godziny - jedna dłuższa przerwa na sen - 4 h.; jeśli nie przystawiłam, bo nie dałam rady dobudzić (!) obowiązkowo ściągałam laktatorem, jeśli potem dokarmiłam butelką - za każde dokarmienie - ściąganie laktatorem. Kiedy Mała przysypiała - odkładałam Ją do łóżeczka, budziła się - przystawiałam, zasypiała - odkładałam - i tak nawet po 10 razy potrafiłam. Nie martw się, dziecko nie umrze z głodu jeśli masz pokarm. Leniuszek się zrobił Ci tylko i trzeba Go pobudzić do życia. Karm na przemian raz z jednej piersi raz z drugiej - czyli np. 3 min prawa, przekładasz, 3 min lewa, dalej przekładasz znów, 3 min prawa i znów 3 min lewa i tak dalej :) jeśli jest tak, że ssie minutę, czy dwie to po tym czasie przełóż go do drugiej tak, żeby nie zaczął płakać i żebyś Ty nie zdążyła się zestresować - to jest ważne bardzo! i przystawiaj za każdym razem jak tego chce. Wszystko się poukłada samo w swoim czasie - jeśli się domaga to znaczy, że potrzebuje - nie daj sobie wmówić, że przyzwyczaisz do cyca, do noszenia na rękach - bzdura. Spokojne, najedzone wesołe dziecko umie zająć się same sobą, jeśli płacze potrzebuje Matki. Spokojnej, ufnej Matki. Tyle z moich obserwacji. Czasami, jak Mały będzie przysypiać uszczypnij Go za piętę, albo "wsadź palec pod żebro". Tylko musisz mieć ciągle w myślach, że to minie, że to nie będzie trwało wiecznie - mi takie myśli dodawały sił. I gotuj zupy. Musisz mieć dużo "szybkiego" jedzenia - wrzucaj całe warzywa i miksuj - oszczędzisz dużo czasu. Ty też dasz radę, Babo! Trzymaj się! I zaopatrz się w wagę do ważenia Malucha (na pewno można skądś wypożyczyć) - kontroluj wagę w domu około raz na tydzień, zawsze o tej samej porze. Dasz radę!
data: 2012.07.09
autor: Kasia z Podlasia
 
 Chciałam się przywitać, podczytuję Was od jakiegoś czasu i postanowiłam się w końcu ujawnić. Gotuję według PP od lutego. Mam troje dzieci - dwoje starszych alergicznych i męża alergika i astmatyka. Liliano - dokarm synka własnym mlekiem odciągniętym laktatorem. Podaj mu mleko przez strzykawkę lub kubeczek lub kieliszkiem - nie dawaj w butelce. Niech ssanie będzie zarezerwowane dla piersi. Odciągając pokarm będziesz jednoczześnie stymulować piersi do większej produkcji. Czy synek miał sprawdzane wędzidełko? Smoczków uspokajaczy nie dostje? Bo one też mogą namieszać. Możesz jeszcze porad poszukać na forum na gazecie: http://forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html Pozdrawiam jako mama karmiąca tandem - 3 latka i rocznego malucha.
data: 2012.07.09
autor: Agnieszka
 
 No i problem!!! Mały traci na wadze (ma 4 tyg) bo nie umie ssać piersi, ssie za mało i za krótko, poradnie laktacyjne zaliczyam, technika przystawiania i reszta u mnie ok ale to synek nie daje rady wyssać mleka z piersi, zjada tylko przez 1min, 2min samo mleko początkowe które jest tylko wodą z cukrem (laktozą) a nie pije dalej mleka II fazy czyli tego tłustego, budującego pokarmu. Najpierw mało przybrał ale nie przejmowałam się bo tak może być ale drugi tydzień już w ogóle nie przybrał na wadze a dziś okazało się że wręcz spada z wagi. Robię wszystko aby synek ssał pierś ale on odmawia gdy mleko przestaje lecieć i trzeba zacząć ssać, po prostu albo wypluwa sutek albo płacze przeraźliwie jak go trzymam na siłę przy piersi, potem płacze bo jest po prostu głodny. Ratunku! Muszę dokarmiać ale czym?!! Co dla 4 tyg malucha-jaka alternatywa jeżeli nie mleko modyfikowane? Pomóżcie!
data: 2012.07.09
autor: liliana
 
 Pani Aniu,jak moge wzmocnic nerki? Znowu mam worki ciemne pod oczami I mokre stopki.
data: 2012.07.09
autor: L
 
 Dla osób z rakiem: Czy wiecie, że Deepak Chopra, znany indyjski lekarz naturalny, specjalista od Ajurwedy, był kiedyś onkologiem? Opowiedział taka historię: badał kobietę, u której stwierdził tak zaawansowanego raka, że nic nie można już było dla niej zrobić (z jego ówczesnego punktu widzenia). Nie powiedział jej jednak tego, ani nie rzucił standardowego tekstu, jaki rzucają "lekarze" bawiący się w Pana Boga "ma pani 3 miesiące życia przed sobą". Powiedział jej tylko, że ma się niczym nie martwić, tylko iść do domu i cieszyć się życiem na maksa. Po 6-7 latach wpadł na nią na ulicy. A poznał ją, bo była specyficznym przypadkiem i dużo myślał, jak jej przekazać wtedy to, co miał jej do przekazania. Wyglądała wspaniale, tryskała radością, życiem i była okazem zdrowia. Zapytał ją: " Poznaje mnie pani? Co słychać?" A ona na to" Jasne, ze poznaję, to pan mnie uleczył". On na to: "A co Pani robi?". Ona: "Dokładnie to, co mi pan doktor kazał: ciszę się i bawię życiem na maksa". Deepak Chopra porzucił onkologię na rzecz medycyny naturalnej i uzdrawiania na poziomie duchowym. Myślę, że komentarz zbyteczny. Żadna dieta, żaden lekarz nie zrobi tego, co zrobi nastawienie psychiczne, Pozdrawiam.
data: 2012.07.09
autor: KamilaK
 
 Zaliczyłem w tym tygodniu fizjoterapeutę-kręgarza.Byłem ,na razie ,na dwóch zabiegach rozmasowania bolących miejsc.Kręgarz stwierdził ,że mam dosłownie"spie olony"kręgosłup od góry do dołu.Są tam dwie nie leczone skoliozy.Ich skutkiem są powichrowania reszty odcinków i bóle w okolicach stawy biodrowego.Pocieszył mnie,że nie jest tragicznie i wszystko można wyprowadzić na prostą. Po kilku zabiegach powinno być znacznie lepiej.Na ten czas zabronił gimnastykowania się a w szczególności ruchów skrętnych.Ten terapeuta to dość szczególny przypadek bo jest osobą niewidomą i wszelkie diagnozy wystawia na podstawie wymacania całego kręgosłupa.Poza tym jest na tyle otwarty by walić prosto z mostu ,nie owijając w bawełnę co jest na rzeczy.Wypytywałem o dietę,pozycję spania i wiele innych ,które wg ww. nie są zbyt istotne( w leczeniu mojej przypadłości).Reszty o profilaktyce dowiem się i zrelacjonuję Wam w miarę na bieżąco. Pozdrawiam
data: 2012.07.07
autor: gafcio
 
 Witam ;)Pani Aniu moje dzieci wczoraj "walczyły" o placuszki cukiniowe z odrobiną miodku, więc kupiłam dzisiaj nową dostawę cukini i jutro robie kolejną porcję :)) Polecam wszystkim, zróbcie również cebularza pychhhha ;) Mam naszykowany towar na Tiramisu na niedziele do gości tylko nie wiem czy mnie nie bedzie kusił a walczę z łuszczycą która oporni mi schodzi więc jeszcze nie wiem czy zrobie ale z przepisu juz widze że mniamka będzie;) pozdrawiam Pani Aniu w sprawie tików córki widzę,że jest lepiej więc na razie nie będę pani męczyła telefonami. Może ten luz wakacyjny na nią działa. Pozdrawiam serdeczniem
data: 2012.07.07
autor: Kasia z okolic Ponieca
 
 Niestety u nas źle. Synek ma rozległe zapalenie płuc widoczne na RTG. Podaję mu antybiotyk. Myślałam, że kaszel się zaostrzył po wprowadzeniu PP. Bez RTG nie godziłam się na takie leczenie. Teraz nie mamy wyjścia. Czy wiecie może jak takiemu rocznemu dziecku wzmocnić wątrobę?
data: 2012.07.07
autor: Alusha
 
 heh Na sniadanko grzanki z sercen kozim,odbijal mi sie kozą;) cos moze zle zrobilam Obiad zupa gulaszowa:) pycha! Dodalam papryke,kabaczka i fasole czerwona z puszki aby byla jeszce tresciwsza. Ksiazka rewelacja aha,przegladalam dzis strone olkusza i sa fajowe garnki emaliowane i rondelki tez.Czy taki odkryty rondelek do gotowania kawy bedzie ok? obecnie mam metalowy czajniczek ale doczytam,ze raczej nie jest wskazany;/
data: 2012.07.07
autor: lza
 
 Witam, krążą różne wersje i mity odnośnie owsianki... Ja cały czas trzymam się "ZUPY ŚNIADANIOWEJ" otwierającej przepisy z Filozofii zdrowia. Czy ta zupa jest ok? Dodaję, zgodnie z książką, rodzynki i orzechy, bo bardzo mi smakują w "śniadaniówce". Jestem młodym, zdrowym facetem i już pewnie nie zmienię porannego rytuału, poprzedzonego kawą gotowaną, rzecz jasna! Pozdrawiam.
data: 2012.07.07
autor: ...
 
 Liliano, nie pamiętam, jak wyglądał mój rozkład posiłków na początku, szczerze Ci się przyznam, pamiętam tylko, że byłam wiecznie głodna i potrafiłam jeść bardzo późnym wieczorem. Teraz wiem, że nie wymyślałabym żadnych cudów, tylko gotowałabym zupy i zupy i jeszcze raz zupy. No oczywiście oprócz dań obiadowych (zjadanych dwa razy dziennie). Myślę, że zupa jest najlepiej zrównoważona i jeśli w jakiś sposób można przesadzić ze smakiem słodkim, to chyba zupą jest najtrudniej. I na pewno jadłabym tyle, ile czułabym, że potrzebuję – nie patrzyłabym, czy to dopiero talerz zupy, czy już trzy. A z tego, co jadam teraz (i to samo jadałam wcześniej): 1. OWSIANKA: codziennie i to sporo, ZUPY: bardzo gęste, prawie zawsze z kaszami, - kartoflanka – jeśli na cielęcinie to dobrze doprawiona ostrym (od czasu do czasu z ryżem); - trzy pyszne zupki dla dzieci z FS – z kaszą kukurydzianą, gryczaną, jęczmienną (ostatnią b. rzadko); - cebulowa albo porowa miksowana z lanymi kluskami; - fenkułowa na indyku – rosół (ale nie z makaronem); 3. DUSZENINY: malutkie kawałeczki mięska (wołowina, cielęcina, czasem indyk) zaprawiane i duszone z warzywami, ew klopsiki też w warzywach, ew tylko w sosie własnym, a warzywa oddzielnie; 4. DODATKI do duszenin albo do zupek: puree ziemniaczane z cebulką ew z czosnkiem, czasami z dodatkiem marchewki; kluski śląskie z mąką ziemniaczaną i kukurydzianą; placuszki z gotowanych ziemniaków delikatnie podsmażane na patelni, można też zrobić w wersji z marchewką; oczywiście kasza gryczana nie palona i wiecznie smakująca mi polenta, kluski śląskie też można delikatnie obsmażyć i już będzie inny smak; 5. INNE: cebulka duszono-smażona z mięskiem z rosołu, która jak dla mnie najlepiej pasuje do klusek śląskich; zapiekanka z warzyw i mięsa rosołowego (przepis z forum). 6. WARZYWA: - duszona marchewka, - duszony por z cytryną, - fenkuł z wody; zjadłam wczoraj kilka ziarenek bobu, ale to dla mnie nie robota, bo tylko można się zdenerwować, więc więcej nie będę jadła w ogóle, fasolki szparagowej na razie nie ruszam, kapustnych też nie, kalafiora to tylko tyle, że poliżę łyżkę, jak gotuję dla starszego syna zupę, cukinię użyłam raz do duszeniny, ale Małą bolał brzuszek, więc na razie odpada, dodawałam też w swoim czasie jeszcze seler naciowy po troszku do zupy i jak był sezon szparagowy – wcinałam szparagi; Więcej nic mi na razie nie przychodzi do głowy, za to zgłodniałam mocno od tego wymyślania. Trzeba tylko pamiętać o tym kwaśnym smaku - słodycz potrawy musi być wyraźnie przełamana kwaśnym, wtedy nabiera wyrazistego "odpowiedniego" smaku. W sprawie zup jeszcze, powiedz, Liliano, gotujesz na jakim mięsie? Ja długo gotowałam na cielęcinie i teraz, od kiedy zaczęłam na wołowinie zauważyłam, że zupa jest zdecydowanie bardziej „zupna” - treściwa, nawet mój mąż zauważył, że „zaczęła mieć w końcu oczy”  Ilość potrzebnego dla organizmu mięsa to chyba kwestia indywidualna. Sądząc po wpisach na forum wydaje mi się, że potrzebuję więcej niż przeciętny „zjadacz PP”. Tu chyba potrzebna jest metoda prób i błędów. Za dużo tłuszczu następnego dnia wyłazi Oli dodatkowo ciemieniuchą na brwiach i u nasady włosów. Przesadzam z tłuszczem szczególnie wtedy, gdy gotuję zupę i wyciągam z gara ugotowane mięsko… po prostu nie umiem się powstrzymać wtedy. Teraz moje posiłki wyglądają mniej więcej tak: 7:30-8:00 owsianka; 10:00 1szy obiad, 12:00 zupa, 15:00 2gi obiad; 17:30-18:00 zupa, 20:00-21:00 zupa (ilość i godzina zależna od tego, ile zjadłam o 18tej); a co do ilości zjadanych, to powiem tylko tyle, że mój mąż 190 cm i 110 kg powiedział, że to, że zjadam trzy razy więcej niż on, to nie jest normalne ;) ważę ok. 50 kg i mierzę 158 cm. Nie nakładałabym sobie na Twoim miejscu żadnych ograniczeń w temacie jedzenia. Jadłabym, gdyby mój organizm wołał jeść. Tzn, jem, kiedy woła. Powiedz sobie, że to uczucie niedosytu jest kwestią czasu i musi kiedyś minąć! Wrzuć na luz i jedz! Ja też na początku byłam głodna cały czas, nawet po posiłku czułam ten „głód” - bardzo podobny do głodu nikotynowego podczas rzucania palenia – nie można go niczym zaspokoić. Pierwszy raz nasycenie po posiłku – taką przyjemną rozpływającą się po całym ciele „błogość”, a razem z nią spokój i rozluźnienie – poczułam gdy zjadłam rosół z ziemniakami i z mięsem rosołowym (zrobionym na potrzeby kanapek i naleśników). Nie mogłam wyjść ze zdziwienia, że w końcu się nasyciłam. Rosół wiosenny podany przez Anitę w 2008-09 – rewelacja! Nie wiem, czy to nie on „popchnął” mnie do życia. Zjadałam go z ziemniakami, wypijałam po troszku z kubka, dodawałam go troszkę do gotowanych ziemniaków, dodawałam marchewkę gotowaną, przyprawiałam w smaku ostrym pieprzem ziołowym, czarnuszką i w kwaśnym cytryną i miałam kolejne danie. Potrzeba jest matką wynalazku. Naprawdę! Wczoraj zaczęłam eksperyment „patelniowy”, wymyśliłam małe zastępstwo dla chleba i teraz tylko dobieram jeszcze proporcje (smażyłam na patelni takie małe placuszki z kilku mąk: gryczanej, ziemniaczanej, kukurydzianej, owsianej – z dodatkiem wody, soli, kilku kropel cytryny, kurkumy, oliwy z oliwek i imbiru – może niech Pani Ania się wypowie, czy taki mix przejdzie weryfikację; myślałam jeszcze, żeby może płatki owsiane namoczone wcześniej w wodzie dodać do masy, ewentualnie mąkę kasztanową, jak już wejdę w jej posiadanie)
data: 2012.07.07
autor: Kasia z Podlasia
 
 Proponuję ,chwilowo, zająć się ustawą o przymusowych szczepieniach, którą właśnie rozpatruje Senat. Jeśli przejdzie, każdy z nas będzie musiał się poddać, pod przymusem też fizycznym, każdemu szczepieniu. Wystarczy, że Główny Inspektor Sanitarny uzna, że to epidemia. Jest dużo informacji w necie. Są petycje. Jeśli tak chcesz, spoko Twoja sprawa. Jeśli jednak nie chcesz, żeby ktoś naruszał twoją nietykalność cielesną, gwarantowaną przez Konstytucję, poznaj temat i rób co do Ciebie należy.
data: 2012.07.06
autor: Zuzanka
 
 A co sadzicie o bricie? Mam na mysli dzbanki do filtrowania wody z chloru miedzy innymi? Ktos ma?
data: 2012.07.06
autor: Lza
 
 Yupi a ja mam ksiazke;))))) czuje sie jakbym czytala staropolskie przepisy,nazwy sa cudowne;) hihi Jutro robie lamba!!! Pychotka Pani Aniu,MoRlinski to nazwa firmy czy Morliny firma a mowimy MoRlinski? Mam mozliwosc zamowienia ale nie znam sie az tak bardzo na firmach;) W sklepie jest pyszny pieczony boczek pikantny z Dobroslawy, pikantna sucha kielbasa zwana palcowka. Tez dobre ale ... Wiepszowine mam ograniczona w menu. Sciskam
data: 2012.07.06
autor: Lza
 
 http://www.dailymotion.com/video/xokzwl_alex-jones-szczepionki-ktore-uczyniy-cie-posyusznym-wake-up_news szczepionki. spokojnego wieczoru
data: 2012.07.06
autor: Marmelada
 
 http://www.youtube.com/watch?v=IDRxTFFZlig Firmy farmaceutyczne (produkujące szczepionki) będą decydowały o tym, kiedy zapowiedzieć pandemię....
data: 2012.07.05
autor: KamilaK
 
 Pani Aniu, mam podejrzenie u siebie nadczynności tarczycy. Jeśli zdobędę się na odwagę, to zrobię sobie badania w tym kierunku. Przeglądnęłam forum. Owszem jest trochę wpisów na ten temat, ale nie znalazłam nic od Pani na ten temat- jakieś rady i wskazówki. Czy moglaby Pani kilka słów napisać na ten temat. Dziękuję
data: 2012.07.05
autor: Renata
 
 CO MOŻECIE ZROBIĆ? 1. PODPISZCIE PETYCJĘ I PODDAJCIE LINK INNYM http://www.petycjeonline.pl/petycja/stop-przymusowi-szczepien/912 2. UMIESZCZAJCIE następującą informację na zagranicznych stronach: - po francusku https://www.facebook.com/notes/stop-przymusowi-szczepie%C5%84/quand-il-y-aura-une-pand%C3%A9mie-la-vaccination-obligatoire-en-pologne/382652075121315 - po angielsku https://www.facebook.com/notes/stop-przymusowi-szczepie%C5%84/when-will-the-next-pandemic-strike-vaccination-enforcement-in-poland/382491235137399 - po polsku https://www.facebook.com/notes/stop-przymusowi-szczepie%C5%84/przymus-szczepie%C5%84-dla-wszystkich/379060792147110 4. Propagujcie wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/131841330287833/ 4. PISZCIE DO SENATORÓW PRZYKŁADOWY LIST DO SENATORÓW: "Szanowni Państwo, 4 lipca Senacka Komisja Zdrowia zajmie się rozpatrzeniem ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (druk senacki nr 141, druki sejmowe nr 293 i 416). Projekt ten godzi w prawa człowieka i pacjenta znacznie poszerzając uprawnienia inspekcji sanitarnej, mimo zapowiedzi medialnych nie znosi przymusu szczepienia dzieci, nadal w wielu miastach są nakładane grzywny przymuszające do szczepienia i poprzez znaczne rozszerzenie uprawnień daje inspekcji sanitarnej możliwość nałożenia go również na osoby dorosłe. Ponadto zwracam uwagę na inne istotne i kontrowersyjne zmiany proponowane w projekcie: 1. Zmiana definicji choroby zakaźnej, co budzi obawy rozszerzenia przymusu szczepień o kolejne szczepionki i daje możliwość ogłoszenia epidemii z błahych powodów, a co z tym się wiąże nałożenie przymusu szczepień na wszystkich obywateli (art.2 ust 2). 2. Określenie obowiązku szczepień ochronnych w art.5 w sposób ogólny, przenosząc go na wszystkich obywateli, a nie tylko dzieci. Intencją tej zmiany jest połączenie przepisów dotyczących stanu epidemii z przepisami ogólnym (art.5 ust.1) 3. Rezygnacja z refundacji kosztów zgłoszenia niepożądanych odczynów poszczepiennych przez lekarzy (uchylenie art. 21 ust. 9) 4. Próba zmonopolizowania i ograniczenia dostępu do informacji o zakażeniach, chorobach zakaźnych i niepożądanych odczynach poszczepiennych przez ograniczenie ich rejestracji wyłącznie do systemu sentinel oraz projektowany płatny dostęp do tego systemu, wyłącznie dla niektórych instytucji i po wcześniejszym podpisaniu umowy. Jednak nawet płatny dostęp może być ograniczony gdyż GIS przewiduje rozpatrzenie podania z możliwością odmowy, której przyczyny nie są w projekcie ustawy w żaden sposób określone (art.29a) 5. Kontrowersyjny temat przymusu bezpośredniego wykonywanego przez pracowników medycznych pod nadzorem lekarza (art.36 ust.2). 5. Zniesienie uprawnień Ministerstwa Zdrowia do wydawania rozporządzeń dotyczących procedur działania inspekcji sanitarnej. Stanowczo protestuję przeciwko wprowadzaniu projektu nowelizacji ustawy, które łamie podstawowe prawa człowieka i pacjenta szczególnie w państwie gdzie nikt nie ponosi odpowiedzialność za powikłania, które wystąpiły po przymusowych szczepieniach. Podpis"
data: 2012.07.05
autor: 
 
 Dzisiaj, 4 lipca, odbędzie posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia, być może senatorowie przedstawią nasze poprawki (plik w załączeniu). W czwartek ma być głosowanie. Jeśli zostaną wprowadzone jakiekolwiek poprawki ustawa wróci do Sejmu, jeśli nie, ma trafić na stół Prezydenta. Szanowni Członkowie i Sympatycy STOP NOP! Z inicjatywy członka naszej społeczności sieć obiegła następująca informacja, która poruszyła wiele osób: "Tym razem rząd ani minister zdrowia nie będą mieli nic do powiedzenia. Będą MUSIELI kupić szczepionki a wszyscy Polacy będą PRZYMUSZENI do ich wstrzyknięcia. I to nie jest teoria spiskowa. Właśnie teraz przez sejm (z tylko jednym głosem przeciwnym) przepychana jest zmiana Ustawy o zapobieganiu epidemiom oraz Ustawy o inspekcji sanitarnej. Zmiany polegają między innymi na rozszerzeniu obowiązku szczepień na wszystkich Polaków (nie tylko jak dotąd dzieci), zmianie definicji choroby zakaźnej (teraz to będzie po prostu każda choroba wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy), rozszerzenie uprawnień inspekcji sanitarnej o nadzór nad wykonywaniem obowiązku szczepień (dotąd był to tylko ogólny nadzór nad szczepieniami), oraz zmiany w zasadach stosowania przymusu bezpośredniego (czyli siły fizycznej) przy aplikowaniu procedur medycznych. Teraz będzie to wyłącznie pod nadzorem lekarza i pracowników medycznych, nie trzeba już ani policji ani wyroku sądu, wystarczy decyzja lekarza. Dotąd polski Minister Zdrowia decydował o ogłoszeniu epidemii, teraz będzie "decydował" główny inspektor sanitarny na polecenie unijnych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem epidemicznym. Minister zdrowia zostaje kompletnie pominięty, jego rola zostaje zredukowana do płatnika rachunków za szczepionki. Utajnione zostają tez dane dotyczące zachorowań (planowany płatny dostęp do danych, tylko dla podmiotów mających umowę z systemem Sentinel, których jedynym właścicielem będzie sanepid). Projekt eliminuje też wszelką kontrolę społeczną i rządową nad działaniami sanepidu. Znosi się rejestrację i przechowywanie danych o zachorowaniach w szpitalach, przychodniach i laboratoriach - wszystko wyłącznie w sanepidowskim komputerowym systemie Sentinel. Zmiany ustawy likwidują też finansowanie zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych. Uprawnienia sanepidu podczas prowadzenia dochodzenia epidemicznego będą większe niż wojska, policji, prokuratury i sądów i będą prowadzone bez możliwości żadnej kontroli. Sanepid będzie miał prawo wglądu do wszystkich kontaktów (również telefonicznych i elektronicznych) osób podejrzanych lub zagrożonych chorobami zakaźnymi (czyli według nowej definicji- wszystkimi chorobami), do wejścia do mieszkania, zastosowania siły wobec każdego obywatela - i to wszystko bez konieczności uzyskania pozwolenia sądu, bez kontroli policji. Inspekcja sanitarna będzie miała uprawnienia większe niż służby specjalne a minister zdrowia traci prawo wydawania rozporządzeń regulujących jej prace i stosowane procedury wewnętrzne. Ta zmiana Ustaw jest już po pierwszym głosowaniu w sejmie (odbyło się 15,06,2012, posiedzenie nr 16, głosowanie nr 15) i została poparta przez wszystkie partie i kluby parlamentarne. Nikt się nie wstrzymał, jeden głos przeciw. http://sejmometr.pl/projekt/298,projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-zapobieganiu-oraz-zwalczaniu-zakazen-i-chorob-zakaznych-u-ludzi-oraz-ustawy-o-panstwowej-inspekcji-sanitarnej-z-proj#prace " http://korwin-mikke.pl/wazne/zobacz/beda_obowiazkowe_szczepienia_dla_wszystkich/61384?utm_source=jkm&utm_medium=newslatter&utm_campaign=newslatter
data: 2012.07.05
autor: Andrzej
 
 Kasiu, jak wygląda twój rozkład posiłków w ciągu dnia i ilości (jak było na początku)? Jestem ciągle głodna-jadłabym co chwilę, mam wrażenie że nie mogę się nasycić a po zjedzeniu grzanki czy kromki z zupą dłużej jestem najedzona. Jakie potrawy przez cały dzień jeść aby nie jadać chleba, tzn co na drugie śniadanie, na podwieczorek, u mnie muszą być 2 drugie śniadania i dwa podwieczorki zanim dotrwam do obiadu czy kolacji. Nawet po obiedzie z mięsem za godzinę już czuję głód. Czy gotować jakieś zboża z warzywami duszonymi na posiłki pomiędzy śniadaniem, obiadem, kolacją? Co znaczy dla ciebie zbyt duża ilość mięsa, tłuszczu? Imbirówkę pijam co 2-gi dzień ale jak na razie nosek cały czas zatkany, miodu nie jadam, masło cieniutko na jedną może kanapkę w ciągu dnia. Czy cukinia teraz do duszenin, fasolka szparagowa w małej ilości, bób (kilka szt) możnaby zjeść? Dziewczyny pomóżcie bo moja uwaga skupiona jest na tym co mam zjeść bo ciągle mnie ssie z głodu.
data: 2012.07.04
autor: liliana
 
 http://www.wykop.pl/ramka/1186159/obowiazkowe-szczepienia-dla-wszystkich-prezent-rzadu-dla-lobby-farmaceutycznego/ Informacja o nowych zasadach szczepień.
data: 2012.07.04
autor: Lili-Elżunia
 
 Alusha z sernikiem daj sobie spokój. Poszukaj na innym forum Paluchy wiedźmina..też robione wg PP. Przepyszne kruche ciasteczka ozdobione migdałem robione na Hallowen dla dzieci.Mozna sobie odpuscic kształt palca i zrobić inny kształt.Bardzo smaczne ale raz na rok :). Chociaż u mnie wszystkim kogo częstuję kruchym z porzeczkami ono smakuje..ale to kwestia smaku.
data: 2012.07.03
autor: Lili-Elżunia
 
 Liliano, u mojej córki nosek zatkał się już w szpitalu (też był antybiotyk przy porodzie, ale również słodyczowe i wieprzowe grzechy z końca ciąży), a potem, powolutku zaczął się odtykać. Teraz (Mała kończy jutro 3 miesiące), gdy permanentna sapka zniknęła – widzę, że obecnie głównym sprawcą sapki (mam wrażenie, że to jest jakieś opuchnięcie śluzówki wewnątrz nosa) jest źle zrównoważona potrawa, monosmak, też zbyt duża ilość tłuszczu, mięsa (znów smak słodki), też jedzenie nieodpowiednich rzeczy o nieodpowiednich do tego porach, czyli, reasumując, wszystko to, co „wali” bezpośrednio w śledzionę. Ja, z moją "alergią" mam na tyle "dobrze", że każdy bardziej lub mniej świadomy grzeszek dotyka w pierwszej kolejności mnie, więc jak już mam zatkany nos, to u Oli już to tylko kwestią czasu. I tak, na przykład: polenta - zatykała nos i mi, i Córeczce wtedy, gdy zjadałam ją zbyt późno i zbyt mało "kwaśną" - teraz za każdym razem dobrze ją doprawiam (nawet jak zjadam ze zrównoważonym mięskiem) i zjadam najpóźniej ok 12-13tej (nos się nie zatyka ani mi ani Oli). Jajka i chleba nie jem na razie w ogóle, bo Mała ma już od jakiegoś czasu brzydkie zielone kupy i szukam przyczyny. Od miodu była sapka i od masła też, więc dodaję je rzadko bardzo i bez żadnej regularności. Ja na Twoim miejscu piłabym codziennie imbirówkę i bardziej doprawiała potrawy smakiem kwaśnym. Jeśli to nie zadziała, to może zmniejsz ilość słodkiego w diecie i obserwuj. Z warzyw, oprócz wymienionych przez Ciebie, jem jeszcze fenkuł i czosnek - a taki zestaw plus marchewka, ziemniaki i skrzydło indyka daje jeszcze jedną pyszną zupkę (z archiwum). Jeszcze odnośnie warzyw - dodając je do duszeniny spróbuj najpierw delikatnie poddusić na oliwie - uzyskasz zupełnie inny smak (polecam przepis na gulasz z mięsa mielonego dla dzieci z FS; niby banał - marchewka, cebula, przyprawy i mięso - ale jaki pyszny! dodałam zamiast mielonego indyka wołowinę drobniutko pokrojoną i zamarynowaną na noc w lodówce). Zdrówka życzę!
data: 2012.07.03
autor: Kasia z Podlasia
 
 Karolina Jasiak - mi owsianka wystarcza na godzinę. Po godzinie jem jakieś kanapki. Co do konsystencji nie lubię budyniowatej, bo jakoś mi się niedobrze robi :) Tak jak dziewczyny piszą - wszystko zależy od preferencji. Konsystencja mojej owsianki jest zgodna z Zupą śniadaniową. I tak moja owsianka przy tej ilości płatków wychodzi lekko budyniowato. Orzechy daję i rodzynki, bo lubię i nic mi po tym nie jest. Daje ich jednak bardzo mało (ze 3 całe orzechy + łyżka rodzynek). Mimo gotowania na prądzie czuję zbawienność owsianki, więc tak czy tak - działa.
data: 2012.07.03
autor: stykrotka
 
 Witam się nieśmiało... Może napiszę coś o sobie. Na PP jestem a przynajmniej staram sie być od października 2010. W czerwcu 2010 urodziła sie moja Córka i od jej pierwszych posiłków jestesmy na PP. Moja córka ma juz ponad 2 lata. Zdrowa, pełna energii - bez słodyczy i surowych zimnych rzeczy. Owsianki, zupki, gulaszyki - gotuje, wekuje i daje do Niani. Kiedy siedziałam z córką w domu pochłonieta kuchnią PP jadłam owsianki i zupy - schudłam 9 kg :) Mąż zje co mu dam, wiec oprócz jego podjadania slodyczy - zostało mu to z rodzinnego domu - to w sumie nie narzeka na moją kuchnie. lubie mieć dobrze pryprawione :) Pani Aniu - nowa książka znowu obudziła we mnie nowe możliwości. Nie moge sie doczekać aby próbowac nowe przepisy. Pozdrawiam wszystkie PPowiczki :) Będę zaglądać!
data: 2012.07.03
autor: JoannaPoznań
 
 Karolina Jasiniak - ja mam inny sposób na owsiankę niż Stykrotka, ale jem ją i ja i moja córcia. Nigdy nie odmierzam w sumie ilości płatków owsianych, a sypię "na oko", aby konsystencja była taka, hmmm jak budyń. Do wrzątku (nigdy mleko!!!) dodaję cynamon, łyżkę masła, następnie płatki owsiane, troszkę soli, gotuję około godziny (min.40 min), później pół łyżeczki cytryny, szczypta kurkumy (czasem dodaję wrzątku, gdy wyjdzie za gęsta), cynamon i imbir. Miodem słodzę przed podaniem. Piszesz, że gotujesz 10 min, a w książkach jak byk stoi, że należy płatki gotować 40 min. Muszą się dobrze ugotować, aby były dla nas strawne, inaczej zjadasz coś, co nie daje Ci właściwej energii. Poza tym gotowanie na żywym ogniu i na gazie daje potrawie właściwą energię i to w zasadzie jest kluczem, o jaki pytasz, plus czas gotowania - nigdy w pośpiechu! A jak Ty się chcesz najeść owsianką, która ma za zadanie pobudzić trawienie?, czy zupą, która ma za zadanie nawilżyć Twoje narządy? Najeść się możesz drugim daniem :) Powodzenia!
data: 2012.07.03
autor: Kejla
 
 Karolino Jasiniak, ilość płatków owsianych w owsiance to sprawa indywidualna - jedni lubią rzadką, inni odwrotnie, taką, żeby łyżka stanęła. Jeśli chcesz, wsypuj płatków więcej (ja daję ich 10-11), oczywiście zrezygnuj z mleka, ale też z rodzynek i orzechów - takiej wersji Pani Ania od dawna już nie poleca... Zresztą na temat owsianki znajdziesz bardzo dużo informacji na naszym forum. Pozdrawiam serdecznie:-)
data: 2012.07.03
autor: Monika Wsch.
 
 Gafcio, wydaje mi się, że warto teraz w Twojej sytuacji troszkę większy narzucić reżim żywieniowy;) A i masaże oraz wygrzewanie pleców pod słonkiem lub dobrą lampę nie zaszkodzą. Teraz serio: wydaje mi się, że jest Ci potrzebna rozsądna rehabilitacja. Z kręgosłupem nie ma żartów, to przecież nasza podstawa. Życzę dużo zdrowia!
data: 2012.07.03
autor: Marcela
 
 Lili-Elżunia, kruchy to on nie był:) I zupełnie płaski bo centymetrowy:) Ja za to upiekłam przepyszny sernik z białą czekoladą. Wypada tu pisać takie rzeczy? Zgrzeszyłam:)
data: 2012.07.03
autor: Alusha
 
 http://www.petycjeonline.pl/petycja/stop-przymusowi-szczepien/912
data: 2012.07.02
autor: KamilaK
 
 Alusha Raz do roku piekę placek z porzeczkami.Czekam az porzeczki bardzo dojrzeją.Jest to kruchy spód z pianką białkową z owocami. czy może oczekiwałas że on wyrośnie? Nie ma z czego.Myślę,że to takie ma być -kruchutki spód i zapieczona pianka. Pomogłam??? :}
data: 2012.07.02
autor: Lili-Elżunia
 
 Stykrotka - Witaj, bardzo dziękuję za odpowiedź. Jutro spróbuję, czy smakowo dam radę :-) jednak czy mogę dodać więcej płatków, bo owsianką lubię się najeść jako jedyny posiłek na śniadanie, a z 5 łyżek na 1 litr wody to raczej niebardzo :-) I jeszcze mam pytanie dotyczące długości gotowania - u mnie trwa to 10 min., by płatki nie rozciapały się maksymalnie, a w przepisach Pani Ani płatki są jakby nie treścią zupy tylko dodatkiem smakowym, poprzez ich ilość jak i długość gotowania. Co jest w zupie kluczem jej energii? Nie mogę wyłapać tego z książek. :-( A może chcę się najeść jak kotletem, a to nie tędy droga do owsianki dla dorosłego?
data: 2012.07.02
autor: Karolina Jasiniak
 
 Gafciu polecam metode Dorna - http://www.metoda-dorn.pl/ Zycze zdrowka i pozdrawiam.
data: 2012.07.02
autor: AlinaSG
 
 Dzięki za odpowiedzi!.Gimnastykę staram się stosować przy każdej nadarzającej się okazji.Rozciągam się chodząc po domu,gibię się na boki przed komputerem,skręcam i wykręcam się na balkonie i wiele innych sposobów wypatruję jako okazji.Jak na krótki seansik to jedynie delikatne wygibasy.Dłuższe sesje to ćwiczenia ze stopniowym pogłębianiem ruchów.Wiem ,że zimą przeciążyłem w pracy kręgosłup.Od tamtej pory(lecz nie od razu)zaczęły się moje problemy z biodrem.Lekarz przepisał mi wtedy Mydokalm,Nimesil i Fastum.Niestety poza ustąpieniem bólu ,cała reszta nie działa jak należy. Jestem na PP od 2002 roku.Przyznaję,że nie stosuję absolutnego rygoru.Wszystko na miarę możliwości.Dodam ,że nie spożywam kwaśnego,surowego i zimnego,nabiału i wychładzaczy.Cieszę się z możliwości gotowania,przyprawiania i dosmakowywania potraw,kawy,herbaty.
data: 2012.07.02
autor: gafcio
 
 Karolina Jasiniak - nie używałabym na twoim miejscu mleka. Mleko się nie trawi i być może to ono wpływa na twoją niestrawność. Spróbuj owsianki vel "Zupa śniadaniowa" z książki Pani Ani. Ja robię ją tak: 1 litr wrzątku (g), szczypta kurkumy (g), pełna łyżka kaszy kukurydzianej (sł) i odrobina anyżu, 5 łyżek płatków owsianych + trochę imbiru (o), pół łyżeczki soli. Gotujemy 25 minut i dodajemy niecałą łyżeczkę soku z cytryny (k), uzupełniamy owsiankę wrzątkiem, dodajemy orzechy włoskie i troszkę rodzynek i gotujemy 10 minut. Po 10 minutach łyżeczka masła + słodzenie miodem wg. uznania. Nie ma możliwosci zebys takiej owsianki nie strawiła
data: 2012.07.02
autor: stykrotka
 
 Gafcio, tez mam zepsuty kręgosłup i choc nie jestem sportowcem wyczynowym funkcjonuje na dosc szybkim chodzie. Piszesz o wielu kuracjach, lekarzach, lekarstwach ale nie znalazłam w Twoim poscie informacji jak Ty traktujesz swój kręgosłup, na czym spisz i jakie wykonujesz cwiczenia, pewnie zdajesz sobie sprawe ze niektóre cwiczenia pomagaja inne mogą zaszkodzic. Ja, wiedzac ze na zdjęciu rtg jest wyrazne pekniecie bardzo uwazam z zazywaniem srodkow przeciwbolowych, po prostu boje się, ze tabletka znieczuli mnie i nieostrożnym ruchem jeszcze bardziej sobie zaszkodze, Z cwiczen polecam brzuszki na miękkim materacu z poduszka pod glowa. Mnie zawsze przynosi to ulge, jeśli po czyms drobnym to natychmiast, ale po powazniejszych sprawach wówczas dopiero po kilku dniach. Uwazaj wiec na te swoje sporty, przygladaj się im i obserwuj swój kręgosłup. Od kilku lat mam z kręgosłupem spokoj, ale bol odzywa się po jakims fikaniu, zawsze po mocnym stresie, jak mnie przewieje. Wtedy musze zatroszczyc się o te jakze wazna sprężynę mojego ciala, położyć się, poćwiczyć, odpocząć. To co jemy tworzy jakość naszego kręgosłupa, sprężystość dyskow. Przy okazji nasunęła mi się taka refleksja odnośnie pp, ono nas uczy naprawde dbac o siebie. Często myslimy o ograniczeniach wynikających z dyscypliny, rzadziej uswiadamiamy sobie, ze to dogadzanie sobie, wezmy słynne powiedzenie, ze watroba lubi lezec…. Przepraszam za bledy, mam klopot z komputerem. Bardzo serdecznie pozdrawiam cale forum.
data: 2012.07.02
autor: Sasanka
 
 Lili-Elżunia, stykrotka, Anuszka, dziękuję za słowa otuchy. Wiecie co się stało? Synkowi zeszły wszystkie zmiany z buzi. Wszystkie! A było tego sporo. Przeszło mu na bark i rączkę nad zgięciem. Doszedł też lejący się katar i mokry kaszel. Powiedzcie mi, że to normalne i nie ma się czym martwić. Nie wyszło mi ciasto z porzeczkami. Wyszedł żółty gniotek:)
data: 2012.07.02
autor: Alusha
 
 Witam.Gafcio a czytał książki Pani Ani,a jest na PP?.W "FŻ" str.159 - 160 wszystko o kręgosłupie, cyt."Problemy związane z bólami kręgosłupa możemy usunąć,jeśli zdyscyplinujemy się i,oprócz właściwego odżywiania,wprowadzimy codzienne ćwiczenia /min.pół godz./Do pracy, Gafcio do pracy.Doradzam z własnego doświadczenia przez 20 lat cierpiałam na skoliozę,dyskopatie, zwyrodnienie,co rok sanatorium,od kiedy przeszłam na PP mam spokój.Jeżeli coś się dzieje wiem że sama sobie dogodziłam niewłaściwym jedzeniem.Powodzenia.Ps.polecam bardzo dobrego rehabilitanta -masażystę. Mirosław Kapica tel.601951734
data: 2012.07.02
autor: Erna
 
 Witam Państwa, od roku, z dużym okładem, staram się stosować zasady PP. Mam do Państwa pytanie dotyczące owsianki. Ponieważ nie trawię ziaren zbóż (pszenicy, jęczmienia i żyta) oraz kukurydzy, chciałam prosić o opinię owsianki samodzielnie zmodyfikowanej. Zaczynam od mleka (sł), potem płatki owsiane (o), sól (sn), sok z cytryny (k), kurkuma lub śliwka węgierka (g), migdał lub banan lub miód (sł) i odrobina imbiru (o). Owsiankę gotuję w zasadzie "na sztywno", by mleko w całości się wchłonęło. Owies nie pływa w mleku, tylko całkowicie go wchłania. Jem taką "brejkę", jak to w rodzinie mówimy :-) prawie każdego dnia. Czasami czuję, że na mleko nie mam ochoty, więc jej nie jem i robię 3-dniową przerwę. Bardzo prosze o konsultacje w ww. sprawie. Serdecznie pozdrawiam
data: 2012.07.02
autor: Karolina Jasiniak
 
 Gafciu! Mój syn miał podobny problem. Pomogły zabiegi u sprawdzonego chiropraktyka. Po trzech był jak nowo narodzony+ćwiczenia, a właściwie jedno ćwiczenie zlecone do stałego wykonywania w domu.
data: 2012.07.02
autor: Panka
 
 Drodzy moi.Jestem zdeterminowany by poprosić Was o poradę.Zdarzyło się tak ,że od kilku miesięcy ,mój kręgosłup przypomina literę S .Nie wiem co jest przyczyną ale powodów do tego stanu ,mogę dostarczyć sporo.Jestem a raczej byłem dość aktywny fizycznie i psychicznie.Teraz jedynie stękam na lekach przeciw bólowych.Aktywny-znaczy w ciągłym ruchu,bez przerw zimowych,leniuchowania i dosypiania. Zimą zdarzały się poślizgi i upadki,wiosną dociążenia -w gibkości i natarciu na wszelkie dziecięce zachcianki itd .Tak mam od lat.Non stop na wyczynie.Teraz lekarz z przychodni powiedział mi,że takich stanów się nie leczy.Nie wiem jakich stanów?Wiem ,że mam lekką skoliozę kręgosłupa.To przedstawia się tak ,że mam powyginanego esa z kręgosłupa.Na zdjęciach RTG to widać.Łykam leki przeciw bólowe ,które rozwalają mi układ pokarmowy.Na skórze mam dziwne wypryski.Ból nie pozwala zachować należytej postawy-więc łykam.Ortopeda z rozbrajającą grzecznością pyta mnie-Co mogę dla pana zrobić?A bo ja wiem?Co mi jest ?Czy to staw biodrowy,czy to jego zwyrodnienie,czy to korzonki,czy to rwa,artretyzm?Może jest to kwestia lekko przesuniętego dysku,który powoduje ból a te patałachy wmawiają mi jakieś zwyrodnienia? Ogólnie czuję się świetnie,wręcz szukam możliwości aktywnego wykorzystania czasu.Jednak ogranicznik bólowy nie pozostawia pola do działań. Podczas wizyt lekarskich uściślam sektor bólowy,przez co mam stale nowe leki.Kasa płynie jak woda a efektów nie widać.Pani Doktor z ośrodka poinformowała mnie,że w takich przypadkach łagodzi się jedynie objawy bólowe-w ten piątek a łażę do niej,w tej sprawie od lutego.Gdy zapytałem o kręgarza powiedziała ,że odradza... Stosowałwm wiele rodzajów maści i okładów w tym czasie,jak również kuracje cytrynową ,z octu jabłkowego,liścia laurowego,zminimalizowałem spożycie chleba i wypalanych papierosów.Byłem na kilku zabiegach akupunktury +zioła.Przeszedłem fizjoterapię polem magnetycznym i TENS.Wygrzewanie termoforem,poduszką elektryczną,okłady z liścia chrzanu i biszolinu.Gimnastykę uprawiam-na miarę możliwości kilka razy dziennie. Kurcze blade-poradźcie coś baby ,zanim zacznę wykańczać się drastycznymi kuracjami lekarzy i tych z internetu -a zrobię to,bo taki ze mnie uparty typ.Chcę to zrobić mądrze+zanim z dechne jak mi pisane. garya.
data: 2012.07.02
autor: gafcio
 
 Liliano, pół roku temu miałam ten sam problem z moim synkiem. Mój pediatra prosił obniżyć temp.w pokoju. Zimą było to łatwe. Ubierałam dzidzię cieplusio i wietrzyłam sypialnię do 17oC. Katar minął! Jak później pojawiała się sapka, to rzeczywiście tylko wtedy, kiedy w pokoju było za ciepło. Nie wiem co Pani Ania na to (bo to jednak chłodzenie), może spróbuj się do niej dodzwonić. A w ogóle przy obecnej pogodzie takie obniżenie temp.pokojowej raczej graniczyłoby z cudem... Lepiej zadzwoń do Pani Ani.
data: 2012.07.02
autor: Hanka
 
 Alusha.. cytuję p. Anię z forum :... oczywiście, że rygor źle wpływa na psychikę, dlatego zawsze podkreślam, że nasza ewolucja odbywa się w zależności od przemiany naszej świadomości, naszej akceptacji, codziennych wyborów. To nie przymus, tylko świadoma decyzja – a to różnica. Albo na luzie stwierdzam, że mi się nie opłaca zjadać czegoś tam, albo daję sobie spokój... Myślę ,że sama doswiadczysz,jak reaguje twój organizm na różne zjadane pokarmy. Ja dopiero po dwóch latach odczułam,dlaczego zaczęła mnie boleć głowa...po zjedzeniu kilku czereśni. Aż sama sie zdziwiłam ..i teraz wiem,że nie warto.mnie juz luz nie kojarzy się z bogosem czy colą, raczej z bólem watroby imdłościami. Ale to wszysto -TO NASZ WYBÓR>>Pozdrawiam :}
data: 2012.07.02
autor: Lili-Elżunia
 
 Alusha - ja zaczęłam przygodę z PP od lutego br. Nie można powiedzieć, żebym była w 100% dyscyplinie :) tak naprawdę to staram się wypełnić posiłki wg. PP przynajmniej w 70-80% nie żałując sobie od czasu do czasu i 2 gałek lodów i pomidora, bo uwierzcie lub nie - straciłabym odrobinkę radości. Wiem, że potem jakoś to odczuwam bo mi kwaśno w ustach i pić mi się chce niemiłosiernie, ale myślę, że jakbym tak nagle wszystko odrzuciła z dnia na dzień to nie sądzę, że zostałabym na tej drodze. Może ty też tak stopniowo idź tą drogą *** Anuszka - wyluzuj.. naprawdę fakt braku PP na wyjeździe az tak Cię dołuje? Pomyśl sobie, że twój organizm jest juz wyregulowany. Jak dasz mu popalić przez 3 tygodnie to poradzi sobie szybko z konsekwencjami :) Ciesz się urlopem a tylko uważaj, abyś się nie przejadała za bardzo produktami nie wg. PP :D *** Dziewczyny - wg. mnie najważniejsze to tak stosować PP, aby sprawiało Wam to radość a nie trzymało w stresujących regułach. Może nie jestem dobrym przykładem, ale cieszę się, że zjadłam sobie truskawki w tym roku i maliny i czereśnie. Tak samo jak zrobione przez siebie ogórki małosolne. No ale tak jak Pani Ania napisała i z czym się zgadzam - jeszcze długo tego paskudnego EGOLA będę z siebie wypędzała :) *** a z lepszych wiadomości: wraca mi apetyt co oznacza, że pożarłam sos bolognese z nowej książki :)
data: 2012.07.02
autor: stykrotka
 
 Cześć dziewczyny-post kieruję głównie do mam karmiących obecnie lub już po. Mój synek ma 2 tyg, od porodu jem wszystko gotowane, zero KSZ (kwaśne, surowe, zimne), rano anatol, owsianka, później zupa z kromką czerstwego chleba (grzanki), lub jajko, mięso duszone z warzywami (wołowina, cielęcina, raz w tyg indyk-nie smażone) na obiad, po południu gotowana np kasza gryczana z warzywami lub ryż lub polenta lub ziemniaki, kolacja zupa miksowana. Miodu używam tylko do posłodzenia kawy (pół łyżeczki), owsiankę jem bez miodu. I teraz pytanie-synek ma zapchany nosek od porodu, nie wiem czy można nazwać to sapką, jakby zaschnięty w środku, oddycha przez buzię jak śpi, przy karmieniu mu ciężko oddychać. W ciązy trzymałam się zasad, teraz też. Czy to może oczyszczanie po antybiotykach które dostałam przy porodzie i po (końskie dawki)? Jakie warzywa (jadę na razie tylko na marchew, pietrucha, cebula, por w duszeninach) mogę dodać? Czy może jednak za słodko jem tzn zupy na w/w warzywach, mięsa słodkie, jajko i dlatego ta sapka? Ale oczywiście wszystko z dodatkiem kwaśnego ale nie kwaśne w smaku są to potrawy. Pomóżcie!
data: 2012.07.01
autor: liliana
 
 Alusha, z dyscypliną to jest tak (moim zdaniem) ze lepiej stopniowo sobie ją dawkowac. Po malutku wykluczaj niedozwolone produkty, zastępuj je jedzeniem PP i po jakims czasie uznasz że wcale nie tęsknisz za starym...A od czasu do czasu zawsze mozesz sobie na coś pozwolic, mając świadomośc jak to na Ciebie wpłynie.. po kilku razach zaczniesz się zastanawiac czy to się kalkuluje;)*** wyjeżdżam na 3 tyg. młodzieńcza wyprawa górska;) i wiem że nie będzie żadnej szans na PP, i wiem że to nie jest koniec świata, ale teraz zamiast cieszyc się tym wyjazdem (który śnił mi się po nocach i sama myśl o nim sprawiała wiele radości) obawiam się że tylko tego pożałuję...te wyrzuty sumienia są lekko dobijające, odbierają całą radośc.. *** książka już przeczytana. ;) w piątek pierwszy rosół na baraninie był... oj bardzo specyficzny smakołyk
data: 2012.07.01
autor: Arnuszka
 
 W archiwum forum znalazłam poniższy tekst Joanny Jakubiak. Zachwycił mnie i chciałam się z Wami w ten palny dzień nim podzielić. Szkoda, że nie ma innych wpisów Joanny. "Lato - ciepłe, powolne, oddychające, zniewalajace. Lato - pełne konceptów, czerwoności i radości, Lato - mające słoneczną bajeczną upalną niekończącą się siłę - pasjonującą pulsującą zniewalającą promienność, która ogrzewa i ociepla, uświadamia i rozbrajająco upaja." Wspaniałego lata Wam życzę.
data: 2012.07.01
autor: Ika
 
 Zupy według przepisów z "Filozofii smaku"- po prostu przepyszne! Chleb, niestety mi się nie udał - wyrosło ciasto w misce, trochę w foremkach, a upiekło się wielkie byle co. Nie wiem jaka powinna być gęstość ciasta. Jeśli można-proszę o podpowiedź, bo nie wiem, co zrobiłam źle. Napiszcie, Kobitki, jak wygląda sos od medalionów indyczych,bo mój gęstnieje natychmiast po usiłowaniu podduszenia potrawy i dlatego nie mogę dusić tyle czasu ile należy.Wołowina z boczkiem - palce lizać!
data: 2012.07.01
autor: Danka
 
 Od kilku dni trzymam dyscyplinę dla rocznego synka. Do tej pory leczyliśmy się na AZS, astmę. Poza tym synek bardzo dużo chorował. Nos miał ciągle zapchany. Piszę w czasie przeszłym, bo próbuję sobie wizualizować znaczną poprawę:) Widzę teraz zaostrzenie AZS i kaszlu. Wiem, że to przejściowe. Przytulamy się i mówię, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeszcze tylko trochę musimy pocierpieć. Martwi mnie tylko, że synek nie chce pić herbatek. Dopiero zaczynam przygodę i nie dawałam jeszcze kawy zbożowej. Uwielbia za to kompot jabłkowy. Na razie mieszam kompot z TLI. Powiedzcie, że nie robię nic BARDZO złego. Myślę też o przejściu na PP dla wszystkich w naszej rodzinie. Przeraża mnie tylko słowo dyscyplina. Dyscyplina kłóci się według mnie z radością życia i luzem:) Jak ja mam żyć bez grzybków marynowanych, lodów, ogórków kiszonych, bigosu, piwa, białego wina? Prędzej czy później się pewnie złamię, więc nie wiem czy zaczynać... Dojrzewam do tej myśli i potrzebuję potężnego kopa:)
data: 2012.06.30
autor: Alusha
 
 Pani Aniu, dzięki za słówko do mnie :) A odnośnie kaszlu i podjedzenia czegoś to wszystko możliwe, jak to u nastolatków. A ja naczytałam się w internecie o tym krztuścu, że zarazek wymutował i zachorowania zdarzają się dość często(objawy pasowały, a u koleżanki córci zdiagnozowano tę chorobę) i nie ukrywam, że trochę się wystraszyłam - kaszel miała okropny, napadowy, trudno było jej nabrać powietrza i kilka nocy nieprzespanych mieliśmy przez to. No cóż, koniec roku, dziewczyna ambitna i pracowita, chciała wszystko pięknie zakończyć (choć przyrzekam, że nigdy nie powiedziałam i słowa na żadną słabszą ocenę, to nie przeze mnie, ona taka już jest sama z siebie ambitna), i pewnie trochę dopadło ją przemęczenie, stres, coś też może zjadła nie tak i poleciało. Grunt, że już ok. No i bez antybiotyków, w ogóle bez żadnych lekarstw się obyło :) Pozdrawiam Forum
data: 2012.06.29
autor: DanusiaA
 
 Dzien dobry, klikam szypko doniesc ze i jezyk ok i w ogole wszystko super. ale non stop umiar i dyscyplina i dokladnosc i precyzja aptekarza ;o) szok. ale raczej robie to wszystko z nadzieja i radoscia. i tak dla jaj. bylo tak beznadziejnie ze w sumie nie zostalo nic innego tylko szpital albo zabawa w aptekarza zielarza i kucharza. ale mam doswiadczenie w zaczynaniu wszystkiego od poczatku,,, od oddechu. wiec ok. wytrwalosci ucze sie tez. po pracy dzis 3 dni w szkole. ommmmmm . juz wiem dlaczego nie cwicze rano. oprocz tego ze jestem nieprzytomna. bo mnie tak boli dyskopatia ze mam sie rozruszac powoli - Pan Piotr tak powiedzial - zeby nie bylo kontuzji wiec pije kawe lezac na burzuhu na lokciach sie opieram i to jest ok na dyskopatie podobno. potwierdzam. postaram sie cwiczyc najpozniej o 21 , ale o tej porze koncze szkole, a musze cwiczyc zeby wysiedziec ledzwiowo i adhadowo (35lat) w szkole na drugi dzien.... ale fajnie jest :o) kilerke uwielbiam wow!! i imbirowke tez!! serdecznie pozdrawiam Pania Anie i Forum.
data: 2012.06.29
autor: Marmelada
 
 Witam mam problem od paru dni,chodze zmeczona,spałabym;rano wstaje mam młodści(nie jestem w ciązy)biały nalot na języku czy ktos z was tez miał tak jak ja? dziekuje za każda wypowiedz pozdrawiam Wszystkich
data: 2012.06.29
autor: Beatamonika
 
 Skład ziół w przyprawie kamisa 5 smaków jaką niedawno kupiłam; taką mieszankę to można sobie samemu zrobić.Oto skład: Koper włoski Pieprz czarny Goździki Cynamon Kmin rzymski [KUMIN] sól
data: 2012.06.29
autor: aszkah
 
 czesc kochane;) W Londynie znalazlam sklep gdzie moge kupic szponder, ligawe oraz cielecine... wszystko z Polski. Znalazlam tez maslo klarowane i olej z czarnuszki. Kochane tak dziekuje za wiedze jaka przekazuje nam Pani Ania i Wam za porady. Aha co do sklepu dla zainteresowanych to bartek na Sh bush, post code w12 Pani Aniu sciskam radosnie choc w serduszku nadal dol
data: 2012.06.29
autor: LZA
 
 Witam wszystkich stosujacych sie do pp;-) chcialam Was zapytac czy z zastojem wątrobowym i wilgocia moge na sniadanko przed praca zjadac np rosolek wolowo indyczy z polenta? Probuje sie scisle stosowac do zalecen z ksiazek, ale po owsiance jestem strasznie glodna i w pracy nie wytrzymam do obiadku..zupy tez gotuje i zabieram ze soba no ale zjadam w pracy kilka razy.Dodam,ze po chlebie moje jelitka sa zbyt leniwe, zeby go jesc..i wolalabym polplynne dania, zeby tez uglaskac troche sledzionke...moze ktos podsunie mi pomysl na bardziej energetyczne sniadanie.Mam grupe krwi 0rh+ :-) mam nadzieje, ze od Pani Ani nie dostane po glowie za ten wymyslony rosol;-) pozdrawiam Was wszystkich.
data: 2012.06.29
autor: Leila
 
 Pani Aniu, porobiłam badania dla naszego AZSika i moje, wyszły bdb:) Dziecko nie ma chorej wątroby, ja też. Tarczyca u mnie również bdb. Zatem muszę się dyscyplinować i dbać o dziecko. Brzuszek u małej nadal jakiś taki duży.Skóra powolutku robi się coraz ładniejsza. Jedynie co, to nie mogę pozbyć się czerwonych placków na udach, pod pupcią. Dziękuję za troskę i udzielone rady podczas naszych rozmów tel. No i oczywiście za nową książkę :) Mistrzostwo świata !!!
data: 2012.06.29
autor: Carmen
 
 Prymulko, bardzo dziękuję za podzielenie się z nami namiarem na dobre warzywa, jest to dla mnie bardzo istotne. Ja co prawda mam trochę do Hali Targowej i do tej pory nie robiłam tam zakupów, ale w sobotę - dlaczego nie? Dzięki :) Pani Aniu, dziękuję za słówko do mnie. Tarczyca z tego co wiem w porządku, gorzej z wątrobą i nerkami. Rozmawiałyśmy o tym krótko, mam zrobić kilka badań i dopiero wtedy przedzwonić. Pozdrawiam
data: 2012.06.28
autor: Mekcyk
 
 Margaret, ja na urlop 10 dniowy biorę juz od kilku lat zawekowane gulasze - wekowane przez 3 dni, zeby miec pewność ze się nie zepsują. Wtedy nawet moga postać dłuzej. Byly dobre i robiłam jak piszesz - tylko makaron, ryż lub kaszę, ew ziemniaki, trochę kopytek brałam zamrożonych. Zupy tez brałam zawekowane ale tylko na tydzien-gora 10 dni. Myślę ze nie będzie problemu aby na pozostałe dni ugotować zupę bez mięsa. Pozdrawiam :)
data: 2012.06.28
autor: Ewa S.
 
 Dla Margaret mam rade, zrób przed wyjazdem jedzenie na wyjazd w słoikach 0,9 l policz ile obiadów będziesz potrzebować dla dziecka ile dla dorosłych i zawekuj mięso i inne a dodatki typu ziemniaki, makaron, kasze dogotuj na miejscu i tyle, bez godzinnego przebywania w kuchni. Ja tak zawsze robię i w lodówce przechowuję jedzonko i jak znalazł nad morzem czy w górach zimą. Polecam
data: 2012.06.28
autor: Iza nowa
 
 Pani Aniu, od 3 lat stosuję PP jednak ostatnio po rozpoczęciu pracy, tryb siedzący, grzechy słodyczowe i zimne przekąski, musli itd. mój organizm zastrajkował. Bóle brzucha, wzdęcia, zgaga no i gilgotanie w gardle - grzyb czy co? Na pomoc - czosnkowy seansik to czosnek z patelni z przepisu w Pani książce? Nie wiem jak pozbyć się grzybicy czy tych drożdźków z gardła, ciągle się odzywają.
data: 2012.06.28
autor: Iza nowa
 
 Dziękuję za odpowiedź Pani Aniu. Pozdrawiam i motywuję się do trwania w dyscyplinie, bo jej brak rzeczywiście się nie opłaca.
data: 2012.06.28
autor: Margaretka
 
 Pani Aniu, dziekuje za te kilka slow w sprawie sloikowania/przechowywania zywnosci! Oczywiscie kila innych madrosci tez przy okazji zalapalam;) Pozdrawiam serdecznie Pania i Forum.
data: 2012.06.28
autor: Basia z Bristolu
 
 Trochę mnie Pani Ania zasmuciła swoim postem. Zarezerowowałam sobie domek nad morzem na dwa tygodnie na urlop po to żeby mieć swoją kuchnię i wymyśliłam, że zupkę dla dziecka i mięsa dla dużych powekuję i zapasteryzuję na całe dwa tygodnie żeby tylko odgrzewać, zamierzałam gotować tylko kaszkę dla dziecka, owsiankę dla dużych i czasami jakąś zupę (jarzynową miksowaną bez mięsa tak jak w przepisie) a do zawekowanych mięs gotować tylko na szybko kaszę, makaron lub ziemniaki.Żeby na urlopie nie spędzać połowy czasu w kuchni tylko cieszyć się morzem (ostatnio na urlopie byłam trzy lata temu), spacerować, oddychać powietrzem, korzystać wspólnie z dziećmi z nadmorskich atrakcji. Potrzebuję tego urlopu i odpoczynku jak powietrza. A tu klapa. Przede wszystkim gdzie ja nad morzem w małej miejscowości kupię cielęcinę dla dziecka. A poza tym nie chcę połowy krótkiego urlopu spędzać w kuchni, na samą myśl o tym chce mi się płakać, w kuchni to spędzam czas przez cały rok w domu. Chcę ODPOCZYWAĆ! I co mi poradzicie drogie forumowiczki?
data: 2012.06.28
autor: Margaret
 
 Fox India dziękuję bardzo za odpowiedź - właśnie takiej oczekiwałam - dzięki serdeczne! Pozdrawiam
data: 2012.06.28
autor: Hanka
 
 Hanko, mój mały niedługo kończy 6 m-cy. od dwóch tygodni zjada zupki warzywne, tydzień wcześniej wprowadziłam owsiankę. od trzech dni młody zjada zupkę na mięsku z kostką. wszystko to w ilości filiżanki herbacianej czyli około 100 ml (?) musiałam rozszerzyć menu bo mały w miejscu nie stoi. jest bardzo ruchliwy, już samodzielnie siedzi, szaleje, więc na kontroli u pediatry wyszło, że chudnie ;) z 70 centylka na 50. jego jadłospis wygląda następująco: budzenie cyc, 8:00 owsianka, cyc popitka, po drzemce o 12-13 zupa warzywna, cyc popitka, po drzemce o 15-16 zupa z mięskiem, potem kilka razy cyc, przed kąpaniem owsianka. młody pożera i zużywa pampersy. wprowadziłam wszystko bez jakiejkolwiek obawy, że coś się będzie działo. małemu jak widzi filiżankę z PP papu micha się jarzy na maksa :) Pani Ania ma rację - małe plonki to smakosze. Hanko nic się nie bój ale pamiętaj o dosmakowaniu. ja próbuję pierwsza, musi być dobre. pozdrawiam
data: 2012.06.28
autor: Fox_India
 
 DZIĘKUJE Pani ANIU za rady,sa bardzo cenne dla mnie... konczy sie 2 miesiac gotowania wg.PP:)) NIEZAMIENIŁABYM,juz na inna kuchnie,:)jeszcze duzo przedemną ale juz pomału,dzieki ksiazkom,praca idzie... dodam ze moja mama jest bardzo chora wymiotowała non stop w ostatnia sobote zawiozłam jej zupke jarzynowa wg.PP Nie do wiary,nie wymiotuje...cuda?mysle że ta kuchnia,gotowanie jest cudem samym w sobie pozdrawiam wszystkich:)
data: 2012.06.28
autor: Beatamonika
 
 Droga druga Miłko:) kiedy 4 lata temu zaczęłam gotować wg PP miałam ten sam problem, tylko że z trójka dorastających dzieci. Ale nic sobie z tego nie robiłam tylko po prostu gotowałam i podawałam na stół. Chciały jadły, nie to odstawiały. Za każdym razem kiedy zasiadaliśmy do stołu, dzieci mnie pytały czy "przemieniane" czy ugotowane "normalnie". Kiedy odpowiadałam, że przemieniane odstawiały talerze, a kiedy mówiłam, że nie to jadły. Z tym, że oczywiście było to ugotowane po PPowemu. Twój mąż, podobnie jak moje dzieci jest przekorny. Ja bym z nim porozmawiała o odżywianiu Waszej córeczki tak jak podpowiadają dziewczyny, natomiast sposób jego odżywiania pozostawiłabym jego wyborowi. Przyjdzie czas, że sam dojrzeje i pozytywnie nastawi się na właściwe dbanie o swoje życie i zdrowie. Pozdrawiam Ciebie i całe forum
data: 2012.06.27
autor: Pierwsza Miłka
 
 Pani Aniu, Dziewczyny - od 1,5tyg. 6 miesięcznemu berbeciowi owsiankę wg FS ((kurczę faktycznie trzeba uważać bo klei się do gara ale jak smakuje!). Zjada raz dziennie o 10.00 rano 50ml. Teraz chcę mu dawać obiadek - czy mogę mu ugotować zupkę, czy najpierw spróbować samą marchwianę? Mały wcina cyca i owsianę z wielkim apetytem więc pewnie zupki też polubi - boję się (pewnie tak po staremu jeszcze), że tyle nowych składników w jednym daniu to może za dużo na początek? Dzięki, pozdrawiam, fajnie, że jesteście!
data: 2012.06.27
autor: Hanka
 
 Pani Aniu, zadzownie tak, ale wieczorem nie chce przeszkadzac. jak tylko bede mogla to zadzwonie 10-12-14 w normalny dzien. narazie w pracy nie mam jak. zjadlam wlasnie genialna w smaku i aromacie wolowine z baklarzanem i cukiniom i porem i ryzem basmati i czerwonom pieczonom papryke, wszystko bylo pyszne jest 1930, wiec za 2 godziny wypije jeszcze filizanke rosolu tez jest smakowity. postaram sie nie szalec do czasu kiedy zadzwonie w koncu. pojoguje dzis tylko troche, nie moge tak odstawic wszystkiego, ale obiecuje ze nie bede skakac. bardzo dziekuje i spokojnego wieczoru. :o)
data: 2012.06.27
autor: Marmelada
 
 Dzien dobry Pani Aniu !! Dziekuje slicznie !! postaram sie wyciszac na noc noo nie mam wyjscia. juz przestawilam zegarek i wstaje 2h wczesniej. Tez, zeby celebrowac 1 kawe dziennie ktora jest moja delicja..odstawic litr kawy dziennie to jest trudne. Gotuje rosol na wolowinie i szyi indyczej wlasnie plus wolowine dusze w piekarniku z baklazanem cukiniom i porem. i udusilam tez warzywa papryko cukinio cebule i mam kurkumowy ryz basmati. (Dzis wypilam 1 raz w zyciu kilerke. Posluchalam Aszkah, bardzo mi pomogla w kryzysie. jest dobrze dzis. Jadlam tez jajecznice na cebuli i marchwianke i parowy Kazika, bo mi skisla zupa cukiniowa zoslalam na lodzie i zjadlam parowki.) Warzywa i mieso z rosolu zmiele i mam na kanapki w pracy na schrupionym chlebie pszenno zytnim. fantom mojej sledziony usmiecha sie. ja tez. dziekuje i zadzwonie jak tylko sie ogarne logistycznie. Klaniam sie i dziekuje po 7 kroc, raz jeszcze. serdecznie pozdrawiam Pania i Forum
data: 2012.06.27
autor: Marmelada
 
 Witajcie, Kochani! Duże dzięki za ciepłe słowa na temat „Filozofii smaku”. Widzicie i czujecie chyba to samo co ja – problemy, które poruszyłam w książce są nie do ogarnięcia, bo wynikają z indywidualnych, osobistych układów, jakie mamy w życiu i rodzinie. W naszym PP-owym życiu nie da się i nie powinno się budować ramek, bo codziennie tworzymy nowe. Ale o jednej sprawie chcę przypomnieć: dziewczyny, które zmagacie się z chorymi czy alergicznymi dzieciakami – pamiętajcie, że w większości przypadków wy, rodzice, również macie alergie. Pamiętajcie więc, że dziecko, któremu daliście życie, niesie w genach osłabienie narządów, więc porządkowanie tego musi trwać jakiś czas. Bądźcie cierpliwi i ufni. A poza tym już pojawia się w sklepach również wołowina dojrzała, np. z Sokołowa. Żeby polubić wołowinę, trzeba umieć się z nią obchodzić – musi być dojrzała tych kilka dni w lodówce tak, aby po przyrządzeniu była krucha. Mekcyk, w sprawie prolaktyny powinnaś dokładniej przeanalizować przyczynę jej nadmiaru – wiem, że odgrywa tu dużą rolę dobra funkcja wątroby i nerek, jak również tarczyca. Ewentualnie przedzwoń. Ilono, objawy, które opisałaś, skojarzyły mi się z półpaścem. Jak się czujesz? A truskawki skąd na PP? Daj znać. Beatamonika, przy Twojej chorobie również ryby słodkowodne zjadaj sporadycznie, ale zawsze dobrze doprawione i smażone. Do chleba czerstwego zjadaj różne mięska, najczęściej obiadowe – sznycelki, klopsiki, kotlety, pieczenie – wiadomo, że wtedy będą dobrze doprawione. Nie zajmuj się pieczeniem chleba, raczej skup się na gotowaniu, mamie również. Marmelado, przede wszystkim nie ćwicz o 22, absolutnie, ewentualnie idź na spacer. Po obiadokolacji między 20 a 21 zjedz talerz zupy, a nie kawę. Masz się pomału wyciszać, a nie aktywizować na noc. Idź wcześniej spać, abyś rano wstała i poćwiczyła. Do rosołu nie dodawaj kurczaka, tylko indyka. I zadzwoń kiedyś. Agnieszko, w sprawie choroby męża i leku, który zażywa, poszperaj w Internecie. Oczywiście możesz zadzwonić. Aneto z P., dobrze postępujesz z wołowiną – ja również po 3-4 dniowym dojrzewaniu moczę ją parę godzin. Majko z Podlasia, jesteś zaśluzowana. Gdy zjadasz potrawy wg PP, następuje aktywizacja Twoich wewnętrznych funkcji i śluz jest wyrzucany. Jedni odkaszlują, inni odsmarkują, a Tobie wywala syfki. W Chorwacji jadłaś inaczej, więc nastąpiło znów wciągnięcie do środka, więc normalne, że po powrocie wszystko się uaktywniło jeszcze bardziej. Musisz być naprawdę cierpliwa, aby umieć sobie poradzić właśnie ze swoim ciałem. Kto Ci zalecił zjadanie potraw silnie rozgrzewających?... Sol, jeżeli przeczytasz z uwagą książki i będziesz zdyscyplinowana w swoim żywieniu, absolutnie nie powinnaś wycinać migdałów, ale wszystko jest w Twoich rękach. Plastynko, przyznaję, że dawno, dawno temu, gdy próbowałam zażywać tran, też mi się odbijało rybami, ale teraz już nie. Jest to wyłącznie kwestia dobrej funkcji żołądka – pomyśl o tym. A fakt, że preparaty powinny być dobrej jakości – to już inna sprawa. I tran, i omega3 połykamy podczas posiłku. Beatamonika, świeży majeranek jest gorzki, a pietruszka, koper i bazylia oczywiście kwaśne. Karolino, książki dostępne są tylko w języku polskim. Nie wysyłamy paczek za granicę – poproś rodzinę. Alusza, przedzwoń w sprawie dziecka. Mamo Tadzia, Ty również. Fox_India, pisz jak najczęściej. Twoje posty są wielkim wsparciem dla dziewczyn. BeataMonika, „przykładowo” ta zaparzona imbirówka na wczasach zagranicą niewiele Ci pomoże. Danko, dodając mniej przypraw do potraw nie popełniasz dużego błędu, rób tak, jak wam smakuje, a z czasem może zwiększysz ich ilość. Aggi, mądra dziewczyna jesteś, trzymaj tak dalej. Aszkah, weź się babo, pozbieraj. Stykrotko z 11.06, oj, tego swojego egola jeszcze długo będziesz poskramiać. Do tego służy nam całe nasze życie… Ostróżko, oui… :) Arnuszko, a nie przyszło Ci do głowy, że pewne nawyki, które niesiesz, wyłażą z Twojej podświadomości z poprzednich wcieleń – odnoś się do nich z dystansem, akceptacją, mądrością, trzymaj je krótko – w tym życiu Ty rządzisz i Twoja aktualna świadomość, Twoje aktualne wybory. Zachowuj się tak, jakbyś miała pod opieką grupę niesfornych dzieciaków, które musisz zdyscyplinować. Polko z Krakowa, w sprawie chlebka – można dodać do niego płaską łyżeczkę kminku i płaską łyżeczkę imbiru. W mojej rodzinie ten chlebek też wszystkim smakował, musiałam dzielić po 2 kromeczki:) Poza tym ten chlebek ma taką urodę, że w piekarniku rośnie, a po wyjęciu zapada się, ale nigdy nie miał zakalca. Margaretka, inaczej trawi się pieczarki i szpinak w starym jedzeniu, a inaczej, gdy doprawiamy je po naszemu, więc od czasu do czasu można i pieczarki, i szpinak. Magdo, szukaj w PP źródła źródeł, które Ci powie, czy możesz pić kawę i jeść mięso. My Ci na pewno nie podpowiemy – musisz sama znaleźć wiarygodność i zaufanie. W sprawie przechowywania jedzenia w lodówkach – zupy najlepiej trzymają się w tym samym garnku, w którym się gotowały lub wlane wrzące do słoika – w obu przypadkach tydzień. Podobnie z mięsem. Nie radzę pasteryzować zup i mięs i przetrzymywać ich dłużej w lodówce, to już przewałka. Jednak starajcie się gotować na bieżąco. Podobnie jest z wyjazdami, owszem, można zrobić parę słoików z mięsem czy pasztetem, ale resztę gotujecie na małej turystycznej gazówce. Przede wszystkim zupki i owsianki dla małych dzieci. Małą gazówkę w każdym apartamencie możecie ustawić nawet w łazience. Aszkah, z 18.06, w tej sprawie proszę, zadzwoń. Kasiu, w sprawie biegunki u dziecka przecież zadzwoń! Kasiu z okolic Ponieca, mruganie i tiki u córki owszem, związane są z funkcją wątroby, ale wszystko zależy od tego, co dziecko jada. Może przedzwonisz. Radna, preparaty mają różne stężenia – zwróć na to uwagę. Na pewno przedawkowanie tranu czy omegi nie jest bezpieczne. Ludmiło ze Słupska, suchy imbir jest bardziej skoncentrowany, bardziej energetyczny, imbirówkę raczej rób z proszkowanego. Aggi, dziewczyny dobrze Ci radzą. DanusiaA, myślę, że córunia jednak musiała coś zjeść, a potem ten kaszel się pojawił, ale dobrze, że jest już spokój. Kasiu Z. z Podlasia, jedzonko skombinowałaś całkiem dobrze. Aneczko, wyskakujące syfki tu i tam to papierek lakmusowy, który dyscyplinuje przede wszystkim Ciebie. 2,5 roku PP to jeszcze mało i gdzieś popełniasz małe błędy w przekonaniu, że córcia jest całkowicie zdrowa. Może tego chlebka za dużo, może jakieś inne łakocie, pomyśl. Majko z Podlasia, mogłabyś tę kaczkę zamienić na przepiórkę? Kaczka Ci nie posłuży. Doroto z Wrocławia, raz na jakiś czas możesz dziecku podać na II śniadanie chlebek z miodkiem, ale nie stale. Mężczyzna musi zjeść porządne śniadanie – po miodzie nie będzie miał właściwej kondycji. Mtd, sceptyka nie jesteś w stanie przekonać nawet najbardziej wiarygodnymi argumentami. Jeżeli już będziesz jakiś czas na PP, zastoje wątrobowe nie będą kończyć się anginami. Angin już w naszym doświadczeniu nie ma. Bywały na początku, potem już nie. Danna, nie wiem, czy na pewno Twoje dziecko ma krzywicę, musisz wiedzieć, że nieprzyswajanie wapna może mieć wiele przyczyn. Na pewno nie jest to niedobór tego składnika w pożywieniu. Przedzwoń, wszystko Ci wyjaśnię. Bądźcie cierpliwi. Marmelado, zadzwoń Ty już obojętnie kiedy. Lza, próbuj jutro dzwonić, dzisiaj mnie nie było. Miłko, dziewczyny dobrze Ci podpowiadają, jak radzić sobie z mężem. Stykrotko, obejrzyj sobie Joannę Kołaczkowską z kabaretu Hrabi i jej skecz pt. „Ciąża”. Uśmiecham się do Twoich zakręconych postów. I to by było na tyle. Dziewczyny, piszcie, pomagajcie sobie nawzajem, bo naprawdę robicie to mądrze. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2012.06.27
autor: Anna Ciesielska
 
 Zapomniałam dopisać, żeby była jasność: jedzenie według Pięciu Przemian, świadome bycie tu i teraz, nie zamartwianie się i duża radość z tego co się robi- w zupełnoci wystarczy. Poczytaj jeszcze co w książkach pisze Pani Ania. pzdr:)
data: 2012.06.27
autor: Magda P-K
 
 Danna, jeśli mogę coś od siebie: moja córeczka także miała krzywe nóżki, jakby cały czas miała między nogami beczkę. Chodziła jak kaczuszka. Gdy miała 3 latka znalazłyśmy się szpitalu (ale to osobny temat)na szczęście na krótko i tam dostałam całą masę skierowań- do pediatry, do ortopedy, na rtg, na buty ortopedyczne, itd. Co powiedziałaby P. Ania dobrze wiedziałam. Zadzwoniłam jeszcze do mojej dobrej kumpeli (długo i świadomie na PP)i powiedziała mi, że b. dobra pani doktor ortopeda od dzieci z Poznania mówi, że nie robi z dzieciakiem nic póki nie skończy 5 lub 6 lat. Do tego czasu kości mają prawo kształtować się i rosnąć. Interwencja i kombinowanie przed czasem mogłoby dziecku raczej zaszkodzić. Więc dałam spokój, wysłałam intencję do Góry i zapomniałam. W marcu br. moja Julcia skończyła 5 lat i nóżki ma piękne i zgrabne (trochę w siniakach;)). Wszystko jest super. Także bądź spokojna i ufna, że nóżki się wyprostują. Tym bardziej, że będziesz się stosowała do zasad PP. spadam udostępnić cyca Antosiowi. Pozdrawiam
data: 2012.06.27
autor: Magda P-K
 
 Miłko, weź męża za ręce, posadź blisko i powiedz delikatnie, że tu nie chodzi o to kto ma rację, kto mądrzejszy. tu chodzi o istotkę, którą oboje kochacie najbardziej na świecie, a która wymaga waszej szczególnej troski. powiedz, że wiesz że on chce dla niej jak najlepiej ale nie tędy droga. powiedz, że dziecko cierpi i poproś go żeby Ci zaufał. bądź serdeczna, okręć go sobie wokół palca ;) walka nic tu nie da. wiem co mówię bo ja i mąż oboje wiemy najlepiej :) obturacyjne zapalenie oskrzeli to ewidentna przewałka żywieniowa. akcja - reakcja ale Ty to wiesz. mówię tak chociaż ja z dziadkami zrobiłam porządek krótką piłką :) (od lizaków to można dostać próchnicy i robali) ale ja mam taki trochę ten tego no charakter. jednakowoż :D męża to trzeba pokonać w kobiecym stylu. na łopatki! :) trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam
data: 2012.06.27
autor: Fox_India
 
 IMBIR - mam go już po dziurki w nosie :) nie wiem jak Wy go tyle lat potraficie stosować po piciu imbirówek. Ja przez picie imbirówek znienawidziłam go i sam jego zapach powoduje we mnie "odruchy" ;) Może to przez ciążę. Wczoraj katowałam się imbirówką po wizycie na urodzinach u przyjaciółki u której złakniona jedzenia rzuciłam się na zapiekanki i 2 ciastka. Nie było nawet mowy o posypaniu ich imbirem. Skoro organizm tak bardzo źle reaguje na imbir to znaczy dla mnie, że go po prostu nie chce i nie toleruje. Dodaję go do potraw w mniejszej ilości więc go nie czuć. *** Inna sprawa to to, że jestem załamana wstrętem do mięsa ... i ogólnie brakiem apetytu. Otwieram książki, patrzę na przepisy i dosłownie na nic nie mam ochoty. Jak gotuję wołowinę jako baza zupy to ledwo wytrzymuję ten zapach. Wygląda na to, że będę musiała zrezygnować z mojego ukochanego mięsa bez którego nie wyobrażam sobie jedzenia ;) Oczywiście do czasu aż apetyt wróci. Wszystko co jem jałowo mi smakuje. *** I jeszcze w sprawie herbatek TLI, TLACI - nie wiem czemu, ale wzmagają mi pragnienie. Jak bardzo chce mi sie pić i piję tą herbatkę to jest coraz gorzej *** Obserwuję też codziennie swój język i mam pytanie czy jeśli pęknięcie pionowe mi znika to mam to rozumieć, że zjadłam dzisiaj coś co ugłaskało moją śledzionę?
data: 2012.06.27
autor: stykrotka
 
 Witam, i ja nie mogłam się doczekac książki, więc zamówiłam sobie do Francji, a co?;) Wszystko takie proste i oczywiste, ale potem rzeczywistosc to weryfikuje..ale nie jestem w nastroju na narzekanie, po prostu- do roboty.. Pozdrowienia
data: 2012.06.27
autor: Arnuszka
 
 Ortopeda badań żadnych nie robił,ale mała ma krzywe nogi,tzw.szpotawosc podudzi,no i ostatnio poci jej sie głowa,czego wcześniej nie zauważyłam i brzuch taki jakby bardziej wydęty (moze to moja wyobraznia). Na razie nic nie robię,zwiekszylam podaż wit d w diecie,codziennie podaje jej jajko na miękko,lyzeczka tranu i większa ilośc masła w posilkach,i obserwuje. Ale korci mnie,zeby iść do pediatry na badania,chociaż lekarzy traktuje jak zło konieczne i tylko w ostateczności.
data: 2012.06.27
autor: Danna
 
 Droga Miłko, mam podobny problem, a przeciw sobie właściwie cała rodzinę na dodatek lekarzy...cały czas walczę przeciw nurofenom, antybiotkom i innym specyfikom, nie mówiąc o diecie. Uznałam, ze nie ma sensu płakać z tego powodu tylko robic swoje - jak Pani Ciesielska doradza. W koncu na każdego przychodzi pora i czas. Ja mojemu mężowi staram się dawać przykłady dotyczące także mojej osoby, np. o tym jak mi ciagle cieplo w ręce, jak schudłam i wróciłam do wagi sprzed 2 ciąż, jak poprawily mi się paznokcie i włosy, i co dla niego najbardziej motywujące, jak wróciły chęci do spółkowania;) Nie jest idealnie i co jakiś czas mamy dyskusje - czasem bardzo emocjonalną, ale mysle że powoli on sam zacznie sie tym bardziej interesować i popierać. Po porstu musisz robić swoje a wszytsko sie ułoży. Ja zawarłam też z mężem pakt - 3 miesiące próbne nowej kuchni i juz po 1 miesiącu widać bylo drobne, ale pozytywne efekty. Pozdrawiam wszystkich - mtd
data: 2012.06.26
autor: mtd
 
 Polecam piękny film Grega Bradena:"Nauka Cudów". http://www.youtube.com/watch?v=9SYO7Ahh-vo&feature=results_main&playnext=1&list=PL7051571B0A218B6F
data: 2012.06.26
autor: NowaJa
 
 Pani Aniu, wielkie dzięki za nową książkę. Czyta się ją jak zaczarowaną, dużo w niej wiadomości nam znanych, ale ukłony za te, które dzięki Pani dopiero odkrywamy. Dużo do przerobienia, oj dużo, ale z Przewodnikiem damy radę.spoko. A przepisy, aż ślinotoku można dostać od samego czytania. Stara- nowa czerwona kapusta- cudowny, zaskakujący smak! Gulasz wołowy z zielonym groszkiem normlnie pychota, że trudno było gębę od talerza zabrać:)No i moje ulubione (robię od wielkiego dzwonu) ciasto czekoladowe. Z tym, że ja dostałam kiedyś przepis od samej Madzi jeszcze z forum i tam jest tylko gorzka czekolada. Rewelacja!Już nie mogę doczkać się kolejnych pyszności. Całusy od mojej mamy (u mamy jest dobrze, wie Pani o co chodzi; u dzieci też OK), całusy ode mnie i całej rodzinki.
data: 2012.06.26
autor: Magda P-K
 
 Chciałabym poradzić się w sprawie mojej córci (2 lata 9-mcy, AZS, kurczliwe oskrzela). Na pp jesteśmy od nieco ponad roku. Skóra się już dość ładnie wygoiła, ale ostatnio pojawił się problem płucny (w ciągu 6 mcy mała miała 3 razy obturacyjne zapalenie oskrzeli). Zupełnie nie mogę sobie poradzić z mężem. Dietę wprowadziłam na siłę, wbrew jemu i teraz zbieram żniwo. Mąż z uporem maniaka twierdzi, że ogromna poprawa jakiej jesteśmy naocznymi świadkami jest wynikiem "wyrastania", a problem płucny to rzecz jasna pyłki! Sam jest alergikiem i ledwo zipie, więc wie najlepiej. Przez ostatni rok na przemian szalałam, prosiłam, przekonywałam.. efekt jest wręcz odwrotny. Mąż daje małej do picia wodę, kupuje jej dużo wafelków ryżowych, czasem, choć to rzadko, przyniesie lizaka. No i ubieranie, to jest istna walka. Mała jest wręcz ekstremalnie wrażliwa na zimno, a mąż to typ gorący, więc uważa,że małą należy hartować i tylko jej szkodzę takim trzymaniem pod kloszem. Po całym roku szarpaniny i wielu przepłakanych nocach doszłam do wniosku, że czas odpuścić i zaakceptować jego stanowisko. Serce mi się kraje, ale cóż. Mała ma okropną skórę na nadgarstkach, myślę że ma bardzo zaśluzowane płuca (skóra bardzo pogorszyła się po ostatnich obturacjach). Jako że nie jestem w stanie całkowicie odciąć się od czynników niszczących, zastanawiam się, co mogę zrobić żeby pomóc Antosi. Boję się, że jak wejdziemy w jesień z całym tym śluzem to będzie problem. Wiem, że imbirówka wszystkiego nie załatwi, ale może powinnam zacząć ją dawać codziennie albo jak na przykład mała zje coś niewskazanego (imbirówkę do tej pory podawałam tylko przy przeziębieniu i kaszlu). Ja bardzo pilnuję posiłków, chodzi tylko o te głupoty od taty, może nie ma tego aż tak dużo, ale i tak ręce opadają. Będę wdzięczna za wszystkie porady.
data: 2012.06.26
autor: Miłka
 
 Dzieki za podpowiedz z kolorem scian:) Czy ktoras z Was miala problem z mokrymi stopami? To nie sa pocace sie stopy a raczej woda... Mokre buty,dyskomfort okrutny. Oslabilam mega organizm to wiem ale jak w miare szybko postawic go na nogi??? Jesli mi szczescie dopisze to dzis moze uda mi sie porozmawiac z p. Ania Caluski
data: 2012.06.26
autor: Lza
 
 Aszkah, dziekuje Ci. Dziekuje Ci i jak czytałam Twoje posty to wydawało mi sie ze, mamy cos podobnego. jestem oniemiała jak wszystko napislas pieknie. tego mi było trzeba. zabieram sie do roboty. Czytam i czytam dzis w ogole w necie o ziolach i takich tam i wymyslilam sobie dzis tez ze chce zobaczyc znow moje jelito. wiec obiecuje ze pojde do lekarza jak tylko troche zatamuje krwawienie, a dwa pomyslalam sobie ze jesli to ktoras z tych chorob o ktorych czytalam, to codzienna poranna owsianka taka gesta moze mnie draznic (blonnik). wiec ok , bede dluzej gotowac i robic rzadsza. Napilam sie bialej herbaty bo nie mam pojecia co mam robic przy jednoczesnych objawach goraca - piekace stopy, krwistym jelicie, i z drugiej strony zimnie wewnetrzym, kaszlacym i drapiacym gardle. Generalnie panikuje bo ja nie lubie chorowac a medycyna konwencjonalna mnie przeraza tymbardziej odkad zjadlam 120 antybiotykow w 10 dni... ale pracuje nad emocjami. pije krwawnik, nic nie musze. juz odpuszczam i zwalniam, chodze żółwiem. oddycham. i byc moze do tego jest mi potrzebna choroba. zeby nie pedzic tak... bardzo Ci dziekuje Aszkah... to jest dla mnie promyk dzis.... i zycze zdrowia i pieknego lata. serdecznie pozdrawiam Pania Anie i Forum
data: 2012.06.26
autor: Marmelada
 
 Marmelada. Cześć. Do ciebie piszę . Mam problem z jelitami mam zdiagnozowana chorobę jelita grubego. Nie wolno ci jeść zimnego kwaśnego surowego . Czyli słodyczy, naleśników ciast, dżemu, ogranicz picie kawy ale tylko naszej do tej porannej jedz tylko wołowinę teraz jest lato- ogień, mi szkodzi o tej porze indyk.[ Wiec jem go sporadycznie niewiele np. tylko szyjka indycza do rosołu]. Dlaczego pijesz białą herbatę ? TLI lub TLACI tylko [w termosie]. Jak miałam nawrót objawów [ krew, zaparcia z bólem to znów rozwolnienia z krwią i bólem]to Pani Ania poradziła mi abym ok. godz. 1100 piła KLILERKĘ a potem ok. godz. 1300 imbirówkę. Tak robiłam, do tego możesz ograniczyć nieco owsiankę ja robie bardzo rozwodnioną i dobrze przyprawioną i jem ok. 630 , potem jadłam zupę o 1000 [różnie co tam miałam – rosołek sobie zapakowałam, to miksowana jarzynowa z termosu] potem piłam kilerkę ok. 1100 potem ok. 1300 jadłam kanapki lub znowu zupka ta co rano i po godzince kilerka. Czasu to nie tak ściśle się trzymam, bo imbirówkę piłam i o 13 i o 14. Na obiad robiłam sobie duszeninę z małą ilością mięsa ale dużo warzyw nie ograniczałam cebuli ani czosnku, albo po prostu same ziemniaczki lub marchwianka nie obciążałam żołądka wieczorem. Tak było zimą i wiosną a teraz jest lato i też mam problem z równowagą musiałam włączyć ruch i relaks niestety tak funkcjonuję latem. Mam nadzieję, że ci coś pomogłam.
data: 2012.06.26
autor: aszkah
 
 Cześć Danna zapytałaś ortopedę skąd u niego taka diagnoza? Czy robił badania gęstości kości – jakie w ogóle zrobił badania? Dlaczego panikujesz? Kurcze przecież nie piszesz nic poważnego ! Wiesz że lekarze to lubią tak na zapas przepisać. Niektórzy lekarze uważają, że musisz wyjść z recepta bo inaczej to co nie pracował?
data: 2012.06.26
autor: aszkah
 
 Alu a może zamiast poty wpisz np.pocenie
data: 2012.06.25
autor: Lili-Elżunia
 
 Doroto z Wrocławia u mnie też był problem z poranną kawką, bo mały nijak nie mógł wytrzymać tych 30 minut do owsianki. U nas rano, zaraz jak tylko otworzy oczy, jest hasło "Owsiankę chciałem!". Podczas rozmowy Pani Ania wyraziła zgodę na 15-20 minutową przerwę i przypomniał, że jak to facet, on też ma mieć podaną do łóżka. Zadziałało. Wstaję trochę wcześniej, stawiam kawę i jak mały tylko się obudzi pędzę do niego do łóżka z kubkiem. Wypija ze smakiem, a żeby się samej dyscyplinować, to owsiankę stawiam na gaz dopiero jak wypije. Mały też widzi,że jeszcze nie gotowa i nie ma zadymy, no może czasem:)
data: 2012.06.25
autor: Aggi
 
 Dzien dobry, mam pytanko. nie mam jak zadzwonic w wymienionych godzinach Pani Aniu. no nie mam jak. potrzebuje powstrzymac na dluzej niz dwa dni krwawienie z jelita grubego. Co mam jesc? Mam tak od tygodnia. Nie bardzo wiem co w tym czasie jesc. owsianka, marchwianka? ziemniaki? Normalnie pije kawe rano, jem owsianke, (w pracy kanapka) zupke albo duszenine , kawe popoudniu, TLACI. Prawe nie jem surowych warzyw, owocow wcale. Grzesze czasem. Srednio co 3 dni. Wczoraj bulka z dzemem truskawkowym. i biala herbata z midoem - nie wiem czy moge biala herbate. Pale coraz mniej, ale okolo 1/3 paczki. Czuje bol/nerwobol? z prawej strony w jelicie grubym?/miednicy. Jezyk na moich 5 Przemianach mam biały z nalotem jak nigdy w życiu. po lewej stronie jezyka wylaniaja sie 2 czerwiensze kropki, to pewnie jelito? Generalnie nie wiem co jesc. Jak bym wiedziala ze mam jesc owsianke marchwianke i ziemniaki to zrobie to. Mam mnostwo pracy, ktora chce wykonac zeby uwolnic sie.. To moze potrwac jeszcze pare miesiecy do 2 lat. Dyscyplinuje sie ale i grzesze. wstaje 2 godziny wczecniej. jem słoiki. Niestety nie mam jak podgrzac ich na szkoleniach w weekendy. Wiec raz na 2 tygodnie jem catering ze wszystkimi. Ziemniaki i wieprzowina, nie jem surowki. Wtedy zjem tez ciastko czasem. Nie wiem co mam robic. Jest dobrze i nie mam pretensji. Nie jestem nikim nadzyczajnym zeby nie miec problemow ze zdrowiem. Ale chodzi o to ze mam duzo pracy i chce to zrobic, a do tego potrzebuje chodzic, byc aktywna a nie lerzec az uspokoi sie moje jelito czy tez siedziec w ostrozeniu. nie wiem co mam robic, a czego absolutnie nie. Moze jem za duzo miesa? Wczesniej tyle nie jadlam. teraz jem prawie codzien. badanie jelita grubego chyba 3-4 lata temu bylo ok. tak pozatym jest pieknie. serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.06.25
autor: Marmelada
 
 Doroto z Wrocławia jezeli maly chce jesc owsianke nie musisz dawac mu kawy rano...napisalam, ze przed jedzeniem bo to zalecenia Pani Ani, ktora mowi , zeby nie podawac bezposrednio po posilku.Natomiast mysle, ze mozesz mu poprostu podac na sniadanie odrazu owsianke, za jakis czas kawa do picia i za jakis czas chlebek albo odwrotnie.Chodzi o to, zeby chleba nie popijal kawa bo podniszczy;-) watrobke.Pozdrowionka dla wszystkich.
data: 2012.06.25
autor: Leila
 
 Zdarza mi się wchodzić na to forum, od czasu do czasu, jednak zawsze mam problemy z odnalezieniem interesujących mnie tematów. Może to mój problem, bo nie "czaję" jak wyszukiwać ich w wyszukiwarce jest to całkiem prawdopodobne. Ostatnio chciałam się dowiedzieć czegoś o zimnych potach u dzieci i powyskakiwały mi cuda ale hasła zimne poty nie znalazłam. Czy chce się komuś wesprzeć analfabetkę komputerową. Pozdrawiam i życzę słońca tego lata
data: 2012.06.24
autor: Ala
 
 Witam Pani Aniu oraz wszystkich forumowiczow Podejrzewam objawy krzywicy u mojej 15 miesięcznej córeczki. Od czwartego miesiąca odzywiam ja jedynie według PP,jedyne odstepstwo od diety to chrupki kukurydziane w niewielkich ilościach. Zupki gotowane na cielecinie,gulasze cielece,owsianke gotuje na wodzie i zabielam na koniec kozim mlekiem. Ortopeda zalecił podawanie wit d,oraz wapna. Ale Pani Ania pisała w jednej z książek o szkodliwosci wapna. Może zwiększyć dawkę mleka? Bardzo proszę o odpowiedz
data: 2012.06.23
autor: Danna
 
 Witam serdecznie, czy ktoś mogł by mi wyjaśnić jaki jest związek między anginą a zastojem wątroby? Czy jest jakieś sensowne wyjaśnienie - mąż mi się śmieje jak próbuję tłumaczyć - lekarz więc nie dociera do niego;)
data: 2012.06.23
autor: mtd
 
 Witam, a jednak zaufanie to podstawa :) Dyscyplina PP i robienie tego, co moja własna intuicja podpowiada sprawiły, że ataki kaszlu stawały się coraz rzadsze, potem zaczęło się przesypianie prawie całych nocy spokojnie i bez kaszlu, teraz już tylko sporadycznie i nie tak ostro, jak na początku :) Dziewczyna, od której zaraziła się moja córcia tym paskudztwem (krztuścem) "przerobiła" trzy antybiotyki (na zasadzie, że jak ten nie pomoże, to może ten), były wymioty, zawroty głowy, omdlenia - u nas z "tych rzeczy" tylko zawroty głowy, lekkie mdłości i ogólne osłabienie. Starszy nie zaraził się, ja na razie też nie. Antybiotyków rzecz jasna nie podawałam. A dzisiaj moje dziecko zjadło z apetytem normalny obiad i już nawet dało radę napyskować :) Jednym słowem vivat PP i jego Pierwsza Dama :) Pozdrawiam Forum.
data: 2012.06.23
autor: DanusiaA
 
 jest dobrze!! :o) strasznie sie nameczylam, naryczalam, ale chyba cos mi kliknelo w dobrym kierunku. jestem skrajnosciami dazacymi do rownowagi. wienc albo sie przeziebialam, albo przegrzewalam. i robilam w automacie. i w pospiechu. teraz wrzucam wiecej zaufania do siebie i blizej srodka wciaz i wciaz. i daje sobie czas. hurrraa!! pozdrawiam hura i mam jagniecine zamrozona!! i wszedzie mam wolowine. ale fajnie i nie spiesze sie tak. pieknie jest!!
data: 2012.06.23
autor: Marmelada
 
 Witam Leila tak jak pisłam Olaf nie chce pić kawy na czczo z rana a popołudniu dostaje po chlebku z miodem,cyn. i imbirem(jakieś 20 min.po)bo woła o picie. Przekonywałam go do tej rannej na wiele sposobów,nawet jak wypije po wielu namowach to nie jest w sanie odczekać tych 30 min na owsiankę,poprostu jest już bardzo głodny i płacze o jedzenie. Poproszę jedynie o odpowiedź czy mogę dać mu ten chlebek ok 9 rano na 2-gie śnidanie w przedszkolu,z góry dziękuję i pozdrawiam całe Forum
data: 2012.06.23
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Marcela, dzięki. Już jest dobrze.
data: 2012.06.23
autor: Kasia
 
 Pani Aniu, troche spoznione ale z calego serca podziekowania za komentarz w sprawie wybaczania. Dopiero teraz zaczynam rozumiec co znaczy ze wybaczyc mozna tylko samemu sobie , i chyba wlasnie sobie jest najtrudniej ... budowanie poczucia wlasnej wartosci u siebie i u naszych dzieci to jak mi sie wydaje sprawa podstawowa, podwaliny naszego zycia indywidualnego ale przede wszystkim spolecznego. Coraz czesciej jest ono albo mylone albo w ogole zastepowane karmieniem ego. a przeciez nie o to chodzi. Coz gdyby ten problem rozwiazac na swiecie skonczylyby sie wojny i w koncu zaczelibysmy zamiast myslec tylko o sobie dbac o nasza planete... takie moje przemyslnia piatkowe znad kieliszka wina i gara rosolu na gazie :))pozdrawiam cale Forum
data: 2012.06.22
autor: Ola
 
 Ależ Fox_Indio nie miej obaw z tym uzewnętrznianiem się! Pomyśl, ze Twoje zwierzenia mogą w tym czasie kogoś wesprzec na duchu albo zmotywowac do działania, np. mnie :) Pozdrawiam Cię!
data: 2012.06.22
autor: Majka z Podlasia
 
 A czy ktoś ma pomysł na skład przyprawy pięciu przemian do kaczki? Pani Anno, tak, tak i ja zauważyłam od pewnego czasu, że tej mieszanki, ktorą Pani polecała nie ma juz w sklepach ;(
data: 2012.06.22
autor: Majka z Podlasia
 
 Kasiu z Podlasia widzę, ze jedziemy na tym samym wózku ;-)moj synek (Alanek) 20 mies jest zdrowy ,wyciagniety z alergii dzieki Pani Ani i dyscypline dla niego Trzymam i trzymam...a musze popracowac nad sobą , bo jakos niebardzo daje rade trzymac u siebie chociaz obiadki gotuje wg pp kawki tez tylko problem mam ze sniadaniami i kolacjami co zjesc..pozdrawiam jeszcze raz dzisiaj forum.
data: 2012.06.22
autor: Leila
 
 Dziękuję za bułkowe odpowiedzi. Rozumiem, że to są po prostu grzanki z bułek, czyli że one są pokrojone. Serdeczeie pozdrawiam
data: 2012.06.22
autor: Zosia
 
 Witam! Bardzo proszę o poradę jeśli to możliwe. Problem dotyczy mojej 4 letniej córeczki której ostatnio wyskoczyło uczulenie: 2 prawie 1 centymetrowe swędzące krostki na nadgarstku, podobnej wielkości pod paszką i pod kolanem. Nie za bardzo wiem od czego mogło się to pojawić. Przyznam że to już 3 raz coś takiego jej się przytrafiło. Trzymam dyscyplinę ( na PP jesteśmy 2,5 roku) ale jedynę z czym trochę przegina to miód i chlebek ( zazwyczaj jest 3 dniowy schrupiony na patelni). Czy to może być przyczyna ? Czy to chodzi o jakiś konkretny narząd? I jeszcze chciałam zapytać czym to potraktować żeby tego tak bardzo nie drapała? do tej pory ( tj. od wczoraj) przemywałam jej ostrożeniem. Bardzo prosze o odpowiedź jeśli to możliwe. Pozdrawiam Panią Anię i całe forum.
data: 2012.06.22
autor: Aneczka
 
 Lza, ja mam żółcienie Beckersa. od sun flower po secret yellow. idealne do malowania i utrzymania. elegancki półmat. bardzo nam się podobają. u nas bułki to również rarytas. my chrupimy je na patelni. ale rzadko. pozwolę sobie dodać kilka słów w temacie zupek dla maluchów. jestem właśnie na tym etapie. mały wcina i potem ten tego no ... :) przepisy, które Pani Ania umieściła w nowej książce to moim zdaniem urozmaicona kompozycja dla starszych maluchów, które przeszły etap podstawowych wariantów z części drugiej. one lubią zjeść coś "bardziej". posmakować. co nie zmienia faktu, że nawet tu raz można dać więcej cebulki a fenkuła dla smaczku albo więcej pora. przynajmniej ja tak kombinuję. kiedy daję słodkiego ziemniaka daję cebulkę i pora dla przełamania jego słodkiego smaku a nie fenkuła. obowiązkowo w każdej zupce jest ząbek czosnku. ilość składników w zupie zwielokrotniam wprost proporcjonalnie do ilości wody. ostatnio chyba trochę za bardzo się uzewnętrzniłam i powiem szczerze, że czuje się z tym trochę niemrawo. normalnie raczej taka nie jestem hehz. Pani Aniu jako pierwszy zrobiłam aromatyczny gulasz wołowy, ten z cynamonem, do tej pory trudno go zapomnieć! pozdrawiam wszystkich serdecznie!
data: 2012.06.22
autor: Fox_India
 
 Witam forum Doroto z Warszawy kawe anatol podajemy dziecku rano gotowana z cynamonem, kardamonem i słodzimy miodkiem na czczo oraz po poludniu miedzy posilkami.Nie podajemy do popijania bo zablokujemy wątrobe.I jeszcze kilka słow do Eski do zupki dla dziecka dajemy zawsze cebule w ostrym i albo czosnek , alpo kawaleczek pora.Na 2l czosnku raczej jeden ząbek musisz dobrac proporcje do innych skladnikow jakie dajesz do zupki...jeśli zle cos podpowiadam pani Ania mnie poprawi.Pozdrawiam wszystkich szczegolnie pania Anie.
data: 2012.06.22
autor: Leila
 
 Agnieszko Przemianowa ja mam taką chłodziarko-zamrażarkę z komorą zero: http://www.ceneo.pl/;015605755-10.htm Jestem z niej zadowolona, jednak nie używam komory zero do dojrzewania mięsa. W komorze zero zdarza się, że pokarm lekko przymarza. Ja wkładam świeżo kupione mięso do głębokiej szklanej miski i stawiam na normalnej półce. Na chwilę obecną strefy zero używa tylko mój Mąż. Ja jestem teraz (karmię dwuipółmiesięczniaka) na Ortodoksyjnej Ciesielskiej :), tak więc moje jedzenie zamieszkuje w słoikach. A w ogóle to chciałam się przywitać i wyjść z cienia. Nazywam się Kasia, jestem mamą 2,5 latka Kuby i urodzonej w kwietniu Oli. Najpierw Okoliczności zesłały mi Książki Pani Ani, a potem podetknęły pod nos sytuacje które zmusiły mnie do poszukiwań i weryfikacji mojego życia, w efekcie czego gotuję wg PP od ponad dwóch lat. W tym czasie moje życie zmieniło się bardzo, moje małżeństwo dojrzało, ja pobiłam już przynajmniej 10 swoich rekordów, a jeszcze tak myślę ze 100 przede mną; wyleczyłam syna z chronicznych zapaleń oskrzeli, płuc, ucha, angin, zmian skórnych, siebie z kurczowych bólów brzucha, wiecznych zatwardzeń, nadpobudliwości, wiecznego poczucia winy, trzymam pod kontrolą swoją wierną przyjaciółkę łuszczycę ;) no a teraz jeszcze pracuję nad sobą, bo urodził się Mały Wielki Człowiek, który śmieje się od wczoraj w głos i nie mogę patrzeć jak czasami odbijają się na Niej moje grzechy popełnione z braku dyscypliny lub najzwyklejszego głodu przytrafiającego się znienacka. Wiem, że PP wg Pani Ani jest właśnie Tą Drogą i nią staram się iść, będąc tu i teraz, nie dając się owładnąć myślom o tym, co za dwa lata, a co za pięć. Potem się tym pomartwię. Ostatnio przygotowałam całkiem smaczne jedzenie, banalnie proste do tego. Pomyślałam, że się podzielę, bo sama skorzystałam z wielu pomysłów Forum. Na patelnię wlałam trochę wrzątku, dodałam oliwę z oliwek, do tego wkroiłam kilka cebul. To podduszałam pilnując, by się nie przypaliło, gdy cebulka zrobiła się miękka dodałam pieprz biały, sól, kilka kropel soku z cytryny, kurkumę, tymianek, teraz dodałam mięsko z rosołu (te już przygotowane, przyprawione i zapakowane do słoika) w takiej ilości, by cebuli było widocznie więcej i znów biały pieprz. Jeśli była potrzeba doprawiałam wszystkimi smakami. Podawałam z cieplutkimi kluskami śląskimi. Nie wiem, czy to moje wyposzczone podniebienie, czy to na prawdę wyszło mi całkiem nieźle :)
data: 2012.06.22
autor: KasiaZPodlasia
 
 Lzo, a ja bym pomalowała sypialnie na cytrynową zieleń, taką którą tylko wczesną wiosną można zobaczyć :)
data: 2012.06.22
autor: Majka z Podlasia
 
 Marcelo i Basiu z Bristolu dziękuję za porady w temacie wekowania, Lzo popieram żółty to bardzo ładny kolor i osobiście bardzo go lubię, moje mieszkanie jest pomalowane na własnie na żółto i pomarańczowo (oczywiście w różnych tonacjach ciemniejszych i jaśniejszych każdy pokój na inny odcień)tylko przedpokój jest biały. Pozdrawiam
data: 2012.06.22
autor: Margaret
 
 Zosiu, dla mnie schrupiona to taka podpieczona w piekarniku. Co do czestotliwosci- u nas w domu traktowana raczej jako rarytas pozdrowienia dla forumowiczow
data: 2012.06.22
autor: Miszmisz
 
 Witam.za 2tyg maluje pokoj sypialno-dzienny.Macie moze propozycje co do koloru? Mysle nad zoltym,cieply, optymistyczny... Mialam do tej pory biel ,bordowe zaslony,bordowa sofa . Sofe wymieniam na kremowa ale chce dac narzute w czerwieni. Taki mix mam ... Jakies sugestie? Z gory dziekuje
data: 2012.06.22
autor: Lza
 
 Dzień dobry, czy gotując zupkę dla dziecka w większej ilości wody mam po prostu przemnożyć ilość składników? No bo co na przykład z czosnkiem? Córka ma 3 lata. Ile mogę go dodać na 2 l? Dziękuję.
data: 2012.06.22
autor: Eśka
 
 Witam Forum czytam od jakiegoś czasu,przedzieram się przez archiwum(kopalnia wiedzy),pomyślałam że też napiszę coś od siebie:) Zrobiłam wczoraj pierwszy raz ciasto (tarta z bananami i daktylami),niebo w gębie-zrobiłam bo mąż bardzo prosił o jakieś ciacho,więc zrobiłam,miałam go nie jeść ale tak pięknie pachniało,że się nie mogłam powstrzymać:) Ostatnio zdecydowanie przesadzam z łakomstwem.Byłam dwa tygodnie temu na weselu i przyznam że jadłam wszystko(bez owoców i zimnego,surowego),a więc serniczek(duuużoo),jabłecznik i makowiec,schabowy i resztę ciepłych dań(kurczaka nie ruszyłam).Wódzię popijałam naszą TLAI a do ciasta była nasza kawka(ale miny miała rodzinka jak wyciągnęlam termosy,hhoihihih)...efekt?wysypka na dekoldzie i plecach już rano ale...na rękach nic(a po nabiale było zawsze),zero kataru i kaszlu,pewnie to zasługa imbirówki z rana(oj mocna była).Bawiłam się cudnie,pierwszy raz od 2 lat byłam na imprezie bez dziecka i w końcu się wyspałam:) Powtórka we wrześniu tym razem na mazurach...postaram się juz bez ciast!! I jeszcze tylko pytanko do bardziej doświadczonych-mogę dawać mojemu 3-latkowi na drugie śniadanie do przedszkola chlebek z miodem,cynam. i imbirem?Jedzą o 9,z rana Olaf zawsze je cały duży słoik owsianki,kawki nie chce pić przed,zawsze robi o to awanturę jak chcę mu dać,więc odpuściłam.Anatolka pije zawsze do chleba z miodem Pozdrawiam
data: 2012.06.22
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Witam, mam pytanie: podejrzewam krztusiec u mojej córki, kaszle okropnie, podobno mogła zarazić się od koleżanki. Wie ktoś coś na ten temat? Na razie pilnuję jedzenia i podaję kilerkę. Nie wiem, co dalej?
data: 2012.06.22
autor: DanusiaA
 
 W nowej książce pełnej wielu smakowitych przepisów pojawia się hasło "schrupiona bułka". Czy mogę prosić o wyjaśnienie co to jest, czy jest to świeża chrupiąca bułka, czy może poddana jakiejś obróbce, no i jak często możemy sobie na to pozwolić. Dziękuję i pozdrawiam
data: 2012.06.21
autor: Zosia
 
 Witam Forum:) Jestem z Wami caly czas, tylko sie nie odzywam. Powody mam podobne do Prymulki;) Odnosnie przechowywania potraw. Nie ma dobrych i zlych rozwiazan, tylko roznica w dlugosci przechowania. Jedzenie w sloikach (ja zakrecam na goraco i juz nie wyparzam), przechowywane w lodowce wytrzyma nawet do 2-och tygodni, natomiast przechowywane w garnku lub pojemniku wytrzyma do tygodnia. Poza tym garnki zajmuja duzo miejsca i niszcza polki. Takie sa moje obserwacje:) Zamawiam dzisiaj nowa ksiazke Pani Ani, bedzie u mnie w sierpniu. Juz sie nie moge doczekac:) Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2012.06.21
autor: Basia z Bristolu
 
 Kasiu, koniecznie odstaw kaszę jaglaną! Jest silnie śluzotwórcza oraz wychładzająca. Przyczyną biegunki u mojego syna było wychłodzenie. Ewidentnie po owsiance pojawiła się krew w kupie, więc u mnie płatki owsiane poszły w odstawkę. Ale to też był inny przypadek i inny wiek dziecka. Fox_India zaleca Ci w takim przypadku kleik owsiany - spróbuj. Ziemniaczki przypraw, ale delikatnie. Ważne, abyś dziecko często karmiła i poiła, nawet małymi ilościami. Trzymaj maluszka w cieple, nie odkrywaj zanadto. Powodzenia:) Margaret, ja pracuję i nie mam czasu na wekowanie czegoś co i tak w ciągu kilku dni skończy w naszych brzuchach:). Wrzącą zupę, rosół, gulasz, pulpety z sosem itp. wlewam do czystych słoików i mocno zakręcam. Ważne, aby brzegi słoika nie były uszkodzone, a pokrywki nie pokrzywione (brak szczelności). Po jakimś czasie pokrywka na słoiku z gorącą potrawą się zapada - czyli przyciągnęło. Nawet ich nie odwracam do góry nogami. Rosół wytrzymuje mi spokojnie 1,5 - 2 tygodni, zupa i gulasze najdłużej udało mi się utrzymać tydzień (po tym czasie zostały po prostu zjedzone). Przyznam się, że czasem nie wleję zupy do słoików i gar z zupą spokojnie stoi w lodówce. Nawet po 5 dniach zupa jest ok - to dzięki długiemu gotowaniu i dużej ilości przypraw. Wydaje mi się, że przechowywanie potrawy w garnku z ciemną emalią jest bezpieczne i nikomu nie szkodzi. Tu chyba raczej chodzi o miejsce w lodówce i urozmaicenie menu (raz jedna zupa, raz druga). Nie wekowana zupa w słoiku raz czy dwa mi się popsuła, ale stała tam naprawdę dłuuuugo, bo coś mi ją przysłoniło. Pewnie duży garnek:). Pozdrawiam!
data: 2012.06.21
autor: Marcela
 
 Agnieszko Przemianowa, w kwestii Twojego pytania o chłodziarkę zajrzyj tutaj: http://www.grupy.senior.pl/lodowka-ze-strefa-0,t,265852,2.html
data: 2012.06.21
autor: Pati
 
 Aggi, podaję ci link do kaszki krakowskiej, też długo u siebie szukałam i w końcu zaczęłam kupować w internecie: http://naturo.pl/pl/p/Kasza-gryczana-krakowska-BIO-300g-Biofuturo/1166.
data: 2012.06.21
autor: Joanna Z-ego
 
 Ja ostrożnie zaczęłam od 1 kapsułki Omega 3 przy owsiance porannej, póki co większych sensacji nie ma (odbije się rybą 1-3 razy i jest ok). Może za jakiś czas zwiększę dawkę i poobserwuję, co się będzie działo. Pozdrawiam :-)
data: 2012.06.21
autor: plastynka
 
 Czytając ostatnie posty cały czas się zastanawiam jak to jest z tym przechowywaniem. Czy gotując zupę i mięso na 3,4 czasami 5 dni trzeba to koniecznie wekować czy przechowywanie w garnkach i pojemnikach zakrytych jest złe?
data: 2012.06.21
autor: Margaret
 
 Dzięki Marcelo. Normalnie mały je kaszkę dla dzieci z cz.2. Na przemian gryczana, jaglana, kukurydziana. Przy tych problemach zaczęłam podawać mu kukurydzianą pomieszaną z marchwianką. Jakby troszkę lepiej, ale może faktycznie za dużo płatków. Gdześ tu wyczytałam, że kleik owsiany jest słuszny, więc dawałam więcej płatków. A te ziemniaczki to lekko przyprawić czy tylko sama woda? Krwi wkale niema, ale jest coś co wygląda jak śluz. Nikt w domu nie ma takich problemów. Z infekcjami już radzę sobie dobrze po "ciesielsku", ale tu nie mam żadnego doświadczenia. Pozdrawiam i jescze raz dzięki.
data: 2012.06.21
autor: Kasia
 
 Dzień dobry. Ja bardzo przepraszam, ale w związku wymianą sprzętu w kuchni mam prywatne pytanie do Erny: jaka to chłodziarka? (tzn. ta, która utrzymuje temperaturę prawie zerową). Oczywiście jeżeli inne Dziewczyny i Chłopaki mają coś w tej sprawie do powiedzenia, to będę bardzo wdzięczna. Bardzo dziękuje za umieszczenie mojego pytania na forum (jeżeli Pani Anna się zgodzi), a jeszcze bardziej za mnóstwo odpowiedzi, które dostanę:) Pozdrawiam
data: 2012.06.21
autor: Agnieszka Przemianowa (d. Agnieszka P.)
 
 Dzień dobry, mam pytanie odnośnie zupek dla dzieci z nowej książki. W przepisach jest cebula, por i fenkuł w jednej zupie. Na forum kilkakrotnie trafiłam na wpisy (w tym pani Ani), aby dzieciom atopowym dawać tylko jedno z tych warzyw do zupki. Nie wiem zatem czy mogę korzystać z tych przepisów. Druga wątpliwość związana jest z ilością kaszy. Ja dawałam zwykle 2-3 łyżki na 2 l. Czy nie za mało? Przepisy są na 1/2 l wody i nie jestem pewna jak zwiększyć proporcję kasz do 2l. Z góry dziękuję.
data: 2012.06.21
autor: Aggi
 
 Kasiu jeśli chodzi o biegunkę to Pani Ania stwierdza, że najważniejsze zalecenie przy rozpoczynającej się biegunce to marchwianka, herbatka z większą ilością anyżku i kleik owsiankowy (gotowane 2 godziny, sama woda i płatki, następnie zmiksowane, wypijamy po łyczku). poprawcie mnie ale myślę, że odpowiednie także dla Twojego synka. Kasiu z okolic Ponieca czy córeczka nosi okularki, czy byłaś z nią u okulisty? może to wada wzroku? pozdrawiam
data: 2012.06.21
autor: Fox_India
 
 Witam, a propos tranu i omega3, ja zjadam do porannej owsianki na przemian, raz dwie kapsułki tranu, na drugi dzień 2 kapsułki omega3...
data: 2012.06.20
autor: baszkiria
 
 Witajcie ,,pepowe,, kobitki:) jestem tu świeżynką ale przeczytałam już wszystkie książki,gotuję , powolutku się dyscyplinuję :)i dziękuję Bogu za Panią Anię:):):),mam pytanie czy może ktoś wie , jak się ma świeży imbir do sproszkowanego? czy imbirówka może być ze świeżego? ile trzeba na 1,5 szklanki? i czy można zjadać ten ugotowany świeży imbir z imbirówki? pozdrawiam serdecznie :).
data: 2012.06.20
autor: Ludmiła ze Słupska
 
 Witam, mam pytanie dotyczące tranu i Omega (p. Ania i to i to poleca). Czy bierzecie wszystko razem i to rano? A jak z dziećmi? Coś nie wiem czy omegi i tran to nie za dużo jak na jeden raz np. do owsianki porannej. Omegi, ktore używam polecają 5 kapsułek. Czy je lepiej na raz czy jakoś podzielić w ciągu dnia? Prosze o wsze głosy w tej sprawie. Dzieki
data: 2012.06.20
autor: Radna
 
 Witam. Mam zapytanie może ktoś udzieli mi odpowiedzi ponieważ od jakiegoś czasu męczy mnie mruganie czasem nawet mrużenie oczami mojej siedmioletniej córki. Dostałam ze szkoły ulotkę o tikach czytam to i sama nie wiem co jest tu właściwe. Zastanawiam się czy nie jest tu problemem niedowartościowanie wątroby. Pomóżcie proszę.Pozdrawiam serdecznie ;)
data: 2012.06.20
autor: Kasia z okolic Ponieca
 
 Jeszcze w temacie wychłodzenia - tym razem mojego. W maju tego roku nastały upały (przed długotrwałym załamaniem pogody). Postanowiłam się trochę wystawić na słonko. Zamiast położyć się, jak rozum nakazywał, na leżaku, ja położyłam się na turystycznej macie (taka cieniutka, z folią aluminiową). Leżałam na niej może w sumie 30 minut. Wieczorem zaczęły się dolegliwości (uczucie obezwładniającego chłodu i ciężkości w jelitach. W nocy - sensacje trawienne pełną gębą! Rano czułam się jak obita kijem, chodziłam zgięta wpół. Z ledwością coś ugotowałam i zjadłam. Przez dwie noce przy temperaturze w domu 26-27 stopni trzęsłam się pod kołdrą, nogi i ręce jak sople lodu. Odpowiednia ilość imbirówki i nasze jedzenie postawiło mnie na nogi. Od tej pory przywiązuję jeszcze większą uwagę do tego co i jak robię w wysokich temperaturach, bo przez głupotę można sobie narobić kłopotów. No proszę - taka stara, a taka nierozsądna ta Marcela:) Pozdrawiam!
data: 2012.06.20
autor: Marcela
 
 Kasiu, rok temu wychłodziłam syna, miał biegunki. Ładowałam w niego owsiankę, pojawiła się krew w kupie. Owies zawiera dużo błonnika czyszczącego jelita, stąd te podrażnienia. Na śniadanie i kolację dawałam synowi kaszę gryczaną samą lub wymieszaną z zupką (gęsta kartoflanka na wodzie, bez wywaru mięsnego), na obiad kluski śląskie lub ziemniaki (skrobia łagodzi podrażnienia tak samo jak kasza gryczana). Poprawa zaczęła się prawie od razu, po trzech dniach ustąpiło, ale jeszcze przez tydzień stosowałam kurację zachowawczo (już z dodatkiem delikatnych zupek jarzynowych na mięsie i pulpetami na drugie danie). Tylko, że mój syn był wtedy 3-latkiem. Wydaje mi się, że możesz maluszkowi śmiało podać kaszę gryczaną (rozgotowaną na papkę, przyprawioną delikatnie), puree ziemniaczane (tu raczej nie dawałabym masła), cieniutką imbirówkę, samą marchwiankę lub pomieszaną z kaszą gryczaną. Jestem ostrożna z tłuszczem, bo mojemu synowi masło i zupa na mięsie w tym okresie nie służyły. Jeśli karmisz piersią, Ciebie obowiązuje totalna dyscyplina. Jak w ciągu jednej doby nie będzie poprawy albo już teraz czujesz się niepewnie, zadzwoń do pani Ani. Życzę Twojemu synkowi szybkiego powrotu do zdrowia!
data: 2012.06.20
autor: Marcela
 
 Dzień dobry :-)Jeśli zdarza się Wam korzystać z placu przy Hali Targowej w Krakowie, polecam Wam stoisko... moich teściów. Wszystkie sprzedawane przez nich warzywa rosną naokoło naszego domu, są sadzone na oborniku, nie pryskane żadnymi środkami na chwasty; jeśli zdarza się zastosować oprysk na szkodniki, to zawsze zachowany jest okres karencji z okładem. Nie są to warzywa ekologiczne, ale rosną sobie dość "dziko":-). Moja teściowa jest inżynierem rolnictwa (czym niestety nie ma się gdzie pochwalić)i wynajduje różne ciekawe odmiany(zwłaszcza ziemniaki i pomidory są jej specjalnością). Pomidory rosną u nas na słońcu i korzeniami tkwią mocno w normalnej prawdziwej glebie :-). Pod Halą bywają teściowie w poniedziałki, czwartki i soboty, w głębi placu obok "szczęk", a wyróżniają się tym, że wszystkie warzywa są opisane z podkreśleniem, że to uprawa własna. Z reklamy tej nie będę mieć żadnej korzyści:-)Jest to raczej z mojej strony wyraz wdzięczności znad kopiatego talerza pyszności, które chłodnym rankiem zbierałam w ogrodzie :-)Pani Aniu, pozostawiam Pani decyzję, czy pozwoli mi Pani na tą reklamę.P.S. Mój synek właśnie "zamarynował" sobie rączki po łokcie mieszając mięso na gulasz :-)Rośnie mi pomocnik...
data: 2012.06.20
autor: Prymulka
 
 Dzień dobry, mam pytanie o kaszkę krakowską. Szukałam po sklepach i pod tą nazwą nic nie znalazłam. Może ktoś mógłby podać jakąś konkretną firmę i nazwę. Z góry dziękuję.
data: 2012.06.20
autor: Aggi
 
 Witam, prosze o pokierowanie doswaidczone mamy, bo się zgubiłam. Mój 10 miesięczny synek ma biegunkę z którą nie moge dac rady.Od urodxenia jest na pp. Wiem, że marchwianka + kaszka + imbirówka powinny pomóc. Ale jak? Na zmianę? Dotąd nie dawałam mu imbirówki, bo nie było powodu. Czy ma byc słabsza niż normalnie? Dodam, że najpierw miał goraczkę przez 2 dni. Je chetnie, tylko kupy są żadkie i przeszły po tej goraczce w biegunkowe. Nie wymiotuje. Jest osąłbiony. Z góry dzięki za "wyprostowanie" mojej wiedzy.
data: 2012.06.20
autor: Kasia
 
 Dzieki DanusiaA ;-) Nie jestem zmotoryzowana, więc bede musiała pichcić w kuchni... Tak sobie planuję zrobić rosołek i owsiankę, a na plażę zabierać termos z gotowaną kawą ;-))
data: 2012.06.20
autor: Bożena
 
 Prymulko i Aszkah, to prawda z tymi głodnymi dziećmi:) Jak ja mojemu synkowi zaraz po przyjściu z przedszkola nie dam nic smakowitego do jedzenia, to robi się taki nieznośny, że nic nie potrafię zrobić w domu. Ciężko jest, gdy ma poczekać ok. 20-30 minut na obiad, więc najczęściej "zatykam" mu buźkę talerzem zupy, potem coś treściwego.
data: 2012.06.20
autor: Marcela
 
 Bożeno, ja na urlop wybieram miejsca, gdzie jest dostęp do kuchni (agroturystyka). Ale nie gotuję, wolę iść się włóczyć po okolicy z dziećmi :) - wiozę zatem tylko dużo słoików: obowiązkowo mam zawsze zupy i różne duszeniny oraz pasztet. Jeżdżę z dziećmi samochodem, więc nie ma problemu z dźwiganiem(duży bagażnik). Do przewożenia używam dużej i kilku zamrożonych wkładów, które wciskam pomiędzy słoiki (są do kupienia w sklepach sportowych za nieduże pieniądze). Ze sobą, kiedy już wychodzimy "na szlak", zabieram w plecak 2 termosy z tlaci, czasem trzeci z zupką, no i słoik (ostatnio dwa :)) z pasztetem oraz chleb, czasem jakieś przegryzki własnej roboty, co zostały z podróży. Wracamy do "bazy" na obiadokolację i wtedy odgrzewam to, co przywiozłam z domu.
data: 2012.06.20
autor: DanusiaA
 
 Mamalenki, przeczytałaś z pewnością juz wpis Erny, więc wiesz, jak można pasteryzować i przedłużać żywotność naszych smakołyków ;-) Ja do tej pory (jestem nowicjuszką w PP) trzymałam zupy w lodówce w garnkach lub w pojemnikach, bez pasteryzowania. Gotuję raz na tydzień. Po wpisach o pasteryzowaniu wezmę się za takie przechowywanie (szczególnie ten sposób z odwracaniem słoików). Natomiast teraz kombinuję, jak zorganizowac sobie urlop wg PP... Macie jakieś doświadczenia i rady?
data: 2012.06.20
autor: Bożena
 
 Witam . Majko z Podlasia dziękuję właśnie jestem po lekturze wszystkich książek na nowo. Rozjaśniło mi się w głowie. Nasze dolegliwości niby podobne do zeszłego roku niby coś knocę ale tak naprawdę to mają podłoże inne nieco. Ja wobec siebie mam zbyt małą dyscyplinę i zbyt mały szacunek do własnego ciała. Teraz wyegzekwowałam odrobinę spokoju i opiekę nad dziećmi przez męża. Zdyscyplinowałam się, bardzo byłam leniwa ostatnio [zresztą wyczytałam to w moich poprzednich postach]. Maluch został przez męża i teściową [ tu było ciężko ] nakarmiony truskawkami. Efekt czerwone gardło i wysypka na nóżkach. A straszy -ten biega głodny. Oświeciło mnie teraz. Dziękuję Prymulko. Mój starszy synek jest głodny. Wiele rzeczy nie je i nie chce jeść bo wychłodzony układ pokarmowy piciem nadmiaru wody [ mój maż ją pije i uważa że to konieczne do zdrowia a starszak naśladuje tatę]i czym się napycha chipsami, słodyczami. Zawsze jakiś kolega poczęstuje albo sam kupi za kieszonkowe lub od babci dostanie wnusio głodny. Tu mam luki i niestety tego mojego starszaka musze przypilnować i zdyscyplinować. Proszę jakie to wszystko zrobiło się nagle dla mnie jasne siedziałam sobie wieczorem przy filiżance rosołku do popijania i myślałam dziś otworzyłam forum i poczytałam wpis Prymulki i nagle klocki same się ułożyły już mam plan na działanie ze starszakiem.
data: 2012.06.19
autor: aszkah
 
 Drogie Forum, Pani Anno, mam 1 kg schabu z kością z cielęciny. Co mogę z tego przyrządzić?
data: 2012.06.19
autor: Majka z Podlasia
 
 Aszkah, a może przeczytaj rozdział z nowej książki Pani Anny "kiedy występuje ogień w organiźmie?" Pozdrawiam!
data: 2012.06.19
autor: Majka z Podlasia
 
 Powiem i ja swoje po przeczytaniu nowej książki:-)Odkryłam, że moje dzieci awanturowały się z byle powodu, bo... chodziły głodne. Od dwóch tygodni cisza...Drugie odkrycie: jak jest pełna lodówka i różnorodność, to nikt nie grymasi, bo ma wybór, a zestaw w lodówce wyklucza wybranie niewłaściwej potrawy, bo wszystkie są lux :-)Pozostałe odkrycia zachowam dla siebie, bo wymagają wzięcia się do pracy nad sobą, a nie lubię mówić o tym, co mi nie wychodzi. Wolę mówić o sobie dobrze :-)I jeszcze podsumowanie moich zmagań nerkowych: zraziłąm się definitywnie do służby zdrowia, która nie zadała sobie trudu, żeby chociaż zrobić mi podstawowe badania, a dignozowanie było porównywalne do wróżenia z fusów. Pani Aniu! Uratowałam się sama dzięki Pani zaleceniom. Nie wiem, co to było, ale jak już zrobiłam sobie serię badań za własne pieniądze, to wykluczone zostały kamyczki, piaseczki itp. Za to po dwóch tygodniach udręki, picia imbirówki, kawy,rosołu, okładów termoforowych i innych "cudów na kiju" ból odpuścił, a ja nie ustaję w dziękczynieniach pod Pani adresem:-)I jeszcze jeden sukces, też dzięki wiedzy z Pani książek i tego forum: wyciągnęłam męża z zapalenia oskrzeli. Ciężko było, ale pełna dyscyplina i zaufanie dały efekt. Wyszliśmy silniejsi rodzinnie z opresji, bo moje dzieci, patrząc na kurację tatusia pocącego się w łóżku, obdarzyły moje zabiegi kuchenne większym zaufaniem. Byłam pod wrażeniem, jak na wycieczce szkolnej odmówiły zjedzenia obowiązkowej porcji lodów ( a presja była ogromna). Jeszcze raz dziękuję Pani Aniu!
data: 2012.06.19
autor: Prymulka
 
 Witam kobietki mam do was pytanie wyjeżdzam na urlop 7 dniowy i jak to jest z tym wekowaniem czytałam w archiwum ze mozna ale co do owsianki nic nie mogłam znaleć,nie będę miała dostępu do kuchni wiec napiszcie czy te wekowane długo można przechować w lodowce i czy trzeba przegotować po wyjęciu ze słoika bo jedna z kobitek pisała ze to konieczne ,dzięki z góry za odpowiedzi.poza tym wielki pokłon dla szefowej za nową książkę rewelka chlebek keksik miksowana z rosołu niebo w gębie no i zdjęcie młodszej siostry na odwrocie książki ;-).
data: 2012.06.18
autor: mamalenki
 
 Oj tam ojtam Farmaceuto,czy ty naprawdę gotujesz? Przeciez ugotowany w potrawie czzosnek nie ma wcale tego intensywnego zapachu swieżego.:}
data: 2012.06.18
autor: Lili-Elżunia
 
 Margaret nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja porcjuje do słoików i gorące zamykam. Po wystudzeniu do lodówki.Dobrze sie trzymaja. Co drugi ,trzeci dzien nowa potrawa jak znalazł. A sałatka z mieskiem z rosołu akuratna.Zamiast korniszonów dodałam ogórki seczuańskie,które ja robię jako chińskie z chili.Dodały sałatce pikantnoąci.Super.
data: 2012.06.18
autor: Lili-Elżunia
 
 Witam. Sos majonezowy z nowej książki rewelacja(jadłam go do brokułów ale tak jak jest napisane w książce byłby pycha do jajek), sałatka z mięsa i warzyw z rosołu bardzo dobra, wreszcie nie mam problemu co zrobić z mięsem z rosołu bo na gotowane nikt nie miał ochoty, pasztet i nalesniki z mięsem też u mnie nie mają wzięcia. Mam pytanie do forumowiczek, ponieważ ja gotuję tylko dwa razy w tygodniu (środa i niedziela) w pozostałe dni pracuję dłużej i tylko odgrzewamy obiady czy zupa, rosół, gulasz mogą być przechowywane w garnku przykryte pokrywką czy muszą być przelane do słoików gorące i zawekowane? Powtórzę się jeszcze ale kotlety indycze (robiłam je już drugi raz) to po prostu niebo w gębie. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2012.06.18
autor: Margaret
 
 Polko z Krakowa, najlepiej tę kurację przeprowadzić jak tylko zauważysz, że kurzajka zaczyna się robić. Potem jest trudniej ją usunąć, bo korzonki wrastają coraz głębiej. Spróbuj okładać cytryną przez kilka dni, a potem weź lupę lub spróbuj dokładnie obejrzeć to miejsce. Zauważysz zapewne czarne kropeczki. Możesz wymoczyć dobrze stopy w ciepłej wodzie i próbować wyciągnąć je pincetą. Jak się nie pozbędziesz korzenia, kurzajka z całą pewnością wróci. Jak większość tego typu przypadłości, kurzajki to sprawa odporności. Warto też spróbować jaskółcze ziele, bo słyszałam że jest rewelacyjne, ale u mnie była zima. Pozdrawiam
data: 2012.06.18
autor: Aggi
 
 Witam szanowne forum. Pani Aniu zwracam się do Pani bo nie wiem co knocę już myślałam że złapałam to … a tu znowu suche jelita wzdęty brzuch do tego mój maluch ma czerwone gardło[ w zeszłym roku też miał czerwone gardło o tej porze] a starszy kaszel i katar. Co roku o tej samej porze co to znaczy? Mam mętlik… może ktoś z forum mi poradzi. Co te nasze dolegliwości maja wspólnego ?? i czy czas też nie jest przypadkowy co robić? Dalej kilerka , imbirówka a może marchwiankę włączyć?
data: 2012.06.18
autor: aszkah
 
 Farmaceuto, mam 38 lat, męża, 9-cio letnią córkę, pracę i kilka wciągających pasji. Na wszystko znajduję czas. Rosół gotuję po 19.00. Pyrka sobie 3-4 godziny. W tym samym czasie w piekarniku piecze się duszenina w żaroodpornym. Ja oglądam film a mąż (nocny Marek) wyłącza rosołek przed pójściem spać. Jak się chce to w życiu da się zrobić wszystko co się zaplanuje. Życzę albo więcej wiary albo determinacji :)
data: 2012.06.18
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Witam.Bożeno pasteryzuje wszystkie mięsiwa około 30-40 min. od zagotowania,pasztet 2 godz.w jeden dzień i 2 godz.na następny dzień,pozostałe zupy i owsiankę wlewam gorące do słoi odwracam,po wystygnięciu do lodówki.Przez pięć lat skwasił się tylko dwa razy krupnik i raz klopsiki,jarzynówki ani raz.Rosół do popitki wlewam w małe słoiki 0,3o i też pasteryzuje 30 min.,rosół na obiad i na zupy gorący do słoi.Zaznaczam że mam bardzo dobrą chłodziarkę temperatura prawie zerowa..Miłego dnia.
data: 2012.06.18
autor: Erna
 
 Dziewczyny, Pani Aniu, znowu wyszło mi uczulenie na słońce... Ugh. Niby przyzwyczajałam skórę stopniowo, ale ono wie lepiej;) Można to czymś załagodzić, czy trzeba czekać, aż samo zejdzie?
data: 2012.06.18
autor: Pati
 
 witam raz jeszcze, wie ktos moze czy książki są tłumaczone na inny jezyk? najlepiej angielski, jestem obecnie w prawie 14 tys km od Polski w Kanadzie, telefon do centrum bedzie mnie kosztował fortune, dlatego jesli ktos wie prosze o informacje
data: 2012.06.18
autor: Karolina
 
 Witam!!! Jestem 31-letnią emerytką z trójką małych dzieci. Sobie i dzieciom gotuję wg PP dla reszty rodziny ( teściowie, mąż i szwagier) gotuję po staremu ponieważ tak chcą.Jeżeli coś sobie człowiek postanowi i ma motywację do tego to da się wszystko. Przyznam że więcej czasu mi schodzi na gotowanie dla reszty rodziny. Piszę bo lekko sie zdenerwowałam :) po przeczytaniu postu Farmaceuty! Pozdrawiam Eurowo :))))
data: 2012.06.18
autor: Kasia
 
 Witam:) ja długo nie jestem na PP BOponad miesiąc,gdzie mi do tych "kuchareczek":))co gotują latami.... czytam forum,czytam ksiązki i coraz bardziej wciąga mnie ta kuchnia. jestem pełna podziwu,i szacunku dla Pani ,Pani Aniu za kawał dobrej roboty:)),wiedza i doświadczenie a także wiele serca trzeba by gotowac według PP. JA TEZ NA POCZATKU PRZEROŻONA BYŁAM TYLE GODZIN GOTOWAĆ:) Teraz zgadzam sie z tym że wszystko można poukładac sobie w międzyczasie inna praca zając sie plus tego że można nagotowac naprzód... wiele jeszcze niewiem ale wierzę ze mi pomożecie i podzielicie sie swoim doświadczeniem. jestem szczęśliwa bo ostatnie badania wyszły dobrze onkologiczne. czasem zdarzy mi sie jakis grzeszek:)ale zwracam uwagę na to co jem,jak dziękuje Pani Aniu,Pani praca ma sens. pozdrawiam całe forum:)
data: 2012.06.17
autor: beatamonika
 
 Farmaceuto, mysle, ze przesadzasz odnosnie tego nieustannego stania przy garach, przeciez nikt nad zupa nie stoi te 4 godziny czy tam przy innej godzine kiedy sie pyrka, ja tez gulasze gotuje dosc dlugo, bo sa lepsze. Pamietam, ze chyba wloski szef kuchni opowiadal, ze jego mama, a on sam juz wiekowy byl, jak wiele innych wloskich kobiet gotowala sos bolonski z melonym miesem, w ten sposob, ze wstawiala wszystko rano a potem to sie powoli pyrkalo, az maz wrocil z pracy, dzieci ze szkoly, i ona tez nad tym nie stala tylko zajmowala sie innymi rzeczami.Moze dlatego to niemlode juz pokolenie Wlochow wciaz zdrowe kiedy ich dzieci, srednio, bo w zwiazku z emancypacja kobiet weszly do codziennego uzytku kuchenki mikrofalowe i dania gotowe ze sklepu plus miski salat surowych.... Przeciez mozna to jakos zorganizowac, moze gotowac sie wieczorami, kiedy ty lezysz czytasz ksiazke albo bawisz sie z dziecmi. Wszystko da sie ustawic, jezeli tylko sie chce. Pozdrawiam.
data: 2012.06.17
autor: Sylwia V.
 
 Erna, podpisuję sie pod Twoim tekstem! Jestem nowicjuszką, ale wiem, że jak się chce, to można. No i te zmiany w "środku" ;-)) Erna, mam jeszcze malutką prośbę o radę: też gotuję oczywiście w większych ilościach i zupy trzymam w garach w lodówce. Czy dania, ktore przekładasz do słoi pasteryzujesz? Jeżeli tak, to powiedz, jak, proszę ;-) Pozdrawiam, miłej niedzieli!
data: 2012.06.17
autor: Bożena.
 
 Zapomniałam dodać najważniejszą rzecz - wszyscy zakręceni pozytywnie,piszmy, namawiajmy,dawajmy świadectwo.Bo jeśli nie my to kto?. Pani Ania przekazała kawał dobrej roboty,a od nas zależy i tylko od nas, aby nic nie stracić efektów jej pracy.Kropla drąży skałę z niej powstają rzeki z rzek morza i oceany.Wszystkim polecam film na YouTube "Woda-wielka tajemnica". Pozdrawiam.
data: 2012.06.17
autor: Erna
 
 Witam.Farmaceuto stosujesz zasady PP tj. porządek i nie rozumiesz co piszesz.Pani Ania kieruje w pierwszej kolejności swoją tytaniczną pracę właśnie do ludzi młodych,aby nigdy się nie zestarzeli i dawali świadectwo następnym pokoleniom na życie pełne radości i spełnienia.Pytam się poco gonić króliczka jeżeli jest w zasięgu ręki.Uważasz że to zasady dla emerytów,mylisz się dla emerytów to tylko erzac,no może źle to ujęłam,to ulga za 50-60 lat życia bez poszanowania porządku.Piszesz że młodzi ludzie po studiach nie mają czasu na gotowanie,gdybyś gotował wg.PP to wiedział byś że wtedy naprawdę jest o wiele więcej wolnego czasu dla siebie i najbliższych.Kuchnia PP to majstersztyk gotowania,nic się nie psuje/chyba że sama coś sknocę/,można nagotować super smakołyków na 2 tygodnie.Czy możesz wyobrazić sobie aby zaparzyć kawy lub herbaty na cały dzień i ją pić? a wg.PP można,z termosu po 24 godz. jest tak samo smaczna jak świeża.Kiedy opanuje się własne ograniczenia, zasady PP są cudem.Piszesz że trzeba gotować rosół 4 godz.tylko że tego rosołu gotujesz na tydzień, a więc zajmuje to dziennie niecałą godz.Może to dziwne co napisze,ale dla Pani Anny Ciesielskiej-Nobel.Wiele lat temu , tam gdzie pracowałam,dwoje młodych ludzi/20-23 lata/studenci prosili czy mogą skorzystać z kuchenki gazowej i garnka/nie znałam jeszcze PP/do odgrzania zupy/. Jak jeż było moje zdziwienie kiedy wyjęli z plecaków słoje z zupami.Dzisiaj wiem że dzięki swojej mamie mieli zakodowane PP,ja zresztą robię to samo,wszystko co ugotuję ładuję do słoi.Powiem jedno tyle czasu,ile mam teraz nigdy nie miałam.Czego Ci życzę wiary w porządek i efektywnego gotowania.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.06.17
autor: Erna
 
 W NASZEJ POLSCE KOCHANEJ, GDZIE DOMINUJE STRES, NIEŻYCZLIWOŚĆ I BRAK TOLERANCJI, NIE WSPOMINAJĄC JUŻ O TRAKTOWANIU PRACOWNIKÓW PRZEZ PRACODAWCÓW, GDZIE CZĘSTO ŚWIEŻY PRACOWNIK MUSI TYRAĆ PO 10 GODZIN NA DOBĘ, TRUDNO CHYBA W TAKIM WIRZE ZNALEŹĆ JESZCZE 4 GODZINY NA ROSOŁEK BARANI. WPROWADZAM SOBIE ZATEM DO RECEPTURY CIESIELSKIEJ DWIE MODYFIKACJE: DANE DANIE (ZUPA I COŚ STAŁEGO) GOTUJĘ MAX 1 GODZ. I W DNI POWSZEDNIE ELIMINUJĘ Z TYCH DAŃ CZOSNEK, BO PANIE W PRACY (APTEKA) UŚMIECHAJĄ SIĘ PODEJRZANIE, ŻE MAM DZIWNY AROMAT Z UST, MIMO IŻ WIEM, CO TO HIGIENA. POZDRAWIAM NIEDZIELNIE!
data: 2012.06.17
autor: FARMACEUTA
 
 Farmaceuto, ja Cie rozumiem. Fajnie, ze piszesz o tym, ze jedzenie wg pp jest smaczne- bo to jego wielka moc. I tak, mysle, ze emerytom, ktorzy chca tak sie zywic bedzie najlatwiej ze wzgledu na czas. Ale na rozne sposoby jakos na to pp trafiamy- i emeryci i mlode mamy i ci zabiegani czesto w biegu z pustymi taczkami. Czasem trzeba zjesc swoje kebaby, minutowe obiady i przekaski, zeby poczuc, ze czas na zmiany i ze czas przeznaczony na te zmiany nie jest stracony.Czesto to dluga droga, sama ja przeszlam w moim zabieganiu Anonimie lat 35 Co Nie Jest Emerytem- po co ten sarkazm? pozdrawiam Ta Co Jadla Na Szybko
data: 2012.06.17
autor: Miszmisz
 
 Janko, ja też znam ten sposób na kurzajki z nitką, jeszcze od mojego dziadka :) Farmaceuto, większość, a najprawdopodobniej każda (i każdy) z nas wie co to ciężka praca. Natomiast sedno leży w ustawieniu priorytetów. Wtedy wszystko da się pogodzić :) A moja ciągle jeszcze nieduża córcia (14), z ważną miną, odpaliła dzisiaj jednej zatroskanej pani następująco: "żal mi pieniędzy na coś tak niepotrzebnego jak słodycze albo czipsy" :) Pozdrawiam Forum
data: 2012.06.17
autor: DanusiaA
 
 No, gotowe! Cebularz, makaroniki i placki Stykrotki na stole... Do meczu i kibicowania jak znalazl ;-)) Nie wiem, dlaczego mój poprzedni wpis to anonim... Ponieważ oglądam mecz, to wpis Farmaceuty skomentuję krotko: nie jestem emerytką, mam rodzinę (w tym dwoje dzieci), pracuję na pelny etat, uczęszczam na zajęcia popołudniowe 2 razy w tygodniu i gotuję wg PP bez problemu. To kwestia dyscypliny, organizacji i motywacji.
data: 2012.06.17
autor: Bożena.
 
 Drogi FARMACEUTO, przepraszam, nie zgodzę się z Tobą: można gotować w PP na każdym etapie życia; przykład? Mój syn, 20 lat, student angielskiej uczelni. Choć namawiam go, żeby przynajmniej od czasu do czasu odwiedził jakąś uczelnianą stołówkę (przepraszam, trochę mu nie ufałam i bałam się, że nie je..)patrzy na mnie z politowaniem, i dzielnie gotuje sam. Rosół, zupy - nie muszę stać nad nimi kilka godzin- nastawiam - wracam - wyłączam, lub nastawiam - uczę się(lub pracuję w domu)- wyłączam, lub w innych konfiguracjach. Aha, nie jestem emerytką- mam 46 lat i jestem czynna zawodowo, i wiem: jak CHCĘ, to mogę:-)- z tym mam trudności, przyznaję... No i niestety, nie mogę się powstrzymać: Magda, to pytanie o mięso i kawę zupełnie mnie osłabiło ...
data: 2012.06.17
autor: Monika Wsch.
 
 Farmaceuto! A czy Ty kupiłeś już swoją zupkę chińską? Nie trać czasu - zabiegani młodzi ludzie po studiach już kupili! 35-cio letnia emerytka pozdrawia :-)
data: 2012.06.17
autor: 
 
 A ja zrobiłam wczoraj cebularz i makaroniki ;-)) Pycha! Polączenie duszonej cebuli i maku - odlot smakowy ;-) Miłego weekendu wszystkim!
data: 2012.06.16
autor: 
 
 KSIĄŻKI PANI ANNY CIEKAWE, STOSUJĘ ZASADY PP, ALE PROSZĘ WYBACZYĆ... MŁODZI LUDZIE PO STUDIACH, KIEDY SĄ ZAPRACOWANI, ZABIEGANI, RACZEJ NIE SĄ W STANIE GOTOWAĆ ROSOŁU PRZEZ 4 GODZINY... ODNOSZĘ DZIWNE WRAŻENIE, ŻE AUTORKA ADRESUJE SWOJE KSIĄŻKI GŁÓWNIE DO EMERYTÓW SPĘDZAJĄCYCH WIĘKSZOŚĆ CZASU W DOMU... MOŻE, JAK BĘDĘ NA EMERYTURZE, TO ZNAJDĘ CZAS, ŻEBY NA JEDEN OBIAD POŚWIĘCIĆ 4, ALBO WIĘCEJ GODZIN. NIEMNIEJ RECEPTURA I SMACZEK NICZEGO SOBIE...
data: 2012.06.16
autor: FARMACEUTA
 
 Witam.Majko z Podlasia uśmiechnęłam się czytając Twój post,tak kurowałam się i swoją mamę 30 lat temu,pomogło?, jak umarłemu kadzidło.Podejrzewam ze mikstura jest w smaku kwaśno-słonym,a więc więcej zaszkodziła jak pomogła.Już kiedyś pisałam że moje jelita przez kilkanaście lat dały mi popalić,ale wchodząc w PP z pełną ufnością i świadomością o utrzymaniu w równowadze swojego organizmu mam dzisiaj spokój.Mogę Ci poradzić że tylko pełna dyscyplina w PP da Ci gwarancje zdrowia.Mam lekarkę irydologa która była bardzo zdziwiona że moje jelita są super,brak nacieków,stanu zapalnego,polipów.Może nie do końca jest z moim zdrowiem super,ale jeżeli przez 60 lat było bardzo źle ,to co można przez 5 lat PP wymagać.Dziękuje Pani Aniu.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.06.16
autor: Erna
 
 Witam wszystkich.Magdo.PP wywodzi się z Chin i odnosi się do ich klimatu , natomiast Ty weszłaś na stronę p.Anny Ciesielskiej , ktora przystosowała PP do naszego klimatu.Szczegółów możesz się dowiedzieć z " Filozofii Zdrowia ".Pozdrawiam również wszystkich.
data: 2012.06.16
autor: Irek
 
 Zrobilam fafernuchy:) no niezla jazda Pani Aniu, super sa! Szkoda ze dziewczynom nie moge ich zaserwowac...cos za sluzowione kupy maja, i zbyt duzo tego, nawet w nocy. Tak mysle ze to ta kaszka orkiszowa... Dalam ja w kwasnym , ale dorzucilam tez cytryne...chyba przesadzilam, nie? Odstawilam im pulpety, ale nie jestem pewna czy to dobrze, dzis jedza sama zupe(troche z owsianka troche bez), no i sama owsianke oczywiscie...zobaczymy co bedzie, mam nadzieje, ze szybko sie unormuje bo Zuza chudnie w ochach;/
data: 2012.06.16
autor: Monika z Łodzi
 
 Dziewczyny, Pani Anno, czy słyszałyście o algach morskich hodowanych w słoju z cukrem i rodzynkami na domowym parapecie? Właśnie zostałam nimi obdarzona. Ponoc mają wiele właściwosci leczniczych. Czy warto je stosowac? Smakują jak wybąbelkowany szampan, wiec nie są złe;) Ja rozpatruje je pod kątem moich chorych jelit.
data: 2012.06.16
autor: Majka z Podlasia
 
 Dziękuję za książkę, którą już dzisiaj otrzymałam. Książka jest cudowna i Pani też.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.06.15
autor: Irena ze Środy
 
 Polka z Krakowa.Teraz jest dobry czas na zastosowanie w kuracji ziela jaskólczego. W tej chwili ziele to kwitnie na żółto. Po zerwaniu wydziela żółty sok , którym trzeba smarowac kurzajke. Moi znajomi wybawiali kurzajki,smarując je sokiem z cebuli , też z dobrym skutkiem.Ja osobiście miałam wypalane na dłoniach ale bez skutku - pomogło ziele jaskólcze.Kto chce niech sie śmieje ,bedąc młodą miałam obsypane uda kurzajkami ktoś poradził,aby policzyc je i zrobic petelki na nitce i zakopac. Pamietam to bo sie sprawdziło. Dziwne ale prawdziwe.
data: 2012.06.15
autor: Janka poznaninka
 
 Dzien dobry wszystkim. Dopiero zaczynam swoja droge z PP i nie ukrywam, ze na razie troche bladze, jak mucha we mgle ;-) Chcialam zapytac na poczatek o kawe i mieso: otoz P. Ania zaleca zarowno picie kawy, jak i spozywanie roznych mies. Tymczasem niedawno przeczytalam, ze PP uwaza i kawe i mieso za trucizne, ktora nalezy wyeliminowac z codziennego menu - zadne rownowazenie tutaj nie pomoze. I co z tym teraz moge zrobic? Moze w PP mozna znalezc jakies zrodlo zrodel, ktore jednoznacznie powiedzialoby czy kawe i mieso mozna spozywac czy tez nie? Pozdrawiam i bede wdzieczna (tylko) za powazne komentarze, bo naprawde jestem w kropce.
data: 2012.06.15
autor: Magda
 
 Pati:) Twoja patelnia chyba jest kiepskiej jakości. Porządna powłoka ceramiczna troszkę kosztuje ( moja 28cm kosztowałą 190 zł). Dla mnie też był to spory wydatek. Ale uzbierałam sobie kasę. A jak już ją kupiłam (mam ją 1,5 roku), to do dziś kiedy z niej korzystam, czy z moich "olkuszowskich gerberek", dziób mi się cieszy i zawsze mam chęć stać przy tych moich pięknych garach ze świadomością, że znów w nich "wyczaruję" coś dla ciała i dla ducha:) Od przedwczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką garnka z tej samej linii co patelnia i naprawdę owsianka nic się nie przypala nawet odgrzana drugi raz:) a jak smakuje.... mmm a jaka jest zdrowa...... mmmmmm
data: 2012.06.15
autor: Miłka
 
 Miłka, Aggi dzięki za domowe sposoby. Na razie kurzajki "moczę". A że jest ich stadko i to od dość dawna to pewnie pójdzie mi dłużej niż 4 dni. Aggi jak wygląda to wychodzenie korzonków? Robi się po prostu czysta skóra? Pozdrawiam znad soczystej, zielonej łąki.
data: 2012.06.15
autor: Polka z Krakowa (już niedługo spod Krakowa)
 
 Mam (jakąś polską) patelnię ceramiczną, nie zwróciłam uwagi, że ma takie cienkie dno... Przypala się aż miło;)
data: 2012.06.15
autor: Pati
 
 Fox_India jeśli Twoje dziecię samo się dźwiga, to mu na to pozwalaj. Widocznie ma już na tyle siły, by to robić. Dziecko samo ma zacząć siadać, raczkować i stanąć na nóżki, bez żadnych chodzików. Odżywiamy się zgodnie z naturą i "rośnijmy" również. Moja 8-miesieczna wnusia trenuje już wstawanie, a na czterech zasuwa od miesiąca i to wszystko samo się dzieje. Podzielę się też z Wami miłe forumowiczki informacją, że w garnkach z powłoką ceramiczną nasza owsianka się nie przypala. Możecie sprawdzić na www.1002drobiazgi.pl Linia Berghoff i maja ciemne wnetrze, olkusz - np. beżowy gerber, czy zielony floks również wnętrze ma ciemne. A jedzonko w nich ugotowane.... miód malina, palce lizać. Pozdrawiam ciepło:)
data: 2012.06.15
autor: Miłka
 
 zgadzam się w 100% z Ewik58 ponieważ ja także przerobiłam to na sobie. a propos rodziny, dzieciństwa i relacji.odkąd poznałam męża i zaczęłam podejmować własne decyzje spotkałam się z murem niespełnionych rodzicielskich nadziei. szarpałam się z moją rodziną, dość powiedzieć, że relacje były bardzo skomplikowane a w zasadzie przez całe 5 lat były żadne. potem niby się układało a jednak wcale. a dlaczego? ponieważ dźwigałam na plecach wiele żalu, przekonania o tym, że to ja mam rację. próbowałam wymusić na moich rodzicach akceptację moich życiowych wyborów zamiast zaakceptować ich samych takimi jakimi są. jakiś czas temu urządzałam u siebie rodzinną imprezę, pojawiło się szereg wątpliwości czy aby nie skończy się kolejną awanturą. zadzwoniłam do Pani Ani po radę a właściwie to się poskarżyć, że ja się będę znowu starać a oni przyjadą mnie oceniać a słuchać na pewno nie będą. że ja wspaniałomyślnie tak bardzo chcę pokazać im jak się zmienić a oni to odrzucają. Pani Ania w rozmowie powiedziała m.in., że mam zaakceptować rodziców takimi jakimi są, mam wybaczyć, mam podejść do sprawy bez pychy. moja przemiana to moja sprawa, moja lekcja do przerobienia to moja lekcja. ja na to, że żadna pycha, żadne ego ależ skąd. i tu się myliłam. wystarczyło, że odłożyłam słuchawkę i walnęła mnie myśl, że właśnie jestem egoistką! patrz powyższe. i wiecie co? nadszedł dzień W i nic się nie stało. było wspaniale. rodzice komplementowali, byli zrelaksowani i szczęśliwi. sami z siebie. tak po prostu. od tamtej uroczystości odwiedzili mnie już kilkukrotnie i jest zupełnie inaczej. jakby mi ktoś rodziców podmienił. ile razy rozmawiam z moją mamą słyszę w jej głosie autentyczną radość, tak jakby cieszyła się, że ze mną rozmawia, dzwoni do mnie po radę. razem z tatą przeszli na 100% PP. ot tak, nagle sami z siebie, bez mojego ustawicznego ględzenia. dlatego zgadzam się z Ewik. Przeszłość jest ale nie należy podporządkowywać jej naszej teraźniejszości. wybaczamy (jeśli wraca do mnie jakaś pretensja lub żal do mamy natychmiast to ucinam), akceptujemy, a czym to wszystko zaowocuje to się może bardzo szybko okazać. PP naprawdę bardzo pomaga wejść na inny poziom świadomości, to wszystko nie mieści się w słowie "dieta" ;) znowu się rozgadałam. pochwalę się, dobrze? ale tylko ten jeden raz :) mój młodszy zjada już owsiankę. nie uwierzycie - smakuje mu ;) filiżankę 3 razy dziennie. dziś zamierzam wprowadzić mu zupkę. czy ja powinnam pozwalać mu siadać? mały podciąga się o drążek w spacerówce albo łóżeczku i sadza te swoje baleronki (50 centylek ale baleronki to on ma) :) pediatra powiedziała że jak sam to może. wiecie, jak to młoda matka. czasem padam na twarz. zasadniczo padam codziennie ale powera to ja mam. zastanawiam się tylko skąd ;) jak miałam 15 lat nie miałam siły skoczyć do warzywniaka 150 metrów od domu :D pozdrawiam
data: 2012.06.15
autor: Fox_India
 
 Fox_Indio, piękny wpis:). Już kiedyś pisałam - serce rośnie jak się czyta takie teksty młodej kobiety i matki zarazem! Aż Ci trochę zazdroszczę tej witalności, bo mnie jakiś czas temu dopadł mały kryzys. Niby wszystko jest ok, ale coś mnie gnębi. Ostatnio bardzo rygorystycznie podchodzę do diety. Skutkiem tego ciągle jestem głodna, potrzebuję posiłków jak matka karmiąca. Ale mam totalnego lenia - nie chce mi stać przy garach. Po prostu gotuję lżej i nie takie treściwe posiłki. Stąd chyba te osłabienie. Pozdrawiam!
data: 2012.06.15
autor: Marcela
 
 Polko z Krakowa, ja kurzajek pozbyłam się także domowym sposobem. Trzeba cieniutko obrać skórkę cytryny, tak żeby została tylko żółta część, a następnie moczyć ją przez całą noc w occie spirytusowym. Potem przyłożyć na kurzajkę, ale tylko w to miejsce, bo od skórki schodzi skóra. zakleić plastrem. Trzeba powtórzyć kilka razy, aż wyjdą korzonki. Pozdrawiam
data: 2012.06.15
autor: Aggi
 
 Rene, Majko z Podlasia. Książki Alice Miller (Polki) również mi otworzyły oczy na dziecięce emocje w tzw. normalnym domu. Nie można twierdzić, że "przeszłości nie ma". To nie tak. Przeszłość: dom, rodzina nas wyrzeźbiła, ukształtowała jak plastynkę. Jednak, by przeżywać swoje obecne życie, nie można w niej tkwić i przeżywać non stop, jakby było się wciąż tym samym dzieckiem. Odcinamy się wówczas od aktualnych emocji, realnych sytuacji dziejących się wokół nas. Jako dorośli ludzie tworzymy (mamy czy dajemy sobie ten wybór po odcięciu pępowiny od domu) swój kręgosłup taki jaki chcemy mieć, konstrukt wewnętrzny jakiego potrzebujemy. Przerobiłam to ze sobą i jakość mego życia, poziom radości i mnogości chwil szczęścia wzrosły niebotycznie. PP wspiera najlepiej. Powodzenia... Fox_India, Twój ostatni post perli się wśród naszych utyskiwań na same siebie. Pozdrawiam Forum.
data: 2012.06.15
autor: Ewik58
 
 Pani Aniu, cieszę się z trzeciej książki. Dziękuję za nią:) Po jej przeczytaniu pojawiły mi się pytania 1. o imbirówkę- czy przy przyjmowaniu hormonów tarczycy mogę ją pić regularnie lub co jakiś czas, np. po nabrojeniu czymś słodkim? 2. pieczarki- sporo przepisów je zawiera, czy sa bardziej polecane? ja je wyeliminowałam, wiedząc że są zimne i śluzotwórcze (jestem też żołądkowcem) 3. szpinak- też zmiana? z forumowej wiedzy wiem, by go eliminować, tylko dla zdrowych i to rzadko. Z ksiązki dobrze rozumiem, że go Pani poleca? Pozdrawiam serdecznie. Książka potrzebna. Fajnie zbeira informacje i ugruntowuje:)
data: 2012.06.15
autor: Margaretka
 
 Majko z Podlasia, a może powiem Ci tak. zanim wyszłam za mąż myślałam tylko o karierze, myślałam, że samiec twój wróg a o dzieciach to w ogóle nie myślałam. wczytywałam się w magazyny według których kobiety prowadzące dom to ofiary podłych mężów, które jak najprędzej należy wyzwolić. interesowały mnie też trendy wiosna/lato oraz jesień/zima :) miałam i nadal mam pasję! a jakże! mówią, że to sport ekstremalny - chyba tylko po to żeby płacić wyższe składki na ubezpieczenie ;-) a ja się czasem zaszwędam między cumulusami. teraz jestem tu. okazało się, że samiec nie wróg a najlepszy przyjaciel, okazało się, że z pasją czy bez pasji mogę w jego oczach przejrzeć się jak w najpiękniejszym zwierciadle. okazało się, że najbardziej na świecie cieszą mnie ciepłe rączki moich dzieci po owsiance, ich gwarna gadanina od której łeb pęka :) a najgorsze, że te moje plonki też potrafią mieć kiepskie dni. Majko jak możesz mówić o sobie takie rzeczy? marazm który wyziera z tych kilku zdań da się poskromić, trzeba tylko chcieć, a chcieć to móc. można na jakiś czas odłożyć na bok rzeczy zdawałoby się dla nas najważniejsze. mówię Ci to ja, która po urodzeniu pierwszego dziecka chciała jak najszybciej wrócić do pracy, a dziś podaje zmęczonemu facetowi talerz z obiadem, na spacerze popycha wózek i czterokołowy rowerek i ma zaplanowane następne trzy lata życia, a u dentysty wywąchuje, że mały ulał na świeżo uprany/ubrany sweterek ;) ale powiem Ci też, że nie pozwalam sobie na latanie po domu w piżamie. wstaję, robię się na bóstwo, poganiam moje stado, odkładam od razu na miejsce to znacznie ogranicza sprzątanie :) i stoję przy tych garach, no mówię Ci zapuszczam korzenie w kuchni. i co? i nic. nadal jestem tą samą ja, rozgadaną i wszystkowiedzącą :D niezwykle uroczą feminą ;) ale z inną listą priorytetów. no i te trendy trochę mi umykają ;) po prostu. i dobrze mi z tym. Majko weź się kobitko postaw do pionu albo sobie odpuść. wątroba nie wątroba. niezależnie od wszystkiego pamiętaj, że jesteś zupełnie wyjątkowa. w tym czy w innym momencie swojego życia. Pani Aniu, po przeczytaniu trzeciej książki (może zupełnie przypadkiem a może wcale nie) tknęło mnie w sprawie zaparć u mojego najmniejszego plonka. Szukałyśmy dobrze ale mnie umknęło zamieszanie z wiosennym smakiem kwaśnym. powiem w skrócie, że namieszałam koszmarnie, dawałam nie odrobinę więcej a jechałam hardcorkiem. zablokowałam wątrobę (sprawy anginowe), mały odreagował. nie wiem co mnie tak rozwaliło ale to mea culpa. wracam do plonków bo zaraz mnie odsądzą od czci i wiary :D pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.06.14
autor: Fox_India
 
 Majko z Podlasia. Alice Miller w książce „Dramat udanego dziecka” w bardzo zajmujący sposób pisze skąd biorą się w nas nierozpoznane emocje, które determinują nasze życie. Polecam serdecznie, może znajdziesz w niej coś dla siebie. Dla mnie to była niesamowita przygoda powrotu do dzieciństwa i zrozumienie ( które kosztowało mnie morze wylanych łez ), że liczy się tylko TU i TERAZ. Nie ma przeszłości, jest tylko teraźniejszość. Plus zupa rzecz jasna :)) Pozdrawiam ciepło.
data: 2012.06.14
autor: Rene
 
 Filozofia Smaku!! nareszcie !! huurraaa!! czytam i czytam i uśmiecham się. świetna, lekka i pogodna lektura i różnorodność geograficzno kulturowa w przepisach i powiew świerzości i dla każdego coś pysznego .... i .... Pani Ani przepiekna!!! Dobra motywacja!! Dziekuje za podzielenie sie wiedzą i doswiadczeniem Pani Aniu. Cudownego lata!! pozdrawiam Forum
data: 2012.06.14
autor: Marmelada
 
 Pati, Miłko, Ewo.S., Dziewczyny, dziękuję Wam za wsparcie! Zgadzam się z tym, że mam zdołowaną wątrobę i potrzebuję dużo dobrego i ciepłego jedzenia. Z tą pasją na siłę - to mi Ewo.S. otworzyłaś oczy. A ja tak głęboko zaglądałam, by ją odnaleźć. Teraz już wiem, co mam robić. No i "sprawa zasłużenia sobie na coś" wciąż do przerobienia... Mam już nową książkę, więc czuję mocne wsparcie Pani Anny. Jest już lepiej! Dużo gotuję. Zupa kalafiorowa pyszna i taka ostra, jak lubię:) Dbam o męża i domowe ognisko. Jestem spokojna i czujna. Małymi kroczkami znów zaczynam przygodę z PP. Dziękuję!!! P.S. Pani Anno, książka jest świetna. Pani wygląda pięknie! I chociaż jestem jeszcze w trakcie lektury to absolutnie zgadzam się z jednym ze stwierdzeń, że klimat w Polsce nie jest umiarkowany lecz po prostu zimny. Brrr... I dziś znów tak mało słońca. A przecież mamy lato:) Czekam na "Filozofię emocji" - to byłoby coś dla mnie. Uwielbiam te sfery:) Pozdrawiam ciepło!
data: 2012.06.14
autor: Majka z Podlasia
 
 Z nowej książki upiekłam cebularze, to znaczy wzięłam przepis na ciasto, rozwałkowałam je cienko i napakowałam mięskiem porosołowym przyprawionym na kminkowo-ostro, tak jak w naleśnikach z nadzieniem mięsnym w pierwszej książce. Zwinęłam placuszki jak roladki i wyszły przepyszne paszteciki. Już ich prawie nie ma :)Pozdrawiam Forum.
data: 2012.06.13
autor: DanusiaA
 
 Moniko z Łodzi, bardzo proszę Cię o kontakt na e-mail barbaradeja@wp.pl, mam do Ciebie kilka pytań odnośnie ciąży bliźniaczej....jeśli oczywiście masz czas i ochotę;-) pozdrawiam serdecznie wszystkie Forumowiczki....
data: 2012.06.13
autor: baszkiria
 
 Renata, może dałaś 10gram drożdży zamiast 10dkg -czyli całą kostkę? Ja dałam wody tak na oko, chyba było tego 300-400ml, może jeszcze dolałam z pół szklanki. Ciasto mi rosło ładnie, uciekało z miski, kilka razy je nakłuwałam, żeby nie było takie nadęte, w foremce też. Ja akurat doświadczenie w chlebach mam, kombinuję z bezpszenicznymi. Do tej pory wychodziły mi gliniaste gnioty ale było mniej drożdży.
data: 2012.06.13
autor: Polka z Krakowa
 
 Bożeno, to taka zwykła płytka z gospodarstwa domowego, za jakies 10 złotych... Używały takiej wszystkie kucharki w mojej rodzinie odkąd pamiętam:) Może to w takim razie być ten Twoj antyk:) Metalowa, płaska, z jednej strony wypustki w kształcie okręgów (że niby jeszcze delikatniej grzeje ze względu na nieścisłe przyleganie do dna - chyba). Najpierw do wrzenia na gołym ogniu, potem nasypać, co tam trzeba, a następnie na 20 minut na tę płytkę. Ja tę procedurę odprawiam wieczorem, przez noc ona sobie dojdzie na tej ciepłej płytce i rano jest jak złoto
data: 2012.06.13
autor: Pati
 
 Pati, jak wygląda taka płytka? Mam jakąś w domu, prawie zabytek, bo bardzo stara, ale nie używałam jej do tej pory. Gdyby to była ta płytka o której mówisz, byłoby super - owsianka zawsze "łapie" mi się w garnku. A co do urynoterapii, to moja babcia leczyła tym sposobem wiele rzeczy. Nie wiem, czy piła, ale w wieku 86 lat nie miała podwyższonego cholesterolu, pamiętała wszystkie numery telefonów do rodziny, czytała bez okularów i była uczestnikiem każdej imprezy rodzinnej, niezależnie od wieku organizatora ;-) Miłko, przypomniałaś mi o tej metodzie, dzieki.
data: 2012.06.13
autor: Bożena
 
 Pani Aniu, chleb pyszny, ale mi nie rośnie. Wyszedł cienki blin- dobrze, że chociaż pyszny. Nie wiem, co knocę, nigdy nie piekłam ciasta drożdżowego. No i nie wiem ile na końcu wlać tej wody, może tu tkwi błąd. Może mi ktoś podpowie. Dziękuję
data: 2012.06.13
autor: Renata
 
 Polko, podobnie jak pleśniawki u noworodków skutecznie ścierało się zasikaną pieluszką, taki sam sposób można pozbyć się kurzajki. Wiem, bo sama miałam z tym problem. Wystarczy płatek do demakijażu nasączyć własnym moczem i dość mocno wetrzeć w zmienione miejsce na skórze. Trzeba chwilkę odczekać i pozwolić, żeby się dobrze wchłonęło, po czym umyć wodą z mydłem. Zabieg ten może się wydać mało higieniczny, ale bardzo skuteczny. Po mojej kurzajce nie ma śladu od 27 lat. Nic Cię to nie kosztuje - spróbuj - możesz tylko zyskać. Nie musisz nikomu mówić jak zwalczasz to paskudztwo, ważne jest aby zabieg przemywania kurzajki był wykonywany często. Ja to robiłam przy każdym korzystaniu z WC. Po 4 dniach po prostu zniknęła.
data: 2012.06.13
autor: Miłka
 
 Owsiankę na płytce robić, żeby dochodziłą, to sie nie będzie przypalać, nawet w garnku o cienkim dnie.
data: 2012.06.13
autor: Pati
 
 Właśnie upiekłam chleb z nowej książki,jest pyszny. Muszę się powstrzymywać żeby dobrze wystygł zanim znowu spróbuję. Tylko Pani Aniu w liście składników występują przyprawy a potem w sposobie wykonania ich nie widzę, czy to wedle uznania dodajemy? Np. majeranek? I czy można go jeść stale czy z przerwami, ma dosyć dużo drożdży? A książka mam wrażenie bardziej kameralna, bardziej osobista i skierowana do osób, które się zna i lubi czyli głównie do dziewczyn z forum. Od jakiegoś czasu próbuję zwalczyć kurzajki na stopie ale słabo mi idzie, myślę o wymrożeniu. A z drugiej strony myślę o dziecku i nie wiem czy się tak wyziębiać? Jak myślicie? Pozdrawiam forum i dziękuję za książkę.
data: 2012.06.12
autor: Polka z Krakowa
 
 No dużo, dużo tej owsianki robię :) Na zapas w słoikach i codziennie na śniadanie, a niektórzy mają na wynos :) Ale dziki to do rosołu przede wszystkim. Owsianki w tym garnku trzeba bardziej pilnować :)
data: 2012.06.12
autor: Ika
 
 Witam. Fox_India - ja miałam zapalenie zatok ale bez ropy, schodziło jej tylko trochę i już jest ok, był to jakiś dziwny 4 tygodniowy rzut na szczęście wyleczony akupunkturą. A pytałam o migdały bo tam laryngolog mówi że jest ropa i radzi mi je wyciąć. Dlatego pytam czy ktoś miał ropne migdały bez angin (aż dziwnie to brzmi)i czy PP może na to pomóc. Pozdrawiam
data: 2012.06.12
autor: Sol
 
 Aha! Makaroniki wg przepisu z nowej książki są przepyszne! Dodałam kropeczkę marmolady z róży (domowej roboty) na środek ciasteczek i smakują niebiańsko! Pani Aniu - przypomniała mi Pani tym przepisem pewien cudowny smak z dzieciństwa - bezcenne :)
data: 2012.06.12
autor: Kejla
 
 Sykrotko, jak już pojawi się maleństwo na świecie i sama będziesz po nim widziała, że co wkładasz do ust, jest i jego pokarmem - i albo mu służy, albo też sprawia ból - przestaniesz myśleć, że czegoś Ci nie wolno... Zauważysz taką subtelną różnicę, że "nie wolno" zmieni się na "nie potrzebuję". Popełniałam błędy będąc w ciąży z córeczką, efekty mam do dziś, choć już teraz jest o niebo lepiej. Teraz nie potrzebuję truskawek, ani czekolady (mimo że dawniej lubiłam zjeść paseczek), nie ciągnie mnie do surowego. Kwestia czasu i myślenia. Teraz będąc znów w tym wyjątkowym stanie, kiedy pod sercem rozwija się nowe życie cieszę się ogromnie, że błędy sprzed dwóch lat są za mną. Oczywiście wiem, że nie gotuję idealnie, bo to chyba tylko Pani Ania mogłaby ocenić, ale wiem, że świadome niejedzenie tego, co nam nie służy, służy nie tylko mi, ale i maleństwom (córcia nadal dostaje cyca). Życzę Ci abyś i Ty poczuła o co chodzi :) ***Co do mojej wysypki w formie pokrzywki na ręce za nadgarstkiem to powoli zanika, tak jak napisałaś ***Aina, zjadłam plastereczek sera białego (wiejskiego od baby;) z przyprawami i zaczęła się zmniejszać. Za to zauważyłam coś interesującego w sprawie rosołu z kurczaka. Otóż nie gotuję i nie jem kury odkąd urodziłam córcię. Ostatnio jak zjadłam małą miseczkę rosołu (zrównoważonego wg PP) u mojej mamy, miałam skurcze w żołądku i jelitowe przeboje. Wczoraj zjadłam jedną łyżkę takiego rosołu, bo próbowałam czy jest już gorący i akcja się powtórzyła... Wygląda na to, że mój organizm przestał tolerować kurę i nie zapowiada się, aby znów zagościła u mnie w domu w garnku ;) Czy któraś z Was miała podobne przeboje? Pozdrawiam!
data: 2012.06.12
autor: Kejla
 
 Stykrotko mnie rosół drobiowo-wołowy też wychodził taki sobie, też brakowało mi w nim smaku rosołu mimo że gotowałam dokładnie jak w przepisie i dodawałam sól na końcu przez co wychodził lekko kwaskawy. Proponuję Ci ugotuj rosół wołowo - indyczy z nowej książki jest pyszny tylko troszkę ostry. Polecam też z nowej książki kotlety indycze - niebo w gębie, oraz gulasz staropolski pyszny. Pozdrawiam
data: 2012.06.12
autor: Margaret
 
 Stykrotko, przeczytaj uważnie rady rosołowe zamieszczone przez panią Anię w nowej książce. Mi też kiedyś rosół nie zawsze wychodził, a teraz już wiem, dlaczego.
data: 2012.06.12
autor: DanusiaA
 
 Ostróżko - czytam książki a wtedy jak miałam zaburzenia jelitowe to byłam 100% na PP (bez serków, pomidorków). Zaburzenia jelitowe to też przez ciążę, bo rozrastająca się macica uciska jelita i to normalne w ciąży. Już od kilku tygodni nie mam tych problemów. A co do książek - sama pewnie rozumiesz, że wiedzy w niej jest bardzo dużo i mimo, że czytam to do ich ogarnięcia jeszcze dużo czasu potrzeba. Na szczęście powoli apetyt mi wraca i będzie mi łatwiej na PP. Dobrze Urszula ujęła - jestem na początku drogi - różnie mi to wychodzi, bo jestem przyzwyczajona do innych smaków moich dań i nie wszystko co ugotuję wg. PP mi smakuje. Mam okresy buntu, ale na tyle jestem dorosła i dojrzała (35lat), że szybko je ujarzmiam. A bunt jest ze względu na moje ego, bo nie mogę sobie pysznych truskawek zjeść, albo nie mogę sobie na śniadanie zjeść to na co mam ochotę tylko to co najlepsze dla mojego organizmu :) A co do przepisów na sałatki z pomidorem - w książce też było napisane, że to ,że są przepisy to nie znaczy, że mamy to jeść - bo to nam nie służy. :) Dziewczyny - dzięki za słowa otuchy i za wsparcie. Za 2 lata inaczej pewnie będę pisała i więcej będę wiedziała. Wtedy nie będę się już buntowała. To co na razie nie do końca mi chce wyjść to rosół drobiowo-wołowy z pierwszej książki. Zawsze gotowałam z dodatkiem kostki rosołowej i mojemu narzeczonemu brakuje wyraźnego smaku rosołu mimo, że dodaje wszystko jak z książki. Ale rosół to trudna sztuka, żeby go dosmakować. Niestety nie czuję subtelności z podkreśleniem smaku odżywianego przez dodanie odżywiającego czyli np. jak dodam gorzki to podkreślę słodkość. Nie czuję po prostu tego.
data: 2012.06.12
autor: stykrotka
 
 Tak, Stykrotka, na naszym jedzeniu imbirówka pomaga na ciążowe mdłości, jeśli jest się w dyscyplinie, a wyskoki takie jak Twoje to nie jest dyscyplina. Oczywiście dla zdrowego faceta czy dorodnej młodzieży to tyle co nic, ale wrażliwa babka w ciąży i po przejściach to co innego. Teraz mam mini warzywniczek i widzę co rano na własne oczy, że ekologiczne, gruntowe, warzywa dopiero się zawiązują, jadalne są wyłącznie rzodkiewki. Nie powiem, spróbowałam, ale kilkuletni okres ciążowo-laktacyjny mam za sobą. To co kupujemy w sklepach i na straganach jest sztuczne i wyłącznie gotowanie i przyprawianie uzdatnia do spożycia. Ostatnio było o garnkach i przypomniało mi się, że ktoś pytał o Glosa z Olkusza. Ja co prawda nie mam Glosy, tylko Flox, ale to to samo tylko inny kształt. Polecam je bardzo, są emaliowane w środku, na grafitowo-czarno. Hasło easy-to-clean oznacza jakiś dodatek do emalii, ale moim zdaniem są bardzo normalne w kwestii mycia. Mają grube dno, są cięższe niż olkusz z brązowym środkiem, owsianka się nie przypala, nawet przywierająca dziecięca ciapa, można ich używać w piekarniku. Mam je od dwóch i pół roku, są wspaniałe. Kosztowały wtedy normalne pieniądze, teraz wyraźnie zdrożały, ale i tak porównując z cenami garów stalowych, wydają się przystępne. Ika, ile Ty tej owsianki robisz, że w dzikach gotujesz? Ja też mam dziki, ale tylko rosół w nich nastawiam. No i ostatnio zupę, kiedy Janmorka z familią przyjechała i 7 gąb do stołu siadało, plus bliźniaki na mleko czekały w wózku:)
data: 2012.06.12
autor: Marta R.
 
 Witam, ja też chciałabym wypowiedzieć się w sprawie PP. Chociaz przygode z PP Pani Ani zaczęłam w 2007 roku, nigdy do końca nie udało mi się przejść na 100% PP. Rady na forum musiałam dostosować do siebie, np. nie sprawdziło mi się wcale gotowanie w dużych garach wielkich zup. Gar duży trzymam teraz jeden, tylko do rosołu, a zupy gotuję w mniejszych na góra 2 dni. Czasem zrobię dodatkowy słoik lub 2 z gulaszem, ale trzymanie w lodówce góry słoików nie przekonuje mnie. Zle się czułam po suchych kanapkach z gotowanym mięsem, marchewką, musztardą i ketchupem. Za to jak dodam do kanapki plasterek pomidora, od razu lepiej mi „wchodzi”. Piję TLACI, ale również lubię czasem wypić filiżankę zielonej herbaty czy szklankę gorącej wody. Na początku gotowałam non-stop. Od ciągłego napięcia „żeby było zawsze ugotowane” wysiadł mi w zeszłym roku kręgosłup. Straciłam kontakt ze sobą. Jestem teraz zagubiona. W nowej książce Pani Ania pisze, że lepiej poświęcić czas na gotowanie zamiast na spacer po kwiecistej łące. No ale właśnie ja teraz się uczę odpuścić, zostawić gary i pójść na spacer z psem nad Wisłę. Z jednej strony cieszę się, że poznałam PP. Jak gotuję, to nie potrafię już inaczej. Zupy wychodzą mi pyszne. Nie wyobrażam sobie życia bez gotowanego. Ale z drugiej strony moja świadomość mi nie pozwala tej wiedzy przyjąć w 100%. Nie potrafię i nie chcę odmówić sobie truskawki, moreli, brzoskwini czy buraków, chociaż nie mam zamiaru się nimi objadać. Lubimy pójść sobie czasem latem z dziećmi na lody domowej roboty do lokalnej lodziarni. To taka frajda. Nie chce mi się już wmuszać dzieciom naszej herbaty. Nie chcę też poświęcać całego czasu wolnego na gotowanie i pilnowanie się. Chcę wyjechać, mieć wolną niedzielę, odpocząć. Chcę być sobą.
data: 2012.06.12
autor: Ania z Warszawy
 
 Witam użytkowniczki i Panią Anię. Też już nie mogę się doczekac książki, ale to dopiero kiedy przyjadę do Polski, czyli za kilka tygodni dopiero. Chciałam poruszyc temat dyscypliny. Ja niestety po tysiącach diet w swoim zyciu, nie umiem trzymac dyscypliny. I wygląda to tak, że listę produktów mam stałą, więc raczej nie jadam słodyczy, owoców itp, jednak jem zbyt duzo (duże porcje itp). I waga nie spada. wiem wiem, że waga to nie jest najważniejsza rzecz (tym bardziej ze BMI mam w normie), jednak mam tłuszcz tu i tam i to chyba nie jest naturalne. Nie chcę robic z tego wielkiego halo, ale tak jak wpadłam w sidła odchudzania i tego jak wyglądam (kiedy byłam nastolatką), tak to we mnie tkwi do dzis. Podobno psychologia behawioralna ma tu coś do powiedzenia- i uczy nowych nawyków. Moze powinnam się w to zagłebic. Nie wiem juz sama, czuję się źle, wiem sporo o fizjologii, biochemii, do tego PP, a masz ci los, nie umiem przestac jesc. To jest najgorsze, fakt że to się poprostu samo dzieje, a ja nic.. Mimo wszyztko pozdrawiam letnio sącząc naszą kawę i czekając na owsiankę.
data: 2012.06.12
autor: Arnuszka
 
 Stykrotko to nie "brak zrozumienia" dlaczego na PP odmawiamy sobie twarożku z Piątnicy z pomidorkiem surowym na kanapce.Ja bym to nazwała uprzejmie przekorą .Jak twierdzisz książki czytałaś, P.Ania bardzo jasno tłumaczy dlaczego taka kanapka jest niewskazana. Ale Tobie wolno mieć swoje zdanie, tylko nam póżniej nie pisz że masz zaburzenia jelitowe bo ci macica jelita uciska.Pomidorów i ogórków rosnących w naszym klimacie jeszcze nie ma a te szklarniowe nowalijki tylko nam szkodzą bo za dużo w nich chemii . W archiwum jest przepis na pyszną sałatkę z surowych pomidorów . Chyba z letniego kursu w Wąsowie. A więc jadamy także surowe pomidory wtedy, gdy w naszym klimacie dojrzeją w ogrodzie, no i jak jesteśmy zdrowe.Twarozek też jadamy tylko odpowiednio przyprawiony kurkumą, kminkiem i pieprzem. Ze szczypiorem. Na śniadanie, ale nie za często. Ten z Piatnicy smakiem mu nie dorównuje.Niejedzenie słodyczy natomiast trudno nazwać dietą raczej nazwała bym to rozsądkiem lub swiadomym wyborem . Tak samo swiadomie możemy sobie czasem na coś słodkiego pozwolić jak nas bardzo ciągnie i odtruć się imbirówką.
data: 2012.06.12
autor: ostróżka
 
 Garnek z dzikami też mam, ale owsianka mi się w nim przypala...
data: 2012.06.12
autor: Ika
 
 Carmen, tak, z dzikami. Zamówiłam ze strony Olkusza. Stykrotko, jesteś na dobrej drodze. Na początku też tak odczuwałam nasze jedzenie, bo nie umiałam jeszcze dobrze gotować i się zorganizować. Po 2 latach gotowania już nieco okrzepłam i jest dużo lepiej. Ale też popełniam błędy i łapię dołki, tylko teraz skupiam się na przyczynie, bo dołek to znakomita okazja do przyjrzenia się naszym wzorcom. Pozdrawiam!
data: 2012.06.12
autor: Urszula ze Szczecina
 
 Urszulo, ten garnek, który kupiłaś to też jest z tymi dzikami? Pozdrawiam
data: 2012.06.11
autor: Carmen
 
 Witam! Wczoraj pierwszy raz zrobiłam bliny. Mniam:)! Smarowałam cienko miodkiem, bo nie zaopatrzyłam się ani w kawior, ani w łososia. Robiłam je w południe - brzuszek przyjął z wdzięcznością, ale blina zjedzonego po południu długo czułam w środku. Zresztą, ciepłe były najlepsze. Polecam!
data: 2012.06.11
autor: Marcela
 
 Urszula - wiem wiem :) jeszcze czeka mnie to przejście na wyższy poziom ;) i tak już dużo dla siebie zrobiłam. Ja też na PP jadam wielki talerz jedzenia i chudnę i czuję się lekko. A dieta - to nie tylko ograniczanie ilości jedzenia. Dieta to "sposób odżywiania" i oznacza rezygnację z jakichś produktów np. jest się na diecie jeśli nie je się np. nabiału, bo się nie może. Dlatego nie dziw się, że dla kogoś PP może być swego rodzaju dietą jako, że umówmy się, iż z wielu rzeczy przyszło nam zrezygnować :) Czyż dietą nie jest też niejedzenie słodyczy? Albo nie jedzenie serów białych? Ja osobiście popełniam jeszcze parę przestępstw PP jedząc kawałek czekolady - jednak nie jest to co kiedyś.. zdecydowanie. Ja jeszczze swojego ego nie potrafię okiełznać, więc grzeszę raz na miesiąc kiełbaską czy też właśnie kanapką z serkiem i pomidorkiem.
data: 2012.06.11
autor: stykrotka
 
 Dziewczyny, nie oceniajcie tak pochopnie :) nie mając pojęcia... Majko z Podlasia, czy nie jesteś czasem zdołowana? Takie myśli jak poczucie pustki, beznadziejności to zawsze poczatek od zdołowanej wątroby.. spróbuj ją dowartościować - kilerką, poczytaj w ksiażce jak.. postaraj się przez chociaż tydzień wytrwać w zaleceniach, eliminując słodycze, gotując zupy i duszeniny, nie pij za dużo kawy i koniecznie poczytaj książki p. Ani, tę ostatnią. Jest magiczna :) a ile wspaniałych przepisów.. Pasji nie trzeba mieć na siłę.. najpierw trzeba odnaleźć się w zwykłej codzienności, gotując i spokojnie przeżywając każdy dzień, z czasem odkryjesz wiecej radości a może i inne pasje, przychodzą same .. czego życzę. No i koniecznie aktywność fizyczna, siłownia a moze taniec? Pozdrawiam :) Pani Aniu, wspaniała książka, bardzo potrzebna :)
data: 2012.06.11
autor: Ewa S.
 
 Stykrotko, osoba dojrzała, świadoma wybiera to co dla niego jest najlepsze. Jeśli coś szkodzi - rezygnuje z tego. Nie trzeba być w PP żeby to rozumieć. I dlatego właśnie nie jemy słodyczy, truskawek, itd. To Twój wybór czy pójdziesz na łatwiznę czy się przyłożysz. A że wysiłek się opłaca, to chyba widać chociażby z wpisów na forum. Pani Ania powtarza, że przy odżywianiu wg PP potrzebna jest równoległa praca nad zmianą świadomości. Nie ma cudu bez trudu, a od nas zależy czy ten trud będzie przyjemny czy nie, ze świadomością nagród jakie otrzymamy dzięki dyscyplinie. A jeśli chodzi o kanapki, to jest tyle przepisów na forum, i bez pomidora się da. Jak sobie radzić w gościach tez pani Ania pisze. A w ogóle to nie mogę powstrzymać się od uśmiechu jak ktoś mówi o PP dieta. Jak ktokolwiek patrzy co jem i ile jem (wielki chłop mi dorównuje ilością), a panie szczególnie patrzą z przerażeniem w oczach i ciągle kiwają głową jak to możliwe, że jestem taka szczupła. Ja sobie niczego nie odmawiam, jestem najedzona, nasycona, nie ciągnie mnie do słodyczy, jestem spokojna i ufna, że robię dla siebie coś naprawdę dobrego. Jaka to dieta? Pod wpływem nowej książki pani Ani kupiłam sobie podobnie jak Fox_India 10 litrowy gar z Olkusza z brązowym środkiem i jestem przeszczęśliwa. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Pozdrawiam serdecznie Ppowe weteranki i nowicjuszki, a szczególne uściski dla pani Ani.
data: 2012.06.11
autor: Urszula ze Szczecina
 
 Majko nie jedna z nas w rozmowie z sama sobą ma wiele wątpliwości, nie wie jaką jest wartościowa osobą. Wiele, a właściwie wszystko zależy od tego co my sami z tym zrobimy. Sama się o tym przekonałam siadając 10 lat temu na mate, kiedy to ćwicząc jogę zaczęłam łapać kontakt z samą sobą. Była to tytaniczna praca, ale nauczyło mnie to cierpliwości i pokory. Jednocześnie dało dużo siły i wiary w to jakim jestem wartościowym człowiekiem. Kiedy wpadły mi w ręce książki Pani Ani potwierdziły, że nasz los jest tylko i wyłącznie w naszych rękach. To my dokonujemy wyborów, często błądzimy i popełniamy mnóstwo błędów, bo brakuje nam ufności, pokory, ulegamy lękom i lenistwu, a te energie nas niszczą. Najważniejsza jest nasza świadomość i to co my z tym dalej zrobimy! Ale wiem, że warto, choć nie jest to łatwa droga. Nasze ego nas ogranicza. Próbuje nami zawładnąć, a my mu na to pozwalamy, przejawia się pod różnymi postaciami. A to jako lenistwo, a to jako brak cierpliwości, czy pokory... a to jako lęk... Musimy je więc zdyscyplinować pracując nad naszymi popędami w taki sposób,aby one nam służyły, a nie cichutko niszczyły. Przesyłam Tobie dużo energii i już Ci powiem, że na właściwej drodze się znalazłaś. Gotuj i bądź ufna, módl się i dziękuj za to, że i dobre rzeczy do Ciebie przychodzą. Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2012.06.11
autor: Miłka
 
 Majko z Podlasia, z tym mężem i dziećmi - to nie tak jest, że jak się "zasłuży": mądrością, pasją, umiejętnościami - to mąż zechce. Nie poświęcałabym tej myśli najmniejszej uwagi:) A chcesz mieć pasję po to, żeby się odbijała w oczach męża? Ejże. Poza tym, mąż jest tylko człowiekiem, jak więc miałby móc ocenić Twoją prawdziwą wartość? Przecież to niemożliwe:) Musiłby siedzieć w Twojej głowie, przejść Twoje doświadczenie życiowe, poznać, co Ciebie kosztuje dużo wysiłku, a co przychodzi z łatwością, być wychowywany jak Ty, mieć twoj charakter na zyciowych wybojach, przyjąć Twój punkt widzenia na dokonywane wybory, Twoje motywacje - bo przecież nie swoje... I wiesz co? Czasami w zawodach sportowych pewna nagroda trafia do zawodnika, który ostatni przybiegł na metę - w uznaniu największego wysiłku, który włożył w ukończenie zadania. Wszystko zależy od punktu widzenia:)))
data: 2012.06.11
autor: Pati
 
 Witam wszystkich z forum. Postanowiłam napisać bo to forum stanowi skarb wiedzy a może moje opinie komuś pomogą. Gotuje PP już 6 lat. Minęło szybko. Wciąż popełniam błędy, które wydaje mi się, że wynikają z moich zimnych jelit i choroby tam panującej. Ciągle popełniam błędy, ciągle ulegam pokusom jedzenia słodkiego i czasem zimnego, co w moim przypadku jest beznadziejne bo od razu zaczynam odczuwać poważne dolegliwości . Do lekarza nie wybieram się bo jestem leniwa, jestem leniwa bo najem się słodyczy i błędne koło się kręci. Bezsensu. Teraz powiedziałam stop. Powoli hamuję dalej robiąc błędy – świadomie. Piję kilerkę rano po przebudzeniu a imbirówkę wieczorem. To nie są odpowiednie pory na picie tych napojów w moim przypadku kilerka ok. 11 a imbirówka po 13, kawka może być poranna na czczo ale nie częsta bo mi wysusz jelita mocno i zaczynają krwawić. Tylko często zapominam o zabraniu termosu. Zdarza mi się kawa sypana w pracy zalewana wrzątkiem- głupota. Myślę że tu muszę ciągle pracować nad sobą bo niby jak mam czuć się dobrze? Ciągle robie cos nie tak. Dla tych którzy czują się zagubieni – w PP człowiek po pewnym czasie jest PEWIEN. Nie czuje się zagubiony, wie co robi wie co czuje i wie jak poskromić ego z różnym skutkiem ale zdaje sobie sprawę z tego jaki to będzie skutek. Dzięki PP-owemu jedzonku i forum przeczytałam kilka fajnych książek, -Biegnąca z wilkami, Która zrobiła na mnie wielkie wrażenie czy wiele innych polecanych na forum. Dotarłam i otaczam się ludźmi, którzy mają na mnie twórczy wpływ, wiem kiedy dzieje się źle w moim domu i otrzymuje pomoc, wiem jak mam rozwinąć swoje skrzydła i często to robię aby moja dusz miała swój pokarm. Warto trwać w PP gotowaniu bo porządkuje nawet to co wydaje się nam z pozoru chaosem. Zmienia nasze myśli a my dzięki temu zmieniamy ziemię i ludzi którzy też zaczynają inaczej myśleć. I wiecie co kiedyś przeczytałam ciekawy artykuł i tam było to zdanie” Zastanów się nad tym do czego w życiu jest potrzebna ci choroba”- głupie? nie ciekawe, bo ja jak się zastanowiłam to dzięki tym dolegliwościom moim mój egol rośnie. Wspieram go jak zaczynam mówić jestem chora , nieuleczalnie, nie wszystko mogę robić , - tak to mój egol bardzo lubi i nakręca się jedzenie słodkiego no bo przecież chorej bidulce należy się. Jak czasem czekam na wizytę lekarza to takie egole siedzą pod drzwiami i nakręcają się przebijając jak bardziej są chorzy. Pozdrawiam
data: 2012.06.11
autor: aszkah
 
 Urszulo ze Szczecina - dla mnie też ten sposób żywienia jest swego rodzaju dietą :)Dieta to odmawianie sobie różnych rzeczy, więc jak może nie być dietą ograniczanie sobie plonów ziemi typu truskawki i inne polskie owoce? To samo z pomidorami i ogórkami. Po co one rosną w naszym zimnym klimacie skoro teoretycznie na surowo jeść ich nie możemy. Z tego co kojarzę w książce było coś napisane, że mamy korzystać z tego co daje nam ziemia w naszym klimacie, bo ona dobrze wie co robi. Dlatego jeszcze na tyle nie dojrzałam w PP, żeby zrozumieć do końca konieczność odmawiania sobie i rabarbaru i truskawek i szczawiu i surowych pomidorów na kanapkę. Bez pomidorów na kanapce kanapka jest sucha. To samo z burakami - przecież to wszystko daje nam polska ziemia :)) Nie mogę sypać imbirem bo nie mogę go znieść a przecież nie o to chodzi, zeby jeść coś z obrzydzeniem. Zastępuję to pieprzem. Niemniej wierzę, że kiedyś przejdę tą pełną przemianę co Wy. Uwielbiam kanapki z twarożkiem ze szczypiorkiem z Piątnicy a na to pomidor. Nie jem często, ale sobie nie odmawiam. Oprócz tego góruje owsianka i jajecznica na śniadanko :) No i nie jem drobiu. Głównie wołowina np. przepyszne zrazy zawijane z boczkiem z przepisu Filozofii Zdrowia o ile kojarzę :) Najgorzej jest jak mam gości w formie np. teściowej jak teraz przez kilka dni. Śniadania dla nich wiadomo: szyneczka, ser żółty, sałatka jarzynowa tradycyjna (PP) no i pyszne frankfuterki. Jak wiadomo ciężko mi siąść przy tym z owsianką :) Uwielbiam sałatkę jarzynową :) To tyle z moich przemyśleń i moich słabości :)
data: 2012.06.11
autor: stykrotka
 
 Majko z Podlasia, nie daj sobie wmówić, że jesteś bezwartościowa. I sama sobie tego nie wmawiaj. Znajdź jakakolwiek pasję, nawet zawodową, staraj się być w czymś dobra lub najlepsza. Znajdź w sobie coś pięknego, jeżeli masz z tym problem, zapytaj o to ludzi, którym ufasz. Nie zmieniaj się na siłę – znacznie lepiej, gdy nie lubią Cię taką, jaka jesteś, niż lubią taką, jaką nie jesteś. Byłam kiedyś w podobnej dziurze, przyszedł impuls, wyrwałam się z matni. I mimo tego, że płacę za to otępienie bardzo wysoką cenę (materialną, emocjonalną i rodzinną), mogę powiedzieć o sobie, że jestem szczęśliwa. Nabralam dystansu, nie szukam na siłę akceptacji, znam swoją wartość. Czekaj na impuls i wyzwól się z tej niemocy. Życie to sinusoida, ekstrema nie mogą trwać wiecznie, więc przed Tobą już tylko jasny horyzont ;-) Może „ciesielskie” gotowanie i filozofia PP będzie Twoją pierwszą pasją, w której będziesz dobra lub najlepsza? Masz niepowtarzalną okazję. I jeszcze jedno – daj sobie prawo do popełniania błędów. Jednocześnie postaraj się wyciągać z nich wnioski. Życzę Ci tej iskry, impulsu do zmian. Trzymam kciuki!
data: 2012.06.10
autor: Bożena
 
 Majko z Podlasia, nasz sposób jedzenia to nie ścisła dieta, to sztuka gotowania, sztuka życia. Łapanie równowagi i pionu to proces, raz jest lepiej raz gorzej. Nie poddawaj się, gotuj i wzmacniaj się. Jestem właśnie po lekturze Beaty Pawlikowskiej, właściwie lekturach, mam wrażenie, że by Ci pomogły (pomijając jej porady żywieniowe). Teraz czytam W dżungli niepewności, ale dobre też są inne. Wypożyczyłam je w bibliotece. Trzymaj się babo!
data: 2012.06.10
autor: Urszula ze Szczecina
 
 Alusha, mój mały po przejściu na pp był przez 2 tygodnie tak wysypany, że praktycznie nie dał się dotknąć, miał taką obolałą skórę. W nocy w zasadzie nie przestawał płakać, więc spałam po 2 godziny - masowałam, tuliłam, nosiłam na rękach. Trzeci tydzień był nieco lepszy, ale też bardzo ciężki. Potem powolutku było coraz lepiej, choć noce jeszcze długo były nieprzespane, mały wybudzał się średnio co godzinę, a od 1 do 3 wcale nie spał tylko się drapał. Brakowało mu leków, maści i Nutramigenu, którymi próbowałam wcześniej zagłuszyć chorobę. Złapanie jako takiej równowagi zajęło nam około 6 mcy. Wszystko to zależy od stanu dziecka i tego jak było leczone. Ja trafiłam na pp jak mały miał już prawie 2 lata i za sobą 1,5 roku intensywnego leczenia lekami. Teraz myślę, że ten początkowy wysyp był w dużej mierze spowodowany oczyszczaniem się z leków i reszty świństwa, które w niego pakowałam. Jedno mogę stwierdzić z całą pewnością - pp działa, kwestia tylko jak długo potrwa wychodzenie z choroby. Jak już ochłonęłam po pierwszym pp-owym szoku wywołanym lekturą książek, to trochę żałowałam, że zrobiłam taką zadymę na początku - leki odstawiłam z dnia na dzień, a pełne pp-owe menu było na stole w ciągu kilku dni. Mały strasznie się męczył na początku. Teraz jednak myślę,że dobrze się stało, co miało wywalić to wywaliło, a ja chyba dłużej nie wytrzymałabym takiego pogorszenia. Dobrze tylko, że miałam tyle rozumu, żeby męża wysłać w tym czasie na wakacje, oj by się działo:) Tak więc uszy do góry, potraktuj wysyp jak swojego sprzymierzeńca, organizm jest bardzo mądry, jeśli tylko pozwolimy mu działać. A błędy w gotowaniu, no cóż, mam za sobą chyba każdy możliwy rodzaj przewałki i żyjemy, powiem więcej mamy się dobrze. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo ufności, ona jest najważniejsza.
data: 2012.06.10
autor: Aggi
 
 Od trzech lat jestem na pp. Zmiany poczynione w moim i mojej rodziny życiu są tak ogromne, że nie starczyłoby mi nocy na ich opisanie. Jednak proszę mi powiedzieć, co to znaczy "odpowiednie zrównoważenie" potrawy? Skąd wiecie, czy dodać łyżeczkę np. kwaśnego, czy dwie? Moje pytanie dotyczy wszystkich smaków. Zawsze mam dylemat: dodać jeszcze trochę przyprawy, czy już dość? Najnowsza książka Pani Ani jest rewelacyjna! Dla mnie jednak wszystko jest zbyt pikantne. Czy jeśli daję mniej przypraw, ponieważ tak nam smakuje, popełniam duży błąd?
data: 2012.06.10
autor: Danka
 
 Fox_India, bardzo Ci dziękuję za wszelka radę! Warto posłuchac praktyka. Cieszę sie, że PP fajnie uporządkowało Twoje życie i macierzyństwo. Bardzo Ci tego zazdroszczę. Ale to wszystko jest Twoją pracą i teraz zbierasz jej owoce. Gratuluję! Mnie jakoś nie wychodzi dyscyplina na PP. Moze dlatego, że bedac kiedys na scislych dietach wzdryga mnie od wszelkich ograniczeń. Wszystko to mam w glowie i czasem się poddaję. Niewiem, co dalej ze mna. Czuje sie jak w potrzasku. Bez zasad, pasji, marzen. W ogole nie znam siebie. I jakos mnie nie dziwi to, ze moj maz nie chce miec ze mna dzieci... Pani Anno, tak bardzo chcialabym miec Pani sile i madrosc!!!
data: 2012.06.09
autor: Majka z Podlasia
 
 Balsam można również kupić w sklepach sieci produkty benedyktyńskie, adresy sklepów na http://www.benedicite.pl/
data: 2012.06.09
autor: liliana
 
 Pani Aniu, ja też dopiszę parę słów. Tak z serducha. Zaczęłam "przypadkowo" czytać Pani książki. "Przypadkowo" za miesiąc byłam w ciąży. Napisałam swego czasu na forum, że jak zaczynasz gotować na ogniu, to dom staje się domowy. W moim przypadku tak jest. W mitologii jest taka bogini, Hestia. Od ognia, ogniska domowego. Bez niej nie ma domu. Coś w tym jest. To wszystko trwa już rok. Dodam, że cały czas jest to kuchenka prawie turystyczna, dwupalnikowa. Stoi na blacie zamkniętej kuchenki elektrycznej. Moje poczucie estetyki, z początku lekko cierpiało, z kolejną poranną kawą moja tolerancja przeinaczyła ten widok na tzw.artystyczny :)( kanapa do porannej kawy jest na wprost kuchenki)Wracając do tematu, w sensie podziękowań za Pani pracę. Moja córcia za dwa dni kończy rok. Póki co zdrowa jak kartoflanka( nie powiem jak malina - bo to nie po pp-wemu:),ja też niczego sobie- mam już czyste zatoki, mniej tłuszczu wokół siebie i spokojniejsze usposobienie. Ważniejsze dla mnie jednak jest to, że przestałam się tak bać. Bardziej ufam dzięki gotowaniu sobie i własnym wyborom.Stałam się silniejsza. Co do Filozofii smaku to pięknie dziękuję.Porządkuje mi dosmakowywanie, no i dużo tam cennych rad - takich babskich. Kartoflanka wyszła mniam, rosół też. Owsiankę robię z dodatkiem maciupki masła, zamiast oliwy, bo taka nam bardziej smakuje:) Rozdział o makatce prostym obrazem tłumaczy to co ważne. To zdjęcie na okładce też jakieś takie magiczne. Jeszcze raz dziękuję za Pani pracę.
data: 2012.06.09
autor: Agnieszka z Poznania
 
 sklep.balsamkapucynski.pl
data: 2012.06.08
autor: 
 
 Czyżby Sklepik szykował się do kibicowania? :-) Słuchajcie, bardzo dobre mam odczucia przejeżdżając teraz przez Wrocław, mistrzowskie miejsce spotkania znanej od daaawna trójki: Lech, Czech i Rus :-)
data: 2012.06.08
autor: Ania ze Stacji Owsianka
 
 Liliano gdzie można kupić balsam kapucyński? Pozdrawiam
data: 2012.06.08
autor: Małgosia
 
 Tak, ale do 16 tej.
data: 2012.06.08
autor: sklepik
 
 Czy sklepik dziś czynny?
data: 2012.06.08
autor: me
 
 Hej Hej Kobiety:) Nie wiem czy nie popełniam błędu dodając suszoną pietruszkę do zup jak nie mam świeżej, ale wydaje mi się, że i tak lepszy suszony od mrożonego. Kartoflanka i karkówka z czosnkiem z grila rewelacja:) Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2012.06.08
autor: Miłka
 
 A propos sensacji po omega 3.Nie miałam ich jak brałam kapsułkę zaraz po jedzeniu. Brana w jakis czs potem lub przed odbijała się.
data: 2012.06.07
autor: Lili-Elżunia
 
 Fox_India,jaki power:))Dzięki, musiałam źle zrozumieć z tym moczeniem każdej wołowiny.Ale tak cały czas robiłam!No nic, żyję:)Dzięki i pozdrawiam wszystkich:)
data: 2012.06.07
autor: Aneta z P.
 
 O żelazie-poczytajcie http://zatonski.pl/?p=1323
data: 2012.06.07
autor: szyszka
 
 mamo Tadzia, po podaniu syntetycznego żelaza może wystąpić utrata apetytu, lamblie na pewno przyczyniają się do tego że ten poziom się obniżył. Poza tym żelazo w tabletkach praktycznie w ogóle się nie wchłania-więc nie wiem jaki sens ich podawania-oprócz oczywiście pojawienia się skutków ubocznych. No i z jednej strony piszesz że nie chcesz truć pasożyta chemią bo skutki uboczne jakieś straszne a żelazo sztuczne podajesz. Jeżeli chodzi o środki naturalne-balsam kapucyński na pasożyty (szczególnie lamblie) to dobra trucizna-nie przejmuj się tylko opisem na ulotce że nie dla dzieci, bo na czystym alkoholu, roczniakowi ja bym podała-ale zależy od tego jakie mamy podejście.
data: 2012.06.07
autor: liliana
 
 witam mam pytanie,jestem na wczasach,i zdarzyło sie że nie trzymam PP,bo nie gotuje,mam zapłacone za granica przykładowo czy mogę zaparzyc imbirówkę w razie czego ? czy to nie dopuszczalne?
data: 2012.06.07
autor: beatamonika
 
 Wszyscy mają książkę, ma i ja! uwielbiam zapach nowych książek! Pani Aniu, wygląda Pani wspaniale. czytając wpisy forumowiczek zastanawiałam się jak ta książka objawi się mi. wspaniałe kompendium wiedzy, które jednakowoż uświadomiło mi, że choć jestem już na właściwym szlaku droga nadal rozpościera się przede mną. ale jakaż to piękna droga, zamierzam kroczyć nią do młodej starości :) to takie ekscytujące, cudowna ekwilibrystyka! te wszystkie niuanse, smaczki. ach te smaczki, cudowności, mniam mniam! nie wiem ale ja patrząc wstecz poleciłabym jednak "pierwszoklasistom" sięgnięcie najpierw po wcześniejsze filozofie, chronologicznie. tę książkę trzymałabym w odwodzie, żeby szybciej skonsumować wiedzę z pozostałych książek, poukładać elementy układanki. ale to jest moim zdaniem właśnie ta ewolucja. to stawianie pytań, poszukiwanie odpowiedzi, świadomy wybór szlaku. najpierw rozpoznanie, opracowanie taktyczne, później skuteczny atak :D Filozofia smaku jest taka jak pozostałe książki, rzeczowa, konkretna, żadna tam mowa-trawa. podoba mi się! jest dowcipna ale z nutką nostalgii, wzruszająca. nie wiem skąd to wrażenie. dość powiedzieć, że jest taka jak pisałyście. wspaniała! Alusha, kiedy wprowadzałam synkowi owsiankę wyglądał bardzo źle. i choć robiłam wszystko zgodnie z przepisem pewnie coś tam z mężem knociliśmy a skóra synka i tak z dnia na dzień wyglądała lepiej, piękniała. to wręcz niesamowite jakie skóra ludzka ma właściwości regeneracyjne. dziś u synka to alabaster. na forum jednak znajdziesz informacje o tym, że u niektórych dzieci przychodziło zaostrzenie po wprowadzeniu PP. jeśli starasz się gotować uważnie, nie bój się, po stanie chwilowego zaostrzenia niewątpliwie musi zacząć się poprawa. po prostu musi. po prostu gotuj ufna, że to co robisz pomoże synkowi. i jeszcze słówko do mamy Lukrecji. Imię piękne, córka z pewnością będzie słodka i mądra. Mnie z reguły irytuje mówienie w stylu a Michały to takie a Pawły to takie. Tak jak pisze Pani Ania, każdy z nas jest indywidualnością, cudem samym w sobie. Imię nie determinuje naszej osobowości. Chociaż ..:) Majko z Podlasia, jaki ja miałam trądzik! czego ja nie próbowałam. od eksperymentów z kosmetykami po wizyty u dermatologa i kosmetyczki. wiesz co pomogło? ogrzanie i oczyszczenie jelit i ruszenie środowego ogrzewacza. imbirówka codziennie. codzienne wizyty w toalecie, zero złogów w organizmie. cera super. poza tym znaczenie ma czy trądzik umiejscawia się na brodzie, skroniach, przy nosie. poszperaj na forum, będziesz wiedziała jak działać. wiedz, że w dyscyplinie można pozbyć się go na amen :) moja wątroba jest nieujarzmiona, imbirówka to jak wyjmowanie kolejnego oczka z jej łańcucha hihi ale nie sądzę, że to ona jest przyczyną trądziku. a to, że po wizycie w kraju słonecznym zmiany przygasły a potem wybuchnęły ze zdwojoną siłą jest raczej normą. to pozorne działanie lecznicze słońca. a jeśli chodzi o mętny rosół to może chodzi właśnie o ten kminek mielony o którym pisze Pani Ania, a może mięsko za młode. Pani Ania pisała chyba gdzieś, że z mięska młodego to wyjdzie mętny. Plastynko mnie po kapsułce Omega 3 też raz odbije się rybką, ale tylko raz :D popijam naszą herbatką i jest okay. a jeszcze słówko do Sol w sprawie zatok. ten problem miałam od dziecka, wieczne anginy, trzeci migdał usunięty kiedy miałam 6 lat, na żywca z metalową szczęką. do dziś pamiętam jak pielęgniarka zapytała mnie czy nie chcę podjeść po zabiegu paluszków słonych. bezcenne :) ropa z ucha, później ropa na migdałach. o tym już pisałam na forum. zatoki spływały mi przez 3 tygodnie od momentu przejścia na neutralne jedzenie według PP. samo zeszło. ciało dostało energii, glut tęczowy. istne arcydzieło. usunięcie migdała nie usunie problemu z zapchanymi zatokami. Aneto z P. Pani Ania pisze: "wołowina jest dobra jeśli przez kilka dni dojrzewa na talerzu, nie myta w lodówce. czasami mamy ścisk i trzeba użyć świeżej, wówczas moczymy ją przez 5-6 godzin w zimnej wodzie i też powinna wyjść krucha." melduję zero egzemy na rękach. a morał z tego mojego dzisiejszego wymądrzania jest taki, że wczoraj kupiłam 10l gar z Olkusza zwany wdzięcznie bigosownikiem z wielkim rysunkiem dzika. mąż jak zobaczył zemdlał ;) pozdrawiam serdecznie!!!!
data: 2012.06.07
autor: Fox_India
 
 Pani Aniu, Drogie Mamy, Mam 12 miesięcznego synka, praktycznie od urodzenia alergika i AZS-owca. Jest na PP od 4 m-ca życia, długo wspaniale jadł, przybierał na wadze ekspresowo, zmiany na skórze po PP były już niewielkie, tylko nadgarstki i nóżki w okolicy meridianu woreczka zółciowego. Nigdy nie miał kataru, kaszlu, tylko raz złapał od taty wirusa, ale szybko wyzdrowiał. Od jakiegoś m-ca nie chce jeść zupek, płacze, gdy próbuję podac mu gulaszyk, wczesniej wcinał je ze smakiem. Teraz je tylko rano owsiankę i pije mleko z piersi po 10 - 15 razy na dobę. Próbuję tych zupek, dosmakowuję, zmieniam, ale nic nie pomaga, nie chce ich jeść. Duzo teraz się rusza, prawie nic nie je, jest bardzo chudziutki. Od 2 m-cy bierze żelazo, bo w badaniach wyszedł niski poziom hemoglobiny ok 8. Lekarka postraszyła mnie, że ma ciężką anemię i trzeba żelazo podać, bo inaczej grozi mu przetoczenie krwi. Uległam strachowi i żelazo podałam. Czy to żelazo może być przyczyną obniżonego apetytu ? Czy jakaś mama miała podobne reakcje u dziecka, które brało żelazo ? Synek od kilku m-cy prawie wcale nie przybiera na wadze, chyba też nie rośnie, bo ubranka długo te same. Nie wiem co robić, co mogę mu jeszcze podac do jedzenia ? Przy okazji badań zrobiłam też testy na aparacie Mora i okazało się, że alergia dziecka spowodowana jest przez lamblie. Lamblie niszą jelita i te przepuszczają alerizujące cząstki pokarmów do krwi. Synek miał niskie żelazo, bo zjadały mu je lamblie. Naprawdę nie wiem co robić. Boję się leczyć lamblie chemią, bo osłabię też dziecko. Czy któraś z mam leczyła dziecko jakimś naturalnym środkiem, homeopatią, czy to na lamblie pomoże ? Co mogę jeszcze podac dziecku do zjedzenia, które odmawia zupek i gulaszyku ? Moja uwaga do atopowych mam, zmiany w okolicy woreczka żółciowego na nogach mogą być dowodem na to, że dziecko ma lamblie, bo lamblie "siedzą" głównie w drogach żółciowych. Dziękuję z góry za Wasze rady.
data: 2012.06.06
autor: Mama Tadzia
 
 Z przepisu z nowej książki zrobiłam na rosole, cośmy go jedli dwa dni, zupę kalafiorową z kluseczkami. Pycha, miała zostać na dzisiaj, zeżarli wczoraj :) A książka naprawdę wiele spraw mi uporządkowała. Coś jak kropka nad "i". Jak dla mnie - bardzo potrzebna. Przepisy dopiero zaczęłam przeglądać, ale dzisiaj rano(ze względu na zeżartą kalafiorową) już zrobiłam kartoflankę, do której przetarłam marchewki (nareszcie nie będą ich wydłubywać z talerza :)). Wyszła równie przepyszna. A ilekroć biorę książkę do ręki, to zawsze najpierw "lukam" na tylną część okładki, gdzie P. Ania uśmiecha się porozumiewawczo - przysięgłabym, że do mnie :) Ja oczywiście ten uśmiech odwzajemniam, ilekroć spojrzę na zdjęcie :) Mamo Lukrecji, to nie imię kształtuje osobowość człowieka. A Lukrecja Borja była córką papieża (co prawda wtedy był jeszcze "tylko" kardynałem, ale nie zmienia to faktu, że potem został następcą św. Piotra). Jednego z jej mężów zamordował rodzony brat, drugiego (właściwie trzeciego) pilnowała dzień i noc bojąc się o jego życie; a i tak został uduszony, gdy ona pobiegła błagać papieża (tatuńcia) o łaskę dla niego. Nie chciała, ale była i ofiarą, i kartą przetargową; przedmiotem, który się obiecywało rozmaitym wielmożom, żeby coś od nich uzyskać. Mamo Lukrecji, historię w tamtych czasach spisywali mężczyźni, a przemysł filmowy stoi na sensacjach i sensacyjkach :) Poza tym Lukrecja Borja została już w XIX wieku, że tak powiem, "przywrócona do czci". Pozdrawiam Forum
data: 2012.06.06
autor: DanusiaA
 
 Jeszcze nie mam książki, ale zamówię ją w tym tygodniu. Niestety mój synek ma bardzo duże zaostrzenie AZS po owsiance. Próbuję podawać, ale wykwity są tak duże, że odstawiam. Mieliśmy powikłanie gronkowcem i pomogła maść z antybiotykiem. Mimo najszczerszych chęci boję się przeczekać to najgorsze. Zupy gotuję wg Pani książki. Niestety synek ma zachwianą równowagę. Dużo kaszle, ma katar, ciągle choruje i do tego to AZS.
data: 2012.06.06
autor: Alusha
 
 Dotarła wczoraj wieczorem do mnie książka zakupiona przez uczynnego człowieka w sklepiku .Chciałabym polecić świerzynkom rozpoczęcie PP gotowania od 3 książki.Jest taka uporzadkowana,jasna,prosta...Nie wiem jak to nazwać, ale jest kapsułka wiadomości, ale podana lekko. Pięknie zredagowane przepisy.Nic nie trzeba sie domyslac. A nowe przepisy na potrawy...Od jutra zaczynam próbować..Ksiązka super.
data: 2012.06.06
autor: Lily-Elżunia
 
 Dzień dobry, jestem na PP i od lat używam Omega-3 firmy Doppel herz bez żadnych sensacji. Jest drogi (opakowanie ok 12 zł., w jednej kapsułce 800mg oleju z łososia),ale znakomity. Opakowanie jest charakterystyczne dla tej firmy: czerwone i czarne serduszka, jasno-błękitne tło z górą lodową. Pozdrawia serdecznie. Ps.: Pani Anno, na zdjęciu z nowej książki, wygląda Pani piękniej niż te kwitnące na oknie storczyki!
data: 2012.06.06
autor: m.r.
 
 Pani Aniu, ksiazka jest! czytam ja ukradkiem w pracy bo w domu dziewczyny (11to miesieczne juz bliźniaczki) mi nie pozwalają;) Ksiazka potwierdza nasza niedawna rozmowe telefoniczna, jajeczniczka podana..jeja jak wcinaly:) Troche chyba przesadzalam z miesem, za wczesnie...odpuszcze im, pomieszam zupki z owsianka, jakos im urozmaice i bedzie ok:) Przepisy w ksiazce wrocily wspomnienia kursowe...ech piekne to byly czasy :) dziekuje za nie, Pani Aniu. Nawet kurczak sie pojawil...hmm...no nie wiem czy mnie przekona...ale na 1-sze, pewnie grillowe urodziny dziewczynek zrobie na pewno, my przeciez jesc go nie musimy ;))) Dziekujem(y) Pani Aniu, pozdrawiam(y) :)))
data: 2012.06.06
autor: Monika z Łodzi
 
 Bardzo dziękuję za książkę.Kuchnie PP prowadzę od roku.Cała rodzina zdrowa i zadowolona.Dziękuję
data: 2012.06.06
autor: Marzena z Włocławka
 
 Majko, ciesielskie jedzenie jest z założenia neutralne, ja przynajmniej tak rozumiem. Nie musisz wcale jeść pikantnie na PP. Owszem używasz przypraw, ale jedzenie powinno być delikatne. Unikaj zastojów i dobrze równoważ kwaśnym. Jeśli chodzi o pryszcze to jednak wybrałabym sie do dermatologa. Skąd pomysł żeby kosmetyczka aplikowała antybiotyk?
data: 2012.06.06
autor: Linda
 
 Majko ja na swój trądzik rózowaty testuję właśnie olej zywokostowy wg. przepisu P. S. Korżawskiej. Na antybiotyk (wewnętrznie i zewnętrznie) zalecany przez dermatologa się nie zdecydowałam. Rozdrobnioy korzeń żywokostu 50g zalewa się 0,5 l oleju lnianego, potem w kąpieli wodnej gotuje na młym gazie godzinę, kilka godzin naciąga, przecedzić. Wg. P. Korżawskiej pomógł ponoć księżnej Czartoryskiej na rozstępy pociążowe. Pozdrowienia
data: 2012.06.06
autor: Dardanele
 
 Witam, dziękujemy za książkę :) Krótko i przejrzyście stawia do pionu, jak się zejdzie na manowce :) Córcia skończyła 4 miesiące, wcina już owsiankę i pierwsze zupki (wkrótce wracam do pracy) i wygląda na zadowoloną. Kaszkę ryżowo-kukurydzianą na mleku modyf. podałam 1 raz - jak musiałam wyjechać, ale wymiotowała po niej dalej niż widziała. Pokusy są częste by sobie ułatwić, ale to się nie kalkuluje. Dziękujemy za ten pokaźny zestaw przepisów. Suuper! I zgadzam się - poleciłabym ją początkującym, a za jakiś czas 2 pozostałe, które są również niezbędne.
data: 2012.06.06
autor: Dagder
 
 wiola.p - jeśli już słowotworzenie (...pepowe!), to słowo "5przemianowe jedzenie" określa jednoznacznie, a więc dobrze o co właściwie TU idzie, szczególnie tzw. niewtajemniczonym. Pozdrawiam.
data: 2012.06.06
autor: Ewil
 
 witam, chciałabym sie dowiedzieć czy książki pani Anny są tłumaczone na język angielski i jeśli tak to gdzie mogę je kupić?
data: 2012.06.06
autor: Karolina
 
 Agato,zadzwoń do centrum 618553294 od 10 tej
data: 2012.06.05
autor: Anna Ciesielska
 
 Witam. Czy istnieje taki cudzik w kraju nad Wisłą jak agroturystyka z pepowym jedzeniem?;-) marzy mi się wyjazd i krótka przerwa od gotowania. Wychowuje 16 miesięcznego syna i potrzebuję regeneracji z moim maluszkiem na łonie natury. Bardzo dziękuję za wszelkie podpowiedzi.
data: 2012.06.05
autor: wiola.p
 
 Drogi sklepiku, przypominam się z pytaniem o możliwość przedpłaty na konto za Filozofię smaku (nie mogę się jej doczekać!), no i o koszt wysyłki. Barrrrdzo proszę o odpowiedź :)
data: 2012.06.05
autor: Agata
 
 We Wrocławiu jest rzeźnik z tanią i dobrą cielęciną ale tylko we wtorki- na Kołłątaja, obok piekarni, polecam Wrocławiankom. Kosztuje bez kości - 43 zł, (jakoś tak) z kością - 23.99 zł:). Oczywiście na Hali targowej też można dostać. Jagnięcina najtańsza w Auchan i warto jechać tam chociaż po nią i po warzywa np. Jeśli ktoś z Wrocławia miałby ochotę się spotkać i popogaduchować, proszę o kontakt - plumijuz.wp.pl. Jeszcze słówko - ludzie, jak słyszą imię Lukrecja, kiwają z politowaniem - naoglądała się Rodziny Borgiów.... Kurczę, imię planowałam już od dwóch lat, moja wina że zaczął się ten serial:), imię miało być na cześć mojej diety, która zmieniła moje życie, moje wnętrze i doprowadziła do tego, że urodziłam wymarzoną perełkę, na cześć ziółka, które tak jak to gotowanie jest niepowtarzalne i oryginalne w smaku. Wspomniana lekarka za pierwszym razem cmoknęła i spojrzała wymownie, że Lukrecja będzie wredna i zaborcza bo ona zna taką jedną..:) Wracam do czytania.
data: 2012.06.05
autor: Mama Lukrecji
 
 Od dwóch dni chata nieposprzątana, mięso z rosołu niezmielone, pranie czeka a ja.. czytam. Dziękuję Pani Aniu, fantastyczna lektura. Zamierzałam właśnie odezwać się na forum bo mam parę pytań, a tu otwieram książkę i znajduję odpowiedź - odnośnie mięska dla maluchów. Cielęcina jest tylko raz w tygodniu i zastanawiałam się czy mrozić czy do lodówki. Teraz już wiem:).Pani Aniu dzwoniłam kiedyś, obżerałam się bułkami słodkimi i mała słabo przybierała na wadze. Co się okazało...Poszłam do innego lekarza, poszperałam w tabelkach z wagą i wyszło wręcz przeciwnie - przybiera ponad normę. Po prostu wcześniejsza lekarka mnie nie trawiła bo nie chciałam szczepić i przy każdej okazji musiała mi to okazywać. Ostatnio usłyszałam - ech durne te matki, gapią się w ten komputer i czytają te bzdury.. zmieniłam przychodnię. Ku przestrodze - dziewczyny jeśli lekarz twierdzi że coś jest nie tak, konsultujcie to u innego. nie zaszkodzi potwierdzić diagnozę. Bułki i słodkie oczywiście ograniczyłam, wiadomo, głodna byłam (i ciągle jestem!) i głupia. Dla babeczek w ciąży - opłaci się wam dyscyplina, zobaczycie po porodzie - nie folgujcie zachciankom, zaciśnijcie zęby i jedzcie zupy, ciągle - to naprawdę ciężkie dla organizmu przeżycie i potem trzeba szybko stanąć na nogi i być skałą i opoką i wydajną mleczarnią dla dziecka. polecam też po porodzie na wypadanie włosów olej żywokostny Korżawskiej - mi bardzo pomógł. Ukłony i uściski dla Szefowej i jeszcze raz podziękowania za szczyptę refleksji, która tak bardoz nam jest potrzebna.
data: 2012.06.05
autor: Mama Lukrecji
 
 Lindo, antybiotyk mi zewnętrznie aplikuje kosmetyczka, ale on już nie pomaga:( A może nie powinnam przesadzac z potrawami mocno rozgrzewającymi tylko wcinac same neutralne? Albo mniej przypraw... Sama niewiem. Czuję się bezradna :( P.S. Na dziś wybrałam do gotowania gulasz cielęcy z II cz. :)
data: 2012.06.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Zdjęcia Pani Anny i w ogóle okładki trzech książek, mają takie działanie, że chce się jeść... Pięknie Pani wygląda, chylę czoła, .......... Tak trzymać!
data: 2012.06.06
autor: ...
 
 Witam wszystkich:-) mam pytanie,jaka nature,smaku mają przyprawy suszone np: -majeranek,bazylia,koper,tymianek,pietruszka? a jaką naturę smaku świeże przyprawy? dziękuje pozdrawiam
data: 2012.06.05
autor: beatamonika
 
 Przyniosłam dzisiaj paczkę z poczty z ksiażką. Otwieram, a mój siedmioletni syn na widok okładki:" nowa Ciesielska!" Wziął do ręki, odwrócił i mówi:" Mamo zobacz jaka ona młoda, a wcześniej to była przecież stara" Przepraszam Pani Anno, cytowałam. No nie mogłam się oprzeć, żeby się nie podzielić naszym poruszeniem, jakie wywołała Pani książka w naszym domu:)Dziękuję w imieniu własnym i reszty załogi:)
data: 2012.06.05
autor: Inna Agnieszka
 
 W Białymstoku na giełdzie cielęcinka w cenie 30 zł (bez kości), 28 zł (z kością) za kg. A jak w innych miastach?
data: 2012.06.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Anno, czy sklepik będzie otwarty 8 czerwca, tj. w ten piątek (dzień po Bożym Ciele)? Wiem, że niektórzy robią sobie dłuższy weekend. Mój mąż będzie wtedy w Poznaniu i chciałabym go poprosić o kupno nowej książki i paru przypraw:) Nie chciałabym go jednak angażować na darmo:)Lindo dziekuję za radę! Chyba nie potrzebnie się obawiam, gdy rosół stoi w miejscu, zamiast pozwolić mu lekko popyrkać;) A myślałam, że chodzi o jakieś kulinarne "czary mary".
data: 2012.06.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Ojojoj po paru godzinach od wzięcia kapsułek Omega 3 jestem kwadratowa, odbija się non stop, zaczęło mnie mdlić. Jak dla mnie to nie jest normalne, nic nie powinno tak ingerować w organizm, będąc ponad 3 lata na PP nie pamiętam co to wzdęcie itp. Nie podoba mi się to...
data: 2012.06.05
autor: plastynka
 
 Aina - tak, wiem, dziękuję:)Jednak jestem pewna, ze wcześniej była mowa na forum o o moczeniu wołowiny w zimnej wodzie, po dojrzewaniu i obiciu.Hm, zwątpiłam, bo ponoć takie moczenie z jednej stron uwalnia od rożnych niepotrzebnych rzeczy, z drugiej zaś, wypłukuje też potrzebne białko z mięsa i witaminy.
data: 2012.06.05
autor: Aneta z P.
 
 A we Wrocławiu gdzie kupić jagnięcinę? Może wiecie? Jaki jest koszt tej jagnięciny? Zaczęłam czytać przepisy z jagnięciną w roli głównej i aż mi ślinka cieknie ;) Pozdrawiam
data: 2012.06.05
autor: Carmen
 
 Plastynko, ja zaczełam łykać Omega 3 i taran oraz ginko. Omega 3 mam firmy Olimp, tran Mollersa a ginko pod nazwą Ginkofar. Po Omega 3 również mi się odbija a osobom, które łykają to samo nie odbija się. Zatem nie wiem dlaczego mi się odbija. Ja kiedyś miała refluks żołądka, może nadal mi się odzywa właśnie w ten sposób. Może za dużo kwasu mam w żołądku. Sama nie wiem. Pozdrawiam
data: 2012.06.05
autor: Carmen
 
 Witam na forum. Szczególne uściski dla Pani Ani. Dostałam książkę i na razie ją „smakuję” . Delektuję się wolno strona po stronie. Przyznam, że jest inna niż te wcześniejsze – lżejsza. Gdybym miała polecić „Świerzemu” gotowanie wg PP to poleciła bym najpierw tę książkę. Pomyślałam sobie ze wart było czekać te dziesięć lat na nią. Pozdrawiam Panią Pani Aniu i zatapiam się w lekturę.
data: 2012.06.05
autor: aszkah
 
 Plastynko, też przymierzam się do spożywania omega3. Chcę zacząć od oleju lnianego, który kwasów omega3 też ma bardzo dużo. Wydaje mi się, że takie tłuste i obciążające rzeczy lepiej jeść rano lub w południe niż wieczorem (obciążenie dla wątroby). Pozdrawiam!
data: 2012.06.05
autor: Marcela
 
 Witajcie, czy ktoś wie gdzie w Krakowie można kupić jagnięcinę ???
data: 2012.06.05
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Doroto z Wrocławia, mnie butla wystarcza zazwyczaj na około 3 tygodnie (3-osobowe gospodarstwo domowe :-), ale za to za prąd płacę niższe rachunki! Mamy w domu zawsze 2 butle, jedną w użyciu, drugą czekającą w kolejce, bo wiesz, jak się skończy gaz w trakcie gotowania... to musi być szybka wymiana i dobrze żeby chłop był wtedy pod ręką :-). Pozdrawiam serdecznie wszystkich
data: 2012.06.05
autor: Willow
 
 Ja jeszcze w temacie Omega 3, zakupiłam wczoraj i zażyłam podczas kolacji (zmiksowana zupa warzywna) dwie kapsułki, co jest według wskazań producenta 1/3 dziennej dawki. No i cały wieczór nieprzyjemnie odbijało mi się rybą. Dzisiaj rano to samo, po dwóch kapsułkach. Czy ktoś z Was ma doświadczenie z tym suplementem? Czy tak już będzie i mam się przyzwyczaić (niestety nie lubię ryb, a to odbijanie jest okropne, poza tym jakieś wzdęcie przy tym było) czy może organizm się przyzwyczai? A może to wina preparatu? Wybrałam polskiego producenta, nazywa się GALOMEGA firmy GAL z Poznania. Bardzo was proszę o wskazówki, w archiwum nie znalazłam nic o takich objawach jak moje. Dziękuję i pozdrawiam :-)
data: 2012.06.05
autor: plastynka
 
 Nasza Droga Pani Aniu, i ja otrzymałam książkę :-) bardzo dziękuję za ten cenny dar, czytając ją czuję jakby mnie Pani przytulała... dziękuję za mądrość z niej płynącą. A cytat otwierający książkę... no cóż... tak jakby specjalnie dla mnie... pięknie Pani dziękuję. Pozdrawiam Panią serdecznie i nasze Forum.
data: 2012.06.05
autor: DorotaJ
 
 Aby rosół był klarowny, musi gotować sie na minimalnym gazie. Po maksymalnym ściszeniu gazu wydaje się, że rosół przestał się gotować, ale należy go tak zostawić na kilka godzin. Z dna gara zaczną się wtedy unosić takie minimalne bąbelki. Rosół wychodzi pyszny.
data: 2012.06.05
autor: Linda
 
 Majko, a rozważałaś wizytę u dermatologa? Może by ci przepisał antybiotyk do smarowania twarzy? Dieta jest oczywiscie podstawą, ale czy nie warto się wspomóc zewnętrznie?
data: 2012.06.05
autor: Linda
 
 Pani Aniu, drogie Forum, mnie zawsze wychodzi rosół wołowy mętny. Jak go zrobić, by był prawdziwie klarowny? Proszę o rady! Warsztaty by się przydały jak nic:)
data: 2012.06.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Bożenko:) właśnie w "Filozofii smaku" przeczytałam o jaglance i troszkę się zdziwiłam, ale nic to. Gotowanie, smakowanie i obserwacja co się dzieje z naszym ciałem, a później właściwa interpretacja i wnioski są najważniejsze.
data: 2012.06.04
autor: Miłka
 
 Marto R., dziękuję za czujność:)
data: 2012.06.04
autor: Marcela
 
 Witam. Pierwszy raz pisze na tutejszym forum a moją przygodę z PP zaczęłam jakieś 1,5mieś temu. Z uwagi na duże problemy z zatokami wylądowałam u Pani Kasi zajmującej się akupunkturą - zdziałała cuda ale też dzięki temu odkryłam PP. W związku z moim problemami z zatokami wylądowałam u laryngologa, który stwierdził mnóstwo ropy w moich migdałkach i zalecił ich wycięcie. Sceptycznie jestem do tego nastawiona i mam pytanie czy ktoś miał podobny problem? Czy PP może uratować mnie przed zabiegiem? Na "walkę" mam przynajmniej 6 miesięcy (tyle czeka się w kolejce na usunięcie migdałków) i chce ją podjąć. Aha i nie wiem czy to ważne ale nie choruje na anginy, tzn w tym roku miałam raz podobno tzw odzatokową. Migdałki miałam powiększone całe życie i nie przeszkadzają mi. Jedyne co to martwi mnie ta ropa, a raczej możliwe powikłania: serce, stawy. Pozdrawiam Sol
data: 2012.06.04
autor: Sol
 
 Aina, dziękuję za wskazówkę - powiem szczerze, że całkiem prawdopodobną! Tylko u mnie taki problem, że twarogu zjeść nie mogę, karmię córeczkę 20-sto miesięczną, a ona jest uczulona na nabiał... Może wodę z cytryną zrobię, ale aż mnie skręca na myśl o niej. Ogólnie jestem przeczulona na punkcie kwaśne, surowe, zimne... zwłaszcza jak karmię i pod sercem nowy Skarb :) Ale wysypka ma właśnie postać jakby pokrzywki i dobry tydzień mi siedzi na ręce! ***PS. A książkę już mam!!! Pani Aniu ogromne dzięki i wiele serdeczności posyłam za ten bezcenny dar :) Wspaniałe dzieło!
data: 2012.06.04
autor: Kejla
 
 Miłko, masz nową książkę p. Ani? Jeżeli nie, to przekazuję Ci uwagi do owsianki: bez jaglanki, bo jest wychladzająca, zamiennie można dodać kaszkę kukurydzianą, bez rodzynek, bo stają sie kwaśne, orzechów wloskich mniej (ok. 2-3), nie dodawać jabłka (w pierwotnym przepisie było opcjonalnie z cytryną), tylko łyżeczkę cytryny. Dodatkowo wprowadziłam swoje modyfikacje i uzupelnienia: zamiast usuniętych rodzynek dodaję cynamon i konczę (zgodnie z zaleceniem p. Ani) na ostrym kardamonie. Płatków owsianych i kaszki kukurydzianej daje więcej, bo ja lubię nieco gęstszą zupkę ;-)
data: 2012.06.04
autor: Bożena.
 
 Dziękuję plastynko i Sylwio za rady! Cielęcinkę i swieżą wołowinkę rzeczywiście dostałam na giełdzie na Andersa, ale na jagnięcinę nie mam szans;) W Auchan raczej nie robię zakupów spożywczych ;( Pani Anno, drogie Forum wypryskom na twarzy nie ma u mnie końca. Podejrzewam, że pubudzona przyprawami wątroba tak mi się odwzajemnia;) Dostrzegłam zmiany na cerze podczas dwutygodniowego urlopu w Chorwacji. Cera mi się wygoiła a przecież nie byłam na kuchni PP. Czułam się dobrze, bo miałam duzo ruchu, relaks i słońe. Teraz po tygodniu, jak wróciłam stany zapalne znów sie pojawiają i to jakie wzmozone. Co robic? Kosmetyczka nie pomaga, bo gdy jedno podgoi pojawia się nowe:( Nigdy wcześniej nie miałam takiej brzydkiej cery. Jestem załamana. Po wypryskach pozostają rany i blizny. Proszę o pomoc!!! P.S. Na właśnie ogniu pyrka rosół wg PP, ale jakoś nie mam na niego zbytniej ochoty...
data: 2012.06.04
autor: Majka z Podlasia
 
 Lili-Elżunia dziękuję za podpowiedź. Gotowałam zupę śniadaniową z "Filozofii Zdrowia" i dodawałam wszystkie składniki tak jak jest w przepisie. W archiwum też przeczytałam, że w porach jesiennych i zimowych nie dodawać owoców. Czasami człowiek popełnia błędy, ale pytając może je naprawiać. Dziękuję za cenne rady:) Sorry, ale nie wiem jakim cudem nie wskoczył podpis pod moim poprzednim postem, obiecuję się poprawić ;)
data: 2012.06.04
autor: Miłka
 
 Aneto z p. Pani Ania napisała że jeżeli wołowina nie dojrzewała to wtedy trzeba ją moczyć przez kilka godzin w wodzie .
data: 2012.06.04
autor: Aina
 
 kejlo to może być to może byc wysypka od nadmiaru potraw rozgrzewających , jeżeli wygląda to jak by poparzenie pokrzywa to może być własnie to , pani Ania radzi żeby zjesc trochę twarogu lub parę łyków wody z cytryną wypić .
data: 2012.06.04
autor: Aina
 
 A ja mam pytanie. Zgodnie z radami z forum wołowinę po dojrzewaniu w lodowce moczę przez klika godzin w zimnej wodzie.W nowej książce P.Ania pisze o dojrzewaniu, ale o moczeniu nie, wiec nie wiem, czy dobrze robię? Dziękuję:)
data: 2012.06.04
autor: Aneta z P.
 
 Anonimie Owsiankę raczej bez owoców , jaglanki,orzechów i rodzynek.Ale poczytaj p.Anię z 2007 roku 31.01 i 28.02 i Annę Majchrzak o owsiance
data: 2012.06.04
autor: Lili-Elżunia
 
 Marcela, wczytałam się i pasty lavera dla dorosłych zawierają sorbitol, żel dla dzieci nie.
data: 2012.06.04
autor: Marta R.
 
 Dzisiaj przyszła do mnie nowa książka, na razie ja przeglądam, a pani Ania wygląda coraz młodziej ;) Ale ja nie o tym. Mój kochany maż z powodu schizofrenii bierze lek o nazwie zolafren z substancją czynną o nazwie olanzapina. Lek działa na chorobę oczywiście, ale ma także skutki uboczne, główne to wzrost cholesterolu i tycie. Szczerze mówiąc nie wiem jak z tym walczyć, nie wiem czy się w ogóle da. Macie jakieś pomysły? pozdrawiam
data: 2012.06.04
autor: agnieszka
 
 Witam serdecznie, wczoraj ugotowałam z nowej książki rosół wołowo - indyczy był pyszny. Wyczytałam w nowej książce o tym żeby nie kończyć gotowania na smaku słonym, a ja do tej pory tak robiłam jak było w przepisach żeby dosmakować pieprzem i solą. Do tej pory rosół i krupnik wychodziły mi takie niespecjalne w smaku, kwaskawe i nie wiedziałam dlaczego gdyż robiłam wszystko dokładnie z przepisami. Teraz już wiem z nowej książki że to od soli na końcu. Cieszę się że ukazała się ta książka a w niej tyle cennych wskazówek dla mniej wprawionych. I jeszcze pytanie gdzie się kupuje ocet balsamiczny bo jest to dla mnie nowość. Pozdrawiam
data: 2012.06.04
autor: Margaret
 
 i śledziona, chce przypomniec ze, nie mam śledziony, bo to wazne jest. nie mam jej juz prawie 30 lat. bo mialam z 5lat jak mi usuneli, dziedziczna anemia hemolityczna. i pale papierosy. ale mniej. zasypiam wczesniej czyli okolo 0040, to jak dla mnie jest super wczesnie! pieknego popołudnia zycze w tej sytuacji i juz chyba wszystko wypowiedzialam...uff pozdrawiam serdecznie
data: 2012.06.04
autor: Marmelada
 
 ... a no i to gorąco to tak od tygodnia, bo jak dotychczas to raczej na stałe bardziej zimno niz goraco. ale bywa juz dlugo calkiem normalnie i wtedy mam suche i cieple dlonie!! zjadlam rosol wlasnie, mial 8 dni ale byl w sloiku i calkiem niezle smakowal, na cielecinie i kosci cielecej. i kurczaku!! dobra juz nie zawracam glowy.. ;o))
data: 2012.06.04
autor: Marmelada
 
 Witam serdecznie Panią Anię i wszystkie forumowiczki:) Cieszę się z "trzeciej filozofii" jaką dzieli się z nami Pani Ania i dziękuję, bo jest naprawdę rewelacyjna jak zresztą jej "poprzedniczki". Tylko gotować, smakować i cieszyć się zdrowiem:) Powiedzcie, dziewczyny proszę, czy do naszej zupy śniadaniowej zamiast rodzynek możemy dawać inne suszone owoce.....np. morele, daktyle, żurawinę? Pani Ania pisze o tym, że możemy w jej modyfikować kasze, czy suszone owoce też?? w w jakiej kolejności je dodawać, bo chyba nie wszystkie suszone owoce są w słodkim smaku?? Co Wy o tym sądzicie? Ciepło pozdrawiam
data: 2012.06.04
autor: 
 
 Marta R. - wiesz na szczeście chyba jestem rozsądna, bo jem te zupy.. .codziennie praktycznie. Mimo, że mi niedobrze to jem i owsiankę i zupy i mięsne duszeniny. Codziennie. Staram się byc odpowiedzialna :)Noszę termosy do pracy. Gorzej z samym gotowaniem, bo mam wstręt i do zapachu gotującego się rosołu i uszlachetniania wędlin i krojenia jakiegokolwiek składnika. Co do mdłości - rodzinnie to mama miała, ale też nie wymiotowała (tak jak i ja). Potem mineły w II trymestrze,więc może i tak będzie u mnie. Imbirówka nie pomaga mi w ogóle na mdłości. Ale co tam - miną ;) Przynajmniej nie martwię się ,że za szybko minęły i coś jest nie tak z dzidzią ;)
data: 2012.06.04
autor: stykrotka
 
 Witam Mam pytanie natury technicznej:) Na ile starcza Wam gaz z butli 11 kg,w archiwum wyczytałam jedną wypowiedź,że na 5 tygodni dla 3 osób.Czy na tyle Wam starcza? Pytam bo kupiłam butlę 2 tygodnie temu i już nie ma gazu:( Dopiero zaczęłam gotować na gazie,do tej pory był prąd. I jeszcze pytanie do Wrocławian,gdzie kupujecie butle(chcialabym jakieś sprawdzone miejsce),dziękuję i pozdrawiam
data: 2012.06.04
autor: Dorota z Wrocławia
 
 W czasie oczekiwania na książkę (już mi tęskno za nią...), mianowicie jakoś od tygodnia, pojawiło mi się na węższej stronie lewej ręki, tuż za nadgarstkiem jakieś dziwne uczulenie. Rozsiane na powierzchni kilku centymetrów pęcherzyki koloru czerwonego, które okresowo swędzą. Nie mam żadnego pomysłu co może być przyczyną. Zdjęłam nawet zegarek, aby nie podrażniał, ale to nie to. PP - owa dyscyplina cały czas... Czy ktoś z Forum ma pomysł, co mogę robić nie tak?
data: 2012.06.04
autor: Kejla
 
 Dzien dobry Pani Aniu i Forumowiczki. Pani Aniu, melduje sie. jest dobrze. ale chyba powinnam zadzwonic. Opowiem co jem: kawa gotowana, owsianka, TLACI, pokrzywa, zielona herbata, roibos, kanapki na pszenno zytnim chlebie (z kozim i makrela tez..jajka szczypior, plasterek pomidora, bazylia, kielbasy naczosnkowanej i popieprzonej) , ziemniaki z wody (cebula czosnek), indyk, cielecina w rosole(raz), kapusta na indyku (wg goscia), botwinka z ziemniakami z kminkiem.. staram sie minimum 2 gotowane posilki. teraz mam goscia (gosciowe) i musze jakos łączyc 2 światy. to rowniez o emocjach. sama staram sie nie grzeszyc (za bardzo). kryzys z jelitkiem mocno obrażonym po majowce,.. zażegnany. (potem jeszcze popilam kurczaka winem i mocna imbirowka i mialam morze czerwone wyplywajace ze sluzuwki.., troche zbladlam, ale 2 dni i luz) Nie mam juz goryczy na jezyku. Ale utrzymuje sie maly nalot, od wiosny chyba. od czasu do czasu czerwone kropki (ranki na jezyku) ale teraz w zaniku. (a styczen i luty objadalam sie ciastami popoudniu...codzien) Wydaje mi sie ze ocieram sie o goraca wilgoc? nie potrafie sie zdiagnozowac, nigdy nie potrafie bo jestem skostniała i mi gorąco jednocześnie..niemalże. Mam na skórze na plecach na górze bolesne i twarde okolo 3 cosie co mi wyskoczyly, takie czerwone bardziej i zdaje mi sie ze jak podązam w kierunku goracej wilgoci to takie cosie mi wyskakuja na plecach/ramionach/karku/. Na buzi mam tez, ale niewiele. Włosy w normie, przestały wypadac, ale mam 2 krostki po 1 nad uszami, tez bolesne. Mniej kaszle, ale kaszle od lutego? i mam cos w gardle, cos przełykam i boli drapiąco czasami. czesto mam zimne podniebienie. Ze 2 tygodnie temu przez kilka dni budzilam sie w mokrej kołdrze. Az mialam rozmoczona skore. Tak strasznie pocialam sie w nocy. Troche kataru mam rano bialego ale nie za duzo. Wczoraj mialam spocone i gorace stopy kiedy o godzinie 22 stanelam na podlodze boso zeby pocwiczyc. Wzdecia popoudniem czasem balonowe, ostatnio momentami fuu. Kupa 7-8rano, normalna. i jak nie dogodze sobie cudakami to wieczorna sraczka mnie omija. Kolacje jadam zadko. Koncze na obiado kolacji okolo 17, potem kawa, TLACI, herbata, garsc ziaren dyni np albo krakers. od kilku dni cos jakby chwytala mnie grzybica intymnie bo pieczenie odczuwam, ale moze posiedze w ostozenieu i przejdzie. TLACI pije .ale dzis nie chce nawet siegnac po termos. przepiłam sie. jak pomysle o lukrecji wzdrygam sie. poza domem do goracej wody wsypuje szczypte imbiru. generalnie mam non stop poparzony jezyk bo spiesze sie zawsze. generalnie lepiej, ale mam wrazenie ze musze isc srodkiem ale ze jeszcze duzo musze usunac niedobrego z ciala, i ze teraz ono wariuje troche ale jak sie tak utrzymam jak teraz to we wrzesniu bedzie dobrze....a dyskopatia nie meczy mnie juz narazie, cwicze i jest OK. serdecznie pozdrawiam i dziekuje!!! dziekuje za cierpliwosc do mojego CHAOSU, chec pomocy, za serce!!!!
data: 2012.06.04
autor: Marmelada
 
 Stykrotka, kiedyś na forum pojawiła się porada dla babek w ciąży, żeby (w przypadku uczucia obrzydzenia) popijać zupy miksowane przez słomkę z zatkanym nosem. Podobno działa. Zupy odblokują watrobę i dowartościują śledzionę, szybciej te nieprzyjemne symptomy miną. Korzystaj z przepisów, a co w tym złego? Po co kombinować na początku? A teraz ciekawostka. Mam dwie koleżanki które w ciąży miały mega mdłości do końca 8 miesiąca. Jedna całą ciążę jadła głównie pomidory z mozarellą, bo lubiła a druga wyłącznie krakersy mające rzekomo usunąć mdłości. Przed ciążą jedzenie jak najdalsze od naszego. Jedna z nich nawet od szumu wody pod przysznicem i falowania wody w wannie miała chorobę morską. Robiła zakupy w ten sposób, że z zatkanym nosem i zamkniętymi oczami pokazywała pani w mięsnym kartkę z listą sprawunków przez szybę. Druga "zaliczała" każdy kosz na śmieci idąc ulicą. Trzeba trzymać się tego, że ciepłe nasze jedzenie ugłaska w końcu te znękane ciążą wątroby. Nie wiem zresztą jak to jest, u nas rodzinnie kobiety mają bardzo mało mdłości, a nawet wcale, ja również się na to błogosławieństwo załapałam, chociaż wątroby mamy mocno niedowartościowane, ze mną na czele. Pozdrawiam
data: 2012.06.04
autor: Marta R.
 
 Dzięki Małgosiu :-)
data: 2012.06.04
autor: plastynka
 
 Dziękuję za porady dotyczące past do zębów:) Pasty Lavera wyglądają obiecująco. Co do Ziajki to, niestety, zawiera SLS (sodium laureth sulfate). Jakiś czas temu pokupowałam pasty z Ziai dla nas z mężem i dla syna - fluoru nie ma, ale jest SLS. W każdym bądź razie jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi.***Pani Aniu, luksusowe kotlety mielone z cielęciny za nami. Moi chłopcy dostali zalecenie, aby po zjedzeniu obiadu położyć się na pół godziny. Tak na wszelki wypadek, gdyby jednak się w głowie trochę poprzewracało;) Pyszności, mniam! Pozdrawiam!
data: 2012.06.04
autor: Marcela
 
 Bożena - cieszę się :) ciekawa inwencja.. sprawdzę ją. Marta R. - nic się nie stało :) dziękuję za rady.. wpajam sobie to oczywiście w wolnej chwili, ale póki co nie ukrywam, że często korzystam z przepisów. Niestety codzienne picie imbirówki sprawia, że zaczynam nienawidzić tą przyprawę. Wiecie jak to jest jak się coś je za często - przejada się. Na szczęście tego imbiru nie czuć tak w potrawach, ale sypiąc go muszę zatykać nos lub wstrzymywać oddech :) No i nieważne co zjem teraz, czy zrównoważona owsianka, czy kartoflanka (która wyszła mi pyszna), czy wołowinka duszona z jarzynami - po WSZYSTKIM mam smak kwaśny w ustach. Mniej więcej od 10:00 dopada mnie mega pragnienie nadal a herbatka TLACI zamiast pomagać to ten stan pogłębia. Obstawiam, że chodzi o śledzionę, która ma maksimum energetyczne. Codziennie oglądam język i jednego dnia ma głębszą pionową bruzdę a innego bardzo płytką. I to się sprawdza :)
data: 2012.06.04
autor: stykrotka
 
 A do mnie jeszcze nie przyszła książka :( Może dzisiaj... Pozdrawiam Forum.
data: 2012.06.04
autor: DanusiaA
 
 Pani Anno bardzo dziękuję za piękną, mądrą i niezwykle ciepłą książkę. Pierwsze czytanie zajęło mi 1,5 doby, teraz będę się powoli dlektować. Z niecierpliwością czekam już na Filozofię emocji.
data: 2012.06.03
autor: Anka KK
 
 Witam, mam pytanie do sklepiku - jaki jest koszt wysyłki Filozofii smaku? I czy mozna wpłacic na konto a nie za pobraniem? (bede miec problem z odbiorem od listonosza). pozdrawiam
data: 2012.06.03
autor: Agata
 
 Plastynko, rozmawiałam z p. Anią o rozdwajających się paznokciach ,mam wzmacniać ,nawilżać śledzionę gotować zupy i gulasze,zrób sobie miód pokrzywowy i kup tran, i omega 3 zarzywaj regularnie.pozdrawiam
data: 2012.06.03
autor: Małgosia
 
 Ja również chciałam serdecznie podziękować za przesyłkę z książką. Pewnie byłam nie bardzo uważnym czytelnikiem forum i książek, ale dopiero teraz zrozumiałam, jak należy doprawiać potrawy. Do tej pory funkcjonowałało w mojej kuchni pojęcie "dużej szczypty". Odkąd przeczytałam ostatnią książkę operuję łyżeczką - płaską i pełną. Teraz dopiero poczuliśmy prawdziwy smak i zapach kartoflanki, duszeniny i herbatki TLACI.
data: 2012.06.03
autor: Zuzanka
 
 Stykrotka, nie wiem czemu zrozumiałam, że są u Ciebie przesłanki o ciąży bliźniaczej, pewnie za szybko czytałam. No nic, reszta postu do pojedynczej ciąży też pasuje:)
data: 2012.06.02
autor: Marta R.
 
 Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź:)
data: 2012.06.02
autor: Pinezka
 
 Pinezko, temperatury nie zbijaj, jedynie podaj imbirówkę, ew zadzwoń
data: 2012.06.02
autor: Anna Ciesielska
 
 Witam mam problem chorą mamę na toksyczne zapalenie wątroby w tym marskość po operacji dróg żółciowych... dostała dietę w szpitalu na kartce co ma jeść jak to zobaczyłam,nogi mi się ugięły,nie gotuje długo ale tam zalecone :jogurty,kwaśne,surowe,i ryby... dziś zrobiłam jej zupkę chudą jarzynową,ale jej smakowała wg.PP NIEWIEM CO O TYM SĄDZIĆ jak odżywiać się po operacji jak wątroba w złym stanie? mam pytanie czy chleb można sobie upiec wg.PP? Czy wogóle nie piecze się a jak tak to jaki? jeżeli pomylę się w dodawaniu smaków,lub pominę dam następny smak czy to nie psuje potrawy czy nie zwracać uwagi ,i cykl powtórzyć? dziękuje
data: 2012.06.02
autor: beatamonika
 
 Witam, mam pytanie przede wszystkim do matek i może Pani Ania też podpowie:) gdy małe dziecko ząbkuje i ma w związku z tym wysoka gorączkę np 39,9 stopni to podajemy wtedy np czopek na zbicie temp. czy co należy zrobić?
data: 2012.06.02
autor: Pinezka
 
 Pani Aniu! Książka - mistrzostwo świata! "Kielonek na zatracenie i dobra muzyka" - to lubię :-) szczególnie, gdy gotuję. Dziękuję za dobrą energię płynącą z każdej strony "Filozofii smaku" i pozdrawiam :-)
data: 2012.06.02
autor: plastynka
 
 Stykrotko, Twój przepis zobaczyłam, zastosowałam, zjadlam i zaakceptowałam ;-)) Wprowadziłam też podczas kolejnych przygotowań swoje modyfikacje: do ostrego dolożyłam por i czosnek, które uwielbiam, do kwaśnego troszkę zieleniny, do kurkumy odrobinkę tymianku. Wyszło odlotowo! Polecam! Następnym razem spróbuję do slodkiego dodać paprykę świeżą ;-) Podziękować należy za przepis. Zyczę zdrówka!
data: 2012.06.02
autor: Bożena
 
 Dobre i "czyste" pasty do zębów dla dorosłych i dzieci ma Lavera. Weleda również, ale te mają sporo olejków eterycznych a dowiedziałam się od homeopatki, że wiele z nich neutralizuje działanie homeopatii, więc jeśli ktoś wspomaga się, to musi o tym pamiętać. Używa się ich po okruszku, są bardzo wydajne. Stykrotka, wiadomość dla Ciebie, na wypadek gdyby potwierdziło się, że masz ciążę mnogą: nasza forumowa Janmorka 4,5 mies temu urodziła bliźnięta-chłopców. Jest w mega dyscyplinie, na pp ok 2,5 r, ma też 2,5 letnią córeczkę. Dzięki jej mądrości i dyscyplinie pomimo schodków i kłopocików wszystko układa się dobrze, karmi piersią obu, żadnych sztuczności, przybierają na wadze powyżej normy. Stykrotka, u nas da się, tylko jak najwięcej skorzystaj z mądrości pp teraz, póki masz czas, bo po porodzie, to oj... Wtedy wszystko musi być już wdrożone jako norma, żadnego testowania i wyskoków. Wiadomo, błędy będą się zdarzać, ale żeby mieć jaki taki spokój ogólne zasady i książki warto mieć w małym palcu.
data: 2012.06.02
autor: Marta R.
 
 Nie wiem czy Świat wie, ile Pani robi dobrego... Jeszcze w lutym tego roku byłam wyłącznie na surowym, kwaśnym, zimnym. Pewnego dnia syn przyniósł do domu Pani „Filozofię zdrowia”, zakupioną zresztą przez przypadek, bo koleżanki w pracy mówiły, że świetna. Zerknełam na okladkę i widzę tekst „kwasne, surowe, zimne...” No, to cos dla mnie – pomyślałam. Kolejna książka, która jest apoteozą mojego zdrowego i wlaściwego sposobu odzywiania – owoce, surowki, jogurty, warzywa... Pani Aniu, szok, jaki doznałam po przeczytaniu Pani pierwszej ksiazki jest trudny do opisania. To było przewartościowanie calej mojej filozofii zdrowia i życia! Tak, jakby rozpędzony samochód zatrzymać w miejscu. Zgodnie z prawami fizyki cała zawartość wypada z niego w dalekie pole. Podobnie było ze mną. Nagle okazało się, że nie wiem nic, jestem w czarnej dziurze... niepokój, zdziwienie, wielka wola, by zrozumieć i … glebokie przekonanie, że to właściwa droga. Jestem z natury introwertyczką z analitycznym umyslem, więc aby coś zaakceptować, muszę zrozumieć (z wyjątkiem wiary, którą postrzegam w swoich wlasnych i indywidualnych kryteriach). Jakże ogromna musiała być siła Pani argumentów, że zrozumialam i zaakceptowałam przedstawioną filozofię PP właściwie z dnia na dzień. Mówi Pani, że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma swoj czas... Widać teraz, w lutym 2012 roku przyszedł czas na mnie ;-) Bo przecież mój syn mógł tej książki nie kupić, zignorować zachwalające ją koleżanki, mogło nie być go wtedy na miejscu, mogło zdarzyć się wiele rzeczy, przez które nie wiedzialabym, że Pani jest i uczy... Tu i teraz mogę tylko ogromnie Pani podziękować, za to, co Pani robi i podziękować Opatrzności, że Pani jest. W naturze pewnie uściskałabym Panią serdecznie ;-)) A teraz trochę relacji na gorąco. Wczoraj zgrzeszyłam... brakiem dyscypliny ;-) Późnowieczorna biesieda, jakieś paluszki, krakersy, odrobina (naprawdę!) whisky, koreczki z żółtym serem... Rano koszmar żolądkowy, ale to normalne po jedzeniu w godzinach nocnych i alkoholu. Cos innego mnie zaskoczylo. Otoż moja wiosenna alergia na pylki wszelkie powoli jest ujarzmiana poprzez nasze żywienie PP, więc już nie kicham, jak wcześniej, a i katar mniejszy. Dzisiaj natomiast, po nocnej „balandze” kicham i smarkam na potęgę. Natychmiast rano kawa gotowana, potem imbirka, żeby się uspokoić. TLACI już też gotowa i czeka na wypicie ;-) No i teraz mogę pisać bez chusteczki przy nosie...To jest nieprawdopodobne! Organizm już wie, co dla niego właściwe i daje sygnaly ostrzegawcze, a właściwie solidną reprymendę, jak rodzic niesfornemu dziecku ;-) I super, wlaśnie o to chodzi! Nic tak nie sprzyja trzymaniu dyscypliny, jak świadomość, że jest „ktoś-coś”, co kontroluje ;-) Jeżeli „organem kontrolnym” jest nasz organizm, to jest to optymalne rozwiązanie. Cieplo pozdrawiam wszystkich!
data: 2012.06.02
autor: Bożena
 
 No dobra ,ja też już mam książkę. Dzisiaj rano dostałam. Nie rozpakowałam jej , zostawiłam sobie na wolny wieczór, coby sobie powolutku czytać i cieszyć się każdym słowem na każdej stronie i żeby mi nic nie przeszkadzało w tej radości.Ale przepisów...mniam,mniam.A mądrości na co dzień i od okazji wielkich też co nie miara.Dla mnie bomba Pani Aniu. Dziękuje.Ide spać.
data: 2012.06.02
autor: ostróżka
 
 No i masz!Wszyscy są zachwyceni ale jest czym.Naprawdę.
data: 2012.06.02
autor: Elka
 
 Witajcie Kochani ! Czytam codziennie forum , bardzo się cieszę , że jest trzecia książka . Pani Aniu , serdecznie gratuluję i bardzo , bardzo dziękuję . Z pewnością przeczytam ją jednym tchem , już to czuję , że będzie prawdziwa uczta dla ciała i duszy . Właśnie kompletuję stosowne zamówienie . Jeśli chodzi o pastę do zębów /informacja dla Marceli /, to kupiłam ostatnio w aptece pastę Ziajka dla dzieci firmy Ziaja, a właściwie żel , bez fluoru o składzie : antybakteryjne ekstrakty z tymianku i lukrecji , łagodzącą prowitaminę B5 i naturalne delikatne krzemionki . Bardzo łagodnie czyści zęby i daje efekt długotrwałej świeżości . To tyle na dziś , pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej nocki . Trzymajcie się cieplutko . A Pani Ani dziękuję jeszcze raz życząc wszelkiego dobra i piękna .
data: 2012.06.02
autor: Nesca
 
 Marcela, ja ostatnio zaopatrzyłam się w pasty firmy URTEKRAM. Tu masz linka do sklepu i do jednej z past tej firmy: http://www.ekodrogeria.pl/product-pol-192-Pasta-do-zebow-Aloes-75ml.html Jest jeszcze taka z czarnuszką, ale jej jeszcze nie użyłam, więc się nie wypowiem. Polecam - sls na pewno nie ma, bo się nie pieni, fluoru brak, nie wiem jak z sacharozą. Na podanej stronie przy produktach są ich składy, więc możesz sama przestudiować.
data: 2012.06.02
autor: Kejla
 
 jak czytając pierwszą książke musiałam kilka razy czytac jeden rozdział żeby dobrze zrozumieć tak w trzeciej ksiązce rozumie wszystko a rozjasniło mi się teraz jeszcze bardziej i wiem już teraz co do tej pory robiłam żle i nad czym musze teraz popracowac . Pani Aniu ta książka jest bardzo potrzebna a gotowania będzie na cały rok żeby wszystkiego spróbować i humorku sporo ,mozna sie pośmiac i śliczne zdjęcie ! . Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.06.02
autor: aina
 
 To i ja się wypowiem. Książkę odebrałam godzinę temu. Wchłonęła mnie całkowicie. Dała mi Pani końską dawkę energii i przywołała do porządku. Upewniła, że podążam właściwą drogą. Tego było mi potrzeba. Tak samo jak potrzebna była kulinarna "cofka" o krok. Cieszę się, że nie jem serków, jogurtów. Wyobraża sobie Pani, że w pierwszej ciąży którą poroniłam objadałam się owocami, cytrusami. Piłam na umór koktajle jogurtowo-owocowe, wrzucałam marchewki, buraki do sokowirówki. Przyznam się, że dolegliwości ciążowe które mam obecnie odbierają mi energię i siłę do trzymania się tej drogi non-stop. Czasem z braku laku zjem coś słodkiego aczkolwiek bardzo rzadko mam na to ochotę i zjem czasem 3 łyżeczki nutelli. Z moim smakiem teraz jest tak, że zrobiłam gulasz z indyka i byłam przekonana, że zepsułam go, bo albo za słony albo nijaki a mój mężczyzna powiedział, że pyszny (dla mnie okropny był). Przepisów jeszcze nie przeglądałam, ale książka już jest wspaniała. Śliczne zdjęcie Pani Aniu. Czytałam też kawałek o gotowaniu na prądzie. Może rzeczywiście chociaż turystyczną kuchenkę sobie kupię, albo takie palniki nakręcane na butlę gazową. Mój mężczyzna zachwala moje potrawy. Nie wierzy w to, ale imbirówkę sam sobie robi twierdząc, że czuje się lepiej i zmniejsza mu brzuch i wzdęcia. Czekam cierpliwie az zacznie sensownie jeść śniadania i kolacje. **** A na koniec: moja koleżanka z pracy, która jest przy kości ciągle w pracy marznie - ja nie. Wie jak gotuję, ale nie wierzy, że to, że jej jest zimno, bo zjada serki na śniadanie, kanapeczki z pomidorkami i kupowane zupy cateringowe. Nie objada się a waga stoi w miejscu. *** Jeszcze raz dziękuję za porządnego kopa i wracam do książki :)
data: 2012.06.01
autor: stykrotka
 
 Witam serdecznie Panią Anię i całe forum, mam pytanie- jakich producentów stosujecie preparaty:Omega-3, tran i Ginko forte, żeby były zgodne z nasza kuchnią. Pozdrawiam
data: 2012.06.01
autor: B&M
 
 Witajcie ja też dziś dostałam książkę tak że mam trylogię;)) gotuję już kartoflankę:) dziękuję Pani Aniu za rozmowę i Pani książki które są pełne mądrośći,serca:) mam pytanie :"czy profilaktyce nowotworowej mogę jeśc ryby słodkowodne?,sałata jest surowa czy gotować ja czy nie jeść mam grupę krwi B CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ CO MOGĘ DAĆ NA CHLEB jeżeli wędlin,nie to jajka? gotowana wołowina? proszę o radę i czy są wśród forum kobiety które zmagają sie z chorobą nowotworowa i służyły by mi radą lub są po z góry dziękuje:)) bo na pewno nie wszystko co napisała Pani Ania jest dla mnie dozwolone pozdrawiam wszystkich cieplo:))
data: 2012.06.01
autor: beatamonika
 
 Pani Aniu , serdecznie dziekuje za ksiazki , to nawspanialszy prezent w Dniu Dziecka ,ksiazke przegladnelam pobieznie i czuje ,ze to bedzie super lektura dla ducha i ciala.Widze duzo fajnych przepisow!Jeszcze raz piekne podziekowania za Pani prace i biegne poczytac !
data: 2012.06.01
autor: danadana
 
 Ja jeszcze raz - książka przeczytana,pogłaskana i już miałam zamknąć gdy przypomniała mi się anegdota lub dowcip do rozdziału "Zamiast pigułki",zasłyszany w pociągu.Mąż na emeryturze wstaje bardzo wcześnie rano,gimnastykuje się,później łazienka,budzi żonę by zrobiła mu dobrą jajecznice na śniadanie,ona bardzo zdziwiona co tak wcześnie,on idę do lekarza,ojejku chory jesteś,nie, ale lekarz też chce żyć.W okienku płaci za wizytę 150,00 zł wchodzi do gabinetu,lekarz co panu dolega? nic,lekarz coś znajdziemy.Pacjent dostaje cztery recepty i idzie do apteki.Po drodze spotyka kolegę też emeryta który pyta co słychać,nic specjalnego, byłem u lekarza, idę do apteki,ale po co jak jesteś zdrowy,ale farmaceuci też chcą żyć.W aptece realizuje recepty za 250,00zł.Wraca do domu - żono kochana co na obiad-zupa gulaszowa za 15-20 min.super.Mąż wyciąga kosz na śmieci i z reklamówki wyrzuca to co przyniósł z apteki,żona zdenerwowana po co wydałeś tyle kasy i wszystko wyrzucasz,a mąż kochana żonko ale ja chcę jeszcze pożyć.Pozdrawiam.
data: 2012.06.01
autor: Erna
 
 "Niewinny gulasz cielęcy" przetestowany:)Zamiast octu balsamicznego ( polecicie mi jakiś dobry?:)dałam trochę białego wina. Pani Aniu -pyyyycha!Mam zamiar podać do niego młode ziemniaczki i sałatkę z brokułów.Nooooo, jeśli reszta przepisów taka smakowita, to muszę zwiększyć dystans podczas jogingu:)Pozdrawiam wszystkich, a przede wszystkim naszą urokliwą gospodynię forum.
data: 2012.06.01
autor: Aneta z P.
 
 Właśnie dostałem nową książę p.Ani i nie wiem co mam robić.O 17-tej mam dojechać na wesele do Środy Wlkp.,a tu trzeba się jeszcze dobrze najeść .W każdym razie nie jedźcie w tych godzinach trasą Żnin-Gniezno-Września , może coś mi się uda przeczytać.
data: 2012.06.01
autor: 
 
 Witam! Czy ktoś z forumowiczów mógłby polecić porządną pastę do zębów? Jak już jakaś nie ma fluoru, to ma SLS, jak nie ma SLS, to ma sacharozę lub jakieś inne "syfiarstwo" (bo tak to trzeba nazwać). Jeśli ktoś namierzył takowy produkt i może podzielić się odczuciami, to będę wdzięczna.
data: 2012.06.01
autor: Marcela
 
 No i mam!!! Był listonosz, przyniósł do pracy i zgadnijcie co robię, bo na pewno nie pracuję :-)))!? Ślinotok od samego czytania! Pani Aniu wygląda Pani super!!! Pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.06.01
autor: Willow
 
 Margaret, na czczo pijemy chyba gotowaną kawę prawdziwą, a nie zbożową, ale popraw mnie, jeżeli jestem w błędzie. Początkująca jestem... ;-)
data: 2012.06.01
autor: Bożena
 
 Serdecznie witam.Kochana Pani Aniu dziękuje,ale ja osobiście czekałam na "Filozofie emocji". Mam nadzieje że przy przyzwoleniu stwórcy taka książka powstanie.Życzę wszystkiego co najlepsze w tym zwariowanym i pokręconym świecie.Pozdrawiam
data: 2012.06.01
autor: Erna
 
 Właśnie przejrzałam nową książkę, jest super, jest napisana przystępnie, czyta się ją bardzo lekko. Bardzo się cieszę,że jest w niej sporo informacji o gotowaniu dla dzieci - pewne rzeczy rozjaśniły mi się, w poprzedniej o dzieciach było jak dla mnie trochę za mało. Dużo porad i wskazówek to jest to czego mi brakowało, rozdział o przyprawach i zaprawach do mięsa to też coś dla mnie. Dużo przepisów z tego też się cieszę bo ja osobiście nie jestem zbyt dobra w wymyślaniu nowych, wolę gotowe przepisy. Książka jest super. Pozostaje teraz tylko wygospodarować czas na dokładne jej przeczytanie. Pani Aniu wykonała Pani kawał dobrej roboty! Mam jeszcze pytanie czy kawę zbożową można podawać wieczorem przed snem, ponieważ przyzwyczaiłam siebie i rodzinę do picia tej kawy rano na czczo i wieczorem przed snem i powiem, że nie wyobrażam sobie inaczej. O tych dwóch porach ta kawa mi bardzo smakuje, nie wiem tylko czy to wieczorem jest poprawne. A tak w ogóle to z całego pp najbardziej uwielbiam właśnie tą kawę i poranną owsiankę - bez nich chyba nie potrafiłabym funkcjonować - są dla mnie jak narkotyk. Pozdrawiam wszystkich serdecznie naładowana energią nowej książki. Ponieważ na forum pojawiła się nowa Małgosia to od teraz będę się podpisywała jako Margaret.
data: 2012.06.01
autor: Margaret
 
 Ostróżko, w Szczecinie w maju2012 urodziły się męskie bliźniaki każde po 3,40kg (początek 9mca ciąży)! i ... pielgrzymował personel szpitalny oglądać dwa dorodne cuda. Ich matka w 6 miesiącu organizowała remont mieszkania. Wszyscy maja się dobrze. Stykrotko, ciąża jest stanem odmiennym i błogosławionym, obowiązkowe primo : pozytywne myślenie. Pozdrawiam.
data: 2012.06.01
autor: Ewik58
 
 Cytat z książki: "Wszyscy dokonujemy w danej chwili najlepszych wyborów, na jakie nas stać, właśnie na miarę naszej świadomości". Jestem przekonana, że dokonałam najlepszego wyboru odkąd zaczęłam stosować to wszystko, co p. Ania zebrała w swoich książkach. Nigdy do tej pory nie lubiłam stać przy garach, tzn. gotowanie było dla mnie okropnym przymusem. Teraz (lepiej późno niż wcale)wszystko się zmieniło, polubiłam pichcenie ku radości własnej i mojego męża. Gotowanie stało się przyjemnością, bo teraz wszystko to ma sens, no i są niesamowite efekty, wspaniałe. Książkę otrzymałam wczoraj rano, w odpowiednim dla mnie momencie, ponieważ wieczorem miałam kontrolną wizytę u lekarza. Dzięki temu, że zaraz z rana rzuciłam się do studiowania książki, nie musiałam myśleć o tym, co będzie wieczorem. Książka jest bardzo pomocna dla takich osób jak ja, które do gotowania za bardzo się nie przykładały. Odbieramy też z książki (oboje z mężem) poczucie humoru, które jest bliskie naszej rodzinie. Nie mogliśmy powstrzymać uśmiechu przy komentarzu do przepisu pt. "Luksusowe kotlety mielone z cielęciny" - komentarz: "Te kotlety robimy raz na sto lat. żeby nam się w głowach nie przewróciło". To co napisałam, to są pierwsze wrażenia, teraz przestudiuję książkę bardziej dokładnie i połączę z zajęciami praktycznymi, czyli - do garów. Aha, patrzyliśmy też na pani zdjęcie, byliśmy ciekawi jak prezentuje się osoba, która tak dobrze karmi tych, którzy pragną z tego korzystać. Oczywiście komentarze są bardzo pozytywne - ale fryzury mamy podobne i okulary, z wielkim szacunkiem. Dziwne to dla mnie (albo i nie), że się tak rozgadałam, przecież raczej wolę pomyśleć i działać niż gadać, czy pisać. Dziękuję pani Aniu, pragnę radować się z Wami Wszystkimi - tym pysznym żarełkiem.
data: 2012.06.01
autor: Jaina czyli tak naprawdę Isia
 
 Majko z Podlasia, ja mięso najczęściej kupuję w Opałku przy Skłodowskiej i jestem bardzo zadowolona. Jagnięcinę rzeczywiście można spotkać w Auchan, ale trzeba wąchać tackę przy lodówce, bo trafia się nieświeża (niestety trafiłam tak dwa razy, potem musiałam zwracać w dziale obsł. klienta, teraz nie kupuję tam mięsa żadnego). W PSS nigdy nie trafiło mi się stare czy nieświeże, może są rzetelni, a może mam farta :-) W KEN-ie na osiedlu TBS też mają dobre zaopatrzenie, ale cielęcina bywa tam bardzo rzadko, jagnięcina wcale. Pozdrawiam!
data: 2012.06.01
autor: plastynka
 
 Ilono, chcesz rady? - proszę bardzo: przeczytaj książki i nie jedz truskawek :)
data: 2012.06.01
autor: DanusiaA
 
 I jeszcze jedno pytanie dot. kuracji czosnkowej. Czy w dniach, kiedy ją stosujemy pijemy naszą kawę gotowaną na czczo? Wydaje mi się, że tak. Pani Ania zaznaczyła, że nie jemy wtedy owsianki, ale nie doczytałam niczego o porannej kawce. Dzięki za podpowiedź! Miłego dnia!
data: 2012.06.01
autor: Bożena
 
 Kochani, poradźcie mi odrobinkę. Otóż chcę parzyć sobie w pracy naszą zdrową herbatkę, ale nie mam żadnej możliwości gotowania. Noszę już do pracy termos z zupą. Drugiego termosu z herbatą mój kręgosłup nie wytrzyma. Czy można zalewać wrzątkiem mieszankę ziółek (np. tymianek, lukrecja, imbir) wsypując łącznie wszystkie razem? A może macie jakieś inne rozwiązania? PS. A ja dzisiaj odbieram książkę i po Waszych komentarzach już nie mogę się doczekać, aby ją dorwać ;-))
data: 2012.06.01
autor: Bożena
 
 Mam i ja, mam i ja! Wczoraj odebrałam "Filozofię smaku" i... jestem zachwycona ilością i różnorodnością zawartych w niej przepisów:). Pani Aniu, pięknie Pani spięła klamrą najważniejsze zagadnienia dotyczące techniki gotowania. To bardzo pomocne uzupełnienie dwóch Pani poprzednich książek. A i szczypta refleksji też bardzo przydatna. Wczoraj po lekturze (uwaga! Faktycznie wciąga!) poczułam nowy zastrzyk energii. Do tego pewnie przyczynił się tekst z dawką humoru i Pani zdjęcie z ciepłym, mądrym uśmiechem. Miałam nadzieję, że w trakcie zbliżającego się urlopu troszkę poleniuchuję, a tu się zapowiada stanie przy garach, bo mąż już zaczął wyliczać co to on by zjadł, poczynając od indyka w czekoladzie, a na grillowym wypasie kończąc:). Gratuluję Pani nowego wydawnictwa i dziękuję za następne życiowe i kulinarne perełki. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.06.01
autor: Marcela
 
 Witam wszystkich, Pani Aniu, książka rewelacja. Nie można się oderwać, wspaniałe uzupełnienie poprzednich książek. A przepisy, no cóż, bajka. Książka całkowicie spełniła moje oczekiwania i jeszcze więcej.. Jest w niej tyle mądrości, ciepła i humoru. I ten rozdział dla panów. Serdeczne dzięki!
data: 2012.06.01
autor: Urszula Zielińska
 
 Ostróżka - jeszcze może się okazać, że to bliźniacza ;) na szczęście moje jelita unormowały się. Placuszki to był mały wyskok, ale po prostu większość rzeczy nie jestem w stanie przełknąć nawet z zamkniętym nosem ;) Zresztą - te placuszki można upiec w piekarniku ponoć i tak następnym razem zrobię. Czy ser feta a raczej Favita Mlekovity kwalifikujecie do smaku słonego czy innego? Favita to nie do końca feta, więc jak znalazłam w archiwum "feta" to nie wiem czy chodziło o oryginalną grecką czy tą podróbkę polską. *** Ps. mam juz awizo za pobraniem :) pewnie książka :P *** Czytałam o jagnięcinie, ale jest tak cholernie i piekielnie droga, że bardzo rzadko sobie na nią pozwolę.
data: 2012.06.01
autor: stykrotka
 
 Fox_India znalazłam skype Twój chyba, napisałam :) Pozdrawiam także oczekując na książkę :) To takie miłe uczucie czekać na coś lub kogoś, na czym/kim nam zależy - zgodzicie się prawda? A potem... Niektórzy już to czują. Dobrej nocy wszystkim!
data: 2012.06.01
autor: Kejla
 
 Fox-India mojej też nie ma, ale za to ileż przyjemnego , pełnego podniecenia oczekiwania,jak na wizytę wyjątkowego przyjaciela.A jak już się przeczyta to jakby troszku po ptokach.Zuzanko! Miło mi, że tyle czasu poświęciłaś moim postom.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.05.31
autor: ostróżka
 
 Tak się zastanawiam; jak wyglądają jelita kobiety której zdarzyła się ciąża bliżniacza, te jej jelita chyba są do reszty zmiażdżone i skopane i trawić biedna w ogóle nie może.Ja tam przy sensacjach jelitowych nic smażonego na kolacje bym nie jadła.
data: 2012.05.31
autor: ostróżka
 
 przestańcie bo mojej książki jeszcze nie ma ;)
data: 2012.05.31
autor: Fox_India
 
 Pani Aniu - mam książkę! no i co, ani się nie obejrzałam-minęły dwie godziny, jak sie do niej dorwałam.Obiad dla męża zrobiłam, jasne, ale już o ziemniakach zapomniałam.:) A tu wraca mój men, ja odrywam się od książki, oczy zamglone od czytania (no wiek..), kark mi nawet zdrętwiał od pozycji niewygodnej, chcę dodatek zrobić, a on....sięgnął niby na chwilę po książkę, co by rozdział dla facetów przyswoić i wpadł. oderwać się nie mogł:)))Cudo, Pani Aniu..to Pani poczucie humoru:))Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. P.S. A jutro cielęcinka z bakłażanem:)))
data: 2012.05.31
autor: Aneta z P.
 
 Kochane dziewczyny !! Mam nową książkę, właśnie listonosz dostarczył.Początek, środek, koniec rewelacja, a przepisy ......... z kuchni do wszystkich świętych chyba nie wyjdę !! Pani Aniu na zdjęciu wygląda Pani rewelacyjnie - pozytywna energia i witalność bije!! Ukłony i pozdrawiam forum.Wracam do lektury, bo mąż też czyta, a książka jedna póki co !! Buziaki
data: 2012.05.31
autor: mama Krysi i Natki
 
 Wlasnie zjadlam cos pysznego :) Moze ktos sprobuje. To placuszki marchwiowo-ziemniaczane z cynamonem i cebula. Przepis przerobionu wg PP :) Duza marchewke zetrzec na grubych oczkach tarki, to samo zrobic z 2-ma malymi ziemniakami. Wymieszac i dodac czubatą lyzke mąki ziemniaczanej, 1 roztrzepane jajko i 1/4 lyzeczki cynamonu. Wymieszac. Zetrzec tez na grubych oczkach niewielką cebulę. Dodac do reszty razem z pieprzem i 1/4 lyzeczki imbiru. Posolic, dodac troszke cytryny a na koncu szczypte kurkumy. Rozgrzac jakies pol szklanki oleju (ja na ryżowym smażylam) i smazyc po 3 minuty z obu stron na zloty kolor. Odsaczyc na reczniku papierowym. oleju musi byc sporo, zeby ladnie sie zrumienily. *** A teraz prosze o weryfikacje weteranek czy to danie nie jest zbyt ciezkie na kolacje? Przepychotka :)
data: 2012.05.31
autor: stykrotka
 
 Witam, pojawił mi się ostatnio problem z oddychaniem , boli mnie serce (takie sparaliżowane), ciężko mi się oddycha, drżenie kończyn, rozpierajacy ucisk w szyi (byłam sprawdzić tarczycę wszystko ok), ostatnio zjadam dużo truskawek, właśnie wyczytałam poruszoną tematykę, więc nadmienię o tym, powyżej pasa pojawiają mi się ciągle krosty trądzikowate, odczuwam zmęczenie i ciągłe zimno nie wiem co się dzieje i co mam robić, lekarz niczego nie stwierdził, jeśli mogę prosić o poradę będę niezmiernie wdzięczna, pozdrawiam
data: 2012.05.31
autor: Ilona
 
 Drogie/Drodzy Forumowicze. Mam taki oto problem. Od wielu lat zmagam się z wysokim poziomem prolaktyny. Wszystko jest dobrze gdy biorę lek hamujący wydzielanie tego hormonu, ale boję się o konsekwencje dla całego organizmu, no bo ile można. W połowie kwietnia skończyłam roczną kurację i wiem że znowu wszystko wróciło do nie-normy. Najgorszy jest ten tępy ból głowy, coś jakby głowa, oczy, uszy i kark były zgniatane w kluczu francuskim. Nie jestem w stanie nic robić, śpię na stojąco, że o rozedgraniu wewnętrznym nie wspomnę. Może jest jakiś inny, nie lekowy sposób na tą przypadłość. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
data: 2012.05.31
autor: Mekcyk
 
 Kresek już mam 12. Dobry pomysł i pomaga w dołkach.Jestem z Wami już półtora roku. I choć to okres nie pozbawiony błędów, zaliczam go do najcieplejszych w moim życiu. Droga Ostróżko, przeczytałam Twoje wszystkie posty. Zajmuje to dwa i pół dnia z przerwami, na to co trzeba. Ale jest ciekawie. Mamy dużo wspólnego - wiek, sytuację rodzinną, przeczytane książki,problemy dnia codziennego.
data: 2012.05.31
autor: Zuzanka
 
 Witam, podpowiedzcie mi prosze gdzie w Rzeszowie moge kupic świeżą jagnięcinę? Wiem, że jest w Auchan, ale moze jeszcze jakies inne miejsce? Pozdrawiam
data: 2012.05.31
autor: Viktoria
 
 Stykrotko, może nie jest konieczna przeróbka instalacji w mieszkaniu. Rozważ używanie płyty gazowej (lub nawet jednego palnika) podłączonej do butli. Sprawdź wcześniej w regulaminie porządku domowego lub innym dokumencie regulującym zasady korzystania z lokali w budynku, czy jest to wyraźnie zakazane. Używanie takich butli (do 11 kg) jest dozwolone, przy zachowaniu warunków określonych w rozporządzeniach: MI z 12-04-2002 (Dz.U. z 2002 r., nr 75, poz.690) i MSWiA z 16-08-1999 (D.U. z 1999 r., nr 74, poz 836). Miłego dnia!
data: 2012.05.31
autor: Bożena
 
 Witam. Pani Aniu robię miód pokrzywowy zatem od nowa bo nie zmieliłam pokrzywy :-). Dziękuję za wskazówki! Jejku, już się nie mogę doczekać książki i aż się boję, bo pochłonie mnie do reszty, a ja z tych co ciągle coś robią lub mają coś do zrobienia :-). Ciekawa jestem bardzo przepisów na jagnięcinę! Ostatnio zrobiłam z niej (po raz pierwszy w życiu, na życzenie męża) duszeninę z przepisu na baraninę (mniej więcej), dałam dość dużo czosnku i rozmarynu, bo tak pisały dziewczyny na forum, ale robiłam wszystko na czuja :-). Efekt był jednak chyba pozytywny, bo słyszałam mlaskanie domowników i nie-domowników, a mama wzięła nawet na wynos :-). Pozdrawiam serdecznie wszystkich i czekam z wypiekami na twarzy na listonosza!
data: 2012.05.31
autor: Willow
 
 Majko z Podlasia, cielęcinę i młodą ,miękką wołowinę na pewno znajdziesz na giełdzie na Andersa i na ryneczku przy Wierzbowej.Sprawdzone,polecam.A jagnięcina czasem bywa w Auchan.Pozdrawiam
data: 2012.05.31
autor: Sylwia z Białegostoku
 
 Dziękuję Pani Aniu za odpowiedź. Jelita nie mogłam unormować tylko przez ciążę. Wcześniej gotowanie na prądzie nie szkodziło im. Nie mam dostępu do gazu i nie będę miała. Trudno :( Nawet fakt, że jestem w ciąży nie przerobi mojego mieszkania na kuchenkę gazową, bo złamię regulamin budynku. No co mam zrobic? Zmiana mieszkania też nie wchodzi w grę. Nie wszystko w życiu da się przeskoczyć. Poza tym ponoć to w jakim miejscu planety jesteśmy w życiu - tam mamy być. Odczuwam wiele pozytywnych korzyści dla mojego zdrowia gotowaniem na prądzie, więc to działa mimo wszystko. Myślę, że problemy z jelitami to efekt ciąży i rozszerzającej się macicy uciskającej jelita. Wiem, że ma Pani rację, ale tego nie przeskoczę. A dziewczyn oczywiście słucham :) A tak naprawdę to przyznam, że nie potrafię gotować dla "lata". Nie jestem pewna wybieranych potraw a wiedzy z książek jeszcze do końca nie opanowałam. Wiele rzeczy myli mi się, ale przecież jeszcze za krótko się tym zajmuje wiec z optymizmem patrzę w przyszłość.
data: 2012.05.31
autor: stykrotka
 
 hahaha!!! Ostróżko, ale pojechałaś z tekstem! Usmiałam się ;-)) Miłego dnia wszystkim!
data: 2012.05.31
autor: Bożena
 
 Pani Aniu, z impetem,aż dudni, biję się w klatke biustową/piersiową mają menszczyżni/,ze nie wiem o co mnie Pani pyta pisząc:ostróżko skąd ty jesteś. Jestem z Częstochowy-stolicy Królowej Polski, właśnie odbija mi się po Zielonych Świątkach. Boli mnie serce, że na naszym częstochowskim Cudownym Obrazie nasza Królowa przypomina steraną matke polke z dzieciątkiem na ręku ,pobitą przez męża alkoholika.Boli mnie serce bo np. w Lourdes Matka Boska jest piękną młodą kobietą.Ale cóż;jakie miasto- taka Shakira. Nie ja to wymyśliłam. A z resztą, Budda też tłuścioch. Chyba sobie zrobię ten seans czosnkowy na ukojenie. Kłaniam się forum.
data: 2012.05.31
autor: ostróżka
 
 Pani Anno, zupełnie nie mam dostępu do cielęciny, a co dopiero do jagnięciny! Wołowinę spotykam tylko starą i twardą. Potrawy wychodzą z niej fatalne. Czasem się poddaję:( Poproszę o jakąś otuchę...
data: 2012.05.31
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Anno, my Czytelniczki tez w pąsach i wyczekiwaniu co Pani nam jeszcze wskaże palcem, odkryje, zaproponuje...Mam pytanie: z czym Pani nieustanne niezadowolenie, drażliwość do n-tej potęgi i na każdy temat???? Paznokcie rozdwajają się równiez przy nadmiarze ostrego, tak mięcha czy wywaru z indyka jak i spożywaniu zbyt ostro doprawionych potraw (indywidualnie), gdy jesteśmy dogrzani, już na tzw. prostej. Po kilku latach na PP mam także ten problem, choć indyka zjadam teraz rzadko, a paznokcie okresowo bardziej strzepią się. Można reagować na dwa sposoby : 1.zmniejszyć ilość przypraw ostrych w naszych pp-owych potrawach (kawa,owsianka,zupa,mięsa): imbir,kardamon,chili,pieprz albo 2.mniejsze ilości potraw zjadać dziennie. Pozdrawiam, szczególnie początkujących na drodze PP
data: 2012.05.31
autor: Ewik58
 
 Dziewczyny i chłopaki, jeśli macie w najbliższych dniach coś pilnego do zrobienia, to nie zaglądajcie do nowej książki, nie dacie rady. Nie można się od niej oderwać! Nie wiem p.Aniu jak, ale udało się Pani zmieścić chyba wszystko, co najważniejsze z forum na tych kilkudziesięciu stronach. Gratuluję! Wciąga jak dobry kryminał, uczy, koi, daje nadzieję... A przepisy... Już samo czytanie to ślinotok a la Niagara! Kochani, weźcie urlop, bo po przeczytaniu chce się tylko zamknąć w kuchni i DZIAŁAĆ!!!
data: 2012.05.31
autor: Marta R.
 
 Witajcie, Kochani! Ewil, trzydniowy seans czosnkowy to 6-7 dużych ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę, rzuconych na patelkę z rozgrzanymi 2 łyżkami oliwy, na to 1/3 łyżeczki chili, szczypta soli, należy zeszklić czosnek na ściszonym gazie, broń Boże nie przyrumieniając, bo zrobi się gorzki. Czosnek kładziemy na 4 kromeczki czerstwego pszennego chleba posmarowanego masłem i białym kozim serkiem. Zjadamy ok. godz. 8-9 na śniadanie wyłącznie to, bez owsianki. Po 2-3 godzinach możemy wypić kawę czy herbatę, ale pierwszy posiłek zjadamy dopiero po 3-4 godzinach. Robimy to przez 3 do 5 dni, nie wychodząc z domu, bo siła rażenia naszego zapachu jest ogromna:) Tę kurację polecam tym, którzy mają na sumieniu łakocie i osłabione, zablokowane śluzem płuca. Ach, gdyby nie ten zapach, można by było jeść ten czosnek codziennie, ja go uwielbiam… Porządkuje trawienie, oddech (płuca), reguluje ciśnienie, uspokaja nerwy itd. Uważajcie z dziećmi, bo one też nie mogą iść do szkoły pachnąc tak intensywnie czosnkiem, bo będą miały zadymę. Majko z Podlasia, oczywiście, że rygor źle wpływa na psychikę, dlatego zawsze podkreślam, że nasza ewolucja odbywa się w zależności od przemiany naszej świadomości, naszej akceptacji, codziennych wyborów. To nie przymus, tylko świadoma decyzja – a to różnica. Albo na luzie stwierdzam, że mi się nie opłaca zjadać czegoś tam, albo daję sobie spokój. Mtd., jeżeli nadal masz problem z dzieckiem, nie umiesz ustawić właściwej dyscypliny, to proszę, zadzwoń. Honda Civic, jeżeli masz tak ogromne problemy z żołądkiem i jednocześnie jesteś tak zakręcona w swej PP-owej mądrości – popełniasz tyle błędów, po prostu zadzwoń. Ostróżko i Fox Indio, Ewik58, piszcie dziewczyny, wasze posty naprawdę są potrzebne. Barbaro, dla małego dziecka herbata o temperaturze pokojowej jest za zimna, proszę podawaj ciepłą. Ewik58, tak, potwierdzam, najtrudniejszy do przetrwania jest czas dojo. A poza tym nasze zrozumienie zależności funkcjonowania narządów od jakości pożywienia i wynikające z tego zdyscyplinowanie zawsze będzie szokujące dla tych, którzy nie są na PP, a tym bardziej dla młodych. Tak, mamy tłumaczyć ze zrozumieniem, ale czasami trzeba naprawdę walnąć pięścią w stół i ty dobrze o tym wiesz. Radna, oczywiście, możemy mieć brzuszki, ale jednocześnie musimy mieć piękne, jędrne ciało i powinnyśmy być zgrabne:) Bożeno, masz problemy z trawieniem, narządy są niedoczynne, w związku z tym w żadnym wypadku nie wolno Ci jeść chleba ciemnego, pełnorazowego, tylko pszenno-żytni, absolutnie czerstwy. Pamiętaj, że właściwą wagę utrzymasz tylko wtedy, gdy Twoje narządy będą w prawidłowo funkcjonować, a Ty będziesz zjadała 3 ciepłe, zrównoważone posiłki dziennie. Carmen, my nie mamy nigdy tak dużo słonka:) a więc tran powinnaś łykać przez cały rok, a jednocześnie omega3. Nasza Księgarnia, dziewczyno, na razie na pewno nie będzie kursów w Wąsowie. Stykrotko, twierdzisz, że nie możesz unormować swoich jelit, a jelita to element ognia. Gotujesz na prądzie. Jak to wszystko chcesz, dziewczyno, uporządkować? Uważam, że dla Ciebie gotowanie na gazie jest absolutnie niezbędne, a poza tym przecież jesteś w ciąży! Moniko Wsch., swoją energię masz poniżej krechy, stąd to osłabienie i dziwne samopoczucie. Obiad ze szparagów i makaronu nie jest dla Ciebie dobry. Ugotuj rosołu, zrób duszeninę jagnięcą – po prostu wzmocnij się energetycznie! Nowinko, na temat łuszczycy poszperaj w archiwum, są tam mądre posty. W przypadku tej choroby musisz się dyscyplinować, ale efekty będą. Agnieszko S., skorzystaj z czosnkowej 3-4 dniówki. Ogranicz rzeczywiście chleb i wyeliminuj ryby. Marmelada, weź się pozbieraj i proszę w najbliższym czasie o meldunek. Alicjo M., jeżeli masz już pachnącą rzodkiewkę, to tę sałatkę sobie zrób, pod warunkiem, że jesteś zdrowa. Możesz ugotować też kalafiora lub zupę z boćwiny, jest przepyszna. Lza, w „Filozofii smaku”, która właśnie pojawiła się w sklepiku i w księgarniach, podaję wiele przepisów na jagnięcinę oraz sposoby jej zaprawiania. Anni, na tym forum nigdy nie szydziliśmy z osób, które decydują się na inny sposób żywienia, nawet witarianizm. Martamar, Ty się nie wtrącaj, dziewczyno, do znajomej. Nic nie doradzaj, bo będzie zadyma. Mama musi sama zatroszczyć się o swoje dziecko. Gafcio, Twoje filozoficzne przemyślenia dziewczyny bardzo mądrze załapały. Agnieszko S., właściwości zobojętniające owoców, w tym również cytryny, omówiłam w „Filozofii zdrowia” i „Filozofii życia”. Soki zobojętniają kwasy w laboratorium, ale procesy metaboliczne, które zachodzą w organizmie po zjedzeniu owoców, są zupełnie inne. Zajrzyj i poczytaj dokładnie. Erna, to, że Mickiewicz i Słowacki byli mistykami, wiemy:) No i dzięki za cytat. Ostróżko, skąd Ty jesteś?...:) Kate, oczywiście, że w przypadku choroby dziecka ser żółty i czekolada są jest absolutnie niedopuszczalne. Chłopak naprawdę musi się dyscyplinować. Może przedzwoń? Majko z Podlasia, może przerwij i nie pij kawy, jeśli Ci nie smakuje. BeatoMoniko, nie rozumiem, dlaczego nie możesz się do mnie dodzwonić – jestem pod telefonem między 10 a 12, oprócz weekendów. A poza tym dziewczyny dobrze Ci doradzają. Lili, możesz pić i TLACI, i TLI, i kawę, ale najważniejsze, abyś jadała zupy i duszeniny mięsno-warzywne i cały czas pamiętaj, że musisz dbać o swoją krew. Bożeno, nie uważam, że to mózg wodzi nas za nos i decyduje, na co ma ochotę. Jest to niestety sprawka naszej podświadomości, naszego ego. Na pozostałe pytania ja Ci nie odpowiem, kombinuj wg własnego uznania, jednocześnie trzymając się dyscypliny. Arnuszko, postu o winie nie dostałam. Białe wino jest w smaku kwaśnym, czerwone w smaku gorzkim. Lampkę możesz, ale nie więcej. Pinezko, w żadnym wypadku 1,5 miesięcznemu dziecku nie podajemy na spacerze żadnego picia. Spacery powinny być krótsze, aby mama była w zasięgu ręki. Willow, karmiąc dziecko piersią możesz pić naszą gotowaną kawę, może ciut słabszą. BeatoMoniko, o naszych potrzebach wapniowych naprawdę szeroko piszę w książkach. A poza tym plamy i niesmak w ustach to może być skutek problemów żołądkowych – masz niestrawność. Małgosiu, zadzwoń, dziewczyno, w sprawie tych syfków na czole męża – na pewno popełnia błędy. Oczywiście w sprawie Twoich paznokci także. Kejla, półtoraroczne dziecko powinno już mieć na spacerku, gdy jest upał, coś do picia. Stykrotko, dziewczyny mają rację przywołując Cię do porządku – na pewno szpinaku nie jadamy z makaronem. A w ogóle słuchaj dziewczyn, bo one Cię naprawdę pilnują. Willow, pokrzywę do miodu pokrzywowego mielimy w młynku do kawy lub ucieramy w dużym kamiennym moździerzu – dopiero wtedy jest strawna i wykorzystana!!! Plastynko, sama dałaś sobie odpowiedź w sprawie rozdwajających się paznokci – indyk to suchość, uważajcie. Konieczny jest tran i omega3. Uważajcie też na kosmetyki i lakiery. Kochani, dzisiaj pierwsza wysyłka zamówionych książek, spodziewajcie się jej w ciągu najbliższych 2-3 dni. Przyznam, że się denerwuję, jak ją przyjmiecie – w końcu jesteście starymi smakoszami:) Do ciepłych słów Miszmisz miło się uśmiecham. Co polecam z książki? Zróbcie dzieciom fafernuchy i a wy zróbcie sobie kurczaka albo perliczkę po krakowsku. Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.05.30
autor: Anna Ciesielska
 
 Beatamonika, pytasz o truskawki i inne owoce... A przecież już Ostróżka Ci odpowiedziała, że jeść można jeśli jest się w zdrowiu, poza tym to samo podkreśla Pani Ania. Truskawki chyba odpuść, przecież po ugotowaniu, uduszeniu, uprażeniu są bardziej kwaśne niż na surowo! A nie chodzi o to, aby dosładzać dużo! Wydaje mi się (ale mogę się mylić), że lepiej ugęstować mocno dojrzałe, słodkie jabłka wraz z cynamonem, imbirem i kardamonem, dodać miodu i zjeść niewielką ich ilość, ale w sezonie! Odpuść może trochę, a jak Cię zbiera ochota na truskawki, to czytaj książki :) Da się - uwierz mi :) A kiełbasek raczej też nie jedz, zapewne są wieprzowe i dodatkiem całej tablicy Mendelejewa, więc chyba lepiej udusić sobie mięsko wołowe, lub cielęce, albo udziec z indyka i zjeść dla zdrowia i przyjemności z chlebem. Ale jak już musisz, to z racji gabarytów lepiej gotować krócej, aby się nie rozpadły - może pół godziny? Pozdrowienia dla forum, zaraz zamawiam kolejną książkę! Serdeczne gratulacje dla Autorki :)
data: 2012.05.30
autor: Kejla
 
 Małgosiu ubiegłaś mnie z pytaniem o rozdwajające się paznokcie :-) faktycznie, moje "obierają się" prawie do połowy płytki, ale tylko kciuk, wskazujący i środkowy. Hmmm. Już nie pamiętam, jak to jest mieć twarde i zdrowe. Nie to żebym narzekała, ogólnie czuję się świetnie, ale stan paznokci wskazuje, że ewidentnie coś knocę i to od dłuższego czasu. Faktem jest, że przyzwyczaiłam się do pewnego składu posiłków, mam wypróbowane dania, które mi smakują i robią się "automatycznie", modyfikuję tylko nieznacznie przy zmianie pór roku. Sporo w nich indyka. Rozleniwiłam się zdecydowanie i muszę coś z tym zrobić. Zacznę od przewertowania archiwum pod kątem paznokci. Pozdrawiam serdecznie! *** Książka zamówiona - już nie mogę się doczekać :-)
data: 2012.05.30
autor: plastynka
 
 Miszmisz po twoim poście ja nie odchodzę od drzwi czekając na kuriera z zamówioną książką. Pani Aniu, dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.05.30
autor: ostróżka
 
 jak dlugo uszlachetniać. kiełbaski ?dziękuje:-)
data: 2012.05.30
autor: beatamonika
 
 Pani Aniu, dzięki za nową książkę, gratulacje i pozdrowienia.
data: 2012.05.30
autor: Ola ze Zgierza
 
 Pani Aniu to wspaniale że jest już tak wyczekiwana trzecia książka , chciałam przyłączyć się do podziękowań , książka już oczywiście zamówiona. Bardzo serdecznie i z całym szacunkiem pozdrawiam i dziękuję!
data: 2012.05.29
autor: Aina
 
 Kejla. mam skajpa. szukaj fox_india. pozdrawiam
data: 2012.05.29
autor: Fox_India
 
 Dzien dobry, wpadlam dzis za piec siedemnasta do Centrum i mam juz ksiazke. Zaliczylam pierwsze czytanie w autobusie. Pani Aniu, z liter frunie wspaniala energia i optymizm, dla mnie swietne podsumowanie zasad, ksiazka super napisana i zredagowana z blyskiem...no i naprawde JEST co jesc:))) serdecznosci
data: 2012.05.29
autor: Miszmisz
 
 dziękuje Ostróżko i Erno :) zaraz przepisałam wasze rady do zeszytu z którym chodzę:) w kuchni sajgon,jak po bitwie wszędzie książki,zeszyty w których zapisuje cenne wskazówki...od Was poustawiłam przyprawy wg.smaków,uszlachetniam wędliny mam pytanie który chleb mogę jeść pszenno-żytni czy żytni na zakwasie? w mojej chorobie? twarożek wg.PP DO JAKIEGO CHLEBA JAK CZĘSTO? wspominała OSTRÓŻKA O TRUSKAWKACH czy gotowane też mają taki smak?wiele produktów po obróbce zmienia smak np. cebula inna jest surowa,gotowana smażona czy to odnosi się do wszystkich warzyw? owoców? dziękuje za energie ERNA:)) napewno się przyda pozdrawiam Wszystkich ciepło
data: 2012.05.29
autor: beatamonika
 
 ale suuperr!! jutro sie namowimy z kolezankami i zamawiamy Filozofie Smaku. serdecznie gratuluje Pani Aniu!! pozdrawiam pomaranczowo :o))
data: 2012.05.29
autor: Marmelada
 
 Małgosia, z fasolą nie kombinuj; smaku "słonego ciepłego" też nie ma, każdy słony jest wychładzający. Po prostu gotuj z książek, najlepiej jedzenie delikatne jak dla dzieci, najprostsze, na bazie młodej wołowinki lub cielęciny z dużą ilością warzyw sezonowych, łagodne w smaku i dokładnie zrównoważone kwaśnym. I za dużo nie myśl :) W ten sposób zadbasz i o właściwe nawilżenie, i o całą resztę. Pozdrawiam Forum :)
data: 2012.05.29
autor: DanusiaA
 
 Fox_India, ponawiam pytanie... Czy jest opcja, abyś podała maila? albo skype? gg nie mam. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.05.29
autor: Kejla
 
 Pani Aniu ,pozdrawiam z okazji przekazania nam do rąk swojej nowej książki .
data: 2012.05.29
autor: Irek
 
 Witam. Dziewczyny, pięknie dziękuję za miodowo-pokrzywowe rady. Posłusznie łykam z farfoclami:-) Wczoraj wymieszałam wszystko porządnie i faktycznie powstała jednolita masa, ale początkowo z moim miodem zadziało się tak, że pokrzywa "poszła" do góry, a miód na dół, stąd pomysł na odcedzanie. Dzisiaj popiję go TLACI :-). Pozdrawiam wszystkich ciepło :-)
data: 2012.05.29
autor: Willow
 
 Willow, mój miód pokrzywowy wyszedł bardzo gęsty, zero płynności. bez możliwości jakiegokolwiek odcedzania.owszem pokrzywa była farfoclowa. i jak na początku wydawało mi się, że tego nie tknę to potem zawsze rano cmokałam dzienną dawkę jak najlepszą delicję. pozdrawiam
data: 2012.05.29
autor: Fox_India
 
 Ostróżko i Danusia A dziękuje za podpowiedz,za krosty między brwiami rzeczywiscie odpowiada pęcherz i nerki.Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale żeby je wzmocnić mąz powinien jeść więcej szczególnie teraz produktów w smaku słonym ciepłym tzn. ryby słodkowodne ,wieprzowinę ,fasolę ? Mam jeszcze jedno pytanie czy od nadmiaru smaku słodkiego mogą rozdwajać się paznokcie ,ale to tak że do połowy płytki paznokcia są obrane. Wiem że smak słodki nawilża, a rozdwojone paznokcie to susza,przeczytałam że nadmiar smaku słodkiego moze spowodować stagnacię płynów wewnętrznych . pozdrawiam forumowiczów
data: 2012.05.29
autor: Małgosia
 
 Witam.beatomoniko-prosisz o rady co masz jeść, jak i kiedy.Weszłaś w PP w kwietniu tego roku,jest to czas w pięcioprzemianowej kuchni jak mrugnięcio.Co Ci można poradzić? Ostróżka dwoi się i troi by pomóc,ale czy to coś daje.Musisz zrozumieć że tylko w 1% możemy Ci pomóc,99% wiedzy zależy tylko od Ciebie.Moja rada przeczytaj wszystkie post Jagody i Rene od 2005 roku,czytaj książki,spokojnie gotuj,nie myśl co będziesz kiedyś jadła.My forumowicze możemy Cię wspierać duchowo-przesyłając multum dobrej energii.Pamiętaj wczorajsze słońce Cię nie ogrzeje,jutrzejszy wiatr Cię nie ochłodzi,musisz być tu i teraz.Powodzenia.Serdecznie pozdrawiam całe forum.
data: 2012.05.29
autor: Erna
 
 beatamonika, a co pisze w książkach?jak jesteśmy zdrowi to jadamy owoce w niewielkiej ilości najlepiej np gotowane lub duszone, pieczone, a na surowo tylko dojrzałe w "ich sezonie " i tylko na zachciołka, pomidory duszone przez cały rok, jako dodatek w smaku kwaśnym, ogórki kiszone do kanapki plasterek, surowe w postaci zrównoważonej mizerii ale przy zdrowiu, a Ty piszesz że chorujesz więc na razie nie jedz.Truskawek raczej wolimy unikać, ze sliwek robimy pyszny sos i powidła, ale też tylko na okazję.To wszystko przepisuję z książki, czy ich nie czytasz?
data: 2012.05.29
autor: ostróżka
 
 WITAM;) MAM PYTANIE czy już nigdy nie mogę jeść ogórków ,pomidorów,owoców czy od czasu do czasu na kanapkę? pozdrawiam Wszystkich
data: 2012.05.28
autor: beatamonika
 
 Willow popijaj herbata TLACI wtedy dużo lepiej "wchodzi"
data: 2012.05.28
autor: Pinezka
 
 Stykrotko, proszę przedzwoń do Centrum
data: 2012.05.28
autor: sklepik
 
 Willow, z farfoclami. Wymieszaj dobrze, to powino mieć konsystencję plasteliny, zielonej, gęstej, w miarę jednolitej brei, nie powinno dać się odcedzić. Może za krótko stał?
data: 2012.05.28
autor: Marta R.
 
 Willow, nie wiem czy moje działanie jest poprawne, ale ja mielę pokrzywę w młynku do kawy na proszek i taką mieszam z miodem wedle przepisu Pani Ani. Wówczas farfocle są prawie niewyczuwalne, a jedynie posmak pokrzywy pozostaje. Odcedzanie chyba nie ma sensu, bo przecież to właśnie o pokrzywę z miodem chodzi! Pozdrawiam!
data: 2012.05.28
autor: Kejla
 
 Przepraszam jakoś zapomniałam, że nie podałam :) Piaseczno, Jarząbka. Reszte danych jest wpisanych
data: 2012.05.28
autor: stykrotka
 
 Witam dziewczyny. Mam pytanie do tych z Was, które mają doświadczenie z miodem pokrzywowym. Jestem w 8 miesiącu ciąży, a właściwie już jedną nogą w 9 :-) i delikatnie spadło mi żelazo. Poczytałam forum, zrobiłam miód pokrzywowy jak Pani Ania kazali (paczkę pokrzywy zalałam 0,5l płynnego miodu), odstawiłam do następnego dnia i jest. Ale pojęcia nie mam czy powinnam go przyjmować razem z pokrzywą czy też odcedzić (preferowana opcja :-)) i jeść po łyżeczce samego miodu bez farfocli z pokrzywy? Do dziś łykam z farfoclami, ale mi nie bardzo wchodzi :-). Będę bardzo wdzięczna za rady. Pozdrawiam ciepło całe forum i Panią Anię.
data: 2012.05.28
autor: Willow
 
 Stykrotko, a Twój adres....
data: 2012.05.28
autor: sklepik
 
 Mam tą samą prośbę do sklepiku co Aneta Kata :) nie wiem jak domawiać, żeby poszło w jednej przesyłce wiec poproszę o 3 opakowania imbiru do książki którą zamówiłam.
data: 2012.05.28
autor: stykrotka
 
 Dzięki za odpowiedz Kejla:) przemywamy ostrożeniem,narazie nic się nie dzieje,miejsce po ugryzieniu dalej zaczerwienione,ale nic poza tym. czekamy ze spokojem i obserwujemy:) Pozdrawiam
data: 2012.05.28
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Dorota z Wrocławia, możesz też przecierać miejsce olejkiem z drzewa herbacianego. Olejek świetnie się sprawdza także na ukąszenia komarów - łagodzi świąd, a poza tym odkaża.
data: 2012.05.28
autor: Kejla
 
 Witam. Mam prośbę do sklepiku. Zamówiłam ( w sobotę) nową książkę P. Ani, a zapomniałam o imbirze:) Czy zatem mogę do mojego zamówienia dodać 2 opakowania imbiru? Bardzo dziękuję i pozdrawiam:)
data: 2012.05.28
autor: Aneta Kata
 
 Witam:) mam pytanie,pojawiły mi się na twarzy ciemne plamy z boku na szczękach,zawsze miałam piegi ale to jest takie rozlane... i nieprzyjemny zapach z ust,dodam że dbam o zęby,chodzę regularnie do dentysty. Gratuluje Pani ANIU:)nowej książki pozdrawiam
data: 2012.05.27
autor: beatamonika
 
 Witajcie jeszcze raz:) O kleszczu już doczytałam:)Nalewki niestety brak ale lecę gotować ostrożeń i będziemy przemywać:) Pozdrawiam
data: 2012.05.26
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Witajcie Moje 2-letnie dziecko przyniosło z parku kleszcza.Na szczęście w porę zauwarzyłam i okazało się że jeszcze się nie wpił za mocno(był malutki i nieopity),pozostał po nim ślad czerwony i teraz nie wiem czy coś z tym robić!?Przemyć może ostrożeniem? Poradźczie coś proszę Dziękuję i pozdrawiam
data: 2012.05.26
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Szczecinianki, zbierzmy, spiszmy się razem i jedna większa paczką kupmy dla nas "Filozofie smaku". Proszę o kontakt 794.303.635, odbiór w ul.Odziezowa3. Pozdrawiam.
data: 2012.05.26
autor: Ewik58
 
 Super wiadomość P.Aniu !! Już zamówiłam !! Zapowiada się wspaniałe lato w kuchni !! Najlepszego dla Pani!!
data: 2012.05.26
autor: Mama Krysi i Natki
 
 Kochani, w sklepiku jest już III tom - Filozofia smaku. Polecam, hej! :)
data: 2012.05.26
autor: Anna Ciesielska
 
 Witam forum. Stykrotko, ależ ja nie napisałam, że Ty nie potrafisz szukać w archiwum, ani mi to przez myśl nie przeszło. Napisałam tylko, że trzeba korzystać z wyszukiwarki, po to ją P,Ania zainstalowała.To bardzo wygodne narzędzie.A co do szpinakowego problemu ,to być może jest on w smaku kwaśnym, mimo ze należy /jak piszesz/ do Ziemi, z takich samych powodów z jakich kwaśny jest pomidor, wygrzany w letnim ciepłym słonku i w naturze /nie pod folią/dojrzały w czasie przemiany Ziemi i Ognia.W dodatku czerwony lub żółty.Oczywiście są też "Smażone ,zielone pomidory", ale raczej do czytania.
data: 2012.05.26
autor: ostróżka
 
 Stykrotko, w archiwum jest wypowiedź pani Ani bodaj z roku 2006, gdzie szpinak kwalifikuje do smaku kwaśnego. I w takim smaku do traktuj, zwłaszcza teraz:).
data: 2012.05.25
autor: Marcela
 
 Marchewko. Bardzo dobry osteopata we Wrocławiu to dr. Mularczyk. Przyjmuje na Wejherowskiej. Jest bardzo małomówny i tajemniczy, ale wiedzę i umiejetności ma niiesamowite. Pozdrawiam
data: 2012.05.25
autor: Anka KK
 
 DorotaJ - dziękuję :) Musisz być bardzo ciepłą osobą. A stan jest przyjemny uczuciowo a nieprzyjemny fizycznie - wiesz jak jest :) do tego dochodzi moja chęć zapewnienia dzidziusiowi do rozwoju to co najlepsze z jedzenia. I tu staczam walki żywieniowe, bo cięzko gotować coś z radością i sercem jak totalnie wszystko odrzuca :) Ale doszłam do wniosku, że skoro natura nas kobiety tak stworzyła, że 70% kobiet w I trymestrze nie może patrzeć na jedzenie a od II trymestru odżywają to znaczy tylko tyle, że właśnie od II trymestru najważniejsze jest co jesz i tu trzeba jeść tak, aby dziecko rosło zdrowe i też wolne od alergii. *** Na szczęście nie musze już leżeć :)
data: 2012.05.25
autor: stykrotka
 
 Ostróżko, potrafię szukać w archiwum i znalazłam kilka dni temu tą wypowiedź jak również inne. Także "potrafię szukać". Bardziej interesowało mnie zrozumienie dlaczego jest kwaśny skoro jest w przemianie Ziemi, ale chyba nie ma odpowiedzi na to pytanie. Zresztą właśnie przypomniałam sobie zapis z książki Pani Anny, że gdy mamy wątpliwości co do kwalifikacji produktu to mamy zrobić tak jak czujemy. Rzadko jem szpinak, ale następnym razem jak dorwę liścia dokładnie go przeanalizuję smakowo :)
data: 2012.05.25
autor: stykrotka
 
 2006.12.13 Ciesielska- w temacie szpinaku. I nie tylko w tym poście, jest wiele postów na temat szpinaku w archiwum. Trzeba tylko korzystać z wyszukiwarki .
data: 2012.05.24
autor: ostróżka
 
 Stykrotko.... :-) bardzo się cieszę z Twojego stanu i z całego serca Ci gratuluję :-* Z tego co piszesz, to obecny czas nie jest dla Ciebie przyjemny, ale... może trzeba na to spojrzeć z innej strony, bardziej się na sobie skupić na dzidziusiu, na miłości do siebie i do niego... przecież jesteś teraz w błogosławionym stanie... Czytając Twoje posty przyszedł mi na myśl taki piękny cytat z książki "Darem jest dziecko" Marion Stroud: "Miłością jest... przemierzanie pokoju w nocy, aby kołysanką i ciepłymi słowami utulić ciebie płaczącego wtedy, kiedy całe moje ja pragnie odpocząć. Miłością jest... malowanie różowego olbrzyma bez rąk i z jednym okiem, mającego na sercu wypisane słowa: „Moja mama jest najlepsza”. Miłością jest... czytanie tej samej bajki piąty raz, bez pominięcia najdrobniejszego jej szczegółu. Miłością jest... ostatni, klejący się cukierek, oblepiony kurzem i sierścią psa,nie zjedzony, trzymany dla mnie w kieszonce. Miłością jest... powiedzieć czasem stanowczo NIE, nawet jeśli „wszyscy to robią”. Miłością jest... zgoda na twe odejście, kiedy otwierasz drzwi i wyruszaszw świat; zgoda przeżywana z ciężkim sercem, ale też z modlitwąw mojej duszy i uśmiechem na twarzy." Może ten cytat trochę pomoże... Przy okazji dziękuję Pani Ani za poświęcony mi czas, a całej reszcie Forum za to, że jesteście tacy wspaniali i otwarci - dziękuję
data: 2012.05.24
autor: DorotaJ
 
 Dzień dobry, czy polecany na forum ryż do risotto z Kupca jest słodki? Nie wiem w której przemianie go dodawać, a faktycznie różni się od zwykłego. Dziękuję i pozdrawiam
data: 2012.05.24
autor: Aggi
 
 Ostróżko przyjęłam do wiadomości, aczkolwiek dla mnie to jakieś zaprzeczenie - smak kwaśny mimo, że jest w przemianie Ziemi. Jak coś jest w przemianie ziemi to dla mnie jasne jest to, że to smak słodki i koniec. Muszę się czegoś trzymać, bo inaczej z każdym produktem mogę sobie tak dywagować. No chyba, że po obróbce termicznej szpinak zmienia się w smak kwaśny, tak samo jak np. cebula po podsmażeniu staje się "Ziemią". Ze szpinakiem zrobię wyjątek i posłucham Was traktując go już jako smak kwaśny. Zresztą ja ten szpinak jadłam z makaronem żytnim więc chyba nie tak tragicznie :)
data: 2012.05.24
autor: stykrotka
 
 Witam Na PP jestem od roku.Śledzę forum od jakiegoś czasu i wkońcu postanowiłam się odezwać.Forum wertuję od początku i muszę przyznać że to istna kopalnia wiedzy.Swoją przygodę z naszym pysznym jedzonkiem zaczęłam dzięki mojemu synkowi-mega alergikowi(nawt cukier go uczula).Początki nasze były ciężkie,synek stale kaszlący,zakatarzony z lekkim azs.Na PP poradziliśmy z tym sobie w kilka miesięcy mimo że gotowałam na prądzie.Rok minął bardzo szybko i prawie bezproblemowo.Schody aczęły się wiosną.Na okrągło katar,kaszel niewiadomo od czego,postanowiłam zabrać go ze żłobka i przenieść do prywatnego gdzie mogłam nosić swoje jedzenie(w państwowym jadł nie pp mimo że mogłam wykluczyć mnustwo szkodliwych pokarmów-żłobek alegiczny).Teraz od miesiąca jest ok brak kaszlu i kataru,skóra czyściutka:).Dzisiaj tylko przeżyłam szok,Olaf zareagował okropnym suchym kaszlem na odrobinkę masła i znowu przekonałam się jak super działa imbirówka już po paru łyżkach było po kaszlu. Pani Aniu dziękuję za to że Pani jest i pomaga w ciężkich chwilach,dostałam przez telefon kopa i kupiłam w końcu kuchenkę na gaz:)Potrawy pyszne,kawka o niebo lepsza niż na gazie,mam nadzieję że teraz alergia synka szybciej minie bo narazie reakcje na alergeny są potężne(natychmiastowy suchy kaszel jak zje coś z cukrem,wysypka po nabiale) Pozdrawiam całe Forum
data: 2012.05.24
autor: Dorota z Wrocławia
 
 Tak beatamonika ,kwaśne ograniczamy i nie rozumiemy tego jako ograniczenia / o rety, aż do końca życia/ tylko jako mądry wybór.Czytaj kobieto książki ,bo są w nich odpowiedzi na wszystkie pytania jakie dotychczas zadałaś na forum
data: 2012.05.24
autor: ostróżka
 
 Fox_India, niestety nie korzystam z gg... Czy jest szansa na inny z Tobą kontakt? ***Zgadzam się w 100% z tymi lodami i ciasteczkami z Tobą Fox_India! Czasem jakieś małe ciacho własnej roboty mnie skusi, ale na lody już szans nie ma... Czuję się po nich źle, a najlepsze, że już mi nie smakują!!! A bywało, że pochłaniałam ich dużo... Teraz na myśl o jarzynowej, czy kartoflance uśmiecham się do siebie :) I do Pani Ani :) Z pozdrowieniem dla wszystkich.
data: 2012.05.24
autor: Kejla
 
 Stykrotko szpinak chociaż należy do przemiany ziemi jest w smaku kwaśnym tak samo jak makaron, mozemy dodać go do omleta,fritaty, do grzanki z sadzonym jajkiem można jeść z ziemniakami i mięsem albo "na smaka" ugotować zupę ryżowo szpinakową.
data: 2012.05.24
autor: ostróżka
 
 Ależ Lili-Elżunia. W książce Filozofia Zdrowia szpinak jest w przemianie ziemi w tabeli. To ja już nic nie rozumiem. Może to wyjątek. Ja też myślałam, że to smak kwaśny (przez skojarzenie ze szczawiem i opisem, ze kwaśne są wszystkie zielone części warzyw). Przeszukam archiwum. Przechodzę teraz bardzo trudny okres niechęci dosłownie do każdego rodzaju jedzenia :)
data: 2012.05.23
autor: stykrotka
 
 dziękuje za wypowiedzi... rozumiem że kwaśne ograniczać do końca życia? jakie zestawienie posiłkow kwaśnych jest dobre np: mizeria i....? pomidory śmietana i...?,jak często? czerwona herbata z dodatkiem żurawiny,jak często?jest wysuszająca ale chyba naturalna/ czy mogę ugotowac udziec z indyka,wieprzowinę,wolowinę w mieszance uszlachetniającej potem na chleb/doprawiać też po kolei? dziękuje:))
data: 2012.05.23
autor: beatamonika
 
 Jak pamiętam, to za krosty między brwiami odpowiada pęcherz moczowy, ale głowy nie dam :) Pozdrawiam Forum
data: 2012.05.23
autor: DanusiaA
 
 STYKROTKO makaron i szpinak to zestawienie nie za bardzo ok. Oba produkty kwaśne.Szpinak raczej z ziemniakami,mięsem i jajkami. Wpisz w wyszukiwarkę szpinak - Pani ania o tym zestawieniu kiedys pisała. :)
data: 2012.05.23
autor: Lili- Elżunia
 
 Marchewko, dziękuję :) Niestety jest to dla mnie za daleko. Mieszkam bliżej Kowal, Wojnowa. Może ktoś z Wrocławia zna "przyjaznego pediatrę" w tych właśnie okolicach? Może być na wioskach. Pozdrawiam
data: 2012.05.23
autor: Carmen
 
 witajcie. Kejla podałam na forum numer mojego gg. Z pewnością go znajdziesz. moje drogie, mój prawie 5 miesięczny synek już ząbkuje, waży ponad 8 kilo i siada...! cuda na kiju z tym PP. Pani Aniu, jak nam fajnie bez tych lodów, ciastek, surówek etc. Maj słodko nam pachnie! bynajmniej nie truskawkami :) pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.05.23
autor: Fox_India
 
 Joanno Z-ego dziękuję :-) Gdybyś jeszcze miała jakieś inne dobre adresy, niekoniecznie medyczne (sklepiki przyprawowe, mięsko itd.) to ja chętnie zanotuję wszystko. Carmen, pediatra z Wrocławia przyjmuje w przychodni na Ulanowskiego, u mnie "za rogiem" (tego też będzie mi brakowało). Pan Kuśmierek, jest po prostu normalny, a takich co raz trudniej znaleźć. Chodziłam do niego przez 3 lata i tylko raz przepisał mi trochę silniejszy lek (jeszcze nie antybiotyk) z komentarzem, że gdyby przez week-end się mocno pogorszyło to proszę synkowi podać a jeśli nie to odpuścić. Pozdrowienia
data: 2012.05.23
autor: Marchewka
 
 Małgosiu wpisz w wyszukiwarkę Ciesielska i "na czole" będziesz wiedziała
data: 2012.05.23
autor: ostróżka
 
 Marchewko, w Krakowie przy ul.Kieleckiej przjmował swego czasu dr Marek Lorenc. Swoim pacjentkom polecał książki Pani Ani. Osobiście nie korzystałam z wizyt u niego, ale moja przyjaciółka ze swoją córką kilkakrotnie i była nim pozytywnie zadziwiona.
data: 2012.05.22
autor: Joanna Z-ego
 
 ***Fox_India, czy mogę prosić o jakiś kontakt z Tobą, mail? O ile dobrze kojarzę z postów, to od stycznia jesteś szczęśliwą mamą drugiego dziecka? Mam parę pytań, a nie chcę zawalać forum... Pozdrawiam!
data: 2012.05.22
autor: Kejla
 
 ***Pinezka, mam 20 - sto miesięczną córeczkę, idąc z nią na spacer (zwłaszcza jak jest tak upalnie), zabieram ze sobą butelkę (szklaną ;)) wraz z TLACI lub TLCI. Herbatka zawsze jest ciepła! Pozdrawiam!
data: 2012.05.22
autor: Kejla
 
 Chciałam poprosić o radę,na czole i między brwiami robią się mojemu mężowi krosty , czerwone , bolące podobne do małych czyraków .Twierdzi, że to przez PP ze napewno popłniam błędy żywieniowe. Gdyby krosty były ropne , wiedziałabym że w organiżmie jego jest wilgoć i trzeba ją osuszyc rozgrzewającymi potrawami.czyżby to wina blokady, zastoju.Nie bardzo wiem jak mu pomóc.Proszę o radę
data: 2012.05.22
autor: Małgosia
 
 Poczytałam zaległosci.I chciałaby odpowiedziec na temat GRZYBICY paznokci.O przyczynach rozmawialiscie, ale usuwanie ich to nawet kilka lat. Doraznie mozna zastosować cos o wyczytałam kiedyś na forach i stosowałam z powodzeniem: Acifungin Forte-roztwór na skóre. Jest to niedrogi preparat- nie jak te reklamowane i sredno skuteczne, Ale trzeba stosować systematycznie /kilka miesięcy/ po myciu i osuszeniu skóry nóg,posmarować paznokcie i już,Zobaczycie efekty..ale wiecie ze paznokcie u nóg rosną wolno... :)
data: 2012.05.22
autor: Lili-Elżunia
 
 No to się doigrałam odrzutów zapachowych i innych takich. Niestety dziewczyny mój stan nie pozwala nawet wypić kawy zbożowej. Wczoraj nastawiłam sobie kawę.. jak tylko zaczęła pachnieć od razu ją wylałam do zlewu. To samo mam z naszymi herbatkami. Jako, że mam ogromne pragnienie (poczytałam, że tak w ciąży jest) to jedynie zaspokaja je jako tako gorąca woda z odrobinką soku z cytryny. Mam nadzieję, że to nie zaszkodzi. Co do samego jedzenia - ciężko jest szczególnie z mięsem, natomiast miałam piekielną ochotę na makrelę, którą zjadłam. Na słodycze nie mam jazdy na szczęście. Oczywiście omijam stricte kwaśne potrawy. Nie mam 100% dyscypliny PP w ciąży, ale myślę, że to potrwa tylko jeszcze 1,5 miesiąca. Póki co mam nakaz od lekarza leżenia 70% czasu, więc nie mam za dużo szans na sensowne gotowanie. Wołowinka PP w jarzynach ugotowana przez partnera prawie nie przeszła mi przez gardło. Jadam oczywiście owsiankę rano, piję kawę gotowaną, wczoraj na leżąco zrobiłam kalafiorową zupę :) Dzisiaj planuję pesto szpinakowe z razowym pene. Odczuwam natomiast dziwną przypadłość kwaśnego smaku w ustach i to nieważne czy zjem zrownoważoną owsiankę, czy wypiję rano kawę gotowaną, czy zjem kalafiorową. Podejrzewam, że szaleje wątroba, więc ujarzmiam ją trochę imbirówką. W II trymestrze na 100% bedzie lepiej, bo jednak wolę sama gotować.
data: 2012.05.22
autor: stykrotka
 
 Marto R. baaardzo Ci dziękuję za odpowiedź! Dla mnie to naprawdę dobre wieści:-) Ja używam kawy Lavazza, w złotym opakowaniu, właśnie przeczytałam na nim, że to również kawa typu mild. Do tego miód, cynamon, rozkruszony w moździerzu goździk i imbir. Mniaaam. Dziękuję również za sugestię o piciu kawy podczas porodu - spróbuję na pewno i dam znać jak było. Pozdrawiam serdecznie całe forum :-)
data: 2012.05.22
autor: Willow
 
 Marchewko, czy możesz mi dać namiary na tego przyjaznego lekarza we Wrocławiu? Pozdrawiam słonecznie :)
data: 2012.05.22
autor: Carmen
 
 Gafcio zdaje się ze zaczyna mi trochę świtać o co Tobie chodzi.Świtać trochę.Czytałam książkę o enneagramie napisaną przez Helen Palmer. Ale najbardziej podobało mi się przedstawienie enneagramu przez Santorskiego. Typ człowieka określony liczbą 3,6,9 to ludzie którzy mają oderwane dwa skrzydła a reszta 1,2,4,5,7,8, ma po jednym skrzydle.Tym jednym skrzydłem się podpieramy i co?Czy możliwe jest że poprzez rozwój to drugie skrzydło nam jakby odrasta?To znaczy nabywamy tych cech które symbolizuje brakujące skrzydło. Czy też chodzi o to aby zachować ten typ z jakim się urodziliśmy np.czwórka ze skrzydłem piątki, bo takie cechy są potrzebne światu, także ludzkości, do zachowania różnorodności.Czy Duch ma potrzebę nacieszenia się tą różnorodnością, czy to jakieś potknięcie w którego naprawianiu bierzemy udział.A czy może być tak, że Wschodowi z enneagramem potrzebny był Zachód bez enneagramu ale np. z Tomaszem z Akwinu i odwrotnie.A jeżeli człowiek nie może wyjść poza swój typ, jeżeli się urodził jako enneagramiczna czwórka ,to przechodząc w swoim rozwoju poprzez wszystkie liczby-typy zawsze będzie reagował wedle wzoru czwórki, no to ja myślę, ze te typy są ważne ale czuję się jak zaprogramowana.Czy ten program to mój wybór dobrowolny? czy narzucony i przyjęty ,ale w imię czego?kogo?Pozostaje tylko pokorna zgoda na to.Czy znam swój typ, czy nie, zadaniem moim i mojej duszy jest wydobycie i wykorzystanie wszystkich dobrych cech mojego typu.Niby taki drogowskaz.Ale dodaj do tego jeszcze znak zodiaku naszego np.skorpion i chińskiego-bawół i masz okaz nowego typu o nazwie pomieszanie z poplątaniem.Pozostaje tylko wymyśleć liczbę, ale na to trzeba by było umysłu Pitagorasa.Wiedza sobie, a myslenie jest aktem jej porządkowania.Cytuję Tomasza bo ostatnio jest na topie, ale fizycy kwantowi odkryli że zaistnieje tylko to, o czym najpierw się pomyśli,więc może jak człowiek nie myśli o typach to może ...ich nie będzie. No bo czy w naszej rzeczywistości ułożenie domowego budżetu nie jest ważniejsze od odkryć Gurdżijewa ,przynajmniej w ramach tego wcielenia .Wszak jakość naszego życia zależy w wielkiej mierze od stanu wątroby i śledziony a więc...wracam do garków.A z resztą niech sobie moja dusza głowe urywa ,jej wybory jej buraczki.
data: 2012.05.22
autor: ostróżka
 
 przepraszam:) chodziło mi o wapń a nie wapno w produktach
data: 2012.05.22
autor: beatamonika
 
 Beatomoniko, nie chce sie wymadrzac ale od ponad roku ani ja ani moj 3 letni sym prawie w ogole nie jemy nabialu (czasami lyzeczka smietany do ziemniaków, kozi serek). Synek niedawno mial robione badania krwi i wapn mial na bardzo dobrym poziomie. Ja karmie piersia moja 4,5 miesieczna corcie i ostatnio uslyszalam od ortopedy na usg, ze coreczka wyjatkowo dobrze uwapnione kosci stawow biodrowych "bioderka z wyzszej półki". Pan kilkakrotnie chwalił mnie za dietę. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2012.05.22
autor: Marchewka
 
 Elzbieto z Krakowa. Dzieki :-) "Przyjazny" oznacza dla mnie taki, ktory nie bedzie przeszkadzal ;-) Tu we Wroclawiu znalazlam takiego, ktory jeszcze ani razu nie przepsal antybiotyku synkowi. Maz kiedys poszedl z synem z zapaleniem spojowek i powiedzial, ze zona przemywa dziecku oczy srebrem koloidalnym to jeszcze przytaknal i powiedzial, ze sam nic lepszego by nie doradzil. No i nie przypomina mi przy kazdej wizycie o szczepieniach. O takiego pewnie trudno bedzie ... A moze masz namiar na jakigos osteopate?
data: 2012.05.22
autor: Marchewka
 
 Witam:) mam takie pytanie,co z zaopatrzeniem w wapno? produkty mleczne mają naturę kwaśną jak bym zjadła żytni chleb na zakwasie,z twarożkiem doprawionym odpowiednio,to nie dopuszczalne? jakie produkty mają jeszcze wapno? jeżeli chleb,z jajkiem,masłem,doprawiony jaka alternatywa może ugotowany indyk,wołowina do chleba? a kiełbasa smażona doprawiona z dużo cebuli narazie nie? jestem wdzięczna kochane forumowiczki za wasze bezcenne rady:) uwielbiam czerwoną herbate jaka bezpieczna ilość mogę pić? kwaśne zupy to też żurek,też wyeliminować narazie? a ziemiaki z kwaśnym mlekiem,maślanką?wiem dużo pytań:) ale jak załapie o co chodzi to tak nie będe nudzić:) serdecznie Was pozdrawiam
data: 2012.05.21
autor: beatamonika
 
 Willow, dobra wiadomość! Możesz pić naszą kawę:) Na pewno tę poranną; co do tej przedpołudniowej i popołudniowej zorientujesz się czy będziesz miała ochotę (i czas:). Rób nieco słabszą niż zwykle, nie szczędź przypraw i nie przesadzaj z miodem. Nie wiem jakiej kawy używasz, ale najbardziej wskazane są typu mild, łagodne dla żołądka, drobnomielone. Astra ma taką, pyszna arabika, palona bez dodatku jakiegoś tam podrażniacza. Kawa jest wspaniała podczas porodu, bo dogrzewając nerki i ich okolice pomaga rozluźnić skurcze z kręgosłupa lędźwiowego.
data: 2012.05.21
autor: Marta R.
 
 Witam całe forum i Panią Anię!. Na PP jestem drugi rok, zachwycona!!! Dziewczyny, mam jednak pytanie odnośnie naszej kawy gotowanej - uzależniona jestem całkowicie i nieodwołalnie :-), ale w lipcu pojawi się na świecie moja druga córeczka. Czy karmiąc Ją piersią będę mogła pić ten "napój bogów" czy też powinnam przerzucić się na zbożówkę? Wydaje mi się, że chyba zbożówka, ale może jednak...:-)Bardzo będę wdzięczna za wszelkie sugestie. Pozdrawiam słonecznie!
data: 2012.05.21
autor: Willow
 
 Beatamonika, nie napisałam, że bez smaku kwaśnego i słonego, tylko, żeby zminimalizować ilość PRODUKTÓW z tych grup, przyprawiać potrawy trzeba prawie zawsze wszystkimi smakami, a więc i cytryna i sól. Schabowe jak wieprzowina - smak słony. Właśnie tego nie jedz, zamiast zrób kotlety mielone z indyka, dobre też na kanapkę. Miodem dodajesz smaku słodkiego, a nie słodzisz. Do owsianki, kawy, herbaty. Mdłości zazwyczaj po źle przyprawionym jadle, czegoś za mało. Można robić kilka pętelek doprawiając śladowymi ilościami, gdy dosyć np.gorzkiego czy słonego, smakując, aż wreszcie załapiesz poczucie zrównoważenia potrawy i dobry jej smak. Do zupy śniadaniowej dodaję anyż, czasem kakao. Koniecznie: czytanie ze zrozumieniem, praktykowanie, korzystanie z wyszukiwarki słów: "nagiet" "drożdż" "miod" "miód", "pokrzyw". Wszystko prawie jest już na forum w postach.
data: 2012.05.21
autor: Ewik58
 
 Witam wszystkich, jestem na pp od roku. Od tego czasu regularnie czytam forum i staram sie samodzielnie dojsc do wlasciwych rozwiazan. Tym razem chcialam jednak prosc o porade. Przerowadzamy sie z rodzina do Krakowa. Czy macie moze namiary na jakiegos przyjaznego pediatre w Krakowie? Wszystkie inne dobre adresy takze mile widziane? Mam tez pytanie do mam maluszkow.Przy wprowadzaniu pokarmow (poza karmieniem piersia), chcialabym podawac coreczce zmiksowana owsianke. Czy mozna taka przyprawiona normalnie czy powinnam gotowac dla malutkiej osobno?
data: 2012.05.21
autor: Marchewka
 
 Witam. Mam półtora miesięcznego synka, karmie go piersią. Czasami teściowa chce z nim iść na dłuższy spacer i odnosnie tego mam pytanie. Czy możemy dać takiemu maleństwu herbatkę TLACI? W takie ciepłe dni jak dzisiejszy małemu często chce sie pić. Z góry dziękuję za odpowiedź.
data: 2012.05.21
autor: Pinezka
 
 Beatomoniko oj oj oj. Nie eliminujesz smaku ani kwaśnego ani słonego - elimunujesz potrawy kwaśne i słone, czyli np. zupa pomidorowa to jest potrawa kwaśna tak jak i każda inna potrawa na bazie pomidorów. Potrawa słona to np. gulasz z mięsa wieprzowego, albo wieprzowina w jakiejkolwiek innej formie - wędliny itp. lub ryby morskie. W każdej potrawie musisz mieć wszystkie 5 smaków - kwaśny i słony też, bez nich rujnujesz zupełnie potrawę. Dziewczyny miały na myśli produkty, potrawy G, SŁ, O a nie te smaki w potrawach. Przeczytaj rozdział o nowotworach, p.Ania pisze, że można jeść tylko wołowinę, cielęcinę i indyka i żadnych innych mięs! Ja z rozmowy z p. Anią wiem, że jagnięcina jest też ok. Do zupy śniadaniowej możesz dodać jedynie kurkumę, cynamon, masło, miód, płatki owsiane, imbir, kardamon i sól lub zamiast cynamonu kaszę kukurydzianą. Miód możesz jeść codziennie w małych ilościach - do owsianki i posłodzenia kawy i herbaty. Co planujesz zrobić na drożdżach, bo wszystkie potrawy na drożdżach, które przychodzą mi do głowy też nie są dla Ciebie wskazane. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2012.05.21
autor: Agnieszka S
 
 Pani Aniu, nie wiem czy dostała Pani moje pytanie odnośnie wina, ale przypuszczam że tak i nieopublikownie tego postu traktuję jako "NIE" dla tego trunku. Wiem że to smak kwaśny i należy unikac go w nadmiarze, ale z racji tego że mieszkam na płd Francji, w cieplejszym klimacie, gdzie wino jest tradycyjnym trunkiem,chciałam się upewnic czy też to zabronione. Pozdrawiam
data: 2012.05.20
autor: Arnuszka
 
 Dziewczyny pisząc, że chleb jest kwaśny, macie na myśli chleb pszenny? Pani Ania pisała, że chleb pszenno- żytni, jeśli jest czerstwy długo żujemy i mieszamy ze śliną, przechodzi w smak słodki. Ja doprawiając kanapki zakładam, że chleb jest słodki. Pozdrawiam
data: 2012.05.20
autor: Agnieszka S
 
 Witam dziękuje Ewik,Ostróżko:) wiele mądrości w Waszych postach...rozumiem że początek nie muszę G,SŁ,O,SN,K tylko środek G,SŁ,O i to nic nie zaszkodzi dla organizmu a z czasem,mogę dołożyć a co z solą? i jeszcze pytanie jaka ilość miodu,jak często mogę stosować? ostatnio jedząc 2 dni zupę śniadaniową,po 2,3 godzinach naszły mnie słabości,chciało mi się słodkiego...co mogę dać zupy śniadaniowej,oprócz tego co jest?na początku? a ja już parę razy schabowe robiłam,dobrze wiedzieć że to na początku nie wskazane jki smak mają drożdże?pokrzywa,nagietek? wiem dużo pytań,ale kto pyta nie błądzi:) czy mogę całkowicie wyeliminować kwaśne,zprzepisu narazie pozdrawiam
data: 2012.05.20
autor: beatamonika
 
 Betamonika, dodam jeszcze to co sama od razu dobrze nie przyswoiłam, nie wyczytałam, że produkty w każdej grupie smakowej są róznie usytuowane na osi zawartej w nich energii np. słodkie: jang, neutralne i jin. Jedząc głownie te o niskiej energii, nawet gotując wiele sobie nie dorzucisz do pieca, tylko się napełnisz. Poczytaj posty P.Anny Ciesielskiej o zrównoważeniu organizmu i jadła.
data: 2012.05.20
autor: Ewik58
 
 beatamonika o ile ja dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedz to Ty myślisz że jak w przepisach jest kwaśne to mozesz jeść kwasne. W przepisach jest dodatek kwasnego smaku dla zrównowazenia potrawy . Co do kwaśnych zup np. szczawiowej to pisze wyrażnie że jemy ją raz w roku jak sobie nie mozemy odmówić i zapominamy. W twoim wypadku taką zupą będzie także pomidorowa. Jesteś na poczatku drogi i musisz czytać książki, nie skupiać się na przepisach.Jak będziesz czytać to pomału zrozumiesz w jakim stanie jest twój organizm z punktu widzenia teorii pięciu przemian i wtedy będzie Ci łatwiej dobierać potrawy co możesz jeść, a co nie mimo tego, że jest w książce przepis.Zapytujesz jak oddzielić swoje jedzenie od tego dla rodziny. Po prostu musisz planować posiłki z wyprzedzeniem. Jak rodzina domaga się schabowego to np. robisz go we wtorek a w poniedziałek robisz więcej gulaszu warzywno-miesnego i zostawiasz sobie na wtorek bo Ty tego schabowego nie będziesz na razie jadła. A jak robisz marchewke gotowaną to zostaw sobie w słoiczku i będziesz miała za trzy dni, jak rodzina będzie jadła mizerie.A pomału wezmiesz rodzinę w dyby i będą jedli to co i Ty. Chleb jest kwaśny, pszenno-zytni jest podobno mniej kwaśny i po zakupie zostawiamy na drewnianych ratkach przynajmniej na dzień aby odparował , zawijamy w ściereczkę woreczek foliowy i odkładamy na trzy, a lepiej na cztery dni i dopiero jemy.Chowamy go głęboko aby nas nie kusiło.I czytaj archiwum znajdziesz wiele o chlebie , zimnie, ciepłym jedzeniu,i wszystkim co Ci potrzeba.
data: 2012.05.20
autor: ostróżka
 
 Beatamonika, nic nie zwalnia od myślenia. Pani Anna daje nam wędkę, nie rybę. Kwaśne-surowe-zimne w jednej potrawie czy na jednym talerzu (np.kwaśna surówka, owoce ze śmietaną, cukrem, zimny kompot z owoców itp) to jedzeniowe samobóje. Chleb jest kwaśny, ale nie surowy, wypiekanie podnosi jego energię, wibrację i możesz wymyślać sobie kanapkę (juz nie dokładając kwasnego)jaką chcesz z apetytem zjeść. Grzankę na ciepło z jajkiem, cebulką, majonezem, posypaną ziołami: majeranek, kminek, imbir czy pieprz zamiast wychładzającego pomidora, ogórka, sałaty, wędliny wieprzowej, drobiowej. Doprawiasz tak, by Tobie smakowało i jednocześnie było zrównoważone (wszystkie smaki). Staje się w ten sposób smakowite, sycące, nie chce się juz dojadać np. słodkiego. Z mego doświadczenia mogę poradzić, byś skoncentrowała się na posiłkach opartych głownie na produktach ze środka, tj. na trzech grupach smakowych (G-SŁD-OST)(kasze, warzywa, mieso indycze i wołowe, masło, jaja, cebula, czosnek) tak szybciej odczujesz dobrodziejstwo tegoż jadła, Z łatwwością wystartujesz w dogrzewanie potrójnego ogrzewacza i jednocześnie nie zbłądzisz jedząc np.z przepisów rybę, która jest wychładzająca, a wiec na razie dla Ciebie niewskazana, a jesli to w ilościach śladowych (kęs-nie porcja). Jesli nie będziesz jadła praktycznie nic kwasnego,surowego i zimnego - zrobisz najwiekszy krok odejscia od samowychładzania. A gotując zupy sniadaniowe, obiadowe czy kolacyjne jarzynki, duszeniny, herbaty i kawę, stosując przyprawy dodasz smakowitości i wesprzesz swój metabolizm, reszta zadzieje sie sama... Pokornie wróć do książek p. Anny, do fizjologii (zła praca jelit, to właśnie bulgotanie, wzdęcia, gazy). Poczytaj jeszcze raz, by mieć pewność w samodzielnym doborze przypraw, produktów. Najlepiej w kolejnych szafkach czy połkach posegreguj w grupy smakowe. Pewnego dnia złapiesz orientację w nowej metodzie i zasadach gotowania zgodnie z PP. Prostota posiłku najlepsza dla pracy żołądka, zamiast 10 rozmaitości lepsze pure ziemniaczane czy odsmazona polenta. Powodzenia, pozdrawiam
data: 2012.05.20
autor: Ewik58
 
 Moniko Wsch, myślę, że nie jestesmy jedyne z problemem emocjonalnej dyscypliny jedzenia... W moim wypadku raczej nie wchodzą w grę problemy hormonalne, a bardziej emocje. Wszystko zależy od naszego mózgu. To bestia, z którą nie sposób wygrać. Cała tajemnica sukcesu to dogadanie się z nim. Pozwala nam na stosowanie diet i innych ograniczeń, ale do czasu (nawet dość długiego). Gdy ma już dość eksperymentów i czuje się zagrożony mówi: „No gwiazdo, koniec zabawy w niejedzenie. Wracamy do stanu MOJEJ równowagi”. Ponieważ osoby z nadwagą mają zaburzoną homeostazę, mózg wysyła sygnały o nową energię (czyli jedzenie) pochodzącą z zewnątrz, zamiast zaczerpnąć ją z przelewających się magazynów (tkanka tłuszczowa). I tak dochodzimy do jo-jo. Streściłam Wam właśnie część arcyciekawej książki Achima Petersa „Samolubny mózg”, którą polecam przeczytać wszystkim zmagającym się z tzw. silną wolą. Obecnie jestem na etapie negocjacji z moim bezwzględnym, bezlitosnym, nieugiętym i samolubnym mózgiem. A teraz chciałabym poprosić Was o poradę w poniższych sprawach: 1.Czy między 17:00 a 18:00 mogę zjeść dwie kromeczki własnoręcznie pieczonego chleba żytniego na zakwasie (te dwie kromeczki to jak jedna kromka zwykłego chleba) z duszoną marchewką z porem lub oliwą z oliwek? Wg zdrowych zasad PP nie powinno się jeść pieczywa pszennego na kolację, mam nadzieję, że zdrowy chlebek można ;-) 2.Czy w zupie z porów („Filozofia zdrowia”) mogę wprowadzić male modyfikacje, polegające na dołożeniu do smaku słodkiego marchwi (chcialabym ją mieć w daniu, bo zupki przynoszone przeze mnie do pracy w termosie i jedzone między 15:00 a 16:00 są daniem głównym, potem już tylko mała przekąska, ponieważ wracam do domu ok. 17:30), którą oczywiście wyłożę przed miksowaniem, bo kolor zupy byłby nieciekawy oraz w celu zrównoważenia dodatkowego smaku słodkiego dołożeniu do smaku ostrego pieprzu ziołowego, dołożeniu zarówno bazylii, pietruszki i cytryny razem, a nie alternatywnie i w końcu w smaku gorzkim dołożeniu, oprócz wrzątku, majeranku i rozmarynu? Dzięki za konsultacje!
data: 2012.05.20
autor: Bożena.
 
 DZIĘKUJE ZA RADE:) rozumiem że jak są wzdęcia,to lepiej odstawić tą potrawę a na początek wszystko co surowe,zimne i kwaśne ale w przepisach są kwaśne? co z chlebem graham też kwaśny?czym zastąpić?mam obserwować organizm,i jak są wzdęcia tzn że ta potrawa nie jest wskazana? mam mętlik w głowie...myślałam że wystarczą przepisy i wszystko ok;) a to nie jest takie proste,ja też gotuje dla rodziny jak to oddzielić?przecież nie wszystkim wszystko służy? czy to że tak się czuje może być spowodowane zmianą odzywiania?liczę na Wasze wsparcie:) serdecznie pozdrawiam P.Anie i forum
data: 2012.05.19
autor: beatamonika
 
 Witam wszystkich bardzo serdecznie, szczególnie Pania Anie ;-). Bardzo prosze o pomoc ..czy majac ogromna wolgoc organizmu (co swiadczy o odbitych zebach na jezyku) i czerwone plamy na języku szczegolnie na koniuszku (serce) moge popijac herbatke TLI ,TLACI lub kawe gotowana z przyprawami oczywiscie zywiac sie wg Pani Ani? Pozdrawiam Całe forum...
data: 2012.05.19
autor: Lila
 
 Dziękuję Ostróżko za obszerne skomentowanie mojej wypowiedzi. Do podzielenia się wątpliwościami na temat wewnętrznego przesłania, przyczynił się artykuł w gazecie Wprost"Piękna i bestia".Autorka przedstawia postać Oriany Fallaci jako wojowniczkę,która lubiła podkreślać,że walkę ma w genach.To przypomniało mi dawną lekturę Enneagramu i tak posypała się lawina skojarzeń.Budda również udzielał różnego rodzaju nauk.Trzy obroty Kołem Dharmy odpowiadały trzem typom nauk dla różnych możliwości odbiorcy.Różne szkoły tej religii odpowiadają różnorodności typów człowieka-nie konkurują one ze sobą o prymat.
data: 2012.05.19
autor: gafcio
 
 beatamonika wydaje mi się ze skład posiłku jest dla Ciebie niewskazany. To ze coś jest ugotowane i skomponowane zgodnie z PP nie oznacza ze nikomu nie zaszkodzi, pieczarki i mizeria to np. dla mnie za dużo przy jednym posiłku, też miała bym wzdęcia, ja np nie mogę surowego i koniec, nie jem.
data: 2012.05.19
autor: ostróżka
 
 Betamoniko, eliminacja Kwaśnego Surowego Zimnego to konieczne minimum na początek naszego odżywiania; będąc na prostej możemy sobie dawkować takiego typu potrawy, ale tylko, gdy jesteśmy i czujemy się zdrowi, a Ty wychłodzona wcinasz zimną, surową mizerię (pewnie ze śmietaną) z pędzonych w szklarni ogórków. Ja bym od tego od razu miała zimno w brzuchu, brrr. W duży upał możesz, ale kilka plasterków, żeby sie lekko schłodzić. Poczytaj jeszcze i dbaj o potrójny ogrzewacz, lepsze byłyby szparagi na ciepło, marchewka duszona, jajecznica na cebuli. Ja w te chłodne dni wcinałam ze smakiem kaszę gryczaną... Lato to nie jest pora na wychładzanie i dogadzanie nowalijkami, owocami, lodami, no chyba, ze przebywamy w okolicy równika. Tu jemy zrównoważone gotowane posiłki-owsiankę, zupy urozmaicamy zupy nowymi smakami, pijemy TLI, kawę itd. Gotuj zatem, działaj bez lęku, działaj z pomyślunkiem.
data: 2012.05.19
autor: Ewik58
 
 Witam nie miałam chemii,rak szyjki macicy był w poczatkowym stadium,miałam od 2011 4 operacje,z zakażeniem otrzewnej włącznie...koszmar ,jestem pod kontrolą onkologiczną marznięcie zaczęlo się nie dawno,uczę się obserwuje organizm dziś np.:zupa pieczarkowa wg.PP,mizeria,ziemiaki i jajko miałam wzdecia,i nieprzyjemnym zapachu gazy niewiem co zle zrobiłam?stosuje wszystko wg.ksiązek P.Ani... gdzie popełniam bład?pozdrawiam wszystkich
data: 2012.05.18
autor: beatamonika
 
 @Ewik58."Poznanie kosmosu zaczynamy od swojego mikrokosmosu".Piękne zdanie!
data: 2012.05.18
autor: Elka
 
 Betamaonika, przy niedoczynności tarczycy, jednym z jej 20 objawów jest obniżona ciepłota ciała (szybsze marznięcie, większe odczuwanie zimna). Bądź cierpliwa na drodze z PP, gotuj i nie pozwalaj sobie na wychładzanie pogodą, ubraniem (stóp, nerek), jedzeniem czy złym komponowaniem posiłków. Powoli poznasz swoje ciało i zauważysz jego mądrość, co mu służy, a co odrzuca katarem, alergią, krostami na meridianach, potem czy biegunką, zmianami stanu emocjonalnego... Poznanie kosmosu zaczynamy od swojego mikrokosmosu. Powodzenia, odwagi, działaj z ufnością.
data: 2012.05.18
autor: Ewik58
 
 Beatomoniko czy dostajesz chemię? Mój synek dostawał chemię przez 6 miesięcy i przez cały ten okres zamarzał. W nocy ubierałam mu polarową piżamkę, wkładałam do śpiworka i jeszcze przykrywałam kocykiem i zawsze i tak miał temperaturę 35 stopni. Pytałam innych i każdy na chemii miał podobne doświadczenia a inne dzieci w szpitalu też były poubierane na cebulę. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2012.05.18
autor: Agnieszka S
 
 Witam serdecznie! Szybkie pytanie: czy zamiast rostbefu można do przyrządzenia rosołu całorocznego użyć szpondra?
data: 2012.05.17
autor: Kinga
 
 Polecam ciekawy artykuł o acydozie: http://zdrowieinatura.com.pl/pl/n/5.
data: 2012.05.17
autor: Marcela
 
 Beatomoniko niestety nie umiem Ci doradzić. Nie wiem co może być przyczyną Twojego zimna. Mi również przez całą zimę było zimno. Teraz wiem że jadłam za mało treściwie. Bałam się używać zbyt dużej ilości mięsa i moje zupy to w sumie woda była. Zimą ciągle było mi zimno. Na dodatek bardzo schudła a i bez PP byłam szczupła więc w tej chwili wyglądam nieciekawie. Teraz już się mięsa nie boję, bo wiem że ja go potrzebuję. I pomimo że wiem że teraz lato, więc mięsa niby mniej (chociaż pogoda daleko od letniej)to jednak mięcho u mnie to podstawa.Mam nadzieję że oprócz tej kawy jadasz dużo zup?Ja np. jak zjem na drugie śniadanie jakieś kanapki, to też robi mi się zimno, więc wszystko popijam jeszcze zupą i wtedy robi mi się cieplej. Na zupy też trzeba uważać, bo są takie które wychładzają np. pieczarkowwa, buraczki też są wychładzające.Może bierzesz jakieś leki bo to też może mieć wpływ.A może rosół by Ci pomógł? Być może za dużo używasz produktów z przemiany wody?np. strączkowe albo ryby, po nich też mi jest zimno.Po sałatkach też czuję zimnicę. Aura okropna więc trzeba uważać na produkty typowe dla lata.Próbuj jednak dodzwonić się do pani Ani. A mieszankę Paprzęckiego spożywasz?Pozdrawiam
data: 2012.05.17
autor: Lili
 
 Beatomoniko, mozliwe ze to oslabienie zwiazane z Twoim leczeniem plus oczywiscie zimno na zewnatrz i pewnie tez w mieszkaniu. Jedni chodza w krotkich rekawach a oslabionym organizmom zimno nawet w swetrze. Dogrzewajmy sie i czekajmy na slonko.
data: 2012.05.17
autor: Zmarzlak
 
 Witam serdecznie wszystkich p.Anie mam problem nie umie dodzwonić się do p.Ani,a mam wiele pytań,może na forum znajdę pomoc od jakiegoś czasu jestem na PP miesiąc,dwa gotuje wg.książek p.Ani,niewiem ale od 2 dni jest mi zimno,mam dreszcze,a temperatura 35 stopni dziwne,tym bardziej że pije kawę z umnie,dodaje przyprawy ostre niewiem co jest przyczyną tego boję się że to jakieś wychlodzenie proszę o radę,może ktokolwiek miał to co ją teraz przechodzę. dziękuje:-)
data: 2012.05.17
autor: beatamonika
 
 stykrotko ja przez pierwsze cztery miesiące ciąży myślałam o zakazie kolportażu kurkumy i tymianku :)generalnie odrzucało mnie od wszystkiego. zatykałam nos żeby choć skubnąć owsianki albo zupy. na mdłości imbirówka. tylko ona tak cudnie pachniała ;)
data: 2012.05.17
autor: Fox_India
 
 Kate, żeby nie jeść żółtego sera, słodyczy i mleka to mówiła starej daty pediatra moich dzieci, jeszcze wtedy gdy ja o PP nie miałam pojęcia. No i jeszcze mówiła o tym, że trzeba mieć świadomość jakie komplikacje mogą wywołać szczepienia. Dawno temu to było... Za to niedawno o chorobie Leśniewskiego i doświadczeniach z tym związanych napisała Ela od Janka. Poszukaj w kwietniowych postach. Pozdrowienia.
data: 2012.05.17
autor: 
 
 Stokrotko, nie jedź bananów tylko zupę,a imbirowke pij na czczo, pomaga na mdłości. Fakt, nie będzie łatwo, przechodzilam przez to rok temu ;-) rob sobie zupy i popijaj, a herbatkę zrób sobie słabiutka i pij koniecznie, może też ten miód pokrzywowy...bo jak masz pragnienie to może Ci spadać żelazo...trzeba to zbadać...
data: 2012.05.17
autor: monika z lodzi
 
 Pani Anno, szanowne forum! Zauważyłam, że po kawie mam posmak jakby mydła w ustach. Co jest nie tak? Czy ktoś z Was miał takie wrażenie? W radzeniu sobie ze stresem polecam Wszystkim ksiązkę "Pokonaj sres" Dagmary Gmitrzak. To moja codzienna teraz lektura:)
data: 2012.05.16
autor: Majka z Podlasia
 
 Dzień dobry, ja się odzywam pierwszy raz:) jestem mamą chłopca, który ma Leśniowskiego-Crohna. Jakoś nie do końca wierzę w leki i zaczęłam szukać innych sposobów zapobiegania rozwojowi choroby. Gdzieś przeczytałam, że bardzo szkodzi ser żółty i czekolada. Czy to prawda? Pozdrawiam
data: 2012.05.16
autor: kate
 
 Udało się, mężczyzna ugotował mi wczoraj obiad wg. PP. Wołowinka w jarzynach. Niestety mam problem przez mdłości. Ledwo ją zjadłam. Jak myślę co by tu zjeść na kolację lub na następny obiad to jakikolwiek składnik potrawy czytany w książce powoduje we mnie odruch zwrotny. Coś czuję, że czekają mnie ciężkie 2 miesiące w kuchni PP przez ciążę. No bo jeśli nie ma się ochoty dosłownie na nic to jak tu z radością i smakiem gotować :) Póki co owsianka i kawa jest rano spokojnie wciągana przeze mnie. Gorzej jest z godziną od 11:00 wzwyż. Chyba zjem dzisiaj na kolacje smażone banany. No i liczę, że imbirówka mi pomoże na mdłości. Nie wiem też póki co dlaczego, ale męczy mnie dość spore pragnienie od kilku dni. TLI i TLACI trochę pomaga, ale piję ją dopiero w domu bo w pracy ta z termosu jakoś mi nie podchodzi. Wolę ją na świeżo
data: 2012.05.16
autor: stykrotka
 
 I wzajemnie Erno.Obie jesteśmy z pokolenia wychowanego na Wielkiej Improwizacji i licznych górnolotnych utworach nie tylko wieszczów. Oczywiście "odpowiednio" zinterpretowanych. Dajmy na to, że teraz punkt ciężkości przesunął się z uczuć narodowo-wyzwoleńczych na siłę i władzę myśli. I co z tego.Za czasów Mickiewicza przeszkadzały kajdany, póżniej knebel, a teraz kółko w nosie. Choć na razie nie wszyscy doświadczają jego uwierania ,bo zarówno kółko jak i doczepiony do kółka łańcuch, wykonany jest z lżejszego i bardziej estetycznego materiału, a i pociąganie też bardziej umiejętne, dyskretniejsze.Siła myśli jest ogromna, ale chodzi o ich jakość i w czym są ukorzenione.A skoro jesteśmy przy starej narodowej literaturze to więcej korzyści teraz przyniosła by nam analiza ,jak doszło do tego, ze dzielny, pracowity praktyczny, uczciwy i szlachetny Wokulski u którego siła myśli i działania była wielka, skończył na tym, że jego świetnie prosperujący sklep przejęli starsi bracia w wierze. Też praktyczni, pracowici, uczciwi,nic dodać ani im ująć.Nie tylko piękna Izabela przegoniła Wokulskiego. On ją wybrał, jemu zaimponowało to coś co go zgubiło,on tego nie rozumiał, nie zawrócił z tej górnej drogi,pełnej ułudy. Jego myśli miały korzenie w niewłaściwym i zatrutym gruncie.Anioły i szatany mogą sobie czekac, my musimy pracować nad jakoscią gruntu ,coby wiedzieć gdzie i z jaką myślą lecieć.
data: 2012.05.16
autor: ostróżka
 
 Witam."Człowieku,gdybyś wiedział jaka twoja władza kiedy myśl w twojej głowi jak iskra w chmurze zabłyśnie niewidzialna,Obłoki zgromadza i tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze.Gdybyś wiedział,że ledwie jedną myśl rozniecisz,Już czekają w milczeniu jak gromy żywioły,Tak czekają twej myśli,szatan i anioły,Czy ty w piekło uderzysz,czy w niebo zaświecisz,A ty jak obłok górny ale błędny,Pałasz i sam nie wiesz gdzie lecisz,Sam nie wiesz co zdziałasz,Ludzie, każdy z was mógłby samotny,więziony myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony".Dziady-A.Mickiewicz Miłego dnia
data: 2012.05.16
autor: Erna
 
 "esencja gwarancji przetrwania populacji"Gafcio "Śpiące wojsko" to my. P.Ania kiedyś napisała że nie potrzebują zdechlaków w 21 wieku.To zrozumiałe. To co nam szykują władcy tego świata, nie przetrwają chude laski i różne szpaki. My przetrwamy bo wiemy co daje siłę, zdrowie, spokój i rozwagę-pięcio-przemianowe żarcie.
data: 2012.05.16
autor: ostróżka
 
 Witam forum. Gafcio, ja już całą dobę myślę o czym Ty napisałeś i jako przedstawicielka typu" Ania- opowiem wam co to jest" postanowiłam coś naskrobać.Jest taki pogląd ,że to my podpowiadamy rodzicom imię jakie mają nam nadać. Więc to życiowe motto z dzieciństwa typu np. Jacek-jestem po to by uszczęśliwiać, to jest to co było, co jest nam znane i co wypracowała nasza dusza w poprzednich wcieleniach. To motto mamy udoskonalić.Jacek- jestem by uszczęśliwiać;Jacku nie uszczęśliwiaj na siłę,nie własnym kosztem ani cudzym, ty bądż szczęśliwy.Jarek- ucieszycie się moim darem;Jarku skąd wiesz, czy ja akurat takiego daru potrzebuję,Ania -ja wam pokażę;Aniu zajmij się najpierw sobą, abyś wiedziała co pokazywać, komu i po co. To jest to, z czym idziemy do ludzi, co będziemy w sobie poprawiać, szlifować i uszlachetniać...Kim jesteśmy i dokąd idziemy? Można by dodać jeszcze po co i dlaczego.Skoro Duch chciał przejawić się w materii, zakosztować istnienia właśnie w taki sposób i poprzez rozwój udoskonalać owe formy materialne, no to kogo mamy oto wszystko pytać? Tylko owego Ducha. A czy potrafimy rozumieć Jego mowę. Jeszcze nie rozumiemy Jego słów, czynów i powodów. Budda odrzucił wszelkie chciejstwo, dosłownie wszystko co " ziemię w raj nam zmienia i życia cały wdzięk stanowi" No i co? Po co cały ten świat istnieje ze swoim urokiem , także goryczą i cierpieniem. Po to aby go odrzucić? Czy aby to odrzucenie wszystkiego, nie było formą pierwszy raz zadanego pytania; Boże czemuś nas opuścił? No bo chyba nie podważeniem słuszności decyzji Ducha o zaistnieniu w materii. A może Budda odwrócił się od świata, bo to co widział i rozumiał to uznał, że nie może być dziełem bożym tylko niedoskonałym ludzkim. My zwaliliśmy wszystko na diabła a Jezusa wołanie - Boże czemuś mnie opuścił - rozumiemy jako; On też miał swoją chwilę słabości.No bo tak te słowa rozumiemy i jeszcze, że miał powód ulec tej słabości. A kiedy pytamy kim jesteśmy i dokad idziemy? Gdy zycie konfrontuje nas z cierpieniem ,raczej nigdy w chwilach szczęśliwości. Nie ma odpowiedzi. Myślę że właściwym wyjściem jest w ogóle nie zadawanie takich pytań . My mamy żyć, taka nasza służba. Nie mamy innego wyjścia dopóki tu jesteśmy.No bo kto Ci Gafcio na te pytania odpowie. Każdą odpowiedz na te pytania można podważyć. Nie przeczę, są ludzie którzy dopracowali się jakiegoś wglądu w świat ducha, a raczej zostali zaproszeni na próg owego świata. Ale zauważ , że każdy z owych uduchowionych mędrców zobaczy zrozumie i przekaże nam tylko to, co możliwe dla jego poziomu świadomości . Ty zobaczył byś co innego, ja co innego. Dla każdego z nas była by to nasza prawda. No, ale tak przez wieki, cegiełka do cegiełki, jakiś obraz się układa ale, śmiech ogarnia, obraz ten wywołuje tylko następne pytania, nigdy nie daje poczucia bezwzględnej pewności. No chyba, że funkcjonujemy w ściśle określonych ramach typu; co kościół nakazuje do wiary i przestrzegania.I te ramy mają porządkować naszą wiedzę, nasze życie i stawiać granice pytaniom.Odpowiedzi też nie dają. Budda radzi jak uniknąć cierpienia ale kim jesteśmy i dokąd idziemy to odpowiada nam wedle własnej prawdy, kościół wedle własnej.Duch milczy, bo uważa, ze nie ten czas.To nie jest odpowiedz na twój post, tylko co ja sobie na takie tematy myślę.
data: 2012.05.16
autor: ostróżka
 
 Dziękuję Moniko za rady. Trochę to trudne dla młodej nowej mamy do zrealizowania. Wiem, bo też miałam małe dzieci, a przy pierwszym było najmniejpewnie:). Przypomnę jej Twoje. Moje brzmią podobnie, ale może ich tak nie słucha? Nie wpadłam, że mama może wypić imbirówkę!Dzięki!
data: 2012.05.16
autor: Martamar
 
 Ostróżko, bardzo dziękuje, szczególnie cenna uwagą jest pieprz i imbir... chociaż i tak juz nam nie patrzą jak na odmieńca gdy zamawiam szklankę wrzątku przed posiłkiem :) ok, przeżyje. Z owsianką robię to co napisałaś - zabieram do pracy, ale zjadam w temeraturze pokojowej, bo nie nabyłam jeszcze termosu... ale wszystko przede mna. Cieszę się, ze się odezwałaś i ze poradziłaś.
data: 2012.05.15
autor: Nowawa
 
 Moniko Wsch, moje wrażenie jest takie: Twojej wewnętrznej akceptacji brak efektów dodatkowych, zewnętrznych, choćby zwykłej tolerancji Twojej drogi, pomysłu na odżywianie. Nie jesteś pewna i zaprzepaszczasz zdobycze w zamian za coś? Wiesz za co? Jak możesz to sobie sama czynić: być dla siebie obojętna? Obojętność czasem=wrogość. Szczęście odnajdujemy w sobie, nie na zewnątrz siebie, w akceptacji siebie samej i swojej relacji do kogoś - uczciwej, pełnej dobra i szacunku, z wyraźnie zakreślonymi granicami. Myślę, ze wiesz czego chcesz w relacjach , też na co się nie godzisz, to Ciebie określa jako partnerkę na każdej płaszczyźnie (prywatnej, zawodowej, koleżeńskiej). Reszta się po prostu dzieje. Ziemia się jeszcze kręci bez naszego chciejstwa. A z pewnością możesz, spoko dajesz radę, wiec postaw na siebie i siebie już nie zawiedź. Powodzenia
data: 2012.05.15
autor: Ewil
 
 Witam. Mam jeszcze pytanie odnośnie cytryny. We wszystkich źródłach czytam, że cytryna mimo iż należy do smaku kwaśnego ma działanie zasadotwórcze. Czy w związku z tym niezależnie ile dodamy cytryny do posiłku, nigdy nie zakwasimy nią organizmu, a jedynie dostarczymy np. zbyt dużą ilość kwaśnego? Czy to ma sens? Bardzo proszę o odpowiedź, a pytam dlatego, że zwiększyłam synkowi znów ilość cytryny bo wydawało mi się że za mało i za każdym razem jak to robię, buzia nabiera mu ładnego brzoskwiniowego koloru - zmniejszam i robi się blady. Ale bardzo martwię się, żeby nie przesadzić z tą cytryną na wypadek gdybym go zakwasiła - pH ma cały czas neutralne (7) więc myślę, że dobrze jest, ale bardzo chciałabym wiedzieć o tej cytrynie. Dziękuje.
data: 2012.05.15
autor: Agnieszka S
 
 Zrobiłam owsiankę wg przepisu Pani Anny Majchrzak i jest po prostu przepyszna. Teraz moja rodzina życzy sobie tylko taką :)Erna, dziękuję bardzo.
data: 2012.05.15
autor: Ika
 
 Dziękuje p.Annie za odpowiedz nie za bardzo mnie satysfakcjonuje chodziło mi o kawa za pół godziny owsianka i leki a czytałam że siemie lniane i owsianka ze względu na kleistośc utrudniają ich wchłanianie ale już sobie poradziłam .Niemniej jednak dziękuje.
data: 2012.05.15
autor: 
 
 Polecam książkę Doroty Terakowskiej "Tam gdzie spadają anioły" i pozdrawiam p. Anię oraz całe forum
data: 2012.05.15
autor: Dzidka
 
 Moniko Wsch. Twoj opis przypomina mi moje jestestwo w czasach gdy nie wiedzialam, ze mam problem z hormonami a przede wszystkim chorobe Haschimoto- problem z tarczyca. Zwykle badanie tarczycy nic nie pokazalo, choc czlam ze cos siedzi, dopiero oznaczenie przeciwcial. Nie dostaje lekow na tarczyce, ale wiem ze ona potrzebuje troski, a sama wiedza bardzo pomaga, bo nie zrzuca sie niedyspozycji na "depresje" tylko solidniej staje przy kuchence. Moze to niewlasciwy trop, ale tak mi sie skojarzylo, ja ciagle walcze z resztkami tych dolegliwosci, choc gorsze dni przytrafiaja sie coraz rzadziej. Ale czujna jestem i podwojnie sie dyscyplinuje. pozdrawiam
data: 2012.05.15
autor: Miszmisz
 
 Erno, dziękuję za podpowiedź. Rzeczywiście, moje śniadania to tylko kawa i owsianka - przede wszystkim dlatego, że się nią najadam, a rano zwykle nie jestem zbyt głodna... Spróbuję to zmienić, bo to może być klucz. Co o tym myślisz Bożeno? A książki mam przerobione - wielokrotnie i regularnie do nich wracam, o archiwum nie wspomnę - jestem tu od dobrych kilku (5-6) lat. To oczywiście nie oznacza , że pozjadałam wszystkie rozumy, mam przecież problem... Coś we mnie siedzi takiego mocno destrukcyjnego. Udaje mi się utrzymać 100% dyscyplinę PP 1-2 miesiące - jestem z siebie bardzo zadowolona, chudnę ładnie na naszym jedzonku (problem z otyłością to moja podstawowa bolączka,)skóra ładniejsza, choć na dłoniach dużo przesuszonych miejsc, mam mnóstwo energii i kocham cały świat. I nagle nachodzi mnie coś takiego, co niszczy wszystko: nic mnie nie obchodzi: gruba - chuda, ładna - brzydka, miła - niemiła, wszystko jedno, byleby jeść i pić i to byle co (resztkami sił staram się, żeby choć trochę przypominało PP), w dowolnych ilościach, alkoholu nie wyłączając. Efekt wiadomy - szybko wracam do poprzedniej postaci, zaczynam się zamartwiać, itd. itp. Przepraszam, piszę dużo o sobie, bo zauważyłam, że to bardzo mi pomaga:-) Bożeno, cieszę się, że nie jestem z tym problemem sama. Poczekajmy jeszcze na pomoc...
data: 2012.05.15
autor: Monika Wsch.
 
 Gafcio przeczytałam link, który podałeś - bardzo interesujące informacje, choć przyznam, że o grzybicy dawno już zapomniałam. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio miałam "atak". Nawet emocje lub jakiś grzeszek nie powodują nawrotu grzybicy. Rozumię doskonale posty innych forumowiczów - o uleganiu pokusie, walce ze sobą a później najczęściej wyrzuty sumienia. Też to przerabiałam i chyba większość z nas, ale tak jak inni doszłam do wniosku, że to się po prostu nie opłaca. Jestem na ścisłej dyscyplinie bo chcę raz na zawsze pozbyć się tego nagromadzonego przez lata śluzu i daję sobie radę. Właściwie to jem teraz tak jak mój synek. Pewnego dnia obudziłam się i nie miałam po prostu ochoty na grzeszenie. Aby myśli nie wędrowały w zakazane miejsca trzeba na prawdę nauczyć się gotować pyszne - dla swoich kubków smakowych - jedzenie, wtedy można rozkoszować się najprostszą potrawą. Ja ostatnio jem bardzo dużo zup i ciągle za nimi tęsknię, ale staram się bardzo żeby wychodziły takie na prawdę pełne różnych smaków i bardzo długo smakuję zanim kończy się już ten ostatni raz na ostrym. Po talerzu bardzo pysznej zupy, myśli na prawdę nie wędrują już w kierunku - co by tu sobie jeszcze zjeść. Robię też takie bardzo gęste z dużą ilością ziemniaków. Kiedyś jak czytałam posty innych forumowiczów, nie rozumiałam jak można jeść ciągle zupy i jeszcze się nimi rozkoszować. Po tygodniu takiej dyscypliny już w piątek myśli zawsze wędrowały w kierunku makaronu i pizzy. Ale to właśnie przez wytrwaniu w takiej dyscyplinie, zauważam jak bardzo ładnie wszystko się reguluje - u mnie zwłaszcza w sferze emocjonalnej, bo tu mam dużo do przerobienia. Przyznam, że chlebek odstawiłam, ale tęsknię za nim. Gafcio - kim jesteśmy i dokąd idziemy? To pytanie sama sobie zadaję już od dłuższego czasu i jak na razie udaje mi się znaleźć jedynie bardzo posępne odpowiedzi. Bardzo dużo chciałabym teraz przelać na klawiaturę ale na razie zaprzestanę na tym - może wątek się bardziej rozwinie... Dobranoc
data: 2012.05.15
autor: Agnieszka S
 
 Izo ,jak masz pilną poważną potrzebę to nie musisz czekać aż P.Ania wyznaczy Tobie kolejny termin na telefon po prostu dzwoń, raczej przed południem niż po i jak P.Ania będzie mogła odebrać telefon to odbierze a jak nie będzie mogła to zadzwoń na drugi dzień.Skoro napisała- Iza zadzwoń -to dzwoń bo chce wiedzieć jak sobie radzisz.
data: 2012.05.14
autor: ostróżka
 
 Raz jeszcze przepraszam za moje roztargnienie,post skierowany do Pani Ani powinien byc podpisany Lza a Nie lza:) przepraszam za zamieszanie.czcionki Nie zmienilam,owca ze mnie;)
data: 2012.05.14
autor: 
 
 Grażynko - dzięki za postawienie do pionu :) jak się zastanowić, to faktycznie zagraniczne nowalijki nie mogą nam służyć, choć mnogość form i kolorów na straganach kusi :)pozdrawiam serdecznie
data: 2012.05.14
autor: Alicja M.
 
 Martamar, mama musi byc zdyscyplinowana, owsianka, imbirowka, ziemniaczki pure i zupka!!! I co najwazniejsze spokojna. Malenstwo sie bardzo meczy i trudno mu ssac przy zapchanym nosku, wtedy kojacy szept mamy, ze to tylko katarek, ze ma oddychac spokojnie - bardzo mu pomaga. Ufna, spokojna mama to teraz najwazniejsze. Bedzie dobrze
data: 2012.05.14
autor: Monika z Łodzi
 
 Dzien dobry:) Pani Aniu uciekl moj wczorajszy post,wiec pisze jeszcze raz.Za pozno przeczytalam Pani ostatni post w ktorym byly tez slowa skierowana do mnie.Nie ukrywam,ze bardzo mnie to ucieszyloDziekuje..Czy bedzie Pani tak uprzejma I wyznaczy mi kolejny dzien kiedy bede mogla zadzwonic? Tym razem bede czytac forum systematycznie.Dziekuje.
data: 2012.05.14
autor: Iza
 
 Ostróżko, masz rację. Obie strony na siebie psioczą, a każda ma rację:-)
data: 2012.05.14
autor: Anni
 
 Nowawa to zabieraj owsiankę do pracy w termosie,a lepiej jedz owsiankę w domu /jeśli możesz/ a do pracy zabieraj zupę lub duszeninę mięsno warzywną w termosie a w drugim tlaci lub kawę. Z podróżami jest problem ale należy wybierać wtedy jedzenie najbardziej bezpieczne i mieć w torebce pieprz i imbir i posypywać jedzenie. Jest łatwiej strawne.
data: 2012.05.14
autor: ostróżka
 
 Słusznie piszesz Anni,toteż na forum od dawna jest pisane że PP w/g Ciesielskiej jest dla tych którzy chcą się w ten sposób odżywiać.Natomiast np. wegetarianie ciągle tu wpadają psiocząc na jedzenie mięsa i brak poszanowania dla życia .
data: 2012.05.14
autor: ostróżka
 
 Witam.Od pewnego czasu gmatwam się w pewnych zawiłościach mentalno-dietowych.Otóż są w książkach P Ani wzmianki o diecie związanej z klimatem zamieszkania,grupą krwi,rodzajami emocji,porami rok,anomalia energetyki w przełożeniu na emocje/ciało/funkcjonowanie/stany ducha i wiele innych ... Brakuje mi w tej układance odpowiedzi na rodzaje/typy człowieka.Otóż w cyklu ewolucji człowiek (i nie tylko)wykształcił pewne typy ,stanowiące wachlarz zapotrzebowań społecznych.Niezależnie od czynników zewnętrznych miały one (i nadal mają)określone zadania ewolucyjne.Ich spełnienie ,w wachlarzu osobowości ,jest oczekiwaniem właściwego im kryterium.Coś w rodzaju śpiącego wojska.Każdy czas wymaga innych działań.Ci oczekujący stanowią esencję gwarancji przetrwania populacji w każdej anomalii.Na co dzień ich możliwości są zbędne ale ich obecność jest jak konto bankowe.Pod podobnym z gamy zaplecza i w prawdopodobieństwie rodzaju może się podpisać wielu ludzi.Najczęściej nie widzą tego typy na topie-dla nich wszystko gra.Co z tą resztą ,którą trawią omamy typu-ich działania?Dlaczego się o tym nie pisze?Rozmawiałem o tym z wieloma osobami.Jeśli opowie się im o własnych przemyśleniach( na ten temat)okazuje się ,że czują podobnie.Wielu ma niemal zapomniane ,życiowe motto z dzieciństwa typu:Jacek-jestem by uszczęśliwiać,Paweł-mam moc,Jarek-ucieszycie się mną-moim darem,Jankes-daje Wam z siebie,Ania-ja wam pokażę!Ania-opowiem wam -co to jest Mamy osobowość.Do niej jako najbliższej mamy ciało.Dla ciała mamy wskazania -i O TO WŁAŚNIE BIEGA.Kim jesteśmy ,dokąd idziemy.Pytania może z deczka filozoficzne ale wymagają kiedyś by je zadać -jak się je czuje jako brakujący puzel zagadek życia.
data: 2012.05.14
autor: gafcio
 
 Witam wszystkich. Mam bliską znajomą z małym dwutygodniowym maluchem, który właśnie jest na cycu i ma śluzowaty katar w nosie. Jego mama jest trochę na PP od czasów ciąży, a teraz trzyma dyscyplinę, przynajmniej tak mówi. Jak mogę pomóc maleństwu? Co im polecić? Na tymczasem zaproponowałam herbatkę"przy zastojach, kolce i temperaturze", ale chciałabym dać więcej wskazówek, żeby maluszek nie chorował. Pomóżcie,jak możecie. Dziękuję
data: 2012.05.14
autor: Martamar
 
 Agnieszko S-znalazłem w necie stronę,która uspokoiła moje niepokoje związane z grzybicą- http://www.bioslone.pl/candida-albicans. Z informacji od Ciebie wnioskuję,że grzyb miał co przerabiać. Ja grzybicę stóp złapałem w wieku 16 lat w szkole.Borykałem się z tym nawracającym problemem przez lata.Nawraca i teraz.Pod wpływem stresów,pośpiechu i nerwówki pochłaniam słodycze.To mnie uspokaja i łagodzi nieodpartą potrzebę na nagły zastrzyk energii.To coś siedzi w głowie bo faktycznie jest strzałem we własne nogi.Efekty typowe dla grzybicy zaczynają się nasilać w miarę jedzenia.Kończąc na wykwitach na stopach.Właśnie ,od paru dni ,tłumaczę sobie ten proces.To jest jak schemat.Stresujący,nieregularny tryb życia=konieczność zaspokojenia -co daje efekt klapy totalnej.Zastanawiam się jak wyeliminować nawyk pochłaniania nadmiaru węlowodanów ,w różnej postaci z diety.Niestety mają jeden zasadniczy plus -są szybkie w przygotowaniu i dostępie oraz smaczne.Czyli działają jak pigułka na wszystko.Jak się ma czas to można posiłkować się imbirówką. Mam troje małych dzieci więc darujcie !Muszę się streszczać we wszystkim co robię.Pracuję na trzy zmiany więc organizm fiksuje.Ale-przecież znajdzie się chwila na przemyślenia i refleksje.Znowu witam w klubie!Do wielu decyzji i harmonii (niestety) dociera się małymi kroczkami. Myślę,że zaśluzowanie jest pożywką dla wszelkiej maści "zjadaczy".Efekt powyższego zaśluzowania jest szeroko skomentowany na forum.Zaśluzowanie ma przyczyny a to rodzi skutki,jest sposób na owe przyczyny dolegliwości i perspektywa wyzdrowienia i cieszenia się profitami energii jaką niesie zdrowe ciało.Myślę,że warto szukać tam gdzie czuje się złagodzenie a nie przymus nagłych akcji.Nie tędy droga.BA !toż to zguba:)
data: 2012.05.14
autor: gafcio
 
 Dzien dobry. Ewik58 >>> DZIEKUJE!!!! usmiechnelam sie i zgadzam sie. i sprobuje szaparagi juz w tym tygodniu. Dzis (juz wczoraj) ogarnelam sie i gotuje zupke z soczewicy. gar wyglada na jakies 10 dni... ommmmmmm. Ale bede miala gosci to moze uwiniemy sie szybciej. ;o) pozdrawiam serdecznie
data: 2012.05.14
autor: Marmelada
 
 Witam, mam prosbe o porade. od 5 miesiecy staram sie gotowac wg pieciu przemian i szło mi dobrze do czasu kiedy wróciłam na etat i mam ograniczone mozliwości. To znaczy jem owsianke na sniadanie i zabieram ja do pracy (zjadam nie podgrzaną, bo w pracy jedynie mikrofala), no i na kolacje staram sie jesc zupy. Ale wiekszy problem widze podczas podrózy słuzobywch, gdy jem - w sumie sama nie do konca wiem co. czuje sie coraz gorzej z duzymi bólami brzucha. Podpowiedzcie co Wy robicie w trakcie wyjazdów i nie mozecie same gotowac? co wtedy jesc? i jak sie chronic?
data: 2012.05.13
autor: Nowawa
 
 Zdrowo to nie znaczy Pp dla wszystkich. Niektórym służy PP, innym witarianizm. Śmieszy mnie to szydzenie z "innych, niż Pp-owcy". a to juz trąca pychą. A nie jest prawda, że jak coś nie jest pp, to jest złe. I nie mówię o soczkach w kartonikach i serkach danone, ale o solidnym odżywianiu całościowym.
data: 2012.05.13
autor: Anni
 
 Witam.Moniko i Bożeno apetyt po południu to bardzo wychłodzony potrójny ogrzewacz,brak energii.Starajcie się aby śniadanie było treściwe/nie tylko owsianka/jest to maksimum żołądka. Na dogrzanie dajcie sobie sobie czas-nawet parę lat.Wszystko zależy jak jesteście wychłodzone.Życzę powodzenia.Ps. czytajcie książki i forum z zrozumieniem !!!!!! To skarbnica wiedzy.
data: 2012.05.13
autor: Erna
 
 Jutro chce kupic mloda jagniecine czy ktos z Was na super przepis na gulasz? Najbardziej mnie interesuje jak ja przygotowac przed uzyciem.Czytalam,ze mozna dodac ziola I wlozyc na noc do lodowki... Nie chce nic zknocic;) wiec moze mi pomozecie:)
data: 2012.05.13
autor: Lza
 
 Alicjo M-nowe ziemniaki nie są polskie, to Cypr, Egipt itp, więc pomyśl czy dla nas dobre skoro nasze organizmy od pokoleń przyzwyczajone że ziemniaki nowe je się ok czerwca, lipca czyli wtedy kiedy rosną na polu. Pomijam fakt że "nowe" ziemniaki są naszpikowane ogromną ilością chemii, tak jak reszta nowalijek. Kalafiora też na polu nie uświadczysz-więc czy czas na niego? Boćwina już jest-i to jej czas naturalny-więc może być ok. Ja trzymam się tej zasady cały rok jeżeli chodzi o warzywa czy owoce-tylko rosnące w naszym klimacie, w swoim naturalnym czasie na polu (w ogródku). Chyba o to też chodzi w PP, prawda?
data: 2012.05.13
autor: grażynka
 
 Moniko Wsch. masz takie "ciągotki" do jedzenia, jak ja. Mogłabym podpisać się pod Twoim tekstem. Zastanawiałam się, co jest tego przyczyną i nie mogę znaleźć racjonalnego uzasadnienia. Apetyt, szczególnie na węglowodany, który dopada po południu. Walczę z łaknieniem od pon. do czw. W piatek i sobotę daję sobie dyspensę, ale nie warto. Potem mam "doła" moralnego. Jakaś masakra. Przygotowuję potrawy wg. PP, wyeliminowałam produkty i potrawy niewskazane w PP. Smakuje mi wszystko, jestem przekonana do PP i nie działam wg PP na siłę, a z glębokim przekonaniem. Nie odpuszczę więc tego sposobu odżywiania, jednak chcialabym poznać przyczynę tego wkurzającego mnie łaknienia. Moniko Wsch, masz jakiś pomysł?
data: 2012.05.13
autor: Bożena.
 
 Dzień dobry, czy teraz, tj w połowie maja, można ugotować zupę kalafiorową albo z boćwiny? Bo nie jestem pewna, podobnie mam wątpliwości, czy kupować nowe ziemniaki. Wydaje mi się, że nadal lepsze są te stare. Czy mogę zrobić sałatkę z rzodkiewki z przepisu z książki? serdecznie pozdrawiam
data: 2012.05.13
autor: Alicja M.
 
 Co do podanego wcześniej przepisu szparagów to są smakowite, ale z dodatkiem kurkumy i wrzątku w gorzkim. Reszta OK. Proponowałam menadżerowi baru gotowanie wg PP, skończyło się na zapisaniu źródła wiedzy. Tez uważam, ze bar z dobrą reklamą menu: kawą gotowana, zupa śniadaniowa, TLACI, rosoły, zupy neutralne i rozgrzewające, duszeniny z jarzyn, mięs, kasze, polenta, ziemniaki pure, sałatki przyrządzane po naszemu zyskałby szybko klientelę szanującą swe zdrówko, też wśród zapracowanych, też singli (Marmelada)oraz katering dla firm i jednostkowy całodniowy (chorzy,lekarze, etc). Pomysł do wzięcia dla wolnych od pracy i rzetelnego potraktowania w każdej miejscowości. Marmelada w życiu nic za darmo(zdrowie czy choróbska). Tyle dla myślącej starczy; zacznij od szparagów lub szparagowej zupy. "Na mieście" tez możesz wybrać i doprawiać (to jednak trudniejsze, mniej skuteczne). Pozdrawiam.
data: 2012.05.13
autor: Ewik58
 
 Dzien dobry. Problem z dyscyplina. Nie chce mi sie jesc 4 dni tego samego, z drugiej strony nie chce mi sie gotowac codzien czegos innego, bo wtedy malo dnia mi zostaje... Bledne kolo. Wychodzi na to ze wyrzucam jedzenie z lodowki. Jem na miescie. Uroki pozywiania sie singla. Od kilku dni mam gorycz na jezyku. Moze to efekt majowkowego wakacyjnego luzu, ryba plus piwko, restauracje itp. Czuje ze wypadaja mi wlosy od tej nadkwasoty i boli mnie glowa. Znowu na kibelek nieregularnie np 2 razy dziennie. Zime jelita? Jestem wsciekla i ... chyba musze w tej sytuacji otworzyc 5 przemianowa restauracje?? Plakac mi sie chce. Pożalilam sie. Nie chce tu siedziec i gotowac, chce wyjsc. Serdecznie pozdrawiam, przepraszam za te smuty i gorycz i lzy.
data: 2012.05.13
autor: Marmelada
 
 Wekowanie wszystkich posiłków to świetna sprawa .Oszczedza dużo czasu. Potem tylko ziemniaczki lub kasza i obiad szybciutko.Zupy i duszeniny wkładam do goracych słoików i trzymam ostudzone w lodówce. Przed jedzeniem trzeba przegotować.Pasztet te po upieczeniu w garze, goracy wkładam do słoików.
data: 2012.05.13
autor: Lili-Elżunia
 
 Carmen, teraz szybciutko jak tylko wchodzę do domu to gotuję coś co ugotuję w niecałe 1,5h ;) Wekowanie to bardzo dobry pomysł. Robię tak z zupami a nie pomyślałam, żeby II danie też tak robić. Odpoczywam kiedy mogę, w pracy na szczęście nie mam stresów i latania po schodach między piętrami. Tylko siedzę przy komputerze. Dzięki za rady :) Ostróżko - na szczęście mimo wszystko mam na tyle cudownego faceta, że z krojeniem warzyw jak poproszę, czy też sprzątaniem nie ma żadnych problemów. Jest opiekuńczy i troskliwy tylko w kuchnię nie wierzy i nie będę go na razie zmuszała. Ważne, że ja dbam o siebie oprócz wczorajszego i dzisiejszego dnia, ale niestety miałam w sumie nagły wyjazd do Wrocławia służbowo i nie zdążyłam się przygotować. W efekcie jadłam nic ciekawego i piłam herbaty (nie mogłam nic sobie przygotować bo nie miałam dostępu do kuchenki). W efekcie mam zatkany nos, wróciła alergia na słońce i mam bruzdę pionową na języku (biedna śledziono ty moja najsłodsza) :) Ale już wracam do szeregów. Teraz kawa gotowana a za chwilę imbirówka i herbatka nasza
data: 2012.05.11
autor: stykrotka
 
 Dziewczyny jeśli chodzi o omega-3,6,9 to dla nas dobry będzie olej lniany. w aptekach i sklepach zielarskich pytajcie o tłoczony na zimno olej lniany budwigowy, trzeba go przechowywać w lodówce i zużyć w ciągu trzech m-cy po otwarciu wtedy utrzymuje maksymalną zawartość kwasów omega, no i oczywiście spożywać na surowo tzn. nie podgrzewać. w aptekach też trzymają go w lodówce. Pani Ania w książce polecała olej lniany np. do pokraszenia gotowanych ziemniaków z kozim serkiem oczywiście (wtedy omega lepiej się przyswajają). Nie pamiętam ceny ale kosztuje mniej więcej tyle co dobra oliwa.
data: 2012.05.11
autor: Florka
 
 Witam. Mam pytanie do forumowiczów. Zmagam się z zaśluzowanym organizmem. Po przejściu na pp przez rok miałam nawracającą grzybicę, ale już z tego wyszłam, natomiast nie mogę pozbyć się śluzu. Nie mam nigdy kataru ani kaszlu, ale zawsze gruby biały osad na języku. Nie jem nic śluzotwórczego za wyjątkiem chleba - jedynie owsiankę, mięso, ryby, jarzyny, kasze i ziemniaki (dużo zup). Czy w celu pozbycia się śluzu konieczne jest dla mnie zrezygnowanie również z chleba (który uwielbiam)? *** Arnuszko przytaczam słowa p. Ani odnośnie ryb: nie polecam całkowitej rezygnacji z ryb morskich. Trzeba je ograniczać jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Nie zaszkodzi, a wręcz może być wskazane (ze względu na jod) raz - dwa razy w tygodniu mądrze przyrządzić rybkę. Ja mojemu trzylatkowi wprowadziłam rybę, ale nie wiem czy w jego przypadku mądrze zrobiłam... Pozdrawiam
data: 2012.05.11
autor: Agnieszka S
 
 Z WIELKIM SENTYMENTEM WSPOMINAM PRZEŻYCIA W WĄSOWIE, BODAJŻE W 2003 ROKU (?) TO BYŁ DOBRY OKRES W MOIM ŻYCIU OSOBISTYM, STĄD PEWNIE TA RETROSPEKCJA Z NUTKĄ MELANCHOLII... TEN CZAS TAK SZYBKO PŁYNIE, ACH. TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO!
data: 2012.05.11
autor: NASZA KSIĘGARNIA
 
 aszkah, ryby to energia wody, nawet jak je doprawisz to będą Cię osłabiac. PP to nie do końca jesc wszystko, chyba szczególnie tu na forum to jest napisane. przecież jest tyle produktów które wyeliminowałyśmy (-iśmy) z diety.. oczywiscie że można zjesc rybę od czasu do czasu. Mi jednak chodzi o regularne dostarczanie omega 3 do organizmu, a ryb na pp nie jada się regularnie.
data: 2012.05.11
autor: Arnuszka
 
 PO PROSTU MIŁO BY BYŁO POWTÓRZYĆ PRZEŻYCIA Z WĄSOWA, LATO TO PIĘKNA PORA NA TO MIEJSCE... POZDRAWIAM SERDECZNIE.
data: 2012.05.11
autor: NASZA KSIĘGARNIA
 
 Ewil, jestem na Twojej liście ;-) jestem bardziej niż chętna na trudy i radości Wąsowa!
data: 2012.05.10
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 A jednak co ma być to będzie-starszemu synowi jednak antybiotyku nie dałam przy szkarlatynie, przeżył, czy wyjdzie coś kiedyś z powodu tej decyzji-nie wiem, po chorobie ciągnie się jeszcze do teraz zapchany nos (katar był zielony ale już nic nie wysmarkuje)-może paciorkowiec nadal atakuje. No ale żeby była równowaga-maluch z brzuszka dostanie antybola, wyszedł w wymazie paciorkowiec u mnie, podczas porodu SN dostanę antybiotyk od razu, dziecko będzie miało robiony wymaz po porodzie-jak wyjdzie dziad to dostanie dodatkowo jeszcze (oprócz tego co przeniknie do niego w trakcie porodu). Taka kruszynka na powitanie na tym świecie-już z antybiotykiem się zetknie-miałam załamkę ciężką dziś. Nie szczepię, odmówiłam podania wit K po porodzie, żadnej suplementacji (cebiony multi itd) a tu antybola się nałyka. Ech...
data: 2012.05.10
autor: liliana
 
 Witam, jest może na forum ktoś komu Pani Ania radziła jak odżywiać się z łuszczycą w sumie wiem jak tylko może macie jakieś szersze rady.Czy łykać tran. Z góry dziękuję! pozdrawiam
data: 2012.05.10
autor: Nowinka
 
 Witam. Stykrotko, a może wytłumacz po dobroci swojemu narzeczonemu ze on dba teraz o zdrowie i rozwój swojego własnego dziecka, nie tyle Tobie pomaga w domowych zajęciach co dba o zdrowy rozwój dzieciaczka.To jest nie tylko jego partnerka w ciąży, ale to jego dziecko rośnie.Poza tym nie musi doprawiać, ale moze obrać ziemniaki, warzywa, zrobić proste zakupy i np. wymyć słoiki.Czasem takie spojrzenie od innej strony podziała na wyobraznię faceta, bo przecież często oni myślą tylko o tym, że mają kobiete w ciąży w domu ,ale że to już dziecko im rośnie, że ono już jest ,że to o nie się dba, to tak słabo dociera.
data: 2012.05.10
autor: ostróżka
 
 Przyszedł nareszcie sezon na moje ulubione szparagi (są słodkie Joanno Franczyk). Dzielę je na 3, 4 cząstki i duszę na patelni, na masełku i oliwie (pół na pół), dodaję czosnek, pieprz, sól, kilka kropli cytryny i pod przykryciem 10-15 min. Pyszne:-)Czasem gotuję makaron rurki i dodaję do tych szparagów, jeszcze chwilkę duszę razem, żeby makaron przejął smak i danie obiadowe gotowe. Mam nadzieję, że moja propozycja jest OK? A ze mną teraz (gdzieś od miesiąca) coś nie fajnie - obżeram się strasznie - do południa jeszcze jako tako, po południu koniec silnej woli - zjadam co popadnie. Przytyłam, jestem z siebie baaardzo niezadowolona, ale nie mogę zdyscyplinować się wcale. Po prostu nagle robi mi się wszystko jedno, nieważne, że jestem gruba, nieważne co jem, byle jeść, i to dużo, a później najlepiej się położyć i leżeć, leżeć... Wieczorem wyrzuty sumienia, a rano znów na chwilę silna wola;-) I tak niemal codziennie. Okropieństwo. Jak zapanować nad sobą? Ratunku!
data: 2012.05.10
autor: Monika Wsch.
 
 Stykrotko-myślę, że db rozwiązaniem byłoby wekowanie posiłków. Ja nie jestem w ciąży, ale po całym dniu pracy w pracy i w domu + dwójka dzieci też padam. Nie porównuje się do Ciebie, bo wiem jak jest ;) Jedynym rozwiązaniem dla mnie jest gotowanie w weekendy, wtedy kiedy mam trochę czasu i więcej siły oraz spokoju. A jak jestem zmęczona i ledwo stoję na nogach to nie raz coś sknociłam. Kiedyś gotowanie było dla mnie zmorą, teraz przyjemnością i nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, hobby :) Co do zmęczenia, to dla mnie db jest kiedy po obiedzie położę się, chociaż na 15 min. Wtedy dostaję zastrzyk energii i mogę działać. Jeśli masz takową możliwość skorzystaj z tego. I w każdym możliwym momencie odpoczywaj, wyleguj się. Porządki w domu zostaw na później. Ważniejsze będzie jak będziesz wypoczęta i pełna sił. To Tobie i twojemu maleństwu teraz baaaaardzo potrzebne. Ja nie miałam mdłości, ale z tego co mi wiadomo, to ponoć też przechodzą po pierwszym trymestrze. I jeszcze jedno, rób swoje! Umiesz liczyć licz na siebie. Zatem gotuj i jedz. Nie oglądaj się na narzeczonego i nie oczekuj od niego akceptacji. Zobaczysz jak będzie szczęśliwy jak wszystko z dzieckiem będzie dobrze. Może wtedy doceni twój trud... a może nie... Zatem odrzuć swoje chciejstwo co do niego. Gotuj, odpoczywaj, gotuj, odpoczywaj :)
data: 2012.05.10
autor: Carmen
 
 stykrotka ja w ciąży wspomagałam się marchwianką dla dzieci i imbirem. Pamiętaj iż wątroba w ciąży daje o sobie znać jest najważniejsza. Gdzieś przeczytałam że, za ciążę odpowiada wątroba ona najwięcej pracy ma do wykonania nie wszystko już pamiętam [urodziłam 21 miesięcy temu] ale może w moich postach coś jest. Na pewno możesz znaleźć info. w Internecie. Najważniejsze jest abyś odpoczywała spała , spała możesz teraz grymasić więc twój partner się w to wkręci wierz mi. Trzymaj się się cieplutko i życzę ci wszystkiego najlepszego.
data: 2012.05.10
autor: aszkah
 
 Witam wszystkich "a te bogate w omega 3 to tłuste ryby morskie, więc na PP tez niewskazane" skad ci się to wzieło Arnuszka. Zrozumiałam, że PP -to jeść wszystko, jeśli jest odpowiednio przyprawione i w odpowiednich ilościach , no chyba że coś ci dolega. Więc skąd ta teoria?
data: 2012.05.10
autor: aszkah
 
 Dużo witaminy D zawierają kiełki słonecznika wyhodowane na własnym parapecie.
data: 2012.05.09
autor: Anni
 
 Siemię lniane wychładza, ale moim zdaniem jest lepsze niż ryby (a te bogate w omega 3 to tłuste ryby morskie, więc na PP tez niewskazane). Poza tym problem z rybami to dodatkowo zanieczyszczenie środowiska i wód (po wypadku w fukushimie nie mogę się skusic na rybę w żadnej postaci, chyba że może pstrąga jak kiedys się nadarzy okazja).A siemię lniane raczej nie zaszkodzi (nie jada się go w dużych ilościach)..To moja opinia. Jestem żywieniowcem po fachu i wiem że kw tłuszczowe omega 3 są ważne..staram się jesc siemię, ale np obecnie mnie od niego odrzuca, więc sobie dałam spokój tymczasowo. Jakieś inne opinie o omega3? Pozdrawiam
data: 2012.05.09
autor: Arnuszka
 
 Carmen - ależ oczywiście odżywiam się tak jak trzeba :) Nie wiem tylko co będzie dalej, bo po 19:00 ja już śpię na stojąco i ciężko mi gotować. Narzeczony nie wierzy za bardzo w tą kuchnię, więc raczej nie będzie mi w ten sposób gotował. Pierwszy trymestr będzie ciężki jeśli chodzi o PP no chyba, że mi przejdzie ta senność i wielkie mdłości nie dopadną :) Oczywiście nie mam zamiaru mimo tego objadać się kwaśnym, zimnym i surowym. W ruchu są herbatki PP i imbirówka od czasu do czasu. No i cały czas termosy do pracy :) Dzięki za kciuki
data: 2012.05.09
autor: stykrotka
 
 Stykrotko, jak byłam w ciąży to miałam takie sensacje żołodkowo-jelitowe. Np., co dziwne, po jajku. Do tej pory nie wiem dlaczego. Po prostu co jakiś czas sprawdzałam czy mi już przeszło, ale tak miałam niestety do końca ciąży. Wzdęcia też były normalnością przez pierwszy trymestr. Nie dam Ci konkretnej rady na te dolegliwości. Może któraś zna złoty środek. Ogólnie, da się przeżyć ;) Najważniejsze, abyś żywiła się wg PP i unikała sytuacji stresowych. Trzymam kciuki :)
data: 2012.05.09
autor: Carmen
 
 Majko z Podlasia dziękuję za odpowiedź :) Jestem za tym żeby żyć jak najbardziej w zgodzie z naturą. Ale co do tych "potraw" wymienionych przez Ciebie mam małe wątpliowści, bo z tego co mi się "obiło o oczy i uszy" to chyba ryby, ale słodkowodne są wskazane, siemie lniane nie bardzo. Tak mi się wydaje, ale mogę się mylić. Może ktoś się jeszcze wypowie lub Pani Ania coś skrobnie :)Pozdrawiam cieplutko :)
data: 2012.05.09
autor: Carmen
 
 kim jest NASZA KSIĘGARNIA stawiająca SAME znaki zapytania do nas(chętnych)? czy do Pani Anny? To sonadaż? Zaczynam zatem listę chętnych do Wąsowa. Pozdrawiam
data: 2012.05.09
autor: Ewil
 
 Stykrotko, dziękuję! Jeszcze wiele nauki przede mną, jak widać... Ale "wciągnęło" mnie do PP na calego, więc muszę szperać dalej w archiwum i studiować książki P. Ani ;-) Ukłony dla wszystkich!
data: 2012.05.08
autor: Bożena.
 
 Carmen, jak byłam wczoraj w aptece, by kupic tran, to farmaceutka mi odradziła i zaleciła promienie słoneczne w tym okresie (vit. D)Wystawiaj sie na słońce przez 30 min. dziennie. Jedz krewetki, żółtko jaj. Mysłę, że kwasy Omega 3 najlepiej przyjmowac w naturze: ryby morskie, łosoś, sardynki, siemie lniane, zresztą, jak wszystkie inne witaminy i mikroelementy. Pozdrawiam Cię!
data: 2012.05.08
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Aniu, trochę załapałam dystans. Staram się wyważyć to wszystko i nie popadać w paranoję. Nic nie poradzę, że nie mam kuchenki gazowej. Musiałabym zmienić mieszkanie a nie stać mnie na to. Żyję na tym co mam i gotuję na tym co mam. Zmieniam chociaż powoli garnki stalowe na emaliowane. Pomimo gotowania na płycie elektrycznej czuję się o niebo lepiej, więc może ta płyta aż tak bardzo nie zubaża potraw. Odstawiłam wszystko co kwaśne, surowe i zimne. Czasem pozwolę sobie na coś słodkiego między 9:00 a 11:00 (np. ciasto PP lub ciasteczka owsiane PP). Bardzo ciężko mi jest pojąć tą wiedzę na tyle, żeby sobie pomóc na różne dolegliwości, ale też zajmuję się tym dopiero 3 miesiące. Od jakiegoś czasu nie potrafię unormować sobie jelit. Wypróżnienia są zbyt papkowate i nie potrafię ani imbirówką, ani jedzeniem tego poprawić. W zimie było łatwiej to utrzymać w ryzach :) *** Tydzień temu robiłam test ciążowy - jestem w ciąży... pełna oczywiście obaw po poprzednim poronieniu. Piję kawę gotowaną rano, TLACI, TLI, kawę zbożową. Niestety ciężko mi jest sobie zapewnić posiłek ciepły co 2h w pracy, ale staram się :) No i pytanie do Was, bo przyszło mi na myśl, że to chyba ciąża i powoduje te problemy jelitowe. Jak sobie radziłyście z tym w ciąży na PP? Od dwóch dni mam masakrę gazowo-wzdęciową popołudniu, bez względu na to czy zjem rosół czy np. kartoflankę :)
data: 2012.05.08
autor: stykrotka
 
 Dzień dobry, jak nowa książka w produkcji, to może też wznowienie kursów i letnich szaleństw w pięknym Wąsowie...? Słoneczna reaktywacja po jesienno-zimowym śnie? Pozdrawiam serdecznie?
data: 2012.05.08
autor: NASZA KSIĘGARNIA
 
 Nie wiem czy p.Ania zwracala sie do mnie aby ponownie wrocic do ksiazek.Tak zrobilam czytam je wolniej aby bardziej zrozumiec i pomalu mi sierozjasnia.Odkrylamzemam cechy drzewa,jezeli cos niejest po mojej mysli zloszcze sie co odbijasie na najblizszych.Chce rozwiazac wszystkie problemy swiatai chce aby wszystko bylo po mojej mysli.Jezeli wszystkojest ok jestempelna energi i zycia.Moj gniew ma tez stosunek na moj zoladek ktory mi daje o sobie znac nadkwasota.Lekarze mi mowia i lecza nadkwasote ze to dziedziczne bo miala moja mama.A ja cale zycie(teraz mam 38 lat)jadlam sorowe,kwasne, mleko jogurty owocowe,sery.Tu chcialabym sie zapytac bo we Wloszech jada sie duzo serow ale owczych i kozich czy one tez sa zabronione przy nadkwasocie.Zrezygnowalam ze slodkiego,nie ciagnie mnie doniego przy diecie pieciu smakow,moim grzeszkiem jest chleg,ktory bardzo lubie i tutejsze fokacine(jak ktos byl we wloszech to wie o czym mowie).Makaron z diety wloskiej bedzie ciezko bo tez go lubie.Wszystko staram gotiwac wedlog pieciu smakow.Tutaj jest b.duzo innych jarzyn niz w POlsce,czasami musze kabinowac do jakiego smaku je zaliczyc np.szparagi.Dziekuje za odp.Lili-Elzuni za podniesienie na duchu.Przepraszam za zanudzanie i pozdrawiam b.serdecznie Asia
data: 2012.05.08
autor: Joanna Franczyk
 
 Pani Aniu, dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Panią i Forumowiczów.
data: 2012.05.08
autor: Marzena z Gdyni
 
 Pani Aniu dziękuję za słówko w sprawie esencji:) Mam pytanie co do tego słówka, a mianowicie, czy w tym okresie, kiedy mamy tak dużo słonka, czy powinnam łykać tran? I drugie pytanie, łykać omega 3, czy to znaczy łykać suplementy z apteki? Może, któraś z forumowiczek mi potrafi odpowiedzieć na te pytania, zanim Pani Ania odpowie, bo chciałabym jak najszybciej zastosować się do rad Pani Ani. Moje pięty wołają o pomoc. Pozdrawiam
data: 2012.05.08
autor: Carmen
 
 Witam. Pani Aniu ale super że trzecia książka się drukuje, nie mogę się doczekać kiedy będę mogła kupić. Pozdrawiam wszystkich cieplutko. Fox_India piszesz dużo i bardzo mądrze wykorzystam sobie twój tekst do życia.
data: 2012.05.08
autor: aszkah
 
 Bożena, też jestem od niedawna na tym sposobie żywienia, ale nie mam takich apetytów jak Ty na takie pieczywo. Nie wiem czy ci dobrze doradzę, bo dopiero się uczę, ale moim zdaniem gdzieś robisz błąd w jedzeniu. Teraz mamy czas dojo czyli wzmacnianie żołądka i śledziony, który jest w obiegu odżywiany przez przemianę Ognia czyli np. żyto (może stąd to łaknienie na pieczywo razowe). Zaraz będzie lato, też przemiana Ognia. Powinnaś skupić się na gotowaniu potraw z przemiany Ziemi zrównoważone, z uwzględnieniem przypraw o smaku ostrym (Metal) i gorzkim (Ogień). Nie piszesz nic co gotujesz, co jesz a bez tego może nikt ci nic nie doradzić.
data: 2012.05.08
autor: stykrotka
 
 Witam :) Ale się cieszę, że będzie trzecia książka - "Filozofia smaku" :)! A ostatnio przeczytałam Philipa Zimbardo "Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło". Dużo tam o schematach, w których tkwimy, o cienkiej i śliskiej granicy między dobrem i złem oraz o tym, jak często nacisk społeczny, środowisko w którym tkwimy, konieczność "dostosowania się" sprawiają, że w najlepszym wypadku stajemy się bierni wtedy, kiedy nie powinniśmy. Pozdrawiam.
data: 2012.05.08
autor: DanusiaA
 
 Gotuję wedlug PP od marca tego roku (czyli jestem na samiuśkim początku) i wiem, że to właściwe zasady. Poprzednio, od kiedy pamiętam, bylam wyłącznie na surowym, zimnym i kwaśnym... Widzę malutkie zmiany w swoim samopoczuciu - nie kicham już tak bardzo na pyłki i mam dużo energii. Moja dużo młodsza koleżanka szybko czuje się zmęczona, a ja - mimo intensywnego wysiłku umyslowego - funkcjonuję świetnie. Mam jednak pytanie, związane z pewnym charakterystycznym "apetytem". Otóż od ok. miesiąca nasiliło się u mnie niesamowite łaknienie na węglowodany, ale ani słodycze, ani ciacha, a pieczywo. Szczegolnie ciemne, pelnorazowe. Muszę też dodać, że od trzech lat nie jadlam pieczywa żadnego. Trzy lata temu zmieniłam sposob jedzenia i zrezygnowalam z pieczywa własnie i innych węglowodanów (ziemniaki, makarony, ryż, slodycze raz w tygodniu). Celem tej zmiany miala być redukcja wagi. Udało mi sie zrzucić 25 kg. Nie utrzymalam tej wagi i przybyło mi ok. 10 kg. Nie mogę poradzić sobie z apetytem na to pieczywo ciemne, jem je i delektuje się nim jak deserem. Ale niestety konsekwencje są bezlitosne... przybieram na wadze. Proszę - podpowiedzcie mi, drodzy doswiadczeni Pięciprzemianowcy, co powinnam wprowadzić (lub usunąć) do posiłków, aby doprowadzić do jakieś równowagi? Wyobraźcie sobie... upieklam swój pierwszy w życiu chleb na zakwasie. Nie udal się i powinnam go wyrzucić. Ale ja jem ten kit jak najlepszy deser (a zrobiłam go z razowej maki zytniej i przennej pelnoziarnistej, dodalam rożnych "smieci")... Co zrobić? Chcialabym wrócić do wypracowanej wcześniej wagi...
data: 2012.05.07
autor: Bożena.
 
 Zasady pięciu przemian i Porzadek jest taki, jaki jest, nie można tego pojmować jak się chce,nie zmieni się Porządku ani nie podporządkuje własnym wyobrażeniom.To nie chodzi o kategoryczne wąskie pojmowanie ani ortodoksję to chodzi o to o czym napisała poniżej Fox India i takze P.Ania pod koniec swojego ostatniego postu. No ale jak pisze Miszmisz nie ma co na siłę kogoś upijać.
data: 2012.05.07
autor: ostróżka
 
 szczepionkowe ludobójstwo http://www.youtube.com/watch?v=-l-qvmdyoYU&feature=related
data: 2012.05.07
autor: Anni
 
 Witam! W sprawie "wystających brzuszków" - byłam ostatnio na szkoleniu nt. siły głosu. Prowadzący powiedział, że niestety lansowane przez media nienaturalnie płaskie brzuchy zabierają miejsce przeponie - b. ważnemu mięśniowi, któy decyduje o sile w ogóle, nie tylko głosu ale i postawy. Ja tam wolę mieć miejsce dla narządów wewnetrznych (skoro to nie tłuszcz) i pogodzić się ze skutkami jednak pociążowymi. Taka nasza droga:) Ale to tak tylko jako jeszcze jedno zdanko na ten temat, pozdrawiam
data: 2012.05.07
autor: Radna
 
 Emily, Ostróżko, w postach waszych są: tłumaczenie się, asertywność, ustawianie w pionie, też dotykanie słowami. Sadzę, ze wynika to niezrozumienie z różnicy pokoleniowej. Reżim, perfekcyjna dyscyplina dla jednych dobra, dla drugich jest wyjątkowo męcząca. W trakcie praktykowania PP zaczynamy rzeczywiście widzieć życie przez jedzenie. Łapiemy zasady, płynnie je stosujemy do siebie. Mam ten sam problem z moimi dorosłymi dziećmi. I... dałam sobie spokój. Dorosną być może, ale sami dla siebie, nie dla mnie. Teraz widzę na nowo wszelkie problemy w relacjach, bo przecież emocje zależą od tego, co i jak przygotowane jemy. Jedni na PP chcą ozdrowieć, drudzy nie chorować. Mocując się z czasem i sobą i tymi obok nas (inaczej czyniącymi i myślącymi) wpędzamy się w kolejny stres, uzurpujemy sobie prawo do oceniania agresywnego innych... Ale, gdy działamy z miłością do siebie i także do drugich, tolerancja stopniowo ewoluuje w akceptację inności, odrębności, a my obserwujemy u siebie cudowne efekty, nadspodziewane... Więc tylko spokojne i stonowane wypowiedzi dotrą i pomogą coś ułożyć w cudzej głowie. teraz pochwalę się: po kilku latach na PP wreszcie ciepło mi w dekolt i z przyjemnością go odsłaniam, a był najbardziej chroniony przed zimnem; nie wychładzam się na rowerze przez 3 sezony kiedy mam ciepło w płuca i nerki, nie mam zakwasów po 1. wiosennej pracy w ogrodzie czy eskapadzie rowerowej, nie przybywa ostud na dłoniach, astma i reumatyzm nie wraca. Haluksy stały się bezbolesne i wzmocniły się śródstopia (w odstawce wkładki podologiczne). Zauważyłam oblewające kobiece poty!!! jakieś 2-3 godziny po nieprawidłowo skomponowanym posiłku - tak się dogrzewa mój organizm. Dodam, ku pocieszeniu początkujących na tej drodze, że najtrudniejszy czas do przetrwania wciąż jest czas dojo. Zielone lato już za tydzień. Pozdrawiam bratkami i bzami.
data: 2012.05.07
autor: Ewik58
 
 Pani Anno, wielka radosc, ze nowa ksiazka juz sie druczy:) Jeszcze u nas 3 tygodnie z pradem, ale jak zawsze staramy sie szykownie. Trasa do domu z przystankiem na Poznan, a potem gazowanie i gotowanie w kociolku nad ogniskiem. Apropos Poznania, mojego rodzinnego miasta- bylam u Pani na konsultacji, to byl 2006 rok i chcialam wykopac szybko studnie spragnionemu bardzo tacie. Nic nie dzieje sie bez przyczyny, studnie kopie inna, powolutku, dla siebie i wspolkopacza. Zawsze za to dziekuje. Chetnie z tej studni czestuje, na sile juz nie bede nikogo upijac, choc po drodze probowalam i dostalam po nosie. Chcialam tez wszystkim wspomniec i przypomniec o aktywnosci fizycznej, tym z brzuszkami i tym co sie czuja chudzi, tym nerwowym i flegamtykom. Bardzo nam trzeba ruchu, taka przebiezka o 6 rano dla brzucha czy inny hantelek dla niklego miesnia. Pieszczenie ciala laskocze milo ducha, w same pietki. Pozdrawiam majowo
data: 2012.05.06
autor: Miszmisz
 
 Tym razem nie czuję sie obrażona. Oczywiście, że jest mi nieraz trudno gotowac to wszystko i jeździc co dwa dni kawal drogi do Prosiaczka po świeżą cielęcinę, bo u mnie jej nie ma. Padam na ryj za przeproszeniem, gdy gotuję w środku nocy dziecku owsiankę, bo wczesniej nie mam kiedy najczęsciej.Nie odpuszczam sobie. Nie ubolewam jednak nad swoim losem i faktycznie nie piszę, że jest mi trudno, bo to akurat to prawda, że jestem szczęsliwa. Niezmiernie się cieszę, ze dowiedziałam sie o tej filozofii żywienia (przypadek chciał-jesli ktoś wierzy w przypadki, że zmienilam pracę i spotkałam tam kogos, kto mi o tym zywieniu powiedział). Pomalutku wdrazam się w temat. To Cię Ostrózko jakos boli, że jestem zadowolona mimo że popełniam błędy i pozwalam sobie na nie? Ja nie forsuje picia Kubusi i nikogo do tego nie namawiam, to juz naprawde byłby szczyt idiotyzmu. Zaczęłam się bronic i tłumaczyć, dlaczego te soki dałam, bo zaczęłas mnie atakowac bardzo stanowczo twierdząc, że zadna matka na pp tego nie robi. Pojmuj sobie PP jak chcesz, możesz nawet tak wąsko i kategorycznie, że nie ma tam miejsca dla mnie. W sumie jaka to dla mnie różnica co Ty o tym myslisz?:) I piszę to bez złośliwości. Kazda z nas idzie swoją drogą i mozemy się co najwyzej pozdrowić, co niniejszym czynię.
data: 2012.05.06
autor: emily
 
 Dzień dobry. Zasmakowałam w herbacie neutralnej (dla wszystkich). Piję ją ciepłą z ogromną przyjemnością. Czy małemu dziecku można podać herbatę o temperaturze pokojowej?
data: 2012.05.06
autor: Barbara
 
 Witam forum .FoxIndia ja sobie tez wydrukuje.Bo niestety tacy jesteśmy , wielu na początku trudno zrezygnować z owego fundamentu ustępstw, a niekiedy zycie tak się układa ,że nawet nie zauważamy iż ten fundament sporo się poszerzył..Jak nas to poszerzanie zaboli to pokorniejemy, a jak organizm jakoś sobie radzi, to piszemy np;a ja mam inne zdanie na ten temat, mam prawo wyboru, czuję się częścią całości i inne.Odpowiem też obrażonej przeze mnie Emily .Otóż czy Ty Emily czujesz się obrażona czy nie, to nie moja sprawa tylko twoja.Ja tylko po raz drugi pragnę Ci zwrócić uwagę, że masz prawo do własnego zdania np. o tym czy ja zieje nienawiścią czy nie, ale nie masz prawa forsować na forum własnego zdania na temat odżywiania i podawania dzieciom pozołdów .Tutaj ekspertem jest P.Ania i musisz się z tym liczyć jak chcesz być na PP w/g Ciesielskiej.Ty Emily ,nie napisałaś ze jest Ci trudno/ jak było prawie każdej z nas/ wdrozyć siebie i dziecko do innego jedzenia.Ty napisałaś że UWAŻASZ że nic dziecku nie będzie, że jesteście szczęśliwsi, że czujecie się częścią całości jak zjecie to samo co inne dzieci koło piaskownicy.A to znacząca różnica.Poczujesz się znowu obrażona jak Ci napiszę że oszukujesz samą siebie? Wchodzenie w PP, w nasze PP, to nie wizyta u krawca w celu poszerzenia rekawów w modnym żakiecie, który pragnie się nosić bo to takie nowe, inne, modne i wyjątkowe, trzeba tylko dla wygody poszerzyć rękawy.
data: 2012.05.06
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu! ponownie okazuje się, że zanim zdążę postawić znak zapytania na forum Pani wpis rozwiewa wszystkie wątpliwości, od razu w kilku kwestiach. mój mąż mówi w takich sytuacjach: mistrzostwo świata :) dziś dodatkowo nie pozostaje mi nic innego jak tylko potwierdzić słowa Pani Ani w kwestii wybaczania i odnajdywania w sobie pychy. odnalezienie jej w sobie nie jest proste choć tkwi ona w nas jak wisienka na torcie. ba! odnaleźć ją w sobie to jedna sprawa. pozbyć się jej w sytuacji gdy toczy z nami permanentną wojnę podjazdową to dopiero sztuka! wybaczyć nie jest łatwo ale należy to zrobić tak jak napisała Pani Ania. bez tego nic się nie poukłada. a pewne sprawy trzeba po prostu odpuścić. wybaczyć i nie zabiegać. życie samo pokaże w którą pójść stronę. u mnie to się sprawdziło. chciałabym dodać jeszcze swoje trzy grosze w kwestii żywienia dzieci i nas samych. bynajmniej nie zgadzam się z twierdzeniem, że dyscyplina, przestrzeganie zasad źle wpływa na naszą psychikę. słowo rygor kojarzy mi się z czymś narzuconym odgórnie, a przecież pp to nasza decyzja. jak można doprowadzić swoje mieszkanie, życie, ciało do porządku nie wprowadzając elementarnych zasad, których trzymanie się gwarantuje jego zachowanie? ba, można zauważyć, że odstępstwa w obojętnie jakiej dziedzinie wprowadzają tylko zamieszanie mniejsze lub większe, a zwiększanie ich liczby doprowadza ostatecznie do załamania się tego na co ciężko pracowaliśmy. do chaosu, zagubienia, utraty rezultatów pracy. pytanie: po co nam odstępstwa od zasad, które sami dla siebie ustalamy? zwykły brak konsekwencji. pozwalam sobie na wymądrzanie ponieważ sama sprawdziłam to na własnej skórze. to trochę jak budowanie domu na piasku. zabieranie się do tego na fundamencie ustępstw, kompromisów nie da nam gwarancji, że to co ostatecznie powstanie będzie dobre. oszukujemy się, że nam wystarczy. jeśli już budować dom, to na skale. od początku wybierając najlepsze materiały, konsekwentnie dążyć do celu. inaczej ciągle będziemy musieli domurować, podsypywać etc. zużywając dwa razy tyle czasu i energii. a porzucając górnolotne metafory. najpierw karmimy dzieci czymś czym nie powinniśmy a następnie walczymy z katarkami, sapkami, zaparciami, wysypkami, kaszlem, problemami emocjonalnymi etc. jedno ustępstwo a jakie "cudowne" konsekwencje. i nie ważne czy następują one niemal natychmiast, czy obserwujemy je dopiero jesienią czy zimą, a może jeszcze później. jednego możemy być pewni, a mianowicie tego, że wystąpią. jak napisała Pani Ania zwalnianie się z dyscypliny po prostu się nie opłaca. czy dzieci, które zjedzą batonik, wypiją soczek są szczęśliwsze? wydaje im się że tak skoro my sami utwierdzamy je w przekonaniu, że właśnie to powinno czynić je szczęśliwymi. wiem natomiast jedno. to my jesteśmy dorośli, bardziej świadomi i odpowiedzialni za to, aby pokazywać naszym dzieciom jak zbudować coś trwałego, co da im satysfakcję, szczęście. i że trzymanie się zasad daje nadzieję na pełne i satysfakcjonujące życie. trudne do osiągnięcia? o! jeszcze jak! sama wydrukuję sobie to co właśnie napisałam żeby nie zapomnieć :D ale powiem wam, że to da się zrobić. trudno odmówić dziecku pierwszy raz, trudno nawet kolejny ale potem jest coraz łatwiej. dziecko po prostu pewnego dnia po raz kolejny nie zapyta czy może soczku albo kawałek tortu ale nie omieszka upewnić się, że po powrocie do domu dostanie kulkę-miodulkę :) pozdrawiam serdecznie
data: 2012.05.06
autor: Fox_India
 
 witam,nie wiem co robic,nie chcialabym rezygnowac z tego zywienia bo widze juz kilka pozytywnych objawow,no ale moj zoladek sie na mnie wypial.poprostu stanal,caly dzien trawil jajecznice co ktos tu pisal,a ja myslalam ze popekam od srodka.dokuczala mi zgaga,nie chce mi trawic-nawet po herbacie z miodem,czy gorzkiej mdlosci.smierdze ode mnie zgnitym jajem (mialam tak juz wlasnie kiedys, gdy bardzo brakowalo mi sokow).no ale to wysztko zapowiadalo sie juz wczesniej,lapaly mnie dosc mocne skurcze zol.po tej zupie miksowanej z selera a potem marchewki,no i mdlosci poznym wieczorem.nie wiem, moze przesadzilam ze slodkim,tylko co teraz.boje sie gotowac z tymi ostrymi przyprawami zeby jakiegos zapalenia sie nie nabawic.wiem ze to glupie ale od kilku dni prubuje go schlodzic zwyklym kwasniejszym jedzeniem,herbata z pokrzyw co nie pasuje prawej nerce. dodam ze ciagle mam jakies bulgotania w brzuchu.kurcze no nie wiem jak tu z tego wybrnac,co jesc,jesli wpalilam soki?.a popsuty zoladek to u mnie najwieksza zmora.moze bedzie mial ktos jakis pomysl
data: 2012.05.06
autor: honda civic
 
 Chcialam oczywiście napisac, ze uważnosc jest sztuką:) Nic o mnie nie wiesz, Ostróżko, a strasznie oceniasz i ziejesz nienawiścią (powalającą wręcz, aż musiałam wziąc parę głębokich oddechów). Nie wiem, dlaczego odbierasz moją uwagę o patrzeniu Pani Ani przez pryzmat jedzenia jako cos obraźliwego dla niej. Zaznaczyłam, ze to moje wrażenie i napisałam także o swojej wdzięczności za jej ksiązki. Nie, nie patrzę na świat przez pryzmat matek siedzących w piaskowicy i nie rozumiem tej uwagi(no bo jaki to niby pryzmat?)Ta uwaga miała mnie jakoś obrazić?? Nie wiem też skąd wniosek, ze nie potrafię się przeciwstawić - pisałam o swojej świadomej przemyslanej zgodzie na odstępstwo od zasad co jakis czas. Nie trzeba walczyc z całym światem, ja przynajmniej nie mam takiej potrzeby. Nie mamy do wyboru tylko walki albo uległości. Jest jeszcze asertywność. A więc jesli świadomie mówię czemuś "tak", to nie znaczy, ze ulegam, tylko że to wybieram. I nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ze mówiąc o mojej rzekomej arogancji i zgrywaniu bohaterki, po prostu mnie obrażasz.
data: 2012.05.06
autor: emily
 
 A gdybys uwaznie przeczytała Ostrózko, to bys zauwazyło, ze codziennie soki to moje dziecko piło, zanim zaczełam je zywic wg PP. Zauwazyłabys tez duzo innych rzeczy, ale uważnosc nie jest sztuką.
data: 2012.05.06
autor: emily
 
 Wiki, jedzenie może być trucizną ale nie może i nigdy nie jest więzieniem. Pani Ania nigdy nie napisała, że bycie na PP to konieczność. To nasza dobra wola i dbanie o zdrowie w inny sposób niż zalecają firmy farmaceutyczne i kosmetyczne w swoich krzykliwych reklamach.Bolą cię stawy? Bierz artrosept, jak kupisz 60 tabletek to 30 dostaniesz za darmo.A jak ci serducho wysiądzie to dostaniesz inny lek po którym do reszty wysiądzie ci wątroba i nerki.Masz suchą skórę ,pij wodę to cie nawilży, a pół pensji strać na kosmetyki anty -celulitusowe bo "jesteś tego warta" .Wiki masz wyjście, nic nie musisz.Natomiast jeśli chodzi o grzeszki żywieniowe w rodzaju słodyczy czy jedzenia w restauracji, lub opchanie się imieninowym tortem, to zdarzyło się tutaj prawie każdej.Wystarczy poczytać archiwum. I P.Ania pisze ;jak macie zachciołka na słodycze to przynajmniej kupcie dobre słodycze, ich cena bedzie skutecznym bodżcem do nieprzejedzenia się.Jak jecie w restauracji, bo nie ma wyjścia, to wybierajcie najbardziej bezpieczne dania, a jak zdarzy się zastój to macie imbirówkę .Także nie wierzę, że jest na forum matka której ZAWSZE udało się stanowczo odmówić dziecku słodyczy jeżeli przed PP jadało je.Uleganie w tej sprawie i uczenie siebie nieulegania, to sprawa czasu i dla każdej z nas innej długości ten czas. Lekarze też namawiają, aby dzieciom nie dawać słodyczy.Natomiast jeśli chodzi o soki i owoce to można dziecku zrobić mus z gotowanych owoców, żeby posmakowało na podwieczorek/ Pisze w książce jak taki mus zrobic/ można też ugotować kompot dla starszych dzieci lub podać sok rozcieńczony wodą, ale nie małemu dziecku. O wszystkim pisze w książce, nie ma tu żadnego "więzienia" jest tylko rozsądek i umiar.Natomiast pisanie, ze moje dziecko, niespełna dwuletnie, w zeszłym roku piło Kubusia i nic mu nie było i teraz też zaczęłam codziennie podawać i nic mu nie jest, to brak wyobrażni i wiedzy na temat PP.Majka z Podlasia pisze, że nie moze utrzymać się w dyscyplinie, ale zdaje sobie sprawę z tego i nie ma nic nadmiernie złego, jak ktos od czasu do czasu, będąc zdrowym, coś tam innego zje. Co innego jak jest chory i chce dietą PP poprawić sobie zdrowie.Wtedy wojsko w kuchni obowiązuje. Za wszystkie swoje decyzje ponosimy sami odpowiedzialnośc i jako zdrowi i jako chorzy.Nie musimy się wzbraniać, mamy prawo do wyborów.Emily też ma prawo do własnego zdania i własnych wyborów, ale skoro chce zachować to prawo dla siebie, to powinna uszanować prawa także kogoś innego, a szczególnie, gdy ten ktoś inny ma większą wiedzę i o niebo większe doświadczenie od niej.Inaczej nie będzie to prawo do własnego zdania, tylko arogancja i zarozumiałośc."Mam wrażenie że Pani na wszystko patrzy przez pryzmat jedzenia"A Ty, Emily, przez jaki pryzmat patrzysz?Przez pryzmat matek siedzacych w piaskownicy?Pragniesz dostosować się do otoczenia?Czy wśród tych matek też pozwalasz sobie na taką arogancję, jak niejednokrotnie tutaj na forum, wobec właścicielki tego forum? Czy wiesz, ze podporządkowanie się otoczeniu to pierwszy krok do zniewolenia? Tutaj na forum mozemy być lub nie, tu nie ma przymusu.Tam, w piaskownicy, dajesz dziecku to co inne dzieci jedzą , nie potrafisz się przeciwstawić a tutaj taka jesteś bohaterka z tym swoim innym zdaniem na temat tego, co radzi przestrzegać P.Ania. Pomyśl.
data: 2012.05.05
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu, hura!Nie mogę się książki doczekać.
data: 2012.05.05
autor: ostróżka
 
 My,pepowiczki z Kołobrzegu również czkamy z niecierpliwością na książkę.Pozdrawiamy Jej Autorkę.Irenka
data: 2012.05.05
autor: IRENKA
 
 Pani Anno, Szanowni Forumowicze, jestem na początku mojej kucharskiej przygody PP i mam duzy problem mój synek - 3 lata ma prawdopodobnie ogień z wilgocią(infekcja bakteryjna i zastój). Gorączka właściwie cała dobę - co mam robic, co gotowac. Podaję podstawowe herbatki z odrobina miodu - inaczej nie chce pić. Ma ochote na pomidorówkę - czy moge mu ugotowac na kościach cielęcych? Prosze poradzcie, bo nie ukrywam że czuję delikatnie mówiąc chaos i bezradność. Z góry dziekuje i pozdrawiam. mtd
data: 2012.05.05
autor: mtd
 
 " Filozofia smaku" ale się cieszę i już nie mogę się doczekać)))
data: 2012.05.05
autor: Ula.S.G
 
 Pani Anno, dziękuję za radę i Pani uwagę. Chociaż moje dolegliwości są drobne Pani zawsze na nie zareaguje. Cieszę się na nową książkę i bardzo Pani gratuluję. Muszę się jednak przyznac, że nie jestem zdyscyplinowana w jedzeniu wg PP. Wszystko mi bardzo smakuje i służy, ale tak jak Emily uważam, że czasem, gdy chcemy zjeśc coś innego to nie należy się wzbraniac. Mocny rygor źle wpływa na naszą psychike i sprawia, że czujemy się wewnątrz bardzo nieszczęśliwi, a przecież to mija sie z naszym celem. Więc po co sie tak szarpac wewnętrznie. To bez sensu. Dlatego zaspakajam swoje potrzeby smakowe innym jedzonkiem nie objadając sie nim bynajmniej. Tak optymalnie, aby poczuc spełnienie. Mam nadzieje, że nie zostane odebrana jako namawiajaca do złego ;) Nie jest to moja intencja!
data: 2012.05.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Z góry dziękuję za napisanie 3.tomu. Życzę Pani codziennej pogody ducha i zdrowia. Niestety, nie wiem co to jest 3dniowy seansik czosnkowy? Jest w książkach?
data: 2012.05.05
autor: Ewil
 
 Emily-popieram to co napisałaś, nawet jeżeli dajesz kubusia to masz prawo nazywać się PP-ową mamą, bo nią jesteś. A najwięcej krzyczą na temat dzieci na forum panie które z małymi dziećmi już dawno nie mają nic wspólnego-łatwo krytykują, pouczają i szufladkują. Jedzenie ma sprawiać radość a nie być więzieniem.
data: 2012.05.05
autor: wiki
 
 Pani Aniu,no po prostu dziękuję za te mądrości!
data: 2012.05.04
autor: Elka
 
 Witam wszystkich bardzo serdecznie! Pani Aniu, co za wiadomosc, ksiazka juz w druku. Moja radosc jest wielka! Dzieki piekne, nie moge sie doczekac.
data: 2012.05.04
autor: Urszula ze Szczecina
 
 Tak, Pani Aniu, sądzę, że jest szczęśliwszy. On widzi, ze inne dzieci jedzą ciasteczka, piją soczki, też chce tego próbować. Jest ciepło, na placach zabaw rodzice wyciągaja banany, soki, ciastka. Nie chce mu ciagle wszystkiego odmawiać. Jak raz na ruski rok zje to co większosc dzieci wokół, nic mu się nie stanie, a poczuje się częścią całości. Ja też. Poza tym chciałabym, żeby jednak wiedział ze takie rzeczy istnieją i miał z nimi jakąkolwiek stycznośc, bo jesli go od nich teraz totalnie odizoluję (zresztą jak mam to zrobic?? za chwilę pójdzie do przedszkola, będzie chodził do kolegów na urodziny i ma tam niczego nie jeść?) to jak będzie starszy to może byc jak pies spuszczony z łańcucha i dopiero będzie problem. Mam wrażenie, że Pani na wszystko patrzy przez pryzmat jedzenia i pewnie dlatego tyle Pani o nim wie i napisała tak cenne równiez dla mnie ksiązki (dzięki nim Mały, odpukac, w ogóle nie choruje, mimo że jest dzieckiem alergicznym). Ja widzę to jednak trochę inaczej. A co do soków, własnie Mały pije TLACI i jest chyba przekonany ze to sok (krzyczał o sok) - widać juz mu wielkie pragnienie na soki minęło. Co bym zyskała odmawiajac mu ich? Owoc zakazy kusi najbardziej, a tak nasycił sie i mu przeszło (a gdyby była zima nie pozwoliłabym mu na picie soku niezaleznie od wszystkiego, wiec sama Pani rozumie, że jednak jestem uważna).
data: 2012.05.04
autor: emily
 
 Witajcie Kochani! Stykrotko, chyba załapałaś dystans do PP i do swoich życiowych oczekiwań, bo Twoich postów ostatnio niewiele. Mam nadzieję, że idziesz w dobrym kierunku:) Dziewczyny mądrze Cię wspierają. Soczewica gotowana w wodzie będzie miała energię wody. Przede wszystkim pomyśl o gazowej kuchence, jest to dla Ciebie konieczne. Margaretko, wrażenie zatkanego ucha może świadczyć o chwilowej blokadzie krążenia energii w woreczku żółciowym. Aggi, mniej mięsa wiosną nie oznacza ze masz je zjadać 2-3 razy w tygodniu. Może być codziennie, ale z większą ilością warzyw i zup. Alusha, proszę Cię o więcej dystansu i cierpliwości w oczekiwaniu na efekty. Owsianka ma naprawdę niewiele glutenu. Magdo, jeżeli nie radzisz sobie z PP-owym jedzeniem, zadzwoń. Mekcyk, owłosienie piersi u kobiety na pewno spowodowane jest zaburzeniami hormonalnymi. Co do problemów ze skórą, najlepiej przedzwoń. Margaretka, mięso kozie jak najbardziej polecam, ma naturę neutralną i gorzki smak. Kawę zbożową polecam raczej dzieciom, a dorosłym prawdziwą. Fasolę, groch, ciecierzycę czy soczewicę możemy zjadać 1-2 razy w tygodniu, ale nie w nadmiarze. Najlepsze są w zupie. Z kaszą jęczmienną ostrożnie – najlepsza jest drobniutka, w krupniku. Joasiu ze Śr. Wlkp., zupy gotujemy nie na samych kościach, lecz na kawałeczku mięsa z kością. Szkodliwy jest nadmiar wapnia. Miszmisz, kiedy się przeprowadzasz? Już jesteś w Polsce? Zuzanno, mamie nie da się pomóc. Mama musi sama. Basiu z Gdyni, w sprawie zmian na paznokciach zadzwoń. Kika, miód pokrzywowy polecam przy skłonności do anemii, braku żelaza i słabej krwi. Ziółka pana Poprzęckiego polecam przy chorobach nowotworowych i podczas stosowania chemii. Niedobór krwi pojawia się najczęściej wśród osób z osłabionym środkowym ogrzewaczem. Marzeno z Gdyni, przy niedoczynności tarczycy staraj się unikać w swoim menu warzyw kapustnych, zacznij stosować omega-3, pomyśle też o refleksoterapii i uciskaniu właściwych punktów na stopach. Pamiętaj, że problemy tarczycowe związane są z czakrą gardła. Potrzebne Ci będą do tego stosowne ćwiczenia, które znajdziesz w internecie. Radna, cykoria jest gorzka, więc dziecku może nie smakować. Ma naturę wychładzającą. Możesz podsmażać ją na masełku, z przyprawami, pamiętając o smaku kwaśnym. Możesz dodać do niej miodu. Carmen, aby odbudować esencję, nawilżyć skórę, potrzebne są nie tylko zupy gotowane na mięsku, ale też drugie dania. Przyda Ci się także tran i omega-3, codzienne szorowanie całego ciała ostrą szczotką lub gąbką, nacieranie ciała odpowiednimi kosmetykami oraz oczywiście gimnastyka. Majko z Podlasia, Twoja anemia może świadczyć o zaburzeniach funkcji narządów, czyli zaburzeniach w przemianie materii, a to właśnie u Ciebie może przejawiać się wypryskami. Pomyśl o ruchu, gimnastyce i dyscyplinie w jedzeniu. Małgosiu, 2-letniemu dziecku nie podawaj miodu pokrzywowego. Wystarczy dyscyplina w karmieniu, a niedługo wszystko się uspokoi. Victorio, nie dodawaj daktyli do makownika – są zbyt słodkie. Lepsze są rodzynki. Według mnie popękany od nadmiaru maku makowiec wygląda bardziej smakowicie:) Mapeteuszu, dzięki za dobre rady z Peru w sprawie robali. Pati, to tylko takie złudzenie, że nic się nie dzieje. Dzieje się na pewno wiele i w Tobie, i naokoło. Bądź spokojna. Alito, problem z uszami zniknie, jeżeli się zdyscyplinujesz. Masz osłabiony organizm i tendencję do produkowania nadmiernej ilości toksycznej wilgoci. Każdy Twój grzeszek ma na to wpływ. Beato, przekaż koleżance, że w sprawie sarkoidozy jej synka znajdzie dużo informacji w internecie, ale jednocześnie niech pomyśli nad właściwym odżywianiem dziecka. Anonimie, suche oczy związane są z nierównowagą i suchością wątroby. Właściwa dyscyplina żywieniowa może dać w przyszłości efekty. Dagder, dzięki za miły post. Mamopiotrusia, jeżeli potrzebujesz pomocy, zadzwoń. Doroto, sądzę ze dziecko reaguje wysypką nie na masło, a na chleb. Masła, owszem, nie używaj za wiele, ale chleb stosuj bardzo czerstwy i w naprawdę niewielkich ilościach. Prymulko, gdy schodzą kamienie nerkowe, pilnuj ciepła. Napoje mogą być tylko rozkurczające i rozluźniające (imbirówka, kawa, wywar z korzenia pietruszki). Morelo, leki pozawałowe można ze spokojem zażywać po posiłkach, również po owsiance. Dla pewności zapoznaj się z ulotką. Beatomoniko, proszę zadzwoń. Aniu ze Stacji Owsianka, list do mnie nie dotarł, spróbuj jeszcze raz. Liliano, jeżeli masz tak poważny problem z dzieckiem, jak szkarlatyna, najlepiej po prostu zadzwoń. Co do antybiotyku, to jedynie Ty możesz zadecydować, czy go podasz czy nie! Nie szukaj sugestii na forum. Anno venlo, problemy jelitowe u osoby dorosłej wyciszą się, gdy wprowadzi dyscyplinę w jedzeniu. Ważne, żeby zaakceptowała ten sposób żywienia. Mekcyk, ból, pieczenie skóry to niekoniecznie wątroba, może być coś z płucami. Jeśli ten ból się utrzymuje, proszę, przedzwoń. DorotoJ, w sprawie tarczycy przedzwoń, od poniedziałku będę. Beatomoniko, tak, korzystaj z forum, ale pamiętaj, że praca z PP jest pracą samodzielną. Potrzebne są Ci cierpliwość i ufność. Wiolu, nasz wybór takiego czy innego sposobu odżywiania jest zależny oczywiście od naszej świadomości i warunków, w jakich żyjemy. Czasy dzisiejsze to przede wszystkim otwieranie naszej wyższej świadomości, która da możliwość połączenia się z mądrością i świadomością Boską (Duch Święty), a to oznacza akceptację dwoistości naszego istnienia, czyli umiejętność pogodzenia rozumu i serca. I właśnie to dotyczy naszej decyzji na temat odżywiania, bo kierując się rozumem wiemy, że mięso jest nam niezbędne, zaś kierując się sercem chrońmy zwierzęta rzeźne, właściwie je traktujmy i nigdy nie zabijajmy dla przyjemności. To było Jezusowym przesłaniem. Wyższa świadomość wymaga jednocześnie absolutnej akceptacji różnorodności ludzkich wyborów i decyzji. Grażynko, problemy, które poruszyłaś to temat nie na forum, może napiszę o tym w następnej książce. Wiedz jedno, nic nie dzieje się przypadkowo, a sytuacja, którą opisujesz, jest koniecznym poletkiem doświadczalnym dla tego dziecka – rodzącego się z bagażem wzorców, z których musi się uwolnić. A może uwolnić się tylko pod wpływem takich właśnie negatywnych bodźców. Dla Ciebie horror? Poniekąd tak, ale takie jest nasze uwalnianie, taka jest nasza ewolucja. Najpierw z własnej woli się zaplątujemy, a potem z własnej woli możemy się uwalniać. Ale oczywiście nie musimy… Ostróżka ma wyjątkowo jasne spojrzenie na te sprawy, również DanusiaA. Totutotam, ja trwam przy swoim, sądzę, że u dziecka uaktywniły się problemy emocjonalne. Pomyśl. Beatomoniko, dlaczego boisz się przypraw? Moje potrawy nie są rozgrzewające. Alicjo M., garnków z serii Glosa nie mam, nic na ten temat nie mogę powiedzieć. Agnieszko S., nic Ci na forum nie podpowiem, widzę, że radzisz sobie z dzieckiem bardzo dobrze, ale nie eksperymentuj, bądź rozsądna i uważna. Gdybyś miała wątpliwości, dzwoń. Łzo, żyjesz? Myślę, że tak. Jak żyjesz, to zadzwoń, ale w poniedziałek:) Doroto, możesz podawać dziecku makaron kukurydziany raz na jakiś czas, jedzenie powinno być urozmaicone. Rubio, pocące się dziecko to dziecko osłabione. Jakiś błąd na pewno popełniasz, jeśli jeszcze nie doszłaś, jaki, zadzwoń. Dziecko na pewno nie jest przegrzane. Powinno zjadać mięsko już od 5 miesięcy. Twój pomysł, aby na problem z pocącą się główką podać jabłko, jest z księżyca, nie wiem, skąd Ci to przyszło do głowy, ale Twoja wola. Olu, wybaczanie to trudna sprawa, jak nie zrozumiesz i nie zaakceptujesz, nie próbuj wybaczać, bo wpakujesz się w straszne kłopoty. Wybaczamy przede wszystkim sobie, że się podłożyliśmy i daliśmy się skrzywdzić, wybaczamy sobie, że skrzywdziliśmy kogoś i wybaczamy komuś, że się podłożył i dał się skrzywdzić. Tłumaczę jednym zdaniem: gdybyśmy się urodzili z właściwym poczuciem własnej wartości, nigdy nie doświadczalibyśmy sytuacji molestowania czy też znęcania się przez środowisko rówieśnicze itd. To my się podkładamy. Uczmy się więc asertywności, a jednocześnie uczmy się rozpoznawania w sobie ego, to jest najważniejsze. W tym wszystkim pomoże nam też rozpoznawanie w sobie pychy. Marzeno z Gdyni, można. Liliano, przypominam, szkarlatyna w starym jedzeniu jest rzeczywiście niebezpieczna, przy naszym jedzeniu organizm funkcjonuje inaczej. Wspominasz także, że w Twojej rodzinie emocje są bardzo ważnym czynnikiem niszczącym, więc daj znać, jaką decyzję podjęłaś. Karol, jeszcze raz podkreślam, że angina jest niebezpieczna, jeśli podaje się dzieciom soczki, słodycze i owoce, ale nie przy naszym jedzeniu. Anonimko, zadzwoń koniecznie. Asiu, czytaj dokładnie książki i forum, powoli Ci się rozjaśni. Beciu, poczytaj listy Lili, pisze mądrze, na pewno Ci pomogą. Emily, Ostróżka przywołuje Cię do porządku z tymi soczkami. Badol, Ewil dobrze Ci odpowiedziała. Aisha, Aszkah podpowiada Ci mądrze. Maćku, a dlaczego chcesz zmieniać proporcje, czego się boisz? Jeśli dodasz za mało przypraw, potrawa nie będzie oddziaływać właściwie. Co więc chcesz zyskać wchodząc w PP? Emily i sądzisz, że gdy dałaś dziecku Kubusia, lizaka i frytki, jest szczęśliwsze? Czy Ty jesteś szczęśliwsza? Więc jakie są te Twoje intencje? Romanie, Twoje cytaty z Ogorevca są bardzo trafne, potrzebne i na czasie, ale na razie na tym chyba poprzestaniemy. Kochani, książkę „Filozofia smaku” skończyłam, jest w druku, jest to książka o gotowaniu, dużo w niej przepisów. Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.05.04
autor: Anna Ciesielska